Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samoocena. Poczucie niższości, wyższości, przeszłość.


Niewkopomonowana

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiałam się, czy poruszać ten wątek, czy zakładać temat, czy się gdzieś podpiąć, ale... Tak czy siak. Chciałabym zrozumieć pewne rzeczy. To będzie chaotyczny post, ale postaram się go skrócić. Bez planu.

 

Rozkminiam pojęcie samooceny. Czym jest i jak to się odnosi do mnie i tego co odczuwam teraz i jak to było kiedyś lub wydawało mi się że było.

 

Labilność samooceny. Poczucie wyższości i jednocześnie pogardą wobec siebie. Czy tak jest? 

 

Byłam dzieckiem żywym i kontaktowym. Lubiłam być w centrum uwagi i lubiłam ludzi. Śpiewanie, nagrywanie, skakanie po drzewach. Było ciekawie, ale też nie było tak jak powinno. To już ominę.

 

Dotrę do punktu w którym moje umiejętności społeczne się zmieniły. W podstawówce, pod koniec wróciłam do szkoły po szlabanie i z osoby w grupie liderem przeszłam na stronę przegranej, kozła ofiarnego. Zaczęła się walka o przetrwanie. Zakładanie masek i próba powrotu do domu jak najszybciej i wagary, udawanie grypy. Nie był wtedy ery komentarzy i hejtu w necie, więc wiesz.  Natomiast powrót do szkoły to był horror. Nie był to czas na takie sytuacje. Fobia społeczną, a głównie szkolna trwała do końca liceum i w zasadzie ciągnęła się też na studiach, które potem przerwałam. Chodziłam na terapię. Chciałam wyjść z fobii społecznej. Z tym, że widzisz. Lęk przed ludźmi był niejednostajny. W jednej sytuacji była tak,a w drugiej tak. I tutaj się zaczęły takie mamie/hipomanie, ale nikt wtedy tego nie widział. 2018r. Była diagnoza. Ok. Jak jest teraz?

 

Po tej manii największej i powrocie do miasta mój lęk społeczny się zacierał, ale miałam problemy ogólnie z postrzeganiem ludzi, siebie i rzeczywistości. 

 

Pewnych rzeczy pamiętam, ale to co usłyszałam o sobie to było dziwne. Pojawił się dysonans poznawczy, bo uważałam się za dobrą osobę, a coś tu nie grało. Zrobiłam coś, co było zle... Tylko, że tego nie pamiętam. Jednak czuję, że tak mogło być

Okej.

 

I tutaj pojawia się zmiana biegów. Czuję się lepszą, a nie gorsza? Z powodu choroby bipolarnej, czy z powodu doświadczeń lub czegoś innego. Mogę mieć wiele teorii 

 

Kilka lat temu byłam u terapeutki - psychodynamika. Kilka miesięcy, bo przerwałam. Nie zapomnę natomiast jednej rzeczy. Terapeutka powiedziala, że nie mam niskiej samooceny jak twierdziłam. Tutaj zaskoczenie, no bo muslalam, że czuję się gorsza i jestem przegrywem.

 

Teraz widzę, że miała rację. Tylko, co chciała przez to powiedzieć. Tutaj zostaje z tym sama. Czy czuję się lepszą? Ciezko o tym pisać, bo to się wydaje złe tak, ale co... Często czuję się lepsza, ale czy to tak jest?.czy to tylko uczucia, czy już przekonanie? Nie zawsze myślę o sobie dobrze, ale to jest tak jakbym stracila tę wrażliwość lub nadwrażliwość jaka była ze mną. Często czuję się pusta w środku. Mogę rozmawiać, śmiać się itd. ale ja nic nie czuję. Muzyka tak. Na muzyce czuję mocno. Nie rozumiem tego. Ten post jest dziwny, wiem. I można go gdzieś przenieść, jeśli chcecie, bo nie wiem, czego się spodziewać. No ale dobra.

 

Chcę Was zapytać jaką macie lub myślicie , że macie samoocenę? Możecie odnieść się do mnie. Piszcie , co myślicie.

 

Ja tak czasem o tym myślę. Nie potrafię budować relacji, rozumiesz? Rodzina tak, ale nie mogę zaufać lub nie chcę lub mi to niepotrzebne..nie wiem. To co myślę o dawnych osobach, które zaczęły się ode mnie odwracać. Tak, znam tę osobę, ale wiesz, nie czuję do niej urazy. To oczywiście było ważne, ale teraz jest mi tej los obojętny. Jak jestem odbierana? Czasem o tym myślę, bo wiesz. Mieszkam w małym mieście, w takiej kameralnej okolicy i tutaj wiedzą wszystko. Widzę zmiany u nich, co do mnie. Nie jestem człowiekiem sukcesu i najważniejsze... Nie mam męża i dzieci. To tutaj ważna sprawa. Czaisz. 😂 Pisze to z uśmiechem, ale wiem jak to wygląda z ich punktu widzenia, bo część osób mnie ignoruje i tutaj się zapętla mój gniew i poczucie pogardy. I sobie buduję to mniemanie o społeczeństwie, o ich myśleniu i tutaj zaczynam czuć się lepsza. Po prostu. Bo świat idzie dalej, a ja nie chcę czuć się winna, bo tak wygląda moje życie i zawstydzanie tego tylko podsyca moją złość i wtedy zaczyna się walka wewnętrzna. Trzymam się na uboczu, ale wiem, że to wygląda jakbym była odludkiem, bo już nim się stałam. Stałam, a nie byłam. I to moje życie mnie ukształtowało.

 

Opowiedzcie mi o swojej samoocena, jeśli chcecie. Pozdrawiam.

 

 

Edytowane przez Niewkopomonowana

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję samoświadomości.

 

27 minut temu, Niewkopomonowana napisał(a):

bo część osób mnie ignoruje i tutaj się zapętla mój gniew i poczucie pogardy. I sobie buduję to mniemanie o społeczeństwie, o ich myśleniu i tutaj zaczynam czuć się lepsza. Po prostu. Bo świat idzie dalej, a ja nie chcę czuć się winna, bo tak wygląda moje życie i zawstydzanie tego tylko podsyca moją złość i wtedy zaczyna się walka wewnętrzna

To zrozumiałe.

 

34 minuty temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Labilność samooceny. Poczucie wyższości i jednocześnie pogardą wobec siebie. Czy tak jest? 

No właśnie: labilność czy jednocześnie?

 

Można strzelać hipotezami, ale jednak trochę mało wiedzy o Tobie.

Having said that, najbardziej ogólna teoria jaka mi się nasuwa, jest taka: masz różne części psychiki, z różnymi przekonaniami i odczuwasz ich uczucia. Być może jedna przykrywa drugą, a być może w czasie zmienia się to, która dominuje. Widzisz tę zmienność, więc nie utożsamiasz się w pełni z przekonaniami żadnej z nich. Z Twojej perspektywy, to nie są Twoje przekonania, tylko właśnie odczucia. 

 

Samoocena jest domeną części psychiki. To kim/czym jesteś, nie posiada samooceny, jest od tego wolne. Świadomość labilności może ułatwiać dystans do tego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Omm napisał(a):

No właśnie: labilność czy jednocześnie?

Raczej labilność. Z biegiem czasu bardziej rozwija się poczucie wyższości i pogardy, ale są momenty zaciekawienia ludzi, tylko wiesz... To taka chęć poznania kogoś, zaintrygowanie tymi, ktorzy się wyróżniają wiesz. Mają takie specyficzne, puste oczy. 

 

Mam za sobą problemy z prawem jednak nie spotkały mnie konsekwencje i potem to przestałam robić. Skłonności do uzależnień wiesz. Obecnie leki. I tak... Od jakichś 11 lat może stałam się taką czarną owcą. Nawet wychowawca w naturalnej klasienie tak nazywal. Zaczęły się wtedy takie akcje gdzie robiłam różne rzeczy oderwane, by sprawdzić reakcje ludzi. To było zaplanowane w stanie trzeźwości. Chciałam wiedzieć, co zrobią, gdy ktoś zachowuje się dziwnie i jak szalony. 

 

Wiem, że ludzie są groźni niektórzy

 Mam w sobie dużo dystansu i rezerwy, bo wiesz, roznie bywa. Mam za sobą pewną groźbę i potem bywało różnie, ale nic mi nie jest.

 

Odbiegam może od tematu, ale chcę nakreślić pewne moje działania. 

 

Mam też w sobie zajawkę Poznania umysł psychopatów i socjopatów. Nie mówię, że jestem, ale tak. Ciekawi mnie to.

 

 

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Omm napisał(a):

Having said that, najbardziej ogólna teoria jaka mi się nasuwa, jest taka: masz różne części psychiki, z różnymi przekonaniami i odczuwasz ich uczucia. Być może jedna przykrywa drugą, a być może w czasie zmienia się to, która dominuje. Widzisz tę zmienność, więc nie utożsamiasz się w pełni z przekonaniami żadnej z nich. Z Twojej perspektywy, to nie są Twoje przekonania, tylko właśnie odczucia. 

 

Mam też w papierach ( ale to po jednej rozmowie i dokumentach) od psychiatry, że mam zanik uczuć wyższych i degradację osobowości. I wspomnienie o autyzmie

 Z tym… że moja lekarka się z tym nie zgadzała i pytała co ja tam musiałam nagadac.

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Niewkopomonowana napisał(a):

 

Mam też w papierach ( ale to po jednej rozmowie i dokumentach) od psychiatry, że mam zanik uczuć wyższych i degradację osobowości. I wspomnienie o autyzmie

 Z tym… że moja lekarka się z tym nie zgadzała i pytała co ja tam musiałam nagadac.

Czasem lekarze opacznie potrafią coś interpretować. Mój lekarz wycofał się z diagnozy schizofrenii u mnie i stwierdził, że to są objawy autystyczne. Ale trzeba było zrobić diagnostykę w tym kierunku w innym ośrodku, bo jak sam sugerowałem mu neuroatypowość, to były uśmieszki.

 

Tak więc neuroleptyków już brać nie muszę.

Edytowane przez Śmojda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×