Skocz do zawartości
Nerwica.com

dosyć, dosyć, dosyć...


greenbook

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie, mam już serdecznie dosyć ten głupiej popieprzonej nerwicy... Jestem już zmęczona, chciałabym umieć normalnie myśleć o różnych sprawach a nie tylko o nerwicy...

 

Czegoś tu nie rozumiem, niby się aż tak bardzo nie stresuje, jakoś sobie radze każdego dnia, staram się wykonywać wszystkie czynności normalnie, ale ciągle w głowie mam tylko jedne myśli "masz nerwicę" i wszystko cały mój dzień kręci się koło niej.

Ale czuje się ciągle taka jakby nie obecna, opuszczona przez wszystkich szczęśliwych ludzi. Jestem jakaś otępiała i zamulona, mam wrażenie jakbym źle widziała i słyszała. Wszyskto mnie denerwuje i powoduje u mnie lęk nawet najdrobniejsza sprawa jest jak przenoszenie wielkiej góry.

Kurcze czy to kiedyś przejdzie czy będzie mogło być normalnie??

Do tego jeszcze ciągle napięcie mięśni, nic mi się nie chce, czuje się jakbym miała kamień na klatce piersiowej z którego nie idzie wyjść. Chciałabym popłakać ale nawet tego już nie mogę zrobić...

Doradzcie co robić żeby cały dzień nie myśleć o nerwicy i co zrobić żeby nie mieć tego pierniczonego kamienia w klatce piersiowej.

Czuje się jak jakaś nienormalna niezrównoważona osoba. Wszystkiego się boję.

 

Czy to otępienie jest wynikiem moich lęków i ten dziwny stan cały dzień, jakbym była pijana i nie w tym świecie to też wynik lęku.

CHCĘ SIĘ JUŻ CZUĆ NORMALNIE I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM

Biorę leki chodzę na terapie i nic nie pomaga... To jest podłe czemu trzeba się tak czuć, przecież kiedyś byłam taka wesoła miałam tyle planów na przyszłość i marzeń. A teraz jedynym marzeniem jakie mam to brak nerwicy...

 

Wiecie co jest najgorsze lekarz i psycholog mówią ze terapia i leki mają tylko wspomóż powrót do zdrowia, ale mówią też że muszę sobie sama pomóc w dużej mierze. Pozytywnym myśleniem i nie zadręczaniem się, ale jak nie potrafie nie wiem jak mam to zrobić jak pomóc sobie samej. nie umiem wyzbyć się tych durnych myśli i tego że wszyskiego się boje...

 

Czy naprawdę idzie z tego jakoś wyjść?? Czy komuś się kiedyś udało czy jest to w ogóle możliwe??

Przepraszam wszystkich że tak jęczę i użalam się nad sobą ale NIE WIEM CO MAM ROBIĆ. BOJE SIĘ, ŻE SOBIE NIE PORADZE I NIE DAM RADY WYGRAĆ Z CHOROBĄ!! ZERO POZYTYWNEGO MYŚLENIA tylko strach...

 

Prosze napiszcie coś obojetnie co

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem Cię w 100% bo sama przeżywam to samo a moje życie wygląda jak koszmar. Zaczęłam leczenie i wierze że to pomoże bo znam bliską mi osobe która w stopniu zaawansowanym cierpiała na tle nerwowym rok leczenia i już jest on w pełni zdrowy. Mnie pociesza to że nie jestem sama i że jednak ludzie z tego wychodzą. Psychiatra u którego się lecze mówi że każdy kto do niego przychodzi opisuje te same objawy i każdy po terapi lekami odzyskuje w pełni zdrowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Da się z tego wyjść, tylko trzeba ( choć wiem , że to bardzo trudne) uzbroić sie w cierpliwosć.Bardzo dobrze , ze sie leczysz i chodzisz na terapie.To znak , że nie stoisz w mejscu..Pozytywnego myslenia można sie nauczyć , uwierz mi.Jestem słabym człowiekiem , i jeśli mnie sie to udaje (baaardzo powoli) , uda sie i Tobie.Nie poddawaj się.Szukaj sobie antidotum , na leki.Szukaj tak długo aż znajzdiesz.Trzymam za Ciebie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieszę się że macie przykłady że ludzie z tego wychodzą. Teraz już czuje się tyćkę lepiej.

ewaryst7, właśnie ciężko jest mi znaleźć antidotum bo jak na razie to nerwica odebrała mi wszystko: szczęście, chęć do życia, wymarzony ślub, normalny związek mogę tak wymieniać bez końca. ale trzeba wierzyć że leki i terapia pomogą, choć mi na razie niiestety nie pomaga i cięzko jest mi uwierzyć że to może pomóc....

będę dobrej myśli

 

a też macie takie objawy jak opisałam powyżej??

 

[Dodane po edycji:]

 

Wczoraj się rozhisteryzowałam rozpłakałam z tego wszystkiego. Było mi tak cholernie ciężko że wprost wyłam... ale od dziś mam zamiar postępować inaczej, mam nadzieję, że będę potrafiła wprowadzić z życie to co zaplanowałam przez noc i dzisiejszy ranek.

Mianowicie zakaz dołowania się, mówienia jest bez sensu, mam dosyć, kiedy to minie, pewnie nigdy nie minie, wkońcu oszaleje, nie dam rady i wiele wiele innych negatywnych myśli.

 

Od dziś postaram się odganiać te negatywne i myśleć tylko w kategoriach pozytywnych patrzeć tylko na te rzeczy które były i będę dobre.

 

Zaczęłam czytać książkę POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI - tam jest napisane jaka jest siła pozytywnego myślenia i jak ona może zdziałać cuda...

 

Próbowałam już narzekać martwić się i jest coraz gorzej.

Dlatego od dzisiaj postaram się myśleć pozytywnie nawet jak będzie źle może to pomoże skoro użalanie się nad sobą nic nie daje. Sądzę, że nie mam nic do stracenia bo tak czy siak czuje się jak się czuje...

 

Mam nadzieję, że dam radę w tym postanowieniu i że będę widziała choć malutką poprawę z dnia na dzień.

Ech tak trudno jest zmienić myślenie ale trzeba bo jeśli inne metody zawodzą to trzeba się kopnąć w dupę i do walki..

 

Napisze Wam potem jak mój pierwszy dzień walki z negatywnymi myślami...

 

Czekam tez na wasze opinie!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Moje życie zmieniło sie - odszedł mezczyzna,ktorego kochalam nad życie (odszedl do innej). I zaczelo się - placz, klucia w klatce piersiowej a potem panika i lęki.

Początki straszne. Byłam u psychiatry - biore leki i zapisałam sie na terapie - ale to początki.

Mysli, ze coś jest nie tak - mam do dnia dzisiejszego. Ale walcze z tym - może to zabrzmi smiesznie - ale postanowiłam jak wstaje rano - mowie sobie za co jestem wdzieczna. staram się dostrzegac to co jest dobre - mysle o dobrych rzeczach, o tym co chcialabym miec o tym,co sprawialoby mi radosc. Dopatruje sie pozytywow - to trudne,ale wierze w to ,ze wyjde z tego. Znow bede cieszyla sie życiem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inka87 tez mialam nerwice lekowa (moze nadal mam, ale wlasnie jestem w trakcie odstawiania lekow) i takie same objawy jak Ty. Jedynym moim pragnieniem bylo PO PROSTU nie miec nerwicy. Bylam zalamana, myslalam o smierci i ze juz nigdy nie bede taka jak kiedys - szczesliwa, usmiechnieta i pomyslowa. Bylam pewna, ze chyba jednym wyjsciem z tego cierpienia jest smierc, a poza tym bylam pewna, ze leki nie pomoga. Tego sie strasznie obawialam bo myslalam - jak nie leki, to juz tylko smierc! ....a jednak leki i pozytywne podejscie, cierpliwosc i chec!

Dasz rade uwierz! Na poczatku - owszem - bedzie ciezko i fizycznie i psychicznie (chodzi mi o branie lekow) ale pozniej przyjedzie to, czego tak pragniesz. Jestem przykladem na to, ze moze sie udac pokonac nerwice lekowa!

Zycze powodzenia! :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również odczuwam wielkie otepienie jestem zamulona czuje sie jak w śnie zero koncentracji.Nie mam na nic siły czuje sie jakbym za chwile miała umrzeć do tego straszne zawroty głowy.Zrobiłam morfologie z rozmazem ob dno oka pole widzenia tarczyce tomografie głowy wszystko wyszło dobrze a ja sie boje ze cos jest nie tak.Zawsze na te stany pomagał mi bioxetin ale teraz biore go juz prawie4 tygodnie i jest jeszcze gorzej.Czy powinnam zmienić lek czy jeszcze przeczekać :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×