Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ja juz nie prosze, ja balagam o pomoc !!! ;(


ann21

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Nie wiem od czego zaczac. Moze od tego ze nie potrafie poradzic sobie sama ze soba. Mam 21 lat i rocznego synka. Od jego narodzin ciagle jestesmy sami, ojciec dziecka na poczatku pracowal poza naszym miastem i bywal w domu tylko na weekendy. Ze strony rodziny jego ani swojej nie mialam zadnej pomocy. Cale dnie siedzialam sama... Gdyby nie to dziecko nawet nie miala bym do kogo otworzyc ust. Codzienna monotonia, wstac rano, umyc sie, zajac sie dzieckiem, naszykowac mu kapiel i polozyc sie spac... spac z przerwami, bo trzeba bylo wstac nakarmic malego (do tej pory budzi sie w nocy, wiec od roku nie spalam dobrze). Malo tego ojciec dziecka, kiedy przyjezdzal na weekend wychodzil na piwko ze swoim przyjacielem a niedziele odchorowywal wieczorny wypad. Nie dosc ze musialam zajac sie dzieckiem to jeszcze uzerac sie z pijanym facetem. Trwalo to przez okolo pol roku. Pozniej moj brat mieszkajacy od 7 lat w Anglii postanowil nam pomoc, zebysmy mogli byc wkoncu normalnie jak rodzina i mieli lepsze zycie, wiec zgodzilismy sie na wyjazd. Jestesmy w LOndynie od 5 miesiecy i wydaje mi sie ze jest jeszcze gorzej niz do tej pory. Nie znam ani jezyka, ani kraju. Nie mam dokad pojsc, ani nic. Wychodze tylko do sklepu i parku ktory jest w poblizu naszego domu. Poza tym ciagle siedze sama zamknieta z dzieckiem w pokoju. Tutaj juz absolutnie nie mam z kim porozmawiac. Co prawda nie mieszkamy sami ale moja bratowa tylko uprzyksza mi zycie. Nie rozmawiamy ze soba, ona w swoim pokoju a ja w swoim. Potrafila mi nawet wyrzucic wszystkie rzeczy, moje i dziecka z lazienki tylko i wylacznie z powodu zapalonego papierosa w lazience ! Nie radze sobie juz z niczym, wydaje mi sie ze zle zajmuje sie dzieckiem bo bardzo czesto placze, nie umiem go uspokoic bo sama wtedy zaczynam plakac... Moj facet wychodzi z domu o 6 rano i wraca po 19 bo cale dnie spedza w pracy. Jak do niego zadzwonie tez jest wielki problem bo mu przeszkadzam... Nie mam wsparcia znikad. Coraz czesciej mam mysli samobojcze, ale tylko i wylacznie przy zyciu trzyma mnie moje dziecko. Nie radze sobie z najprostszymi rzeczami, takimi jak gotowanie, sprzatanie itp.. Nie wiem jak mam dalej zyc. Niech ktos mi pomoze, ja juz nie prosze... ja BLAGAM ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Nie wiem od czego zaczac. Moze od tego ze nie potrafie poradzic sobie sama ze soba. Mam 21 lat i rocznego synka. Od jego narodzin ciagle jestesmy sami, ojciec dziecka na poczatku pracowal poza naszym miastem i bywal w domu tylko na weekendy. Ze strony rodziny jego ani swojej nie mialam zadnej pomocy. Cale dnie siedzialam sama... Gdyby nie to dziecko nawet nie miala bym do kogo otworzyc ust. Codzienna monotonia, wstac rano, umyc sie, zajac sie dzieckiem, naszykowac mu kapiel i polozyc sie spac... spac z przerwami, bo trzeba bylo wstac nakarmic malego (do tej pory budzi sie w nocy, wiec od roku nie spalam dobrze). Malo tego ojciec dziecka, kiedy przyjezdzal na weekend wychodzil na piwko ze swoim przyjacielem a niedziele odchorowywal wieczorny wypad. Nie dosc ze musialam zajac sie dzieckiem to jeszcze uzerac sie z pijanym facetem. Trwalo to przez okolo pol roku. Pozniej moj brat mieszkajacy od 7 lat w Anglii postanowil nam pomoc, zebysmy mogli byc wkoncu normalnie jak rodzina i mieli lepsze zycie, wiec zgodzilismy sie na wyjazd. Jestesmy w LOndynie od 5 miesiecy i wydaje mi sie ze jest jeszcze gorzej niz do tej pory. Nie znam ani jezyka, ani kraju. Nie mam dokad pojsc, ani nic. Wychodze tylko do sklepu i parku ktory jest w poblizu naszego domu. Poza tym ciagle siedze sama zamknieta z dzieckiem w pokoju. Tutaj juz absolutnie nie mam z kim porozmawiac. Co prawda nie mieszkamy sami ale moja bratowa tylko uprzyksza mi zycie. Nie rozmawiamy ze soba, ona w swoim pokoju a ja w swoim. Potrafila mi nawet wyrzucic wszystkie rzeczy, moje i dziecka z lazienki tylko i wylacznie z powodu zapalonego papierosa w lazience ! Nie radze sobie juz z niczym, wydaje mi sie ze zle zajmuje sie dzieckiem bo bardzo czesto placze, nie umiem go uspokoic bo sama wtedy zaczynam plakac... Moj facet wychodzi z domu o 6 rano i wraca po 19 bo cale dnie spedza w pracy. Jak do niego zadzwonie tez jest wielki problem bo mu przeszkadzam... Nie mam wsparcia znikad. Coraz czesciej mam mysli samobojcze, ale tylko i wylacznie przy zyciu trzyma mnie moje dziecko. Nie radze sobie z najprostszymi rzeczami, takimi jak gotowanie, sprzatanie itp.. Nie wiem jak mam dalej zyc. Niech ktos mi pomoze, ja juz nie prosze... ja BLAGAM ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie napisałaś czy wogóle rozmawiasz z partnerem o zaistniałej sytuacji.

 

Ja tutaj jedynie widze rozwiazanie w tym żebyś powiedziała mu co czujesz, co ci przeszkadza i że nie dajesz rady tak żyć.

Jeśli jemu odpowiada takie życie w którym nie zajmuje sie Tobą i dzieckiem i nie spędza z wami czasu może warto się zastanowić co ty robisz nie tak? I czy rzeczywiście jeszcze sie kochacie.

 

Szczera rozmowa i wyżalenie się a przede wszystkim wysłuchanie jego wersji, tylko to wam może pomóc .. nie forum tutaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie napisałaś czy wogóle rozmawiasz z partnerem o zaistniałej sytuacji.

 

Ja tutaj jedynie widze rozwiazanie w tym żebyś powiedziała mu co czujesz, co ci przeszkadza i że nie dajesz rady tak żyć.

Jeśli jemu odpowiada takie życie w którym nie zajmuje sie Tobą i dzieckiem i nie spędza z wami czasu może warto się zastanowić co ty robisz nie tak? I czy rzeczywiście jeszcze sie kochacie.

 

Szczera rozmowa i wyżalenie się a przede wszystkim wysłuchanie jego wersji, tylko to wam może pomóc .. nie forum tutaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozmawialam z partnerem, oczywiscie on nie widzi problemu, ja jak zwykle przesadzam i wszystko wyolbrzymiam. Uwaza ze jestem histeryczka. Ale ja naprawde zaczynam popadac w jakas depresje, mam juz wszystkiego po prostu dosc :( Pisalam na forum, poki co zadna mam nie odezwala sie. Mam nadzieje ze jednak ktos moze sie odezwie. Chyba wyjscia z domu i porozmwiania z kims potrzebuje najbardziej. ehh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozmawialam z partnerem, oczywiscie on nie widzi problemu, ja jak zwykle przesadzam i wszystko wyolbrzymiam. Uwaza ze jestem histeryczka. Ale ja naprawde zaczynam popadac w jakas depresje, mam juz wszystkiego po prostu dosc :( Pisalam na forum, poki co zadna mam nie odezwala sie. Mam nadzieje ze jednak ktos moze sie odezwie. Chyba wyjscia z domu i porozmwiania z kims potrzebuje najbardziej. ehh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ann21, Candy miała fajny pomysł z tymi forami dla mam Polek mieszkających w UK. Nie wiem, na jakim portalu/forum się odzywałaś. Niżej podsyłam linki na kilka grup dyskusyjnych - może się przydadzą:

 

http://forum.londynek.net/

http://www.polkadot.pl/forum/kacik_mam

http://www.dzieciak.co.uk/forum/index.php?sid=fac908b7fbc911d9b4105bfcdd4be878

http://www.elondyn.co.uk/forum

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ann21, Candy miała fajny pomysł z tymi forami dla mam Polek mieszkających w UK. Nie wiem, na jakim portalu/forum się odzywałaś. Niżej podsyłam linki na kilka grup dyskusyjnych - może się przydadzą:

 

http://forum.londynek.net/

http://www.polkadot.pl/forum/kacik_mam

http://www.dzieciak.co.uk/forum/index.php?sid=fac908b7fbc911d9b4105bfcdd4be878

http://www.elondyn.co.uk/forum

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje wam wszystkim za porady odnosnie forum. Odezwala sie jedna mama... zobaczymy jak to bedzie dalej.

Tak czy siak czuje sie beznadziejnie, chcialabym aby moj partner troche zrozumial to w jakiej jestem sytuacji :( kiedy mowie ze jestem juz tym wszystkim zmeczona jego odpowiedz brzmi " ja tez jestem zmeczony praca" i czlowiekowi odechciewa sie juz wtedy wszystkiego.. no coz. Nie wiem jak ale musze jakos to wytrzymac.

 

-- 15 mar 2013, 16:54 --

 

Nie wiem czy jestem az tak zla osoba? Wlasnie stracilam ostatnia osobe jaka mialam, przyjaciolke z PL. Nie rozmawialysmy zbyt czesto od mojego wyjazdu, ale to byla jedyna osoba jaka w ogole mialam :( To moja wina, zarzucilam jej ze ma mnie gdzies... ale to chyba wlasnie dlatego ze chcialabym aby ktos mnie wysluchal i doradzil jak mam dalej zyc, bo nie umiem odpowiedziec sobie sama na to pytanie. Stracilam juz wiare w ludzi, w Boga i wszystko inne. Do tego pogoda jaka jest, ten deszcz wpedza mnie w jeszcze wiekszy dol! Nienawidze swojego zycia !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje wam wszystkim za porady odnosnie forum. Odezwala sie jedna mama... zobaczymy jak to bedzie dalej.

Tak czy siak czuje sie beznadziejnie, chcialabym aby moj partner troche zrozumial to w jakiej jestem sytuacji :( kiedy mowie ze jestem juz tym wszystkim zmeczona jego odpowiedz brzmi " ja tez jestem zmeczony praca" i czlowiekowi odechciewa sie juz wtedy wszystkiego.. no coz. Nie wiem jak ale musze jakos to wytrzymac.

 

-- 15 mar 2013, 16:54 --

 

Nie wiem czy jestem az tak zla osoba? Wlasnie stracilam ostatnia osobe jaka mialam, przyjaciolke z PL. Nie rozmawialysmy zbyt czesto od mojego wyjazdu, ale to byla jedyna osoba jaka w ogole mialam :( To moja wina, zarzucilam jej ze ma mnie gdzies... ale to chyba wlasnie dlatego ze chcialabym aby ktos mnie wysluchal i doradzil jak mam dalej zyc, bo nie umiem odpowiedziec sobie sama na to pytanie. Stracilam juz wiare w ludzi, w Boga i wszystko inne. Do tego pogoda jaka jest, ten deszcz wpedza mnie w jeszcze wiekszy dol! Nienawidze swojego zycia !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ann21, staram się zrozumieć Twoje rozżalenie, smutek, żal, poczucie samotności na obczyźnie, ale pamiętaj, że nikt nie powie Ci, jak masz żyć. Nawet najlepsza przyjaciółka, nawet najlepszy psycholog czy psychoterapeuta. Myślę, że czujesz się odtrącona i samotna i trochę możesz nawet nieświadomie narzucać się jedynej przyjaciółce, jaką masz/miałaś. Nic dziwnego, że się zdenerwowała i próbuje ograniczyć z Tobą kontakty. To z kolei utwierdziło Cię w poczuciu beznadziei i bezwartościowości. Nie jesteś złą osobą. Jesteś zagubioną osobą, której trudno zaadaptować się w obcym kraju. Niewykluczone, że cierpisz na jakąś chorobę w sensie psychicznym, np. depresję albo nerwicę. Ale po diagnozę musiałabyś się udać do psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×