Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam :)


isik81

Rekomendowane odpowiedzi

Od paru dni przeglądam to forum i odnajduję siebie w większości Waszych postów. Jestem już dość stara, mam 32 lata. Trudno mi określić co jest moim największym problemem - chyba ogólnie jakieś życiowe niedostosowanie, ciągły strach przed nowymi ludźmi i sytuacjami społecznymi. A może po prostu jestem cholernie leniwa i się za bardzo nad sobą rozczulam, jak mawia moja rodzina.

Generalnie już od podstawówki ludzie trzymali się razem tylko ja gdzieś zawsze stałam z boku. Wtedy o dziwno wcale mi to nie przeszkadzało. Problem zaczął się w liceum, kiedy człowiek zabiega o jako taką akceptację, a ja z powodu swojego wyobcowania nie mogłam na nią liczyć. Na szczęście zawsze udało mi się znaleźć 1-2 koleżanki, z którymi mam w miarę dobry kontakt, ale wychodząc poza znajomości z nimi to już była tragedia. I nadal w sumie tak jest. W liceum zaczęło się ze mną dziać coś niedobrego - zaczęła się depresja i lęk w sytuacjach społecznych, np przed referatem, wtedy też zaczęłam się leczyć. Potem były studia filologiczne, których nie ukończyłam, bo "kochana" nerwica skutecznie mi to uniemożliwiła. I tak sobie żyję już bez celu już od wielu lat, dorabiam sobie tylko jako niania. W międzyczasie skończyłam zaocznie licencjat na innym kierunku, ale co z tego. Mieszkam z rodzicami i pewnie tak będzie już do końca, tzn do mojej albo ich śmierci, potem wyląduję pod mostem pewnie. Chciałabym kogoś poznać, pójść do normalnej pracy, ale chyba już dla mnie za późno, jakaś piękna też nie jestem, więc raczej czarno to widzę. Kiedyś chciałam mieć dzieci, ale już chyba raczej nie chcę przekazywać swoich genów. Jestem strasznie samotna, miałam kiedyś chłopaka, który mnie kochał i akceptował i pozwoliłam mu odejść... Ale cóż, czasu już nie cofnę.

Wybaczcie, tak bardzo pesymistycznie piszę, ale znowu mam nawrót depresji. I musiałam to z siebie wyrzucić. I mam taki apel do wszystkich - walczcie o siebie póki jesteście młodzi, nie uciekajcie od życia jak ja. To chyba tyle :) Pozdrawiam Was ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj monk.2000, dzięki za odpowiedź.

Mam jeszcze resztkę nadziei, że uda mi się coś zmienić w życiu. Terapia w moim przypadku niewiele dała, po lekach czuję się dobrze, ale gdy tylko je odstawię od razu mam nawrót. Głównie chodzi mi o pracę, żeby jakoś się przemóc, ale nie mogę. Z dziećmi nie mam problemu, bo one nie oceniają, ale to praca nie dająca ubezpieczenia. Ehhh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

isik81,

Mam jeszcze resztkę nadziei, że uda mi się coś zmienić w życiu.

Dobre i to. Ja też ją mam i trzymam się jej kurczowo paluchami.

 

ale chyba już dla mnie za późno, jakaś piękna też nie jestem, więc raczej czarno to widzę.

Nie da się ukryć, że w tym zdaniu przemawia przez Ciebie depresja, bo tak naprawdę szanse masz i dobrze o tym wiesz. Nie będę jednak się mądrzył zbytnio, bo samemu mam takie myśli dość często, tyle, że robię na przekór im i staram się je olewać jak tylko mogę.

 

I mam taki apel do wszystkich - walczcie o siebie póki jesteście młodzi, nie uciekajcie od życia jak ja.

Kurde, więc ja już nie ma o co walczyć bo jestem starcem tylko rok młodszym od Ciebie. :(:why:

 

Również pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od paru dni przeglądam to forum i odnajduję siebie w większości Waszych postów. Jestem już dość stara, mam 32 lata. [...]]

Wybaczcie, tak bardzo pesymistycznie piszę, ale znowu mam nawrót depresji.

 

Warto sie zwrócić do lekarza z prośbą o pomoc. Czy bierzesz leki, kóre Ci nie skutkują? Wiek.. Ja mam lat 53, a leków biorę 15 (nie tabletek- leków!!). I cóż, mogę tylko dodać, że cieszę się z tego, gdy leki SKUTKUJĄ. Byłem pół roku na terapii interferonem z rybawiryną, to jest dopiero koszmar... I nie dość, że cała męczarnia (7 miesięcy leżenia) na marne (brak efektu), to doszły jeszcze 3 choroby z autoagresji- a kórych nie miałem przed tą cholerną terapią. I w zakresie zapalenia wątroby leczenia dla mnie nie ma. Coż, żyć trzeba, bo...takie jest życie.

świstak

F33

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za odzew i powitania.

 

@rotten soul

Kurde, więc ja już nie ma o co walczyć bo jestem starcem tylko rok młodszym od Ciebie.

 

Heh może przesadziłam z tą starością. Jednak u mężczyzn trochę inaczej wygląda starzenie się, dłużej lepiej wyglądacie i możecie mieć np. dzieci nawet w późniejszym wieku. Dla kobiet biologia jest raczej nieubłagana ;)

 

@swistak2112

Warto sie zwrócić do lekarza z prośbą o pomoc. Czy bierzesz leki, kóre Ci nie skutkują?

Gdyby nie lekarze i leki pewnie już dawno by mnie nie było wśród żywych. Ok pół roku temu wraz z lekarzem zdecydowaliśmy odstawić leki, ale cholerstwo wróciło. I to ze zdwojoną siłą. Chyba już jestem skazana na farmakoterapię do końca życia. Trudno. Wróciliśmy do tego samego antydepresantu + doraźnie afobam. Tylko właśnie obawiam się skutków długotrwałego przyjmowania jak w Twoim przypadku. I masz rację, życie jest darem, może nie tak sobie je wyobrażaliśmy czy planowaliśmy, ale zawsze mimo wszystko są jakieś przyjemne chwile. Tylko czasem trzeba cierpliwie poczekać.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×