Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Pani V

Wszystko ok?

Rekomendowane odpowiedzi

Niepokoi mnie troszkę moje zachowanie.

Już kiedyś przechodziłam kryzys ale był on związany z dojrzewaniem, więc przynajmniej wiedziałam, że to normalne, a teraz mam pewne wątpliwości co do tego..

 

Nie mam ochoty zupełnie na nic, nawet gdy wiem, że czekają mnie poważne konsekwencje gdy czegoś nie zrobię. Byłam bardzo dobrym uczniem teraz już w ogóle się nie uczę, zaczęłam bardzo się spóźniać na wszystkie spotkania, przestałam o siebie dbać.. Nic mnie nie obchodzi, życie mi totalnie zobojętniało. Czy skończę pod mostem, czy odniosę ogromny sukces - nie ważne i tak mam jakąś taką blokadę na odczuwanie szczęścia. Choćbym dostała gwiazdę z nieba to by mnie to nie ucieszyło. Z drugiej strony, gdy wydarzy się jakaś tragedia również nie bardzo mnie to rusza. Jestem upośledzona na wszystkie uczucia. Wpadam również ze skrajności w skrajność, gdy siedzę sama w domu cały dzień łapie mnie totalny dół, poczucie bezsensu, pustka.. natomiast długo w towarzystwie też nie mogę wytrzymać. Miałam kiedyś chłopaka, ale musiałam z nim zerwać, bo wkurzało mnie to, że ktoś tak bardzo integruje w moje życie, a teraz jestem kompletnie sama, bo wszystkich podświadomie od siebie odtrąca i również nie czuję się z tym szczęśliwa..

Czegoś mi cholernie w życiu brakuję, ale nie mam kompletnie pomysłu co to może być, nie wiem również co jest przyczyną mojego nieszczęścia.

W dodatku jestem ciągle zmęczona i jak już wcześniej wspominałam olewam wszystkie swoje obowiązki. Na myśl o wysiłku fizycznym chce mi się rzygać.

Jednak najbardziej przerażają mnie moje autodestrukcyjne zachowania. Robię wszystko, żeby się nabawić jakiejś choroby do tego stopnia, że przestałam normalnie jeść. Albo się głodzę, albo opycham się do bólu tak, że nie mogę się wyprostować, albo ewentualnie do momentu aż mnie zemdli. Nie kładę się spać, kiedy mi się zachcę tylko aż padnę z przemęczenia itd. Przez to zatarły się moje podstawowe fizjologiczne zachowania, tak że na przykład nie wiem kiedy jestem głodna, przejedzona, zmęczona, wyspana, albo kiedy coś mnie boli.. Straciłam również kontrole nad swoim życiem na przykład piję zbyt często i zbyt dużo alkoholu, albo jem takie ilości jedzenia, że później nie pozostaje mi nic innego jak iść się wyrzygać.

Zaczęłam nienawidzić swojego wyglądu, mam niewyobrażalne kompleksy do tego stopnia, że mam ochotę pozabijać wszystkich tych którzy patrzą na moją brzydotę, swojej popieprzonej łepetyny również nie mogę znieść, wiem, że jestem cholernie głupia. Nienawidzę siebie, ale z drugiej strony z charakteru nie chcę się zmieniać..

Ryzykuję zdrowie i życie dla walki z nudą, która jest jedyną rzeczą jaką czuję oprócz pojawiającej się od czasu do czasu pustki i bezsensu.

Moje relacje z innymi ograniczają się do gadania o pierdołach. Nie buduję z nikim bliższych relacji, nie chcę. Wiem, że jestem sama ze swoimi problemami, że nikt nie jest do mnie podobny, że na tym świecie nie znajdę bratniej duszy, a nawet jeżeli ktoś wyda mi się odpowiedni to nie zwróci na mnie uwagi, ale jakoś specjalnie mnie to nie przeraża...

Wiecie może co może być ze mną nie tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele z tych objawów (głównie pierwszą część) mam i ja. Spróbuj poczytać o neurotyzmie. Piszę to dlatego, że wiele z refleksji i uwag Karen Horney (zajmującej się neurotyzmem z psychoanalitycznego punktu widzenia) pokrywa się z moimi odczuciami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm bardzo sugestywny ten opis Twoich objawow... ze tak powiem- czy chodzisz na jakas terapie czy bierzesz leki? piszesz ze jestes nieszczesliwa- moim zdaniem szczescie mozna zyskac dokonujac tylko sporej rewolucji u siebie, tzn przez medytacje- tylko gdy wyrzucisz z siebie wszelkie blokady, emocje, to bedziesz w stanie dostrzec jasne swiatelko :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie gadałam z żadnych psychologiem, ani nie brałam żadnych leków ;)

Co do medytacji.. próbowałam kiedyś, ale to nie dla mnie :P Nie zauważyłam żadnych efektów, a nie mam tyle cierpliwości, żeby latami się tego uczyć :P

Nie tyle, że się czuję nieszczęśliwa, ale wiem, że coś jest nie tak. To nie jest normalne żebym wszystko co się działo dookoła mnie miała krótko mówiąc w dupie, a jedyne co czuję to obezwładniające znużenie. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Brak fascynacji i zainteresowania czymkolwiek. Próbuje sobie wynaleźć miliony zajęć ale nic nie jest w stanie mnie zaciekawić.

Nie obchodzi mnie moja przyszłość ani w ogóle kompletnie nic!

Samo to nie byłoby problemem, po prostu byłabym maszyną a nie człowiekiem, a to nic wielkiego...

Mnie niestety dopadają jeszcze natrętne myśli, że to wszystko jest bezsensu, że nie mam po co żyć skoro na niczym mi nie zależy. I ta cholerna pustka..

Albo to, że nie mam nad niczym kontroli nawet nad jedzeniem. Nie wiem kiedy przestać.. Nabawiłam się bulimii nienawidzę swojego ciała i chcę się wyniszczyć do końca. Nie popełnić samobójstwa tylko pomalutku umierać uszkadzając po kolei każdy z organów.. Chociaż wiem, że może bym się z tego pozbierała, gdyby moje życie nabrało jakichkolwiek barw, gdybym nauczyła się cieszyć z tego co mam, gdybym w ogóle nauczyła się cieszyć!

 

Dzieki erich_zann później poszukam czegoś na ten temat ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się że te dolegliwości mogą się same nakręcać - im bardziej Ci sie nie chce, tym bardziej nic nie robisz, nudzisz się, zaniedbujesz kontakty ze znajomymi, aż to samo z siebie zaczyna Ci przeszkadzać i napędzac poczucie bezsensu.

 

Ja bym na Twoim miejscu chyba spróbowała się przełamać, zająć się czymkolwiek - byle systematycznie, a może gdzieś wyjechać? Nie wierzę że nic Cię nie może zainteresować :( a jeśli to prawda to szczerze współczuje... Co prawda w najbardziej rozwojowej fazie swojej depresji miałam coś takiego, ale trwało to wszystko max miesiąc, tylko że ja wtedy zaczęłam się leczyć i może to prochy pomogły. Może pomyśl o czymś zupełnie innym od tego, co robiłaś do tej pory, nawet jakby było mocno szalone? Nie wiem, jakiś sport lekko ekstremalny może, dawka adrenaliny by Ci chyba pomogła.

 

Albo weź kota... one bardzo pomagają - jakbyś tak wzięła od razu 2, zawsze wymyślą coś takiego że każdy się uśmiechnie. :D

 

Trzymaj się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niepokoi mnie troszkę moje zachowanie.

Nic mnie nie obchodzi, życie mi totalnie zobojętniało. Czy skończę pod mostem, czy odniosę ogromny sukces - nie ważne i tak mam jakąś taką blokadę na odczuwanie szczęścia. Choćbym dostała gwiazdę z nieba to by mnie to nie ucieszyło. Z drugiej strony, gdy wydarzy się jakaś tragedia również nie bardzo mnie to rusza. Jestem upośledzona na wszystkie uczucia. Wpadam również ze skrajności w skrajność, gdy siedzę sama w domu cały dzień łapie mnie totalny dół, poczucie bezsensu, pustka.. natomiast długo w towarzystwie też nie mogę wytrzymać.

 

Mam to samo, kiedyś moim życiem była fotografia, siedzenie godzinami w ciemni, harowanie po nocach żeby uzbierać na obiektyw/aparat/whatever... Przejdź się do psychologa/psychiatry. U mnie ta 'niemoc' na szczęście nie odbija się tak bardzo na nauce, bo pod tym względem jestem jak robot - jak muszę, to robię, wymagane minimum rzecz jasna, ale żeby nikt się nie przyczepiał, bo dostaję furii. Ale co do innych rzeczy (odchudzanie się, kompulsywne jedzenie, etc) naprawdę wiem co czujesz. Poszukaj pomocy, i daj znać jak sobie radzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ależ ja jestem do Ciebie podobna - również zżera mnie nuda i niczym na dłuższą metę nie udaje mi się zająć - zapisałam się na kurs języka - trzeba wyleźć z domu, być wśród ludzi, zająć czymś mózgownicę. Wcześniej miałam taki sposób, że kupowałam karnet - więc musiałam iść na zajęcia (ćwiczyłam trochę, chyba ze 3 m-ce), bo nic mnie tak nie motywowało jak durne tracenie pieniędzy:) ten karnet to był świetny sposób :) muszę do tego wrócić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haha, motyw z karnetem faktycznie skutkuje! (ale do czasu)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×