Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czym jest szczęście?


AntiSocialButterfly

Rekomendowane odpowiedzi

To o czym mówiłem właśnie. Po to są kontrasty żeby szczęścia zaznać.

Czasami jest daleko a czasami blisko.

Raz je dostrzegamy a raz mając je przed nosem nie widzimy.

Jeśli szczęście jest zależne od tego czego nie mamy i myślimy, że jeśli to mieć będziemy to w tedy bedziemy szczęśliwi to to nie jest szczęście.

Gdyby tak było to wszyscy byśmy byli szczęśliwi a tego forum by nie było. 

Rodzice by nam dali ten rower, lalkę,telefon czy komputer i sprawa załatwiona.

Zdobycie danej rzeczy automatycznie sprawia, że chemia w mózgu przestaje produkować to co produkowała w trakcie chęci posiadania danej rzeczy.

Dlatego kupujemy nowe rzeczy i później nie cieszą.

To może być rower i nowe lamborghini.

Efekt będzie te sam. Czar przyśnie.

Gdyby tak pięknie było to by dziecięcych traum nie było. Każdy rodzic by swoje dziecko wychował idealnie. 

Brak rozwodów, kłótni..... bo kto myśli o związku na etapie motyli w brzuchu żeby spotkać się i kłócić na maksa? 

Szczęście to praca nad sobą.

Jeśli masz w sobie szczęście to możesz je dać drugiemu i wtedy związek jest szczęśliwy.

Jeśli myślimy.  że zdobywając kogoś i dopiero wtedy będziemy najszczęśliwszym człowiekiem to się mocno zdziwimy. 

Żeby coś komuś dać to trzeba najpierw to mieć.

Z pustego tomi Salomon nie naleje.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Fuji napisał(a):

To o czym mówiłem właśnie. Po to są kontrasty żeby szczęścia zaznać.

Czasami jest daleko a czasami blisko.

Raz je dostrzegamy a raz mając je przed nosem nie widzimy.

Jeśli szczęście jest zależne od tego czego nie mamy i myślimy, że jeśli to mieć będziemy to w tedy bedziemy szczęśliwi to to nie jest szczęście.

Gdyby tak było to wszyscy byśmy byli szczęśliwi a tego forum by nie było. 

Rodzice by nam dali ten rower, lalkę,telefon czy komputer i sprawa załatwiona.

Zdobycie danej rzeczy automatycznie sprawia, że chemia w mózgu przestaje produkować to co produkowała w trakcie chęci posiadania danej rzeczy.

Dlatego kupujemy nowe rzeczy i później nie cieszą.

To może być rower i nowe lamborghini.

Efekt będzie te sam. Czar przyśnie.

Gdyby tak pięknie było to by dziecięcych traum nie było. Każdy rodzic by swoje dziecko wychował idealnie. 

Brak rozwodów, kłótni..... bo kto myśli o związku na etapie motyli w brzuchu żeby spotkać się i kłócić na maksa? 

Szczęście to praca nad sobą.

Jeśli masz w sobie szczęście to możesz je dać drugiemu i wtedy związek jest szczęśliwy.

Jeśli myślimy.  że zdobywając kogoś i dopiero wtedy będziemy najszczęśliwszym człowiekiem to się mocno zdziwimy. 

Żeby coś komuś dać to trzeba najpierw to mieć.

Z pustego tomi Salomon nie naleje.

 

zgadzam się 🙂

 

ważne są relacje, umiejętność tworzenia ich i pielęgnowania...

 

ważna jest samoocena, stabilna, prawidłowa i taka, żeby nie mieć tej sodówki w głowie, żeby dobrze traktować innych? dobro wraca, czasem tak myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęście jest również zaraźliwe.

 

Bo czasem nawet obca osoba, poprzez jej wewnętrzne nastawienie i swoiste zachowanie  zademonstruje nam, że życie jest też jakieś takie fajniejsze.

Albo czyiś jeden świadomy uśmiech może odmienić negatywne postrzeganie o danym dniu. Pamiętam to jako, stan, gdzie moje troski przestawały mieć nagle znaczenie.

Takie wewnętrzne poczucie które zawsze się w jakiś sposób udziela, podobnie z i z tym negatywnym.

No więc, każdy może komuś innemu ten dzień polepszyć 🙂

Czasami, się tak zdarza, że gdy dzielimy się czymś, to paradoksalnie wtedy jest tego więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Verinia napisał(a):

 

ważne są relacje, umiejętność tworzenia ich i pielęgnowania...

Dokładnie tak.

  Tam gdzie się kończą filmowe sceny miłości i szczęścia, wjeżdża rutyna dnia codziennego a dalej patrzysz na drugą osobę niezmiennie to właśnie wtedy można nazwać prawdziwą miłością... ale czy jest ona szczęściem... 

Jest... ale wtedy kiedy druga osoba mówi ci prosto w oczy łamiącym głosem ile dla niej znaczysz. 

Coś takiego jest szczęściem bo my rodzimy się sami. Bliskim zawsze będzie ten kto zostanie do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do szczęścia potrzebna jest umiejętność. I jak każdą umiejętność można ją opanować lepiej lub gorzej.

 

Opanowana w stopniu doskonałym pozwala być szczęśliwym w każdych okolicznościach. A przy jej kompletnym braku nie będzie się szczęśliwym, choćby wszystko układało się idealnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

55 minut temu, InqSiJu napisał(a):

Do szczęścia potrzebna jest umiejętność. I jak każdą umiejętność można ją opanować lepiej lub gorzej.

 

Opanowana w stopniu doskonałym pozwala być szczęśliwym w każdych okolicznościach. A przy jej kompletnym braku nie będzie się szczęśliwym, choćby wszystko układało się idealnie.

Powiedz to każdemu kto ma depresję...

 

👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęście to gdy mamy stan radości mimo pozornie trudnych i stresujących sytuacji bo może nas spotkać nieszczęście, np. kradzież a my mamy to w du i nie zakłóca to naszego pozytywnego stanu. Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Szczęście to gdy mamy stan radości mimo pozornie trudnych i stresujących sytuacji bo może nas spotkać nieszczęście, np. kradzież a my mamy to w du i nie zakłóca to naszego pozytywnego stanu. Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

Prawda, wystarczy mieć w dupie nieszczęścia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

41 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Prawda, wystarczy mieć w dupie nieszczęścia 

Nie trzeba być aż tak radykalnym żeby nieszczęścia mieć w dupie.

 

Jak jest źle, to jest źle. Nie ma potrzeby udawać, że jest inaczej. Więc jest nieprzyjemnie.

Ale niezależną rzeczą jest jeszcze sobie dorzucać więcej cierpienia przez myślenie jaka to krzywda i niesprawiedliwość mi się dzieje i jak to powinno być inaczej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może po prostu nie oczekiwać zbyt wiele i nie dążyć do jak Bóg wie, wielkiego szczęścia i euforii.

Np. u mnie. Znam stan euforii bez powodu. I tak, gdy jest zwyczajnie, normalnie, a ja czekam na coś WIĘCEJ. Bo mi mało tego szczęścia. Zwykły człowiek czuje się normalnie, ani cudownie, ani źle. U mnie... to tzw. remisja. A ja czekam na euforię, bo ją znam. Jak na jakiś dobry narkotyk. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, katrin123 napisał(a):

Dążymy do szczęścia ,nie ma szczęścia 

Jak jeden problem znika ,zaraz jest następny .Dążymy do ułatwiania sobie życia,rozwiązujemy  problemy .Ale problemy będą ,jak nie zdrowie to finanse ,jak dużo forsy to problemy z nim albo z nią .Tak to już jest .Od problemów nie uciekniemy .Lepiej zaakceptować ten fakt .A mniej się będziemy męczyć.

Mamy sobie po prostu radzić szukając rozwiązań,biorąc pod uwagę że nie unikniemy problemów ,one zawsze będą .

 

 

Coś w tym jest. Zauważyłem że im bardziej wychodzę z zaburzeń, im mniej odczuwam lęku tym więcej sytuacji stresowych na mnie spada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

tak, gdy jest zwyczajnie, normalnie, a ja czekam na coś WIĘCEJ

Mam tak trochę, już gdzieś o tym pisałem, choć nie mam Chad i stanów euforii. 

Ale dewaluuje wszystko, co nie jest idealne. Jeśli tylko coś nie wywołuje we mnie mega intensywnych uczuć, takich, że nie jestem w stanie myśleć, to zaraz coś w mojej głowie stwierdzi, że to coś, co nie jest idealne, to gówno bez wartości, albo czuję się oszukany. 

Najgorzej, że mam tak czasem ludźmi, na, których mi zleży - mam takie wyczulenie na najdrobiejsze wady i defekty, które potrafią wzbudzić we mnie obrzydzenie lub silną złość. 

Wiem, że potrzebę piękna, porządku, idealności, harmonii i pewności mam od urodzenia, ale moje dzieciństwo mega to wzmocniło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, Mic43 napisał(a):

jeśli tylko coś nie wywołuje we mnie mega intensywnych uczuć, takich, że nie jestem w stanie myśleć, to zaraz coś w mojej głowie stwierdzi, że to coś, co nie jest idealne, to gówno bez wartości, albo czuję się oszukany. 

a co przykladowo masz na mysli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Verinia napisał(a):

a co przykladowo masz na mysli?

Najczęściej przy związkach się to objawia. Bo wtedy są najsilniejsze uczucia, które też ulegają wahaniom. To bardzo męczy, bo jednocześnie np zarzucam sobie, że jestem kłamcą itp. Trochę się uczę teraz przyjmować te emocje i akceptować, że się zmieniają w czasie i to nie moja wina. I nie radzić sobie z nimi dewaluując, że np. inni ludzie, zakochanie itp. to gówno i oszukaństwo. 

39 minut temu, Melodiaa napisał(a):
Projekcja nieświadomych cech: 
Wiele cech i emocji, których sami nie akceptujemy lub które są dla nas nieświadome, możemy dostrzegać w innych ludziach. 

To prawda, ja sobie nie daje prawa do błędów, mnie nie dawano, więc nie pozwalam na to innym i mnie wkurwiają, jak sobie pozwalają, czuję się oszukany wtedy. 

Tak samo mam z jakąś spontanicznością, w ogóle z, odczuwaniem radości. U mnie w radość była tępiona i wyśmiewa, była, słabością, więc do ludzi którzy czują radość mam mieszankę zaciekawienia i obrzydzenia. A już na pewno chęć sprawdzania, czy ktoś jest w stanie swoje uczucia radości  obronić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Takie surowe traktowanie siebie i innych domniemuje, że powoduje komplikacje w relacjach. Zresztą popełniany błąd kogoś to kwestia perspektywy. Akceptacja innych takimi jakimi są i nie piszę tutaj o wybrykach czy fałszywych ruchach wobec mnie tylko o pewnych niuansach, które składają się na osobowość kogoś tzw wady są konieczne jeżeli relacja ma istnieć. Sam zauważam budzisz emocje w innych :D Niestety wychowanie ma wpływ na dorosłe życie ale sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy przysparza ci to korzyści czy problemów.

 

Mógłbym coś złośliwego napisać, albo rozpocząć polemikę, ale się powstrzymam 😛

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×