Skocz do zawartości
Nerwica.com

Walczyc, dać spokój, co robić?


filidor

Rekomendowane odpowiedzi

Mam nieco ponad 30 lat i kupe problemow, które mnie przerastają. Tak na prawdę nawet miałam problem do którego działu się zaliczyć.

W wieku 18-19 lat rozchorowałam się na depresje, która męczyła mnie ładnych parę lat. Udało mi się z niej wyleczyć, tylko , że pozostała mi cala masa problemów typowych dla neurotyka, z pamięcią i jeszcze innych dziwacznych itp., które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie wśród ludzi.Kiedyś miałam tabuny koleżanek, dziś jestem samotnikiem.I ta samotność w cale nie byłaby taka straszna, gdyby nie to, że w miejscu mojej pracy(którą mam od miesiąca-moją pierwszą pracę, bo wcześniej stan zdrowia zupełnie nie pozwalał) uchodzę za skrajnie " przyjebaną "i intelektualnie do tylu( za sprawą problemów z pamięcią, o ktorych nie mogę nikomu powiedzieć, no bo jak?) i każdy myśli, że coś od niego chcę i ucieka przede mną, gdzie pieprz rośnie(nawet dokładnie nie wiem co mowią, ale ich niechęć jest odczuwalna każdego dnia boleśnie). Tymczasem ja mając problemy już od dosyć dawna zajęlam sie trochę (nie wiem jak to nazwać) filozofią w praktyce i podjęlam niegdys szalony pomysl, żeby kierowac się w życiu własnymi odczuciami wewn.(sercem jak kto woli).Chodzilo mi oto, żeby wziąć sprawy we wlasne ręce i próbować samej uzdrowic własne życie, bo lekarze byli bezradni. Jak pomyślalam, tak zrobilam co sprawiło, że wyzbylam sie całkowicie(tylko czasami na forum gdzieś jeszcze daję upust :mrgreen: ) agresji w stosunku do ludzi, co chyba jest odbierane jak "włażenie do dupy", a ja nic nie mogę na to poradzić, bo najzwyczajniej weszło mi to tak w krew, że nie ma odwrotu.Za każdym razem jak mam iść do pracy czuję tak potworny strach przed ich (koleżanek i kolegów z pracy) zachowaniem , gestami, uśmieszkami dyskretnymi i złośliwymi komentarzami pod nosem, że dziś obudziłam się z decyzją, że zrezygnuję z pracy.Wiem, że jak zrezygnuję z tej pracy, to usadzę sie w domu na lata, bo neurotyka-dziwoląga nikt nigdzie nie przyjmie...Help

 

[Dodane po edycji:]

 

up

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co Ci doradzić, ale mogę napisać, co ja zrobiłam. Mając 20 lat zaczęłam swoją pierwszą pracę, wytrzymałam w niej parę miesięcy, potem były inne w których też niezbyt długo wytrzymałam, gdyż nie układały mi się kontakty z innymi ludźmi ze względu na nieśmiałość. Poza tym z nerwów jak ktoś coś do mnie mówił w pracy to miałam taką pustkę w głowie i nie rozumiałam za bardzo co do mnie mówi. Teraz mam 29 lat i od ponad 3 lat nie pracuję już, nie próbuje walczyć, poddałam się, a moja fobia społeczna się pogłębia. Muszę to jakoś pokonać, choć leki jakoś mi nie pomagają, a od niedawna zaczęłam chodzić do nowego psychologa. W międzyczasie muszę jeszcze skończyć w końcu pracę magisterską, co też mi idzie opornie. Nie wiem jak wybrnąć z tej klatki w którą się sama zapędziłam, bo dałam wygrać swoim lękom. Na samą myśl o szukaniu pracy i stykaniu się z innymi ludźmi robi mi się słabo i zaczyna mnie boleć w różnych miejscach ciała, a poza tym czy ktoś teraz przyjmie gdzieś kogoś takiego jak ja. Ta świadomość mnie dręczy tak jak wiele innych rzeczy...Spróbuj sie jeszcze nie poddawać, bo sama napisałaś, że jak zrezygnujesz z tej pracy, to znowu będziesz siedzieć w domu, choć wiem jak bardzo boli to, gdy otoczenie jest dla Ciebie niemiłe.

Trzymam kciuki i życzę powodzenia

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rezygnuj ja zroblam to 25lat mam 52 lat isiedze w domu na myc wyjscia zdomu dalej nisz 200m robi mi sie slabo i lek pszychodzi natychmiast ale walcze i pruboję na sile wychodzic ras mam lepszy dzien ras gorszy , tak bym chciala pojechac na wakacje tlko moge pomazyc . Nie zamykaj sie prosze Benia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwnie się sprawy potoczyly tego ranka.Po napisaniu wcześniejszego postu, już byłam zdecydowana, że do pracy nie pójdę. Zadzwonilam do męża i powiedzialam mu wprost, że nie dam rady i decyzji nie cofnę. Wykąpałam się, ręcznik zawinęlam na mokrej glowie i zasiadlam wygodnie w fotelu. O 9.00 mialam zadzwonić do szefowej i powiedzieć o rezgnacji. W ostatniej chwili przypomnialam sobie, że podpisywalam przecież umowę o pracę, z ktorej wyczytalam, że obie strony obowiązuje 3 dn. okres wypowiedzenia. No i pies pogrzebany-balam się,że mogą pojechac mi po opini w przypadku nie wywiązania się.I w ten oto sposób 15 min później siedzialam już w metrze w drodze do pracy.

Po drodze trafiła mi sie dziwna sytuacja: otóż wychodząc z metra zauważyłam pod ściana dziewczynę 25-30 letnią o wzroście 8-letniego dziecka, o kuli w dodatku jak żebrze. Cala sytuacja dała mi troche do myślenia.

 

Meggi objawy mam takie same. Niesmiałość, pustka w głowie i tez nie mogę zajarzyć jak ktoś coś do mnie mowi. To jest bardzo upokarzające.Ja się powoli przyzwyczajam do roli osla.Z psychologami już dawno dalam sobie spokój.

Napisalaś coś takiego:"Nie wiem jak wybrnąć z tej klatki w którą się sama zapędziłam, bo dałam wygrać swoim lękom". To jest bzdura .Jestem w podobnej sytuaci, ale nawet przez myśl mi nie przeszlo, żeby sie o to obwiniać. Czlowiek nic na to nie poradzi, że w sidla takiego paskudztwa wpada. Nic.

Jeśli chodzi o pracę, to ja szukalam w internecie ofert albo w gazecie, nie przez urząd.

I jeszcze a propos siedzenia w domu.Wbrew pozorom wcale nie jest takie zle choc by mialo trwac parę lat 9 czy 10.Warto posiedzieć i zapomnieć o potrzebie pracy.Oglądać przez ten czas filmy z rapidshare(peb.pl), czytać książki, nie włączać TV,pograc na kompie, czy pojeźdźić na rowerze z chlopakiem bądź samotnie.Swiadomie odizolować się trochę od ludzi i zaszyć się we własnym wnętrzu w ciszy i spokoju.To co Ci napisalam bardzo, ale to bardzo mi pomogło.

 

 

 

Beniu opowiem Ci jak ja sobie poradzilam z lękiem przy wychodzeniu z domu.U mnie dochodzilo do takich sytuacji, że uciekałam na ulicy ze strachu przed ludźmi (z twojego postu wywnioskowalam, że u Ciebie występuje chyba lęk przed przestrzenią, tak?)

No więc ja jak spotykalam ludzi na ulicy, to czasami uderzala mi krew do głowy, robiłam się czerwoniutka i dopadaly mnie zawroty.Bałam się spojrzeń.Wydawalo mi się, że każdy się na mnie gapi.

Więc (wówczas mieszkalam w mniejszym mieście) zaczęlam być zaczepna. Gapilam się ludziom bezczelnie w oczy i gapiłam się dlugo. Szybciutko male miasteczko obiegla opinia: panowie twierdzili, że ich podrywam, z kolei panie myślaly, że jestem lesbijką.W miasteczku aż huczalo od plotek na moj temat. W rzeczywistości bylam znerwicowaną sirotą i chyba to wyszlo na jaw. Ale dzięki temu calkowicie wyleczylam się ze strachu przed wychodzeniem z domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×