Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?


Rekomendowane odpowiedzi

19 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Jednak brakuje mi komplementów dotyczących mojej fizycznej atrakcyjności 

To ją popraw. Podejmujesz próby choćby w tym celu ?

19 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

 

kiedyś pewna kobieta stwierdziła, że dla niej jestem aseksualny (w sensie mój wygląd, nie ja jako ja), i ogólnie biorąc pod uwagę historię moich relacji z kobietami jestem po prostu uznawany przez kobiety za nieatrakcyjny, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Kobiety nie chcą widzieć mnie jako potencjalnego partnera. Nie wiem, czy jestem dla nich za niski, a dla nich "facet zaczyna się od 180 cm", czy chodzi bardziej o unikanie przeze mnie kontaktu wzrokowego, czy jeszcze coś innego.

Pewnie wszystko na raz czyli mix

- wygląd

- osobowość

- pewność siebie i swojej wartosci

 

19 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Nie wszystkich, bo nie wszyscy dożyją starości. ^^ I nie zgadzam się - przecież masa ludzi rodzi się biednymi i umiera biednymi, część ludzi pozostała atrakcyjnymi pomimo zaawansowanego wieku (Sean Connery, George Clooney, Christopher Lee), a niektórym ludziom natura od urodzenia poskąpiła urody (Ron Perlman, Krystyna Feldman, Wanda Półtawska).

Ech no mężczyźni starzeją się zwykle łagodniej. Mnie ostatnio przyszło ma myśl że to jest spuścizna ewolucji która nie nadąża. W pierwszych grupach pełnionych to kobiety rodziły dużo dzieci i bardzo szybko, ich organizm przez to byl bardziej obciążony i zwyczajnie musiały umierać szybciej więc to nie było potrzebne :D

 

 

19 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

A kobiety niestety często cenią u innych umiejętności społeczne, wyczucie i zdolność planowania - co zresztą mnie mocno wkurza.

Jak wszystko inne polepszysz to braki nie będą takie widoczne:) bo każdy ma jakieś braki

 

19 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Nikt nie każe tym nastolatkom być takimi jak inni. U mnie w klasie wszyscy zbierali pokemony, a ja nie. Duża część klasy paliła papierochy, a ja nie. Ogólnie, nigdy nie zależało mi na byciu akceptowanym przez rówieśników. Dopiero gdy zacząłem myśleć o znalezieniu dziewczyny, to zaczęło mi zależeć na byciu akceptowanym przez dziewczynę - jednak na byciu akceptowanym przez chłopaków z klasy nigdy mi nie zależało. Sam pomysł, że bycie akceptowanym przez rówieśników tej samej płci miałoby być czymś ważny, zawsze był dla mnie zupełną abstrakcją i czymś nie do wyobrażenia.

No widzisz to Cię trochę skrzywdzilo. Bo gdybyś był częścią grupy i "osoba akceptowalna" jak to nazwałeś to i byś wyćwiczył od młodego wieku kontakty społeczne i byś miał szansę na jakaś sieć znajomych, A ludzie poznają bardzo często ludzi przez ludzi

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Melodiaa napisał(a):

Wtedy pomyślałam, że to jakaś męska wersja kafeterii. Nie zagrzałam miejsca...

Kobieta nie zagrzeje tam miejsca bo to forum dla facetów typowo inceli, mizoginów i redpillowców i jedyne co robią to narzekają na kobiety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Różnica jest taka, że gdy jest się docenionym przez kobietę, to może stwarzać szansę na związek. Gdy docenia mnie mężczyzna, to nie. Co innego, gdybym był bi lub homo.

A co gdy kobieta, która cię docenia, jest szczęśliwą mężatką? Też odrzucasz taką osobę, bo nie ma z nią szansy na związek?

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

BTW: brum.brum usunął konto? Ciekawe czemu. Stało się to nagle. Zaledwie dzień po tym, gdy zwrócił się do mnie w tym temacie. Może się czymś załamał czy coś...

Usunął, ale wątpię żeby to było w związku z tym. Wyglądało jakby się czegoś przestraszył (czegoś niezwiązanego z tobą), ale może to moja nadinterpretacja.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

To oczywiste, i nikt by nie oczekiwał czegoś takiego, chyba że jakiś ultra próżny narcyz czy ktoś w tym rodzaju - chodzi o osoby, które zdążyłem już poznać i które zdążyły poznać mnie i moje cechy, zainteresowania itd.

Hmm, ale nawet tacy ludzie raczej rzadko prawią mi komplementy.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

A komu nie jest miło, gdy ktoś go/ją komplementuje?

Niektórym robi się głupio 🙂

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Chyba tylko komuś, kto jest celebryt(k)ą i słyszał(a) już nadto pochwał, simpienia itd. i zwyczajnie się to mu/jej przejadło.

Wystarczy być piękną dziewczyną i po raz setny słyszeć, że jest się piękną dziewczyną. Piękną dziewczyną, która być może uważa się za nie dość mądrą, choć się stara, i sto razy bardziej wolałaby, żeby ktoś docenił to, że jest mądra i oczytana, a nie tylko jej wygląd.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Mam. Jednak brakuje mi komplementów dotyczących mojej fizycznej atrakcyjności

Czyli to fizyczna atrakcyjność jest tym kompleksem – i dlatego potrzebujesz komplementów, walidacji. Gdyby ktoś skomplementował coś, o czym wiesz, że jest u ciebie super, to chyba nie miałoby dużego znaczenia, nie?

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

kiedyś pewna kobieta stwierdziła, że dla niej jestem aseksualny (w sensie mój wygląd, nie ja jako ja), i ogólnie biorąc pod uwagę historię moich relacji z kobietami jestem po prostu uznawany przez kobiety za nieatrakcyjny, a przynajmniej wszystko na to wskazuje.

Nie da się być atrakcyjnym dla wszystkich, natomiast wygląd to tylko część całości. Zachowanie, ruchy, to też wpływa na atrakcyjność.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Nie wiem, czy jestem dla nich za niski, a dla nich "facet zaczyna się od 180 cm",

To mów, że dla ciebie kobieta kończy się na 50 kg, zobaczysz jaki będzie kwik w chlewiku :D

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

czy chodzi bardziej o unikanie przeze mnie kontaktu wzrokowego, czy jeszcze coś innego.

Kontakt wzrokowy, postawa, to wszystko daje sygnały na temat tego, jak sam siebie postrzegasz. Ale to działa też w drugą stronę – jeśli świadomie zmienisz postawę, sposób chodzenia, poruszania się, mówienia, to może na początku będzie to wyglądało trochę nienaturalnie, ale z czasem możliwe, że nabierzesz tej naturalnej pewności siebie, i wtedy nie będziesz już musiał udawać.

 

Wydaje mi się (bo może tu się wiele czynników złożyło), że tak było u mnie. Ja byłem dzieckiem, które bało się wszystkiego.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Gdyby kobieta chcąca się ze mną przespać prawiła mi fałszywe komplementy w tym właśnie celu, to nie miałbym nic przeciwko. Chyba że mowa o innym rodzaju wykorzystania - wtedy miałbym przeciwko.

Mówię o takim wykorzystaniu, jakiego byś nie chciał. Załóżmy że masz coś, co może sprawić, że laska, która z tobą sypia, może podnieść sobie pozycję w grupie – i ona z tobą flirtuje, a ty jesteś na tyle inteligentny że dobrze wiesz, że to to może być powodem. Albo twoje pieniądze. Albo cokolwiek, co nie jest tobą, a po prostu czymś, co masz. Nie czułbyś się wtedy wykorzystany?

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Nie to miałem na myśli - tylko to, że jest sporo kobiet, które są ładne i uznawane za ładne pomimo tego, że są grube, a nie dlatego, że są grube - i gdyby schudły, to też byłyby uznawane za ładne. Nie miałem na myśli chorobliwie otyłych "ulanych kluch" z rozstępami itd., a kobiety zgrabne i zadbane, tyle że przy tym z nadwagą, bez skrajności.

Mi jest się do tego trudno odnieść, bo mój typ jest dosyć konkretny i nie postrzegam takich kobiet jako ładnych czy atrakcyjnych. Ale tak, każda potwora znajdzie swego amatora.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Dopiero gdy zacząłem myśleć o znalezieniu dziewczyny, to zaczęło mi zależeć na byciu akceptowanym przez dziewczynę - jednak na byciu akceptowanym przez chłopaków z klasy nigdy mi nie zależało. Sam pomysł, że bycie akceptowanym przez rówieśników tej samej płci miałoby być czymś ważny, zawsze był dla mnie zupełną abstrakcją i czymś nie do wyobrażenia.

To jest taki trening społeczny. Poza tym to że dla ciebie nie było to ważne nie znaczy, że nie jest dla innych – i to oni są teraz uzależnieni od mediów ekranowych, a za nimi kryje się tylko samotność. Nie zazdroszczę. Cieszę się, że dorastałem w czasach, gdy tego jeszcze nie było, nawet jeśli zawsze czułem się samotny.

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Mężczyzna ma dużo mniejsze szanse na szczęście, bo to on musi się wysilać i starać, a kobieta nie musi nic robić.

Chciałbyś być taką bierną jednostką, o którą trzeba się starać? Nie masz potrzeby zdobywać?

 

W dniu 5.03.2026 o 17:06, Kiusiu napisał(a):

Mężczyźni znacznie częściej zmagają się z samotnością niż kobiety. Mnóstwo mężczyzn żyje w niedobrowolnym celibacie - a czy są kobiety, które w tym żyją? Nawet jeśli, to całkowity margines i nisza.

Brzydkie, stare, grube. A takich jest cała masa.

 

16 godzin temu, Grouchy napisał(a):

Toksyczność nie była tylko męska w stronę żeńskiej ale wiele tak zwanych samców alfa wykazywało toksyczne podejście do innych mężczyzn, którzy według nich byli za mało męscy itp. i to mnie najbardziej wkurzało.

Najgorsze (z mojego punktu widzenia) to są tam te obrzydliwe seksistowskie zaburzone incelskie (femcelskie) baby.

 

Ale tak, ogólnie mam tam fun.

 

14 godzin temu, Elciaa napisał(a):

To wejdź na forum BraciaSamcy tam to dopiero jest margines. ;D

Zajrzałem. Boże. Nawet nie chodzi o upośledzenie tych ludzi ale o to, że administracja wydaje się wyjątkowo faszystowska. A ja zniosę wszystko, zniosę przygłupów, zniosę najróżniejsze poglądy, ale faszystowskich, nadużywających swoich uprawnień albo zwyczajnie tępych moderatorów nie zniosę. To jest moja granica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Zajrzałem. Boże. Nawet nie chodzi o upośledzenie tych ludzi ale o to, że administracja wydaje się wyjątkowo faszystowska. A ja zniosę wszystko, zniosę przygłupów, zniosę najróżniejsze poglądy, ale faszystowskich, nadużywających swoich uprawnień albo zwyczajnie tępych moderatorów nie zniosę. To jest moja granica.

Tam są wszyscy w tym klimacie więc zapewne administracja też.

Ja tego ogólnie nie rozumiem, tego rozróżniania na płeć, człowiek to człowiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 2.03.2026 o 15:30, Kiusiu napisał(a):

Splot czynników. Przewlekła bezsenność na tle nerwowym, połączona z wieloletnią samotnością i wieloletnim brakiem pracy, przerywanym krótkimi okresami pracy na "śmieciówkach". To, że za każdym razem, jak chcę z kimś porozmawiać albo się spotkać, to muszę żebrać o kontakt ze znanymi mi osobami, i bardzo rzadko udaje mi się uzyskać jakikolwiek odzew, w 99% przypadków jestem olewany, a nawet jeśli nie, to i tak wychodzi na to, że nie mam szans na związek z tą osobą. Nikt z własnej inicjatywy nie kontaktuje się ze mną, mimo że ma do mnie kontakt. Nikogo nie obchodzę, wszyscy mną gardzą, olewają, a może nawet nienawidzą i życzą mi śmierci z braku snu, która mnie najpewniej spotka.

Nie mam jak obniżyć sobie poziomu kortyzolu w sposób inny niż dieta i ćwiczenia oddechowe, które dają tylko częściowy efekt i niczego nie gwarantują. Codziennie przychodzę do pustego mieszkania i nie mam się do kogo odezwać ani do kogo przytulić, wziąć za rękę, pogłaskać itd. Pamiętam, że kiedyś, wieczorem po masażu relaksacyjnym, zdarzyło się, że ku własnemu zdumieniu zasnąłem bez wyraźnego trudu (tzn. chyba w ciągu godziny od położenia się) i przespałem całą noc. No ale przecież nie mogę codziennie wydawać 200+ zł na masaż relaksacyjny. Musiałbym być milionerem, żeby móc korzystać z czegoś takiego. Nie mogę mieć żadnego zwierzątka innego niż gad, płaz, rybki, owad czy pająk, bo jestem alergikiem (zresztą uczulonym nie tylko na sierść i pierze, ale też pyłki). Żadna kobieta nie uważa mnie za atrakcyjnego, a nawet jeśli, to nigdy mi tego nie mówi, więc ja o tym nie wiem. Idę przez życie bez żadnego pozytywnego zainteresowania ze strony innych. Bez żadnych komplementów ani miłych słów, za to z pamięcią całej masy gróźb, wyzwisk i mieszania mnie z błotem oraz traktowania mnie jak powietrze. Byłem na setkach rozmów kwalifikacyjnych, które oblałem, samemu nie wiedząc dlaczego, bo nikt mi nie powiedział. Brak domknięcia poznawczego, w połączeniu z całą resztą, doprowadza mnie do ultra silnej frustracji, furii i rozpaczy.

 

A do tego np. wczoraj wychodząc z pociągu zapomniałem wziąć bagażu i zorientowałem się dopiero jadąc potem tramwajem - byłem i jestem na siebie tak wściekły, że całą noc nie zmrużyłem oka. Jakby tego było mało, jadąc wczoraj pociągiem widziałem przez okno szerokie połacie świeżo wyciętego lasu w pobliżu torów - a ja kocham drzewa, i krew mnie zalewa na widok niszczonej zieleni.

Mam dużą nadwrażliwość sensoryczną i łatwo ulegam przebodźcowaniu, a gdy przy tym jestem po nieprzespanej nocy, ta nadwrażliwość ulega spotęgowaniu. I moje ataki furii, złości i frustracji ulegają spotęgowaniu.

Cześć kolego, na wstępie współczuję stanu w którym jesteś. Chciałbym Cię pocieszyć że to tylko stan bo po sposób w jaki piszesz pokazuje mi że jesteś inteligentnym gościem co za tym idzie, nie jesteś upośledzony żeby nic z tym nie zrobić. Począwszy od psychologa przez pracę (napewno jest taka w której się odnajdziesz) po kursy zawodowe, studia, po relacje z kobietami - czasem trzeba zacząć od prozaicznych rzeczy typu jakieś nowe ciuszki na vinted fryzjer perfum (np. BRUTAL, polecam) Czuję od Ciebie że Tobie paradoksalnie jest w tym wygodnie, w tej niedoli. No ale jak nie znasz nic innego to wygodnie. Znam to koleżko. Polecam czasem się przymusić! Wiem że prosto jest napisać  komuś jak żyć… ale szewc w dziurawych butach chodzi.

Edytowane przez Kamizzz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.03.2026 o 14:45, Melodiaa napisał(a):

Masz sporo w sobie pogardy, nienawiści do ludzi. Pielęgnujesz negatywne emocje a to nic dobrego.

Mizantropia i rozczarowanie ludzkością na wielu poziomach narastały u mnie latami jako reakcja na to, co się działo. Chciałbym umieć podejść do tego wszystkiego z dystansem i stoickim spokojem, ale moja emocjonalna nadwrażliwość mi na to nie pozwala. O ile same założenia filozofii stoickiej uznaję za słuszne i warte stosowania, o tyle nie umiem stosować ich w praktyce. Mój układ nerwowy mi na to nie pozwala.

W dniu 6.03.2026 o 10:41, Grouchy napisał(a):

Ja miałem przez pewien czas konto na wykopie ale było tak toksycznie, że ostatnie tagi, które mi pozostały to #azjatki #stopki i #femboy :P ale mimo wszystko chciałem stamtąd odejść.

Gdybym ja chciał skądś odejść w internecie, to po prostu bym się wylogował i przestał wchodzić na daną stronę. Tak najprościej.

W dniu 6.03.2026 o 10:56, Elciaa napisał(a):

Bardzo często mężczyźni homo są homofobami

Tak, znam ten temat - choć z tego co wiem, to niezależnie od tego, mężczyźni również częściej popierają autorytaryzm, rządy silnej ręki i uniformizację. Zaś istnieje mniejszości seksualnych kłóci im się z taką właśnie wizją świata.

W dniu 6.03.2026 o 12:31, Dalila_ napisał(a):

To ją popraw. Podejmujesz próby choćby w tym celu ?

Zdrowa dieta, brak używek, aktywność fizyczna - można to uznać za próby w tym celu, prawda? Tyle że nie da się np. urosnąć na zawołanie. Zmienić rysów twarzy też nie, chyba że poprzez operację plastyczną - no ale nigdy nie wiadomo, co ewentualnie miałoby się bardziej podobać kobietom niż to, co mam obecnie, i zawsze jest ryzyko spaprania, poza tym to słono kosztuje.

W dniu 6.03.2026 o 12:31, Dalila_ napisał(a):

ludzie poznają bardzo często ludzi przez ludzi

Dla mnie ta droga to zupełna abstrakcja i coś obcego.

W dniu 6.03.2026 o 13:01, Melodiaa napisał(a):

że to jakaś męska wersja kafeterii

To znaczy? Co masz na myśli?

W dniu 7.03.2026 o 03:31, Doktor Indor napisał(a):

A co gdy kobieta, która cię docenia, jest szczęśliwą mężatką? Też odrzucasz taką osobę, bo nie ma z nią szansy na związek?

Wtedy stratą czasu byłoby próbowanie startowania do niej na podstawie tego, że coś się u mnie jej podoba. Choć sam hipotetyczny komplement z jej strony byłby miły, nie przeczę.

W dniu 7.03.2026 o 03:31, Doktor Indor napisał(a):

Albo cokolwiek, co nie jest tobą, a po prostu czymś, co masz. Nie czułbyś się wtedy wykorzystany?

Czułbym się - choć bardzo trudno mi to sobie wyobrazić, bo nie mam i raczej nie będę mieć niczego, co nie jest mną, a co ktoś chciałby mieć i w tym celu mógłby chcieć mnie wykorzystać.

W dniu 7.03.2026 o 03:31, Doktor Indor napisał(a):

Chciałbyś być taką bierną jednostką, o którą trzeba się starać?

Byłoby miło.

W dniu 7.03.2026 o 03:31, Doktor Indor napisał(a):

Nie masz potrzeby zdobywać?

Zdobywanie jest strasznie stresujące i niewdzięczne. Tzn. próba rozpoczęcia próby zdobywania.

W dniu 7.03.2026 o 03:31, Doktor Indor napisał(a):

zniosę przygłupów, zniosę najróżniejsze poglądy, ale faszystowskich, nadużywających swoich uprawnień albo zwyczajnie tępych moderatorów nie zniosę.

To mi przypomniało, że miałem kiedyś pecha założyć profil na w sumie dwóch forach, które okazały się mieć faszystowskich moderatorów i administratorów. Praktycznie nie wiedziałem, jakie są te fora, na których się rejestrowałem.

Edytowane przez Kiusiu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spektrum całościowych zaburzeń rozwojowych jest bardzo szerokie i są w nim osoby, które kończą studia, pracują, są w związkach i nawet mają dzieci. Osoby ze spektrum są wbrew pozorom naprawdę różne i tym samym mają rożne trudności o różnym nasileniu. 

 

Tak więc najprostsza odpowiedź na twoje pytanie brzmi - TAK, może. 

 

Ale żeby nie było, każdy człowiek - czy to ze spektrum, czy nie ze spektrum - może być zdolny albo niezdolny do budowania relacji. Przy czym u osób ze spektrum te trudności z nawiązywaniem relacji, wychwytywaniem niuansów społecznych itd. zawsze istnieją od wczesnego dzieciństwa przez całe życie i nie są podatne na takie całkowite zniwelowanie pod wpływem leczenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kiusiuno ale jak kobieta może np schudnąć to czemu mężczyzna nie może zadbać o sylwetkę, przecież to jest ten sam jakby wymóg. A wzrost to akurat jest wymówka bo wiem że dziewczyny lubią wysokich, ale jeszcze chyba mi się nie zdarzyło poznać niskiego chłopaka o wysportowanej sylwetce który nigdy nie miałby dziewczyny. Jeden sięgał mi nieco ponad ramię wzrostem a mam 168 cm. Sylwetkę miał i dziewczyny też mial. 

Oczywiście pisze o wyglądzie choć jest milion innych składowych wiadomo, ale chce tylko napisać że to że ktoś jest niski nie znaczy że nie znajdzie swoich amatorek!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Gdybym ja chciał skądś odejść w internecie, to po prostu bym się wylogował i przestał wchodzić na daną stronę. Tak najprościej.

Ja też. Chyba że miałbym powody, żeby odejść razem z kontem i z postami. Jak stwierdzę, że chcę stąd odejść, a nie będę miał powodów, żeby usuwać posty, to się po prostu wyloguję i tyle. Jak stwierdzę, że chcę wrócić, to się zaloguję – i tyle.

 

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Dla mnie ta droga to zupełna abstrakcja i coś obcego.

Dlaczego? Masę osób poznałem przez inne osoby. Ktoś kogoś zna, zaprasza nas gdzieś, i poznajesz tę osobę. W internecie, w mediach społecznościowych, to jest jeszcze prostsze.

 

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Wtedy stratą czasu byłoby próbowanie startowania do niej na podstawie tego, że coś się u mnie jej podoba. Choć sam hipotetyczny komplement z jej strony byłby miły, nie przeczę.

A czy jeśli nie startujesz do kobiety z takich czy innych powodów, to może ona mieć dla ciebie jakąś wartość jako znajoma? Czy albo potencjalna partnerka, albo niech nie zawraca głowy i nie zajmuje czasu?

 

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Czułbym się - choć bardzo trudno mi to sobie wyobrazić, bo nie mam i raczej nie będę mieć niczego, co nie jest mną, a co ktoś chciałby mieć i w tym celu mógłby chcieć mnie wykorzystać.

A weź sobie wyobraź, że jesteś np. modem na forum, czy na jakiejś grupce. Nawet taka mała, iluzoryczna „władza” już wystarczy. Nie miałbyś takich myśli, że jeśli ktoś z tego forum by na ciebie leciał, że może po prostu chce sobie w ten sposób poprawić pozycję, „przelecieć moda”, albo mieć potencjalnie ulgowe traktowanie?

 

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

To mi przypomniało, że miałem kiedyś pecha założyć profil na w sumie dwóch forach, które okazały się mieć faszystowskich moderatorów i administratorów. Praktycznie nie wiedziałem, jakie są te fora, na których się rejestrowałem.

Ja, na tym etapie, na którym jestem teraz, po prostu odchodzę z miejsc, w których moderatorzy okazują się być penisami, a administracja nic z tym nie robi (albo to takie same penisy). Szkoda mojego czasu i nerwów na użeranie się z palantami. Wychodzę z założenia, że to oni tracą – mnie, moje posty. Forum, grupa, każde inne miejsce, które jest wypełniane treścią przez użytkowników, istnieje nie dla użytkowników, ale dzięki użytkownikom, i jeśli administracja o tym zapomina i nie potrafi tego docenić, to prędzej czy później takie miejsce zdycha, albo staje się po prostu małym, zamkniętym kręgiem popieprzonych osób, które liżą sobie wzajemnie swoje kloaki.

 

Widziałem to, niestety, zbyt wiele razy. Ryba psuje się od głowy. W drugą stronę to też działa (rozsądna i mądra moderacja przyciąga rozsądnych i mądrych userów i ryba się wtedy rozwija).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja też. Chyba że miałbym powody, żeby odejść razem z kontem i z postami. Jak stwierdzę, że chcę stąd odejść, a nie będę miał powodów, żeby usuwać posty, to się po prostu wyloguję i tyle. Jak stwierdzę, że chcę wrócić, to się zaloguję – i tyle.

 

Dlaczego? Masę osób poznałem przez inne osoby. Ktoś kogoś zna, zaprasza nas gdzieś, i poznajesz tę osobę. W internecie, w mediach społecznościowych, to jest jeszcze prostsze.

 

A czy jeśli nie startujesz do kobiety z takich czy innych powodów, to może ona mieć dla ciebie jakąś wartość jako znajoma? Czy albo potencjalna partnerka, albo niech nie zawraca głowy i nie zajmuje czasu?

 

A weź sobie wyobraź, że jesteś np. modem na forum, czy na jakiejś grupce. Nawet taka mała, iluzoryczna „władza” już wystarczy. Nie miałbyś takich myśli, że jeśli ktoś z tego forum by na ciebie leciał, że może po prostu chce sobie w ten sposób poprawić pozycję, „przelecieć moda”, albo mieć potencjalnie ulgowe traktowanie?

 

Ja, na tym etapie, na którym jestem teraz, po prostu odchodzę z miejsc, w których moderatorzy okazują się być penisami, a administracja nic z tym nie robi (albo to takie same penisy). Szkoda mojego czasu i nerwów na użeranie się z palantami. Wychodzę z założenia, że to oni tracą – mnie, moje posty. Forum, grupa, każde inne miejsce, które jest wypełniane treścią przez użytkowników, istnieje nie dla użytkowników, ale dzięki użytkownikom, i jeśli administracja o tym zapomina i nie potrafi tego docenić, to prędzej czy później takie miejsce zdycha, albo staje się po prostu małym, zamkniętym kręgiem popieprzonych osób, które liżą sobie wzajemnie swoje kloaki.

 

Widziałem to, niestety, zbyt wiele razy. Ryba psuje się od głowy. W drugą stronę to też działa (rozsądna i mądra moderacja przyciąga rozsądnych i mądrych userów i ryba się wtedy rozwija).

Coś bym napisała ale wolałabym na priv 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że mam tylko upośledzenie zdolności niewerbalnego uczenia się, a nie zaburzenia ze spektrum autyzmu (mimo diagnozy zespołu Aspergera sprzed ponad siedemnastu lat) i jestem dzięki temu traktowany jak osoba autystyczna, a nie jak ktoś z zaburzeniem uczenia się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bym powiedział, że to zależy jak silnie się odstaje osobowościowo albo fizycznie od tego, co w danym czasie jest przez społeczeństwo uważane za normalne albo za wartościowe.

Do tego przecież liczba ludzi jaką można poznać/ czy w ogóle spotkać też jest ograniczona, a co za tym idzie liczba osób akceptujących jakąś atypowość jest jeszcze mniejsza.

Widzę trochę podobieństw ze sobą a tym co pisze @Kiusiu.

Wydaje mi się na podstawie własnych wieloletnich doświadczeń w odstawaniu,że tu zachodzi takie sprzężenie zwrotne - problemy w relacjach w młodym wieku, lub nawet bycie ofiarą prześladowania, powoduje takie spustoszenie ,że właśnie coraz trudniej jest funkcjonować w jakichkolwiek relacjach, a romantycznych to już w ogóle, dlatego ,że doświadczenie bycia odrzuconym ciągle się powtarza. A jak dołożyć do tego neurotyzm z introwertyzmem, dla chłopa raczej jak to mówią kapota. Do tego jak tu nabrać obycia/ doświadczenia w kontaktach z ludźmi, jak brakuje tych podstaw z przeszłości, a przez to te relacje znów się nie udają przez brak obycia. I kółko zamknięte.

I przez to tak jak wspomniał ktoś wyżej narasta mizantropia i jest jeszcze gorzej/ trudniej.

Do tego przecież związki czy to ojcostwo znów nie funkcjonuje w próżni, i dalej idą porównania społeczne i tak dalej.

 

Gdzie się nie obrócić wiatr w oczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Chrom92 napisał(a):

Bym powiedział, że to zależy jak silnie się odstaje osobowościowo albo fizycznie od tego, co w danym czasie jest przez społeczeństwo uważane za normalne albo za wartościowe.

Do tego przecież liczba ludzi jaką można poznać/ czy w ogóle spotkać też jest ograniczona, a co za tym idzie liczba osób akceptujących jakąś atypowość jest jeszcze mniejsza.

Widzę trochę podobieństw ze sobą a tym co pisze @Kiusiu.

Wydaje mi się na podstawie własnych wieloletnich doświadczeń w odstawaniu,że tu zachodzi takie sprzężenie zwrotne - problemy w relacjach w młodym wieku, lub nawet bycie ofiarą prześladowania, powoduje takie spustoszenie ,że właśnie coraz trudniej jest funkcjonować w jakichkolwiek relacjach, a romantycznych to już w ogóle, dlatego ,że doświadczenie bycia odrzuconym ciągle się powtarza. A jak dołożyć do tego neurotyzm z introwertyzmem, dla chłopa raczej jak to mówią kapota. Do tego jak tu nabrać obycia/ doświadczenia w kontaktach z ludźmi, jak brakuje tych podstaw z przeszłości, a przez to te relacje znów się nie udają przez brak obycia. I kółko zamknięte.

I przez to tak jak wspomniał ktoś wyżej narasta mizantropia i jest jeszcze gorzej/ trudniej.

Do tego przecież związki czy to ojcostwo znów nie funkcjonuje w próżni, i dalej idą porównania społeczne i tak dalej.

 

Gdzie się nie obrócić wiatr w oczy...

Bardzo mądra wypowiedź!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam żadnej diagnozy postawionej, a też mam problemy w kontaktach międzyludzkich głównie przez swoją małomówność. Jak byłem u psychiatry to jedynie zapisał lekkie antydepresanty. Pewnie słusznie, bo wydaje mi się, że w dzieciństwie byłem jeszcze w miarę normalny, po prostu byłem introwertykiem. Miałem jakichś tam kolegów, często się spotykaliśmy. Ale z czasem zacząłem się coraz bardziej izolować. Pewnie przez to że byłem gnębiony psychicznie w szkole z powodu swojej wrażliwości i tego że łatwo było mnie zawstydzić, wprawić w zakłopotanie itp. Uciekałem w gry komputerowe i grałem całymi dniami, tam poznawałem znajomych i z nimi utrzymywałem kontakty. Teraz już nawet gry mnie nie cieszą. Obecnie brakuje mi bliskości, kogoś do kogo można po pracy się przytulić, ale wiem że nigdy już mnie to nie spotka, bo która by chciała takiego nudziarza, który przez większość czasu milczy, bo nie ma nic do powiedzenia ;( Nie wypracowałem żadnych skilli społecznych. Ktoś napisał, że tyle osób narzeka na samotność, więc co za problem żeby te osoby się zapoznały z sobą. Otóż problem jest taki, że jak dwie osoby są małomówne i wycofane to nie ma szans się udać. Ja najlepiej się dogadywałem z osobami ekstrawertycznymi i wygadanymi, bo wtedy potrafię się włączyć do rozmowy, bo tamta osoba sama z siebie zarzuca jakieś tematy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Warrior001 napisał(a):

Otóż problem jest taki, że jak dwie osoby są małomówne i wycofane to nie ma szans się udać. Ja najlepiej się dogadywałem z osobami ekstrawertycznymi i wygadanymi, bo wtedy potrafię się włączyć do rozmowy, bo tamta osoba sama z siebie zarzuca jakieś tematy

Myślę że nie ma na to reguły. Jestem introwertykiem a ekstrawertycy mnie irytują. Po 10 minutach bezmyślengo trajkotania boli mnie głowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Chrom92 napisał(a):

Do tego jak tu nabrać obycia/ doświadczenia w kontaktach z ludźmi, jak brakuje tych podstaw z przeszłości, a przez to te relacje znów się nie udają przez brak obycia. I kółko zamknięte.

Czyli innymi słowy uważasz, że przez braki/problemy z dzieciństwa każdy miałby być skazany na samotność bo nie ma obycia? Nie zgadzam się z tym.

Raz, że nad swoim postępowaniem i charakterem pracujemy całe życie. A dwa, że tak jak w nauce czegokolwiek nowego, ważniejsza od teorii jest praktyka. Wybitnym mówcą i mistrzem podrywu się pewnie nie zostanie. Natomiast praca nad sobą po prostu wymaga praktyki, treningu, ćwiczeń. Nie można myśleć w taki sposób, że przez jakieś zdarzenia z przeszłości jest się już skreślonym. Tak jak "w pełni zdrowy" człowiek na przestrzeni swojego życia ewoluuje i zmienia sposób bycia tak samo (a nawet tym bardziej) człowiek, który ma problemy podobne do naszych, ma możliwości by się rozwijać i nadrabiać swoje braki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×