Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ZagubionyWsieci

Natrętne mycie się,mycie rąk - jestem świadom,prosze o pomoc

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie, po wielu przemyśleniach pomyślałem że napisze na forum i podyskutuje z osobami, które są chore już jakiś czas,a zarazem poproszę o pomoc...Od około 2lat mam nerwicę natręctw(ZOK). Powodem, które powodują nerwice jest lęk przed niechcianą ciążą. Jestem z dziewczyną już 2lata, ona wie że jestem chory. Po oddaniu moczu, wydaje mi się, że były w nim plemniki i dostały się na ręce, po toalecie myję ręce schematycznie, czyli każdy palec nadmydlam w odpowiedniej liczbie,sposób itp. Kąpiel u mnie trwa około godziny, ciągle martwie się że myjąć członka były na nim plemniki i po umyciu go myję ręce także schematycznie, gdyż ciągle wydaje mi się że są na nim plemniki. Myjąc się myję ciało także w odpowiedni sposób, np liczę,kolejności itp.. Ciągle przytulając się dziewczyny, czy też dotykając czegos wydaje mi się, że mam na rękach nasienie...Boję się kontaku seksualnego, gdyż pozniej martwię się...Wszystko co piszeę irracjonalne, jestem tego w pełni świadom, myjąc się, czy też ręce patrze na siebie i myśle, że to nie jest normalne, że to nie ja. Na codzien jestem wesołą, gadatliwą osobą. W przeszłości miałem już podobne problemy, po 10 razy spraedzałem czy są drzwi zamknięte itp, to minęło, czasem tylko sprawdze drugi raz. Czuję, że zamykam się na ludzi, wstydzę się ich, co dawniej nie było realne. Moją sytuację opisałem znanemu psychiatrze i psychologowi, który poradził mi, bym wybrał się do psychiatry i psychologa. Każdego dnia wiem, że powinnem iść, ale nie mogę wykonać pierwszego kroku, mam obawy, niewiem co powiedzieć u psychiatry, niewiem którego wybrać...czy prywatnie, czy za darmo przez NFZ. Wydaje mi się, że zobaczy we mnie wariata, a także niewiem czy leki które mi da będe mógł kiedyś przestać brać i bez nich żyć, efekt jojo...

 

Czy możecie mi jakoś pomóc, jak to rozwiązać, jak znaleźć specjalistę, czy ktoś zna dobrego psychiatrę z Krakowa? Proszę Was o pomoc, gdyż czuję się niesamowicie samotnie z chorobą i nie rozumiany przez rodzinę, znajomych...

 

Jak szukajać specjalisty, jak o tym wszystkim mu powiedziec.

 

Proszę o pomoc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZagubionyWsieci, szukaj adresów Poradni Zdrowia Psychicznego, tam znajdziesz psychiatrów przyjmujących na NFZ. Lekarzowi powiedz po prostu to samo o czym pisałeś w poście. Obowiązuje go tajemnica lekarska, nie wyjdzie nic poza jego gabinet. Wielu ludzi korzysta z porad psychiatry, to zaden wstyd. I na pewno nie potraktuje Cie jak wariata. Nie jestem z Krakowa, ale myslę, że bez problemu znajdziesz adresy w necie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, dziękuje Ci za wiadomość... To miłe uczucie jak po kilku godzinach sprawdzania czy doszła wiadomość widzi się chęć kogoś pomocy, czasami przykro jest jak w domu Cię nie rozumią i krytykują to jak się postępuje, a tu ludzie są szanowani, każdy ze swoim przypadkiem z osobna, co jest miłe... Jak uważasz/uważacie i jakie macie odczucia, jak lepiej iść prywatnie czy przez NFZ? Roznie mówią. Ogolnie martwie się jak skuteczna będzie terapia, jak to wszystko powiazac z psychologiem, czy psychiatra mi cos doradzi...Dla laika wydaje się to wszystko skomplikowane, dla osób w temacie normalna sytuacja....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy iść prywatnie czy na NFZ to raczej nie ma znaczenia, poprostu weź pod uwagę, że ze względu na specyfikę zawodu psychiatry czy psychologa czasem może byc tak że dana osoba Ci nie podpasuje wtedy trzeba sprawdzić kogś innego. Co do leków to nie wiesz czy sa Ci one potrzebne więc póki co nie zamęczaj się co by było gdyby...:)

Radzę Ci jednak działać i nie zostawiać tego bo samo się nie wyleczy .... Postaraj się nie dramatyzować całej sprawy tzn. że jesteś wariatem itd bo bez zasadnie się zamęczasz. To że ktos ma kłopoty takie jak Ty nie oznacza że jest walnięty. Ja mam zok i nie uważam się za wariatkę, znam super osoby z innymi nerwicami których nie uważam za wariatów w najmniejszym stopniu.

 

Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co ja nie traktuje siebie jako wiariata ani innych, bo widzę na forum masę sumpatycznych ludzi, jak czytam o każdego problemach ludzie wydaję mi się bliscy, bo każdy ma coś wspólnego..chorobę, ale jest to pozytywne jak czytam i jak mam odpowiedz innych i pomoc.. Nie znam innego forum na którym jest taki wielki szacunek i pomoc - Gratuluję Wam wszystkim na forum tak wysokiej kultury i szacunku, dzięki Wam, widzę nadzieję...

 

Odkładam z nia na dzień wizytę, jak czuję się lepiej to myślę...a przechodzi, a jak mam nawrót myśli i tego co robię wbrew sobie, mam ochotę siąść i płakać....bo czuję się nie rozumiany. Chciałbym wszystko zgrać zarówno psychiatrę jak i psychologa, bo tam mi poradziło 2 specjalistów, więc stą obawy, że ktoś mnie źle pokieruje, czy też trafię na kiepskiego specjalistę, zaufam mu, a jego metody będą złe.. Do tego co napisałem o chorobie dochodzi u mnie do braku jakichkolwiek emocji..radości, reakcji na przykre sytuacje np. pogrzeb, nie pamietam kiedy cieszylem się całym sobą...brak u mnie uczuć na miłość...Tęsknie za tym..za emocjami, uczuciami..odwzajemnieniem miłości..

 

W związku z tym że jestem z Krakowa szukałem placówek darmowych i znalazłem placówkę o nazwie Medi-norm, powiedzcie mi...jak było w Waszych przypadkach długo czekaliscie na wizyte?

 

Będe wdzieczny za jakąkolwiek wiadomośc dotyczącą się tego co napisałem...Dziękuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez mam jazdę z myciem rąk, notorycznie po kazdej najmniejszej czynnosci biegnę myc ręce, w urzedach, szpitalach, hipermarketch - wszedzie :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj na forum sa opinie uzytkowników co do różnych placówek więc może tam cos znajdziesz. Ja niestety nie znam nikogo w Krakowie, ale wiesz chyba jedyna droga to metoda prób i błędów. Generalnie w zaburzeniac nerwicowych najpopularniejszą metoda psychoterapii jest metoda poznawczo-behawioralna. Może zapytaj psychoterapeutę jaki według niego jest najlepszy sposób prowadzenia terapii. Dodatkowo istotne znaczenie ma fakt czy psychoterapeuta odpowiada Ci pod takim czysto ludzkim względem tzn. czy wydaje Ci się że istnieje szansa że się z nim dogadasz wiesz tak jak w kontaktach z znajomymi - z jednymi się dobrze dogadujemy z innymi nie. Poza tym terapeucie i sobie trzeba dać szansę zn nie rezygnować od razu, ale jak będziesz widział że Ci dana osoba nie pasuje to zawsze możesz mu to powiedzieć i ewentualnie zrezygnować. Możesz pewne wątpliwości napisać na forum - tu sa ludzi, którzy mają już jakieś doświadczenie i którzy przechodzili też etapy jak - "wybór terapeuty, lekarza, ośrodka itp. itd" i na pewno Ci pomogą.

P.S. Ja też miałam etapy, że wydawało mi się że mi się polepsza ale potem przychodziły naprawde złe chwilę najłatwiej i najtrudniej zarazem jest szukać pomocy. Jak już zaczniesz to powinno być łatwiej. Trzeba zrobić pierwszy krok. Polecam tę modlenie się i zostawianie Bogu tego wszystkiego On już pokiruje wszystkim jak trza!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tez mam jazdę z myciem rąk, notorycznie po kazdej najmniejszej czynnosci biegnę myc ręce, w urzedach, szpitalach, hipermarketch - wszedzie :roll:

 

Właśnie ja mam tak, że jak jestem gdzieś w centrach handlowych to mniej pamiętam o chorobie, ogólnie jak gdzieś wychodzę z ludzmi to widzę,że oni mają normalne zachowania i nie maja jakis obaw to i ja normalnieję, choć na chwilę...

 

 

Właśnie najgorsze jest opowiedzieć o chorobie innym, tymbardziej że powód mojej choroby jest kuriozalny i przez niektórych może być nie zrozumiany....Nieukrywam,że mnie osobiście to zawstydza, a fakt że mam taki defekt w sobie powoduje niską samoocene, ciągle wyszukuje w sobie wad i nie widzę żadnych swoich wartości.

 

Martwi mnie brak emocji:radości, płaczu, tęsknoty... Jestem zamknięty na emocje oraz mam problem z mobilizacją, wiem że mam coś zrobić ale jest to dla mnie taka męka, nic mi się nie chce. Najchętniej wstałbym rano i obijał się... Mam np chęci żeby jeździć na rowerze, obiecuje sobie itp, a pozniej...raz wyjde i więcej nie chce mi się...

 

 

Niewiem czym to wszystko jest spowodowane, dobrze że jest chociaż społeczność forum..dziękuje za chęć pisania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez miałam tak że nic mi sie nie chciało - najchętniej bym leżała bo wtedy nic sie nie dzieje....

To że trudno iść do lekarza czy terapeuty wiem doskonale - bardzo długo nie mogłam zrobic pierwszego kroku. Jednak teraz kiedy juz jestem po tym to bdybym mogła cofnąć czas to poszłabym do lekarza już dawno temu....

 

Trzymaj się !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, zapewne sam jak się wybiorę będę żałował, że nie zrobiłem tego wcześniej, ale to już z wszystkim tak jest. Najpierw trzeba być świadomym swojej choroby, dowiedzieć się jak to się nazywa..To też mi zajęło sporo, w chwili obecnej to tylko kwestia decyzji..znalezienia lekarza. Wiele osób zaczyna od psychologa, inni od psychoterapeuty, a jeszcze inni od psychiatry...Ja chyba zaczne od psychiatry....poprostu jestem zdania, że raczej nikt słownie mi tego nie przetłumaczy, znam swój charakter i sądze,że leki mogą to zmienić.... Jakie macie zdanie na ten temat, kogo na początku odwiedzić?

 

Zrobiłem krótką analize tego co działo się ze mną kiedyś i obecnie:

 

Sprawdzanie czy zgasiłem światło, przy tym odliczanie,

Sprawdzanie czy drzwi są zamkniete, przy tym odliczanie

Lęk przed mówieniem czegoś do kogoś, że to wywoła skutki zle i coś się stanie bliskim,znajomym

Np. zrobić coś w określony dziwny sposób

Czy na pewno mam klucze, czy inne rzeczy

Narzucanie czegoś, że coś mam zrobić w jakiś określony sposób

Chodzenie po określonej stronie chodnika, oraz co którą płyte chodnikową

Kontruowanie zdań w określony sposób,zachowań

Robienie czegos tak by liczba przy liczeniu była parzysta, czy też np. liczba 5,10,12

Ciągłe wyobrażenia że coś się stanie, tworzenie historii w glowie i lęk przed tym

Ciągłe drapanie, skubanie po rękach, twarzy –głownie sytuacje nerwowe, lub przy myśleniu

 

 

Niektóre z objawów mi minęły..naszczęście

 

Obecnie co czuje, jak jest ze mną:

 

Huśtawka emocjonalna,

Brak ambicji i motywacji

Brak koncentracji, skupienia

Niepokój

Wyłączenie się od świata

 

Niewiem czego to wina, ale martwie się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne że trzeba czasu żeby sobie poukładać wszystko w głowie, każdy działa we własnym tempie. Ja zaczęłam od psychoterapeuty, który zalecił pójscie do psychiatry. W sumie pierwsza wizyta powinna wygladać podobnie.

 

Zyczę Ci powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZagubionyWsieci, idź śmiało do psychiatry, powiedz mu to wszystko, o czym piszesz w postach. Powiedz mu też, ze chcesz chodzić na psychoterapię (jesli tylko chcesz), moze ci powie, do jakiego psychoterapeuty możesz się udać na NFZ (oni w jednej poradni współpracują ze sobą). Nie czekaj, im szybciej , tym lepiej dla ciebie. Szkoda zycia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie szkoda życia....Czasem myślę, jak to będzie jak będe zdrowy..choć po części.. Co się zmieni u mnie w życiu, jaki będe, czy otworzę się bardziej na świat i ludzi... Fajnie że możemy się tak wspierać na forum, czasami internet ma pozytywne skutki...Napędzacie mnie do wizyty u lekarza, widze mase ludzi z takimi samymi problemami jak ja..szkoda ze rodzina mnie nie rozumie, ale ciezko podejsc...wiecie co mam nerwice..itp...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przed pierwsza wuizyta u psychologa tez sie bałam najbardziej chyba tego ze nikt nie uwierzy w to co przezyłam w to z czym mam problem teraz przygotowuje sie psychicznie na wizyte u psychiatry która psycholog sugeruje...jakos nie za bardzo mi sie usmiecha byc na lekach a psycholog twierdzi ze własnie po to mnie tam posyła bo widzi taka potrzebe u mnie .Wizyte u psychloga ta pierwsza przezyłam teraz ciesze sie ze tam jestem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, wracam po prawie 2 miesiącach..Które były i są dla mnie straszne, nerwica pogłębiła się, poza wszystkim co wymieniłem, myję się jeszcze dłużej i ręce także, czasem wstaje i myśle jakie mam plany na dziś i tam widze tylko kąpiel i siedzenie w domu...brak mi zupełnie motywacji. Chorobę coraz ciężej mi ukryć, 2 osoby już o niej wiedzą, bo nie wytrzymałem emocjonalnie ale zupełnie tego nie żałuję, że się dowiedziały, polecam opowiedzenie komuś bliskiemu o chorobie jeżeli chcecie wsparcie. Ja mam silną psychikę, ale te 2 miesiące, które minęły od momentu kiedy wogóle myślałem czy psychiatra jest potrzebny uświadomiły mnie, że to jedyna droga do sukcesu, pragnę być wyzwolony i zdrowy, modlę się do Boga by dał mi swoje wsparcie, gdyby nie bliscy oraz znajomi którzy nagle się znaleźli(nigdy nie sądziłem,że ich tyle mam) załamałbym się, czasem stoje pod prysznicem i z załamania drże z tej bezradności rytuałów, włączam radio by może ono zmieniło pozytywnie moje myślenie, jednakże ...dalej zawodze.Coraz częściej stres w dniu powoduje u mnie krwotok nosa, czy też zwykłe lęki,ścisk, że dzieje się czy też stanie coś złego. Wracają mi nawyki z przeszłości jak sprawdzanie zamków, a jeszcze miesiąc temu np wejście na forum było dla mnie czymś tabu, bo mówiło mi że przez to stanie się coś czego bym nie chciał...Nic nie podnosi mnie tak na duchu jak ludzie którzy się tu wypowiadają, czasem myślę taki ze mnie cwaniak, a do lekarza nie umiem pójść, nie jestem ani zamknięty w sobie, raczej też mało wstydliwy, a nie idę.... Czym żyje? Budzę się, myślę, czy muszę się wykąpać, czy też później, czy dobrze umyłem ręce po toalecie, a może jednak źle umyłem i podnosze mydło obracam je tyle razy ile mam wyliczone, namydlam ręce w odpowiedni sposób i tak w odpowiedniej liczbie, cały dzień myślę czy mam czyste ręce, ciało, sfery intymne... Od tego wszystkiego odrywają mnie jedynie ludzie mi bliscy oraz znajomi, jak wspomniałem wcześniej, którzy dziwnym trafem znaleźli się i więcej osób jakby mnie szanowało - to cieszy, daje radość jedną z nielicznych. Przykre jest, że jest się świadom choroby, zna się ją na wylot a jednak wszystko stanęło w miejscu. Czytasz posty, widzisz wypowiedzi ludzi, myślisz "ta ich choroba to błachostka, a co ja mam powiedzieć" a prawde mówiąc, każdy ma inną psychikę i dla innych mój przypadek także jest -"tym prostym". Znam siebie, chorobe - czas na specjalistę. Jedynie ten lęk przed wizytą, takie jest to ciężkie, a bynajmniej jak napisałem w pierwszym poście - sam powód...jest to przecież bardzo nietypowe, sam nie mogę tego przyjąć, że ja normalny człowiek mam taki problem i taką przyczyne... Chyba musiałem sie wyspowiadać przed Wami wszystkimi, którzych obchodzą inni i już wcześniej mnie wspierali, będę wdzięczny za kilka słów od siebie, porad czy też zwykłe słowo, nie liczę że będzie cukierkowe, bo liczy się prawda - Prawda?

 

Do ludzi, którzy czytają post i myślą,że przejdzie, poczekam, dam sobie rade sam - wyprzedzam Wasze myślenie, ja czekałem tak 5 lat, póki uświadomiłem sobie,że to nie jestem ja i to choroba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze ze wiesz ze musisz isc do specjalisty by sie wyzwolic mowisz ze sa ludzie którym powiedziałes i ktorzy to akceptuja a moze poprosiłbys kogos z przyjaciół by wybraliby sie z Toba? zawsze to mniejszy stres wieksza szansa na powodzenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, wiesz co chyba muszę iść sam, jak jestem zestresowany to jak ktoś mi chce pomóc i wspierać to zaczynam się złościć za jego dobre chęci..nie lubię jak ktoś mnie traktuje jak dziecko...chyba takie już są objawy nerwicy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zagubiony, współczuję.. nie mogę tego sobie nawet wyobrazić, bo u mnie jest dokładnie odwrotnie - wodowstręt. jak mam się umyć.. to mnie skręca! a Twój przypadek nie jest taki nietypowy, gwarantuję Ci! biegnij do specjalisty, na to są leki. pomogą! pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś mi się zdaje, że jesteś bliski jednak tego lekarza :D Nie zwlekaj długo nie ma co odkładać. Sam się już przekonałeś co moga dać ludzie, którzy pomagają a lekarz i psychoterpeuta jest jednym z nich. Powiem Ci szczerze: ja miałam z wodą i myciem istne pole minowe, czasem wolałam się juz nie myć żeby uciec od problemu tyle że myć się musiałam i to też nerwicowo. Na samą myśl że muszę zacząć od nowa miałam ochote się schować pod kołdrą i przespać az minie - tyle ze nie mijało...

U mnie zaczęło się od tego, że sie modliłam, chodziłam na msze o uzdrowienie itd i wtedy zetknięcie się z tymi problemami np. powiedzenie komuś czy wyspowiadanie się było nie mozliwe - w mojej głowie. Potem właśnie zaczeło się wszystko pogarszać (ale nidgy tak żebym się całkiem załamała, tzn. najgorsze obawy jakimś cudem trawiłam, nie bez trudu ale jakoś to szło). Następny etap to moment w którym juz nie mogłam normalnie działać w codziennych zajęciach itd. i wtedy pękłam - powiedziałam o tym bliskim osobom - i dzięki temu było mi lepiej. Zaraz potem poszłam do psychoterapeuty, potem do psychiatry, potem na regularną terapię. Wierzę że Bóg mi w tym pomógł bo sama jakoś do dziś nie wiem jak się na to zdobyłam....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Babooshka masz rację, już chyba dostałem takiego kopa od życia za to że nie poszedłem wcześniej i chorobą się nasiliła..Uważam że psychoterapia nie jest w stani mi pomóc, osobiście wierzę jedynie w leki, chociaż zapewne się mylę.Co do mycia...też tak mam,że mogę nie myć i cały dzień siedzieć pod kołdrą i nic nie robić... Dziwny temat ale osoby, które miały z tym wszystkim doczynienia wiedzą jakie to "pole minowe". Przykro mi tylko czasem, że jak mam lepszy humor to odkładam to i mówie, że da się tak żyć, już nie jest tak źle i odkładam wyjście do specjalisty...Jednak jak mam doła totalnego to odrazu bym szedł i powiedział bym komuś o chorobie... W tym wszystkim mało kto pisze o skórze np. rąk, niewiem jak Wy, ale ja mam totalnie zniszczoną, gdyby nie krem niewiem jakby to było..czasem jak wyjde z kąpieli to mam tak suchą skóre, że jest aż biała.....Nie wspomne jak mi wstyd jak źle rozsmaruje krem, wychodze na dwór a tu skóra biała,strasznie sucha.... Eh uroki nerwicy natręctw...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się czemu uważasz, że psychoterapia Ci nie pomoże??? Masz jakieś doświadczenia z takim leczeniem??? Opierając się na moim przypadku: przed wybraniem się do psychoterapeuty zastanawiałam się jak jakaś obca osoba może sprawić, że te moje myśli, natręctwa znikną. Dochodziłam wówczas do wniosku, że to niemożliwe. W tym moim mysleniu czaiła się też złośliwość i spora dawka strachu, ale mimo wszystko uparcie twierdziłam, że psycholodzy i im podobni nic tu nie pomogą. Wszystko się zmieniło kiedy faktycznie poszłam do psychoterapeuty. Terapia wygląda zupełnie inaczej niż myslałam - w pozytywnym znaczeniu. Tak naprawdę to terapia leczy nerwicę, leki mają bardziej za zadanie poprawić nastrój, pomóc przygotować się do terapii. Ponoć są takie przypadki, gdy pomagają tylko leki jednak coś mi się zdaje, że dotyczy to znikomej części osób i tylko wtedy, gdy problemy nerwicowe trwają krótko bądź są wynikiem jakiegos innego zaburzenia czy choroby.

Radzę Ci idź do lekarza i zapytaj o leki, ale też o terapię. Taka kombinacja to najskuteczniejsza forma leczenia.

 

P.S. a co do rąk... no cóż u mnie bez wizyty u dermatologa i maści sterydowych się nie obeszło... :oops:

 

Pozdrawiam,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co sam niewiem, może i zdecyduje się na psychoterapię ale chyba najpierw wybiore się do psychiatry, by przepisał mi jakieś leki abym miał motywację w życiu i chęci...bo każdy dzień jest taki sam i nic w nim sie nie dzieje.. Mam do Was jeszcze pytanie, jak kierowaliście się w wyborze psychiatry? Powiem szczeże, chyba zdecyduję się na NFZ, nieukrywam że prywatny to są spore pieniądze, a jak już zapewne pójde do prywatnego to już wogóle go nie zmienie to ciągle będe musiał płacić za wizytę, takie są realia....Możecie mi powiedzieć jak szukać psychiatry, rozumiem Google: Psychiatra, miejscowość...ale jak to udoskonalić, aby ktoś trafił się co leczy np. nerwicę natręctw. Czym kierowaliście się przy wyborze specjalisty? Chyba jestem już tak wygodny, że chciałbym żeby wszystko było odrazu i odrazu też mnie zrozumiał o co mi chodzi, żeby dał dobre leki i był w temacie..Chyba każdy miał takie obawy, możecie mi jakoś doradzić? Jakieś fora, strony, niewiem inna droga? Będe wdzięczny,

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o natrętne mycie rąk to miałam tak kiedyś. Myłam ręce co chwile, bałam się czego kolwiek dotknąć bo bałam się że są na tym zarazki, że zaraże się jakąś chorobą. Swoje ręce doprowadziłam do takiego stanu, że były one szorstkie, leciała z nich krew. Z czasem to minęło, ale teraz to znowu powraca. I o prócz natrętnego mycia rąk , tak jak autor tego tematu zaczynam sprawdzać nawet po 10 razy czy drzwi są zamknięte. Albo , że coś muszę zrobić dwa razy. Na przykład do herbaty wsypać dwie łyżeczki cukru a nie więcej itp. Czy ja już mam tę jakąś nerwicę natręctw ? Czy muszę z tym iść do psychologa? Boję się, że bedzie patrzeć na mnie jak na jakąś nienormalną osobę . ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli chodzi o natrętne mycie rąk to miałam tak kiedyś. Myłam ręce co chwile, bałam się czego kolwiek dotknąć bo bałam się że są na tym zarazki, że zaraże się jakąś chorobą. Swoje ręce doprowadziłam do takiego stanu, że były one szorstkie, leciała z nich krew. Z czasem to minęło, ale teraz to znowu powraca. I o prócz natrętnego mycia rąk , tak jak autor tego tematu zaczynam sprawdzać nawet po 10 razy czy drzwi są zamknięte. Albo , że coś muszę zrobić dwa razy. Na przykład do herbaty wsypać dwie łyżeczki cukru a nie więcej itp. Czy ja już mam tę jakąś nerwicę natręctw ? Czy muszę z tym iść do psychologa? Boję się, że bedzie patrzeć na mnie jak na jakąś nienormalną osobę . ;(

 

U mnie zaczęło się od drzwi, wychodziłem z domu obracałem się i potrafiłem iść i obracać się 10 raz i mówiłem- zamknięte,zamknięte, zamknięte... Co do rąk, teraz kiedy jestem świadom czasami myślę czy nie robić zdjęć jak wychodzę z kąpieli aby wrzucić na forum by pokazać ludziom jak postępuje choroba. Ja po kąpieli ręce mam tak suche, że aż całe białe, jakbym polał je wodą to spływa po nich i nie widać że mam mokrą dłoń. Zawsze muszę się balsamować po kąpieli...czasami mam tak suchą skórę na plecach, że jak się ruszam to mnie całe boli, czy też piecze.. Co do cukru, ja mam tak, że nasypę 2 łyżeczki i później tak dosypuję troszkę....to akurat mi nie przeszkadza, ale jak stoje przed umywalką myjąc ręce i czuję już że bolą mnie plecy to strasznie mnie to przytłacza. Teraz spróbuję znaleźć tego psychiatre i działam. Szkoda, że mam taki tryb życia jaki mam, czyli każdy dzień zalatany i nie mam czasu dla siebie. Ciemno robi się od 17 i najchętniej to chciałbym być już wykąpany i siąść na M jak Miłość czy też inne seriale...:) ale zmobilizuję się ! Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eh Zagubiony przeczytaj swoje posty i pomyśl co Ty robisz?! Bierz dupę w troki i leć do psychologa jeżeli nie chcesz totalnie zwariować. też tak miałem, że musiałem myć ręce bo to bo tamto. z czasem wyskakiwało mi uczulenie na mydło, swędziały mnie ręce bo robiłem to za często. powinieneś robić wszystko na przekór zaburzeniu czyli (metoda na naleśnika) wejdź do kuchni zrób ciasto naleśnikowe (oczywiście gołymi rękoma) i mieszaj je, dosypuj mąki(niech twoje ręce się brudzą, wierz mi nie umrzesz od tego ), później nabierz trochę do szklanki nalej na patelnie, wtedy dopiero umyj ręce i zjedz pysznego naleśnika ;) albo jeżeli masz psa który lubi jak się go drapie itd. więc podrap go pogłaszcz, niech twoje ręce pachną jego sierścią, a później idź do łazienki umyj ręce tylko raz. bez żadnego liczenia! albo idz na dwór i w ziemi pogrzeb. Poza tym jeżeli chodzi o te plemniki.. Jeżeli masz obawy że Twoja dziewczyna zajdzie w ciąże bo na twoim palcu zostało nasienie chociaż umyłeś ręce to możesz być spokojny. Do tego potrzeba milionów tych małych skurczybyków żeby coś z tego wyszło ;) to co mogło by zostać na Twoim palcu nie jest w stanie sprawić że zostaniesz ojcem, a poza tym skoro umyjesz ręce to tego tam nie ma. zresztą skoro miałeś już takie przypadki to widzisz przecież że uśmiechnięte bliźniaki ci sie nie urodziły. 10936722 moje gg jak będziesz potrzebował pomocy to pisz. ja to przeszedłem, może Ci w czymś pomogę.

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×