Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pierwszy krok - pomocy


Ewoknab

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Po wielu latach świadomości, że w mojej głowie nie wszystko jest w porządku zdecydowałem się na ten krok. Na opisanie wszystkiego, o czym w większości wiedziałem tylko ja. Robię to, ponieważ przez samego siebie idę na dno, i jeśli natychmiast nie będę potrafił wygrać z samym sobą już niedługo będę skończony. Jednak o tym później, bo choć jest to głównym motywem zarejestrowania się tutaj, zdecydowałem, że oprócz problemów które pchnęły mnie w sytuację w jakiej obecnie się znajduję opiszę także resztę spraw, przez które jestem pewien, że nie jestem normalny.

 

Na wstępie proszę o pomoc i nieocenianie. Zwracam uwagę na to, ponieważ zaraz przeczytacie - o ile uda mi się wszystko odpowiednio przelać - historię człowieka złego i do szpiku zepsutego. Chcę jednak zaznaczyć, że nigdy nie chciałem i NADAL NIE CHCĘ TAKI BYĆ, jednak nie potrafię wygrać sam ze sobą oraz swoimi słabościami.

 

Więc... Mam na imię Łukasz i mam 26 lat. Jedyne oznaki dla moich bliskich, że coś może być ze mną nie tak, miały miejsce dawno temu, gdy chodziłem do zerówki. Moja wychowawczyni powiedziała moim rodzicom, że podczas, gdy inne dzieci się bawią, ja chodzę w kółko po klasie. Tak było, i zostało mi do dziś. Kiedy słucham muzyki, jestem w stresie czy euforii, nie potrafię siedzieć. Muszę chodzić. Chodzić, myśleć, wizualizować. Byłem dzieckiem nieśmiałym, strachliwym. Bardzo bałem się odrzucenia, wrogości ze strony innych. Im starszy byłem, tym zaczęło to zanikać, a ja stawałem się coraz bardziej otwarty. Najdziwniejszą rzeczą, która zaczęła się gdy miałem kilka lat było wymyślenie sobie własnego świata. Bohaterów i sytuacji, które nigdy nie istniały. Wydać się może, że to nic dziwnego, skoro byłem dzieckiem, jednak... to trwa do dziś. Mam 26 lat i w głowie wymyślony drugi świat. Bohaterów, których biorę zainspirowany jakąś postacią w filmie czy książce lub których sam wymyślam. Mają oni swoje sprawy, życia i problemy. Co do problemów, często w ich historie wplatam podobne sytuacje, w jakich obecnie się znajduję. Czuje się wtedy raźniej. Po tym, co napisałem do tej pory macie pewnie obraz zamkniętego w czterech ścianach dziwoląga, który rzadko kiedy widzi słońce. Nic bardziej mylnego. Obserwując mnie z boku - jestem dbającym o siebie, przystojnym i inteligentnym facetem, z własnym biznesem, piękną kobietą u boku, wieloma znajomymi i miłym, pociesznym życiem. Ci, którzy bardziej mnie znają, wiedzą, że jestem sku*wielem, który uprzykrzył życie niejednej osobie, który notorycznie zdradza swoją kobietę i jest ogromnym szpanerem, bo ma kasę. A jaka jest prawda? Owszem, dbam o to, by wyglądać dobrze, mam narzeczoną o nieprzeciętnej urodzie, wielu kolegów, kilku przyjaciół. Jestem przebiegły, nie liczę się z nikim. Uzależniony od seksu, od dawna sypiam z wieloma kobietami a gdy nie ma żadnej u boku, korzystam z usług prostytutek. Sypiałem nawet z kobietą swojego przyjaciela. Kłamie, oszukuję, jestem fałszywy, zawistny, zazdrosny. Szlag mnie trafia gdy siedzę sam w domu. Muszę być wśród znajomych mi ludzi. Teraz już mi to raczej minęło, ale w liceum byłem tym, który gnębi innych. Z racji tego, że bystrości oraz pomysłowości sobie odmówić nie mogę, ubliżałem innym ku uciesze reszty, dla zdobycia poklasku. Tak też było. Stałem się typowym samcem alfa, za którym szła reszta. A najdziwniejsze - a może to właśnie dlatego - przed liceum byłem sam gnębiony, opluwany i wyszydzany przez grupę bogatych, starszych chłopaków z którymi za wszelką cenę chciałem trzymać. I kolejny paradoks. Ja boje się ludzi. Boje się miejsc, gdzie jest ich dużo, boje się wyjść z kobietą do klubu, mam wizję , że zaraz ktoś będzie szukał zaczepki, a jeśli faktycznie dochodzi do takich sytuacji, miękną mi nogi a serce chce wyrwać z klatki. Za to kiedy kogoś już poznam, jestem kompletnie bez zahamowań. Jestem bardzo bezpośredni, mówię to, co inni zostawiliby dla siebie. Przez to jestem raczej osobą, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Jestem uzależniony od pieniędzy, to mój najczulszy punkt. Najgorsze co może być, to jeśli ktoś pomyśli, że nie mam pieniędzy, nie jestem jednak bogaty. Chore, nie? A właśnie taka,jest, ku*wa, prawda! Aktualnie mam na koncie kilkaset złotych (pożyczonych) i jakieś 60 tyś długów. Nie są to osoby prywatne a instytucje. Tutaj dochodzimy do problemu, jaki mnie tu pchnął. Jak wspomniałem, mam własny biznes. Jeżeli teraz nie ruszę, już po mnie. Mogę to wszystko wyprowadzić na prostą, ale... nie chce mi się. Od 3 tygodni nie robię praktycznie nic. Właśnie wtedy nastał moment, kiedy skończyły mi się pieniądze. Jestem totalnie zdemotywowany, nastroje zmieniają mi się co pół godziny, śpię do południa a gdy zaplanuje sobie, że dziś jest ten dzień, gdy wstanę rano i wezmę się w garść, gdy zadzwoni budzik wyłączam go i śpię dalej. I cholera nie mogę inaczej! Jestem tak koszmarnie niewyspany (nie ważne ile godzin przesypiam), powieki ważą po 2 tony a mózg nie działa kompletnie. Nie ma takiej siły, która wyciągnęłaby mnie z łóżka. Dlatego pomyślałem, że potrzebuje jakichś leków, spytam o poradę w internecie, może pójdę do lekarza... i postanowiłem, że opiszę wszystko. Myślę, że nie potrafie trzeźwo oceniać sytuacji.

 

Wiem, że to co napisałem jest mega chaotyczne, ale może są to objawy czegoś typowego. Tak jak wspomniałem, nie chcę taki być i kiedyś nie byłem. Poza tym, że jeśli nie zbiorę się do kupy i nie wrócę do normalnego fukcjonowania będzie po mnie, chciałbym być też lepszym człowiekiem. Być uczciwym, lojalnym, wiernym. I to nie jest kwestia silnej woli. W tym momencie po prostu NIE MOGĘ, NIE POTRAFIĘ WYGRAĆ Z SAMYM SOBĄ.

 

Kiedyś myślałem, że jestem swoim najlepszym przyjacielem. Dziś myślę, że jestem swoim największym wrogiem.

 

POMOCY.

 

Pozdrawiam,

Ł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewoknab, moze i masz łądna kobiete-która jest głupia, bo daje sie robic w trabe( a wogole to pewnie jest z Toba dla kasy skoro toleruje te skoki w bok), moze i masz ładny dom i kasę ale nie masz tego co najwazniejsze -nie jestes ze soba szczesliwy a na dodatek innym tez nie dajesz szczescia, na dodatek skaczac z kwiatka na kwiatek jeszcze sie zarazisz HiV i bedziesz miał juz do konca przewalone :) Tyle, ze widzisz w koncu jakies swiatełko w tunelu. Jakie? Samokrytycyzm. Wiesz co masz zrobic, zmienic wiele w swoim zyciu. Skonczyc z nadmierna wyobrazania, skoro masz prace, kobiete i dom to nie masz sie na czym skupic? Moj kumpel ma chałupe jak stodołe i jak zaczyna kosic ten trawnik wokoł domu to mu pol dnia zabiera...chociaz pewnie Ty masz armie ogrodników, no tak kasa i kasa :mrgreen: Pomoze to tez na Twoja nadmierna ruchliwosc/pobudzenie. Natomiast jezeli chodzi o spanie, pobudki ranne itd, to wskazuje na lekka depresje. Jedni maja depresje od urodzenia, inni maja depresje na skutek nabytego wydarzenia/wydarzen, przezyc byc moze juz Twoj organizm tez mowi dosc razem z psychika. Juz samo to ze sie zatanawiasz nad tym i bijesz sie w piers (klate) to juz na pewno poczatek. Co z tym dalej zrobisz? Masz wyjscie albo isc do psychologa, poukładac swoje zycie na nowo, albo tkwic w tym starym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasunęły mi się takie przemyślenia że nie podejmujesz działania albo żeby sobie dokopać, bo podświadomie być może uważasz, że na to zasłużyłeś, albo po prostu boisz się porażki, boisz się (jak wspomniałeś) że zostaniesz bez pieniędzy i ta myśl może powodować brak motywacji do działania . Napisałeś post 7 lipca. Jak od tamtego czasu potoczyło się to wszystko?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×