Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie

 

I znow zaczynam nowe zycie - dzis drugi dzien brania Rexetinu, na razie pol tabletki.

 

Mam nerwice natrectw, od ok. dwoch lat psychoterapia, niecale dwa lata temu zaczelam moja (jakze udana ;) ) przygode z SSRI (Seronil). Przestalam brac w lecie, bo bylo OK, ale ostatnio znow mocno obnizony nastroj, uporczywe myśli, znow wizyta u lekarza.

 

I terapie i leczenie powinnam zaczac znacznie wczesniej, ale czasami naprawde trzeba dostac w cztery litery, zeby poprosic o pomoc. Czasami nie wystarczy, ze jest zle, musi byc tragicznie. Ja musialam siegnac dna.

 

I lezy przede mna nadzieja w pastylkach.... wiem, ze musze jeszcze troche poczekac, az zacznie dzialac. Na razie tylko sennosc.

 

To ponarzekam...

 

Moje natrectwa to ostatnio przede wszystkim uporczywe, meczace mysli i poczucie, ze powinnam cos zrobic, zeby zapobiec jakiemus (szeroko pojetemu) zlu, niebezpieczenstwu. Najczesciej ma to wymiar moralny lub religijny (skrupuly). Mam poczucie, ze majac swiadomosc jakiegos zla/niebezpieczenstwa, powinnam ludzi uchronic przed tym, przynajmniej sprobowac. A to najczesciej wymaga jakiegos osmieszenia sie, zrobienia czegos dziwnego/trudnego....

 

A to tylko czesc wszystkiego co mnie meczy...

 

Praca - trudna sytuacja - jestem sam na sam z przelozonym, w pracy od rana do poznego popoludnia, malo wolnego czasu, w domu jestem przed 18.00 (o ile jestem, bo najczesciej mam jeszcze cos po pracy...).

 

Czuje sie tam uwieziona, siedze tam sama lub z moim szefem (a on tez nie jest konsekwentny w naszych relacjach), bardzo brakuje mi relacji z ludzmi.

 

Bliscy znajomi sie rozjechali, niebliskich niewielu. Zeby istnialy hurtownie z przyjaciolmi...

 

Strasznie zaluje lat studiow i szkoly - doroslosc mnie przytlacza. Nie docenialam wtedy tej wolnosci ktora mialam - biorac pod uwage ten straszny brak czasu teraz. Ale wiem tez, ze walczylam z innymi rzeczami, dostawalam w kosc, spadalam na dno... i nie sposob oceniac dawnych wydarzen z nowej perspektywy. Nie mialam wtedy wiedzy, ktora mam teraz... a jednak strasznie zaluje, ze tkwie w doroslym zyciu, a chcialabym sie cofnac.

 

To nie jest wszystko, co mnie meczy, ale o niektorych rzeczach nie umiem jeszcze mowic/pisac.

 

To teraz moze troche o sukcesach, bo byly i - mam nadzieje - beda.

 

Takie "typowe" natrectwa - sprawdzanie zamkow, kurkow, mycie rak i wielu innych rzeczy - w duzej mierze pokonane!

 

Zyskalam tez troche pewnosci siebie, wyszlam juz troche do ludzi. Nie sa to bardzo bliskie relacje, ale SĄ. Chociaz tyle.

 

Spiewam - dwa razy w tygodniu sa proby... bardzo malo jak na moje zapotrzebowania ucieczki od zycia, problemow i natrectw. Ale to jest jedna z rzeczy, ktora mnie jakos trzyma w kupie, daje mi bardzo duzo frajdy. Naprawde wierze, ze jest to dar o Boga. Ale nie dostalam tego prosto do rak... musialam odpowiedziec na zaproszenie :) Kilka lat temu w zyciu bym tego nie zrobila - tym wieksza moja satysfakcja!

 

Zamierzam zmienic sytuacje z praca - chce szukac nowej (aczkolwiek z tym wiaza sie kolejne natrectwa).

 

Nauczylam sie szukac pomocy.

 

SA sukcesy.

 

Na razie ciezkie poranki, troche lez, wiele meczacych mysli, lepsze i zbyt krotkie wieczory.

Troche nadziei.

 

Jesli ktokolwiek cieplo o mnie pomysli - dzieki.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×