Skocz do zawartości
Nerwica.com

List do terapeutki


Soulmate

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie!

Dawno mnie tu nie było. Opiszę Wam moje poszukiwania dobrego dla mnie terapeuty. Na NFZ. Dodam, że mam fobię społeczną i problemy z utrzymaniem się w pracy (trudności z komunikacją interpersonalną itd.)Terapeuta ericksonowski (tak sibie określa na swej stronie internetowej)oddawał bez uprzedzenia terminy moich wizyt innym pacjentom, wyjaśnił, że robił to bo "nie umiem tego wyjaśnić ale Pani mnie drażni czymś ale nie wiem czym" i "a może poleczyłaby się Pani w zamkniętym ośrodku psychoterapii w Krakowie?". Kiedy pytałam go co skonociłam w konkretnej sytuacji w pracy odpowiadał, że nie zajmuje się takimi "drobiazgami jak komunikacja", a kiedy pytałam go o problemy w związku odpowiadał,że tym się nie zajmuje (dodam, że jest też terapeutą par małżeńskiech). Tak więc opowiadam mu o sobie od kilku mcy i zero reakcji, opowiem i wychodzę. PEWNIE PANI MODERATOR POWIE, ŻE "TERAPEUTA NIE JEST OD UDZIELANIA RAD I RECEPT NA ŻYCIE" otóż przypominam, że jakoś do gazet do rubryki pt. "zdaniem psychologa" ludzie piszą o swoim problemie i dostają wskazówkę jak porozmawiać, jak postapić gdy np. pijany mąż bije lub co zrobić gdy nawiedzają człowieka myśli "S". Nawet terapeuci przedstawiający się z imienia i nazwiska, ze zdjęciem na portalach wypowiadają się, że psycholog ma obowiązek poradzić! Skoro ja wyleciałam już z 6zakładów pracy przeszłam grupową terapię i indywidualną krótkoterminową też i nadal NIE WIEM CO ROBIĘ, ŻE TAK WNERWIAM LUDZI W PRACY, ŻE MNIE WYWALAJĄ, to chyba niehumanitarne jest gdy po roku terapii terapeuta certyfikowany, psycholog i pedagog w jednym milczy gdy zadaję mu pytanie: jak pani myśli co ja knocę? Pada odpowiedź nie wiem. A ja co mam zrobić? Umrzeć z głodu bez pracy czy POCZEKAĆ, AŻ MI SIĘ TAK POGORSZY ŻE DOSTANĘ RENTĘ PSYCHIATRYCZNĄ?!

Poszukałam innej terapeutki, na 2-giej konsultacji świetnie: "ja będę tylko odzwierciedlać aby mogła Pani zobaczyć siebie z dystansu" a na 3iej konsultacji: "rozdrapię Pani rany, dokonam w Paniżyciu zmian, ale te zmiany będą Panią bardzo bolały" Napiszecie Pewnie, że zmiany bolą. Ostatnio czyłam podręcznik do psychoterapii erics.cytat "uciekajcie od terapeutów, którzy zapowiadają ból i leczenie wieloletnie". Ja cierpię od lat i cierpię bo każdy terap.rozdrapuje na nowo i po swojemu bo "żeby zagoić trzeba rozdrapać". Po terapii grupowej rozwaliłam moją relację z matką bo uwierzyłam terap.że ona jest winna, bo nie odeszła od męża chorego psychicznie, terap.powiedziała, że "nie mam już domu, tam nic nie dostanę, ona mnie teraz będzie wspierać zamiast matki" Pojechałam po wsparcie do mej "nowej" matki, tak mnie rozstroiła, że z płaczem wybiegłam a ona za mną i z pryw.komórki zaczeła wydzwaniać proszac bym wróciła do gabinetu. Matkę nawet złą bo ułomną i niedoskonałą ma się JEDNĄ, a bolesna zmiana to jedynie uswiadomienie sobie, że matka to człowiek a nie bóg i robi pomyłki życiowe. A więc nowa terapeutka też sugerowała mi bolesne zmiany, przeczytajcie list do niej i wyciągnijcie wnioski, konsekwencje mądrości terapeutów ponosicie WY! 1.Nie mam ochoty aby "rozdrapywała" mi pani jakiekolwiek "rany".

2. Rany rozdrapywało wielu terapeutów, natomiast żaden nie potrafił ich zagoić

3. Rozdrapywana rana nigdy się nie zagoi

4. Pragnie mnie Pani przerobić na swoją modłę a tak by się stało, gdyż jak podaje literatura fachowa "czynnikiem leczącym jest osobowość terapeuty"

natomiast Pani Aneto nie chcę być skrojona według Pani widzimisię. Nie jestem sweterkiem, który można przerabiać jak się chce. Co będzie gdy w trakcie tego "przerabiania" popsuje Pani tak ten sweterek, że odechce się Pani go naprawiać? Co będzie gdy pójdę do innego terapeuty i usłyszę, że szkody w sweterku są nie do naprawienia lub terapeuta zacznie znowu przerabiać sweterek według własnych upodobań. Tak jak pisze autor artykułu po podanym linkiem konsekwencje błędów terapeuty zawsze ponosi pacjent! Oczywiście wszystko można uzasadnić np.oporem w psychoterapii itp....

5. Zaproponowała Pani, zmiany które będą mnie "cholernie boleć" bo takiego sformułowania Pani użyła. Nie chcę bólu, czyż człowiek o zdrowej psychice nie unika bólu wręcz instynktownie?

6. Nigdy nie zapomnę metafory, której użył kiedyś mój były terapeuta: "Pani Marto zanim stopniowo zbudujemy nowy most, nie możemy zniszczyć od razu starego ". Dziś doceniam mądrość tych słów. Miałam wrażenie, że Pani chciałaby zniszczyć ten "most" a jak miałabym funkcjonować bez nowego, który nie powstałby tak łatwo? Łatwo naruszyć czyjeś mechanizmy obronne trudniej natomiast zaproponować coś innego w zamian, a przecież terapeuci nie udzielają rad, prawda? Z czym więc bym została? Zburzymy stary dom zanim wybudujemy nowy, do tego czasu mam marznąć...

7. Dlaczego na poprzednim spotkaniu tak zachęcająco opowiadałam mi Pani, że będzie Pani dzielić się ze mną swoim odbiorem (odzwierciedlenie?) przedstawionych przeze mnie sytuacji a wnioski należą do mnie i to czy zrobię użytek z przedstawionego mi nowego punktu widzenia też należą do mnie. Ucieszyłam się, bo to zapowiadało wolność wyboru i poszanowanie mojej autonomii, zapowiadało się wspaniale. Niestety na kolejnej wizycie wystraszyła mnie Pani zapowiedzią bólu i cierpienia jakie mnie czeka i odniosłam wrażenie, że chce Pani dokonać operacji na mojej osobowości a ja mam tylko podpisać na to zgodę. Poczułam się oszukana, a gdzie jest moja wolność? Dlaczego przestała Pani rozmawiać ze mną jak z człowiekiem a zaczęła Pani posługiwac się jakimś modelem terapeutycznym? Na schematyczne posługiowanie się modelami skarżą się wszyscy moi znajomi będący w terapii. Posługiwanie się modelem można porównać do posługiwania się narzedziem przez rzemieślnika, można z tego zrobić coś w miarę dobrego np.toporne krzesło ale jednak krzesło lub posłusznego nijakiego pacjenta-tego dokona terapeuta rzemieślnik! Będąc artystą w rzemiośle stolarz tym samym narzedziem wykona dzieło sztuki a będąc artystą psychoterapii terapeuta tym samym modelem wykona człowieka, który żyje pełnią swych mozliwości, akceptuje swoje ograniczenia, dokonuje autoterapii by zachować swoje zdrowie psychiczne w niesprzyjających warunkach. Ja jako pielęgniarka uczę pacjenta SAMOOPIEKI, aby poradził soebie w domu w tym, w czym Ja go zastępowałam, gdy był w szpitalu. Ja od Pani oczekiwałam nie dłubania w ranach a nauczenia samoopieki.

8. Zauważyłam, że dość mocno Pani zareagowała na moją opowieść o bardzo empatycznej pani pracującej jako doradca zawodowy, mogę wręcz zapytać, co Pani wtedy czuła, pani Aneto? Dwie trzygodzinne sesje z tą panią, które miały być poświęcone kontaktom zawodowym uświadomiły mi w jaki sposób moje emocje zniekształcają sposób myślenia, odbiór rzeczywistości, reagowanie na rzeczywistość, na odbiór zachowania pracodawcy w czasie rozmowy o pracę. Odkryłam skąd wzięła mi się surowość w traktowaniu samej siebie, odnalazłam odpowiedź na pytanie co sprawia, że ludziom tak łatwo jest przypisywać mi ICH niechciane emocje,dlaczego uruchamiam mechanizm projekcji u innych. Odniesienia do domu i relacji z osobami znaczącymi pojawiły mi się same. Przy czym pani doradca cały czas podkreślała, że autorką odkryć jestem ja sama.

Pani doradca wychodzi z założenia, że każde zachowanie i każde upieranie się przy danej postawie ma jakiś cel. Intensywnie prowokowała mnie do zadawania sobie pytania "po mi to? co z tego mam" sama doszłam do wniosku, że trwam przy zachowaniach, które nic nie wnoszą. Np.co mi daje nieustanne afirmowanie wad, które widzą we mnie inni? Dlaczego uparcie spełniam oczekiwania innych a nigdy swoje? Dlaczego nie wiem kim jestem naprawdę a natomiast wypisałam w ciągu minuty całą listę wad, patologii, ułomności, które jak okazały się cudzymi opiniami o mnie a ja je przyjęłam jako własne. Dziś nie pozwalam aby ktoś mi mówił jaka jestem! To JA o tym decyduję. Wreszcie poczulam się jak człowiek z ułomnościami i potencjałem do zmian a nie jak przypadek kliniczny. Zobaczyłam siebie we właściwych proporcjach do tej pory byłam DUŻYM zbiorem zaburzeń.

Podsumowałam i podjęłam decyzję na nie. Dziękuję za poświęcony mi czas.

 

Pozdrawiam serdecznie

Marta

Ps.zamieszczam link, o psychoterapii trochę inaczej.

http://psycho-kit.pl/?p=590

 

Są utalentowani i drodzy terapeuci i są tacy jak ta Pani, ludzie o empatii walca drogowego...

Piszcie co myślicie

Pozdrawiam Was!

 

Ps. chodzę na mitingi DDD i to mi pomaga :-)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie!

Dawno mnie tu nie było. Opiszę Wam moje poszukiwania dobrego dla mnie terapeuty. Na NFZ. Dodam, że mam fobię społeczną i problemy z utrzymaniem się w pracy (trudności z komunikacją interpersonalną itd.)Terapeuta ericksonowski (tak sibie określa na swej stronie internetowej)oddawał bez uprzedzenia terminy moich wizyt innym pacjentom, wyjaśnił, że robił to bo "nie umiem tego wyjaśnić ale Pani mnie drażni czymś ale nie wiem czym" i "a może poleczyłaby się Pani w zamkniętym ośrodku psychoterapii w Krakowie?". Kiedy pytałam go co skonociłam w konkretnej sytuacji w pracy odpowiadał, że nie zajmuje się takimi "drobiazgami jak komunikacja", a kiedy pytałam go o problemy w związku odpowiadał,że tym się nie zajmuje (dodam, że jest też terapeutą par małżeńskiech). Tak więc opowiadam mu o sobie od kilku mcy i zero reakcji, opowiem i wychodzę. PEWNIE PANI MODERATOR POWIE, ŻE "TERAPEUTA NIE JEST OD UDZIELANIA RAD I RECEPT NA ŻYCIE" otóż przypominam, że jakoś do gazet do rubryki pt. "zdaniem psychologa" ludzie piszą o swoim problemie i dostają wskazówkę jak porozmawiać, jak postapić gdy np. pijany mąż bije lub co zrobić gdy nawiedzają człowieka myśli "S". Nawet terapeuci przedstawiający się z imienia i nazwiska, ze zdjęciem na portalach wypowiadają się, że psycholog ma obowiązek poradzić! Skoro ja wyleciałam już z 6zakładów pracy przeszłam grupową terapię i indywidualną krótkoterminową też i nadal NIE WIEM CO ROBIĘ, ŻE TAK WNERWIAM LUDZI W PRACY, ŻE MNIE WYWALAJĄ, to chyba niehumanitarne jest gdy po roku terapii terapeuta certyfikowany, psycholog i pedagog w jednym milczy gdy zadaję mu pytanie: jak pani myśli co ja knocę? Pada odpowiedź nie wiem. A ja co mam zrobić? Umrzeć z głodu bez pracy czy POCZEKAĆ, AŻ MI SIĘ TAK POGORSZY ŻE DOSTANĘ RENTĘ PSYCHIATRYCZNĄ?!

Poszukałam innej terapeutki, na 2-giej konsultacji świetnie: "ja będę tylko odzwierciedlać aby mogła Pani zobaczyć siebie z dystansu" a na 3iej konsultacji: "rozdrapię Pani rany, dokonam w Paniżyciu zmian, ale te zmiany będą Panią bardzo bolały" Napiszecie Pewnie, że zmiany bolą. Ostatnio czyłam podręcznik do psychoterapii erics.cytat "uciekajcie od terapeutów, którzy zapowiadają ból i leczenie wieloletnie". Ja cierpię od lat i cierpię bo każdy terap.rozdrapuje na nowo i po swojemu bo "żeby zagoić trzeba rozdrapać". Po terapii grupowej rozwaliłam moją relację z matką bo uwierzyłam terap.że ona jest winna, bo nie odeszła od męża chorego psychicznie, terap.powiedziała, że "nie mam już domu, tam nic nie dostanę, ona mnie teraz będzie wspierać zamiast matki" Pojechałam po wsparcie do mej "nowej" matki, tak mnie rozstroiła, że z płaczem wybiegłam a ona za mną i z pryw.komórki zaczeła wydzwaniać proszac bym wróciła do gabinetu. Matkę nawet złą bo ułomną i niedoskonałą ma się JEDNĄ, a bolesna zmiana to jedynie uswiadomienie sobie, że matka to człowiek a nie bóg i robi pomyłki życiowe. A więc nowa terapeutka też sugerowała mi bolesne zmiany, przeczytajcie list do niej i wyciągnijcie wnioski, konsekwencje mądrości terapeutów ponosicie WY! 1.Nie mam ochoty aby "rozdrapywała" mi pani jakiekolwiek "rany".

2. Rany rozdrapywało wielu terapeutów, natomiast żaden nie potrafił ich zagoić

3. Rozdrapywana rana nigdy się nie zagoi

4. Pragnie mnie Pani przerobić na swoją modłę a tak by się stało, gdyż jak podaje literatura fachowa "czynnikiem leczącym jest osobowość terapeuty"

natomiast Pani Aneto nie chcę być skrojona według Pani widzimisię. Nie jestem sweterkiem, który można przerabiać jak się chce. Co będzie gdy w trakcie tego "przerabiania" popsuje Pani tak ten sweterek, że odechce się Pani go naprawiać? Co będzie gdy pójdę do innego terapeuty i usłyszę, że szkody w sweterku są nie do naprawienia lub terapeuta zacznie znowu przerabiać sweterek według własnych upodobań. Tak jak pisze autor artykułu po podanym linkiem konsekwencje błędów terapeuty zawsze ponosi pacjent! Oczywiście wszystko można uzasadnić np.oporem w psychoterapii itp....

5. Zaproponowała Pani, zmiany które będą mnie "cholernie boleć" bo takiego sformułowania Pani użyła. Nie chcę bólu, czyż człowiek o zdrowej psychice nie unika bólu wręcz instynktownie?

6. Nigdy nie zapomnę metafory, której użył kiedyś mój były terapeuta: "Pani Marto zanim stopniowo zbudujemy nowy most, nie możemy zniszczyć od razu starego ". Dziś doceniam mądrość tych słów. Miałam wrażenie, że Pani chciałaby zniszczyć ten "most" a jak miałabym funkcjonować bez nowego, który nie powstałby tak łatwo? Łatwo naruszyć czyjeś mechanizmy obronne trudniej natomiast zaproponować coś innego w zamian, a przecież terapeuci nie udzielają rad, prawda? Z czym więc bym została? Zburzymy stary dom zanim wybudujemy nowy, do tego czasu mam marznąć...

7. Dlaczego na poprzednim spotkaniu tak zachęcająco opowiadałam mi Pani, że będzie Pani dzielić się ze mną swoim odbiorem (odzwierciedlenie?) przedstawionych przeze mnie sytuacji a wnioski należą do mnie i to czy zrobię użytek z przedstawionego mi nowego punktu widzenia też należą do mnie. Ucieszyłam się, bo to zapowiadało wolność wyboru i poszanowanie mojej autonomii, zapowiadało się wspaniale. Niestety na kolejnej wizycie wystraszyła mnie Pani zapowiedzią bólu i cierpienia jakie mnie czeka i odniosłam wrażenie, że chce Pani dokonać operacji na mojej osobowości a ja mam tylko podpisać na to zgodę. Poczułam się oszukana, a gdzie jest moja wolność? Dlaczego przestała Pani rozmawiać ze mną jak z człowiekiem a zaczęła Pani posługiwac się jakimś modelem terapeutycznym? Na schematyczne posługiowanie się modelami skarżą się wszyscy moi znajomi będący w terapii. Posługiwanie się modelem można porównać do posługiwania się narzedziem przez rzemieślnika, można z tego zrobić coś w miarę dobrego np.toporne krzesło ale jednak krzesło lub posłusznego nijakiego pacjenta-tego dokona terapeuta rzemieślnik! Będąc artystą w rzemiośle stolarz tym samym narzedziem wykona dzieło sztuki a będąc artystą psychoterapii terapeuta tym samym modelem wykona człowieka, który żyje pełnią swych mozliwości, akceptuje swoje ograniczenia, dokonuje autoterapii by zachować swoje zdrowie psychiczne w niesprzyjających warunkach. Ja jako pielęgniarka uczę pacjenta SAMOOPIEKI, aby poradził soebie w domu w tym, w czym Ja go zastępowałam, gdy był w szpitalu. Ja od Pani oczekiwałam nie dłubania w ranach a nauczenia samoopieki.

8. Zauważyłam, że dość mocno Pani zareagowała na moją opowieść o bardzo empatycznej pani pracującej jako doradca zawodowy, mogę wręcz zapytać, co Pani wtedy czuła, pani Aneto? Dwie trzygodzinne sesje z tą panią, które miały być poświęcone kontaktom zawodowym uświadomiły mi w jaki sposób moje emocje zniekształcają sposób myślenia, odbiór rzeczywistości, reagowanie na rzeczywistość, na odbiór zachowania pracodawcy w czasie rozmowy o pracę. Odkryłam skąd wzięła mi się surowość w traktowaniu samej siebie, odnalazłam odpowiedź na pytanie co sprawia, że ludziom tak łatwo jest przypisywać mi ICH niechciane emocje,dlaczego uruchamiam mechanizm projekcji u innych. Odniesienia do domu i relacji z osobami znaczącymi pojawiły mi się same. Przy czym pani doradca cały czas podkreślała, że autorką odkryć jestem ja sama.

Pani doradca wychodzi z założenia, że każde zachowanie i każde upieranie się przy danej postawie ma jakiś cel. Intensywnie prowokowała mnie do zadawania sobie pytania "po mi to? co z tego mam" sama doszłam do wniosku, że trwam przy zachowaniach, które nic nie wnoszą. Np.co mi daje nieustanne afirmowanie wad, które widzą we mnie inni? Dlaczego uparcie spełniam oczekiwania innych a nigdy swoje? Dlaczego nie wiem kim jestem naprawdę a natomiast wypisałam w ciągu minuty całą listę wad, patologii, ułomności, które jak okazały się cudzymi opiniami o mnie a ja je przyjęłam jako własne. Dziś nie pozwalam aby ktoś mi mówił jaka jestem! To JA o tym decyduję. Wreszcie poczulam się jak człowiek z ułomnościami i potencjałem do zmian a nie jak przypadek kliniczny. Zobaczyłam siebie we właściwych proporcjach do tej pory byłam DUŻYM zbiorem zaburzeń.

Podsumowałam i podjęłam decyzję na nie. Dziękuję za poświęcony mi czas.

 

Pozdrawiam serdecznie

Marta

Ps.zamieszczam link, o psychoterapii trochę inaczej.

http://psycho-kit.pl/?p=590

 

Są utalentowani i drodzy terapeuci i są tacy jak ta Pani, ludzie o empatii walca drogowego...

Piszcie co myślicie

Pozdrawiam Was!

 

Ps. chodzę na mitingi DDD i to mi pomaga :-)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×