Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marylanka

prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Rekomendowane odpowiedzi

czesc.

Piszę bo to chtba ostnie co mi pozostało.

Od 2002 roku walcze. Mam 34 lata mężą dwoje cudownych maluchów i ....( nerwice ) która przez te lata próbuje mnie zniszczyc. Zaczeło sie od zawrotów głowy, słabosci bólów głowy. W 2003 roku rezonans i tysiac badań i lekarzy. Diagnoza nerwica lękowa. I tak to trwa. Raz lepiej raz gorzej. Kolejne wiosny kojarza mi sie 2005- zawroty głowy i oczywiście lek ,że to na pweno guz 2006 -powiekszone wezły chłonne( chwilowo bo była to angina ) potem oczywiście przez kolejne 2 miesiące podwyzszona temperatura czyli wymysliłam sobie ziarnice. A co jak juz coś wymyslac to konkrety. 2007- czerwone kropeczki na ciele , białaczka ( oczywiscie wyniki ok). w 2008 na wiosne bóle głowy i oka wiec oczywiście powrót do guza mózgu. tomografia ok. i 2009. znów sie zaczeło. lekkie zawroty głowy, ściśniety żołądek,ze nie da sie nic przełknać. I znów sie boje ,że to jakiś guz. zawsze cos. Przeciez nie moge znowu robic rezonansu czy tomagrafu. Czasem stanełabym obok siebie i sama sie opieprzyła. Tłumacze sobie, że to TYLKO albo AŻ nerwica ,a jakis mały diabełek stoi koło mnie i gada a może jednak tym razem jestes chora.... Jak z tym walczyć. Mam tysiace planów rzeczy do zrealizowania, tysiące powodów z których mogłabym sie cieszyć a ja mysle mysle i mysle. Prosze napiszcie cos i pomóżcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak najszybciej udaj się do psychiatry i do psychologa...że też wczesniej nikt ci nie podpowiedział. Rozpocznij psychoterapię i/lub farmakoterapię........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

próbowałm psychoterapie. Zaliczyłam po kilka wizyt u dwóch psychologów. Niestety. Jedna stwierdziła iz lęk jesli sie ma jakies objawy jest jak najbardziej normalny i nie widzi w tym problemu. Co prawda była młodsza ode mnie wiec zgoniłam to na jej małe doświadczenie. Druga po kilku wizytach poszła na zwolnienie( była to poradnia) a ja nie miałam ochoty wewewnetrzniać sie kolejnej osobie.

Porchy. Nie moge sie przełamac. Boje sie ich. Mam Afabam przepisany przez moja lekarke pierwszego kontaktu ale staram sie zażywac go uzywac sporadycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Afobam to jest lek doraźny, on tylko złagodzi lęk - raczej z niczego nie leczy.... Powinnaś udać się do psychiatry (nie lekarza rodzinnego - bo ten co najwyżej moze cię wprowadzić w kłopoty), leków nie należy się bać, one są poto, żeby wyleczyć a nie zrobić nam krzywdę.

Co do terapii - kilka spotkań to za mało, faktycznie kiepskawo trafiłaś ale dla siebie, dzieci i męża powinnaś mieć siłę podjąć jeszcze raz leczenie. Samo nic się nie wyleczy...niestety....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, widzę, że czujesz się gorzej wiosną- to tak jak ja...

 

Koniecznie udaj się do psychiatry! Pozdrawiam! :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj

Ja Ci niestety nie poradzę żebyś szła do psychiatry... Przerobiłam już wiele min. psychiatrę który chciał mnie jeszcze bardziej zaćpać lekami, bo stwierdził że velafax to zamało jak na moją nerwicę. Ale się nie dałam. Po ponad roku brania velafaxu xl trzy tygodnie temu go odstawiłam pomimo że lekarze mówili że nie dam rady,że tak nie wolno itp. Powiem Ci tak - jeśli sama sobie nie przetłumaczysz to nic i nikt Ci nie pomoże. Ja wielokrotnie panikowałam że już umieram,że mam atak serca czy jakiś guz w głowie. Dzisiaj już wiem ze to tylko moja psychika którą ktoś zrujnował, a ja jeśli nie wezmę się w garść to rzeczywiście może się coś złego stać. Zmieniłam otoczenie z momentem odstawienia leku, więcej czasu zaczełam poświecać dzieciom na zabawę, bo są jeszcze malutkie i zrozumiałam że najbardziej to ja je krzywdze tymi swoimi "atakami" i tą chorą nerwicą. Mam czasami ataki-nawet dzisiaj miałam ale powoli jakoś sie ogarnełam,pojechałam do lasu na spacer, pochodziłam, pogadałam sama do siebie i mi przeszło... Więc kobieto bierz się w garść i nie bierz Afobamu bo to trucizna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
. Więc kobieto bierz się w garść

Nie wiem jak wreszcie ludzi chorych ale we mnie to stwierdzenie wzbudza maksymalną agresję.......weź się z garść, przecież nic ci nie jest, wkręcasz sobie.....nie no jasne....fajnie, że ktoś mnie oświecił, że to takie proste.......sama bym na to nie wpadła...... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własnie sobie tak gadam , w kółko. Sa dni kiedy wszystko jest ok ( tak było przez ostatni miesiąc) wtedy pewnie wygladam jak wariatka bo chodze i śmieje się do wszystkich., mysle sobie wygrałam. A potem nadchodzi znów cos i jak bańka mydlana wszystko znika. Próbuje sobie tłumaczyc ,ze choroby które sobie wymyslam nagle nie znikaja. Że jak bym cos w tym łbie miała to nie zniknałby na miesiąc a potem znów sie odezwał bo to tak nie działa. Najgorszy jest strach,że mogłabym zostawic moje dzieciaczki.To jest chyba najtrudniejsze bo myslac o nich je krzywdzę. taka pentelka. Za trzy tygodnie mój mały ma komunie a ja sie martwię ,żebym po pierwsze dozyła ( wiem,że to śmiesznie brzmi), żebym nie ryczała i żebym mu tego dnia nie popsuła.

A tak po za tym to nie wiedziałam,że sa inni którzy tez maja takie problemy. Najbardziej dziwi mnie fakt ,że przeciez jesteśmy ludzmi młodymi mamy dzieci i poukładane zycie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WBREW POZOROM LINKA656 TO NIE JEST TAKIE TRUDNE!!! Problem tkwi w Tobie i to ty musisz sobie z nim poradzić. Owszem jest to choroba i do tego wstrętna ale czy psychiatra Ci pomoże jeśli sama sobie nie pomożesz? Wątpię...ale może się mylę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kociak27, heh ja wyszłam z nerwicy i depresji dzięki lekom i psychoterapi - sama nie byłabym w stanie sobie pomóc, bo jak chciałam radzić sobie sama to sie skończyło na 2tygodniowym nie wstawaniu z łóżka i wegetacji......także, owszem trzeba pomóc sobie samemu ale czasem bez psychoterapi i/lub lekó nie ma opcji......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może ja mam dziwne podejście do tej choroby...Były momenty że się nawet śmiałam podczas ataku, jak wiedziałam że mnie coś już bierze - straszny ból głowy czy ból w klatce piersiowej. Naprawde idzie sobie z tym poradzić tylko trzeba bardzo chcieć!!! Mam wujka który ma depresję,nerwice-leczy się od około 20 lat. Najgorzej było około pół roku temu...Doszło do tego że woziłam go do kliniki leczenia nerwic i miał być tam przyjęty na leczenie na 6 tygodni. Woziłam go kilka razy na rozmowy. był naprawdę w ciężkim stanie psychicznym. kóregoś razu jak go wiozłam dostałam ataku za kierownicą -czarno przed oczami,silny ból w klatce piersiowej,zimne poty. i miałam wybór albo spanikować do końca że znowu mam kolejny "zawał" i byśmy obydwoje wylądowali w najlepszym przypadku w szpitalu albo szybko dojść do siebie i spokojnie go dowieść do tej kliniki. Opanowałam się bo wiedziałam ze muszę, nie mogłam jego denerwować bo wtedy by to już była katastrofa. Z czasem zrozumiałam że potrafię walczyć z nerwicą więc wziełam się też za wujka. Opierdzieliłam go kilka razy,przestałam niańczyć,znalazłam mu zajęcie i jakoś odpukać obeszło się bez kliniki. Nie wierzę w to że nie idzie wygrać z nerwicą! Ja zamierzam do końca się z niej sama wyleczyć i mam nadzieję że mi się to uda ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kociak27, tylko musisz zrozumieć, ze samo zebranie się w sobie i znalezienie zajęcia czasem w niczym nie pomoże. Jesli nie dojdzie się do przyczyn nerwicy, depresji, tylko ją zamaskuje to prędzej czy później wróci......niestety, sama to przeżyłam.

Dlatego tak istotna jest według mnie psychoterapia.

Co do tego, czy lepiej pomogłaś wujkowi Ty czy lepiej pomogłaby specjalistyczna opieka psychiatryczno - psychologiczna w klinice......hmm no nie wiem :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam:) ja też radzę udać się po pomoc do psychologa, ale dużo, a najwięcej prawdy jest w tym, że sami musimy sobie pomóc najbardziej i wiedzieć jak, stąd psycholog się przyda, pogada, doradzi i człowiek ma już inne spojrzenie na pewne sprawy. Ja się leczę bez leków:) Dostałam od mojego psychologa lek na całe życie, tylko przez to, że go odstawiłam nerwica powróciła...a co najważniejsze to nie lek farmakologiczny:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witaj

Ja Ci niestety nie poradzę żebyś szła do psychiatry... Przerobiłam już wiele min. psychiatrę który chciał mnie jeszcze bardziej zaćpać lekami.

 

Ja nie polecam psychiatry żeby kogoś truł lekami, ale od niego trzeba zacząć, najważniejsza jest na pewno psychoterapia. Polecam psychiatrę jak najbardziej, nie wierzę, że można sobie całkiem samemu pomóc i nie gadajcie bzdur! Na leki wcale się nie trzeba zgodzić, psychiatra jest od wydawania leków i taką ma główną funkcję, więc po co się na niego wkurzać skoro to jego zadanie? Nie chciałaś, nie wzięłaś, ale nie wmawiaj komuś, że nie warto!

 

Ja Ci marylanka radzę się zastanowić czy chcesz brać leki, ja nie biorę i czekam na psychoterapię.

 

P.S. Też mnie szlag zaczyna trafiać na słowa "Więc kobieto bierz się w garść".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gówno tam psychoterapia, o farmakologii zapomnij, doprowadzi Cię do ruiny! www.danmed.pl - zajrzyj tu i odszukaj lekarza konsultanta w swojej okolicy. Ja walcę już ok 3,5 roku, mam 24 lata i jestem prawie zdrów po 3 kuracji. Nikt nie może uwierzyć i każdy pyta jak to zrobilem, także spróbuj, kuracja jest długotrwała, ja już biorę 3 serię - około pół roku sie leczę. Dzięki temu wyszedłem na świat, kończe studia - jestem poprostu innym człowiekiem. Kiedyś już pisałem na ten temat na forum, zostałem wysmiany, postanwiłem się jednak nie poddawać jakimś niedowiarkom i miłośnikom środków odurzających w postaci chemicznych odurzaczy umysłu, dzięki którym możemy "normalnie" pofunkcjonować sobie przez okres odurzania się nimi, ale co dalej? Polecam i pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj byłam u neurologa który zrobił mi biorezonans. Nie wiem czy w to wierzyc czy nie, ale bardzo chce. Oprócz wirusa opryszki, zaburzeń psychosomatycznych i nerwicowych wszystko wyszło ok. Tak bardzo chce wierzyc ,że ta metoda to nie do końca szamaństwo. Zbadał tez wszystkie odruchy i oczywiscie młoteczek. Powiedział ,że badanie neurologoczne( bukanie) to XIX wiek a biorezonans XXI. Nie jest szamanem bo skończył neurologie. Nie wypisał mi psychotripów. Dał jakiś preparat z dużą ilościa potasu i magnezu, wypisał recepte na cos na opryszczke. Byłam u niego czyba 2 godziny. Zobacze co bedzie dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a powiedzcie mi dlaczego ta fran .. ca nasila sie wlasnie na wiosne? marylanka idz do psychiatry po leki ..ja tez sie balam jakichkolwiek lekow a teraz biore od tygodnia pramolan to jest slaby lek antydepresyjny (podobno nie uzaleznia) czuje sie lepiej ,po kilku tabletkach zniknelo napiecie i lek ,dolegliwosci jeszcze zostaly ale mysle ze po kilku tygodniach to tez minie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPÓJRZCIE NA SIEBIE BIEDNE LUDKI 2 POSTY WCZEŚNIEJ DAŁEM WAM RECEPTĘ NA WYZDROWIENIE A WY WCIĄŻ SWOJE, NAWET GO NIKT NIE PRZECZYTAŁ, NIE WYCIĄGNĄŁ WNIOSKÓW I DALEJ PSYCHOTERAPIA I LEKI I PSYCHOLOG I PSYCHIATRA. AS YOU WISH - ZE SIE TAK WYRAŻE.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

arturk ja sie tym zainteresowalam i powiedz mi jak wyglada taka kuracja? czy to sa jakies srodki doustne czy o co chodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja weszłam na podana przez ciebie strone i pierwsze co zobaczyłam,żto to ,że tam tez mowa o biorezonansie. miałes robiony?.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co za debilsto-ktos jak ciagle neguje wszystkie porady to napewno nie poradzisz sobie z nerwica.ja mialam pierwszy atak 2 lata temu,nie wiedzialam co jest grane,oczywiscie tysiace chorob sobie wymyslilam,nie pamietam jak ,ale jakos o tym zapomnialam.poszlam do pracy poznalam super przyjaciolke i jakos zapomnialam.z miesiac temu wielki powrot,ale juz wiedzialam co piec z ta glupia nerwica.ostatnio jak mnie dopadla ledwo do domu dojechalam i tak sie wku****am ze bluzgalam na prawo i lewo(oczywiscie na te nerwice)płakalam i darłam sie wyzywajac nerwice.co najlepsze po tym mi przeszlo-naprawde.mialam akcje ze ciagle myslalam o niej i nasluchiwalam tylko,az powiedzialam dos z ta psychoza,sama sobie ja robie i sie nakrecam i co=teraz jak mnie bierze to mowie sobie ze kazdy czlowiek ma obawy ,lęki i sie nie przejmuje juz tym.zaczelam zyc i radzic sobie z tym.a mialam zamiar juz brac leki i chodzic na terapie,ale sama sie z tym uporalam.polecam znalesc strony ktore posiadaja duze zasoby wiedzy na temat nerwicy,zeby ja zrozumiec i przetłumaczyc samemu sobie ze to nasza tylko wyobraznia...ja jestem naprawde szczesliwa i do bani juz nie biore tego gów**...a takie posty jak tu widzialam ,typu-idz koniecznie na terapie bierz leki-ja radze pierw w ciszy przeanalizowac tok swojego rozumowania i postepowania a nie na sile latac po lekarzach.oczywiscie nie odradzam,ale proponuje chwile ciszy i skupienia na samym soba.przetłumaczyłam sobie ze kazdy czlowiek ma gorsze dni,ze ryczec sie chce ja proponuje poprostu sie wyplakac i poduche i tyl,rozladowac te napiecia.jesli ktos chce moge pogadac na gg to moj nr 298421 bez problemu moge swoje zmagania przedstawic w szczegolach ,bo za duzo by tu pisac.trzymam kciuki strasznie mocno za nerwuskow i pamietajcie nie mozna sie poddac!!!!!!!!!! ja zrobilam sie po tym ścierwie wieksza optymistka i bardziej korzystam z zycia...pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wredna, przede wszystkim masz wiele racji co do nerwicy, że wiele z tego sami nakręcamy, ciągle tym żyjemy, trzeba powiedzieć w którymś momencie STOP.

Należy też tak jak piszesz zapoznawać się z informacjami na temat lęku i domowego sposobu radzenia sobie z nim, ważne żeby na początku faktycznie przeanalizować swoje dotychczasowe życie, problemy, wyciągnąć jakieś pomocne wnioski itd.

Ale też fakt jest taki, że nerwica nie jest równa innym nerwicą, każdy ma różne nasilenie zaburzenia, różne przyczyny i skutki.

I w radach typu idź do psychiatry, załatw sobie terapię nie widzę absolutnie nic złego.

3 lata temu też o lekach i terapii myślałem to samo, o rany jaki to badziew! Sam dam radę bo właśnie pierwszy rok byłem karmiony takimi, radami, że poradzę sobie, nawet psychiatra przepisywał mi leki na okres przedmiesiączkowy i ziólka.

A w efekcie po roku zaburzenie rozwineło się okropnie i to co jest dziś to szkoda o tym mówić.

Tu nie chodzi o straszenie, że każdemu może się tak pogorszyć, ale fakt jest taki, że takie rady - sam dasz radę, myśl pozytywnie, wsiądź na rower albo wypłacz się w poduchę (co oczywiście i tak warto robić nawet podczas leczenia u specjalistów) też czasem mogą wiele dać negatywów niż pozytywów.

Bo ludzie próbują próbują i w efekcie jeszcze gorzej się męczą.

Ja bym wolał żeby od początku mi zaaplikowali leki i terapię, możliwe że wszystko potoczyło by się inaczej, ale tak to jest jak się samem na początku nie wie ci jest pięć i słucha wkoło innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×