Skocz do zawartości
Nerwica.com

Związki i bliskie relacje


Becareful

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 26.08.2025 o 21:13, Mic43 napisał(a):

Bo ciężko poznać kogoś odpowiedniego. Mam też wrażenie, że w "normalnych" miejscach, tam gdzie poznają się zwyczajni ludzie, może być ciężko osobom z naszymi zaburzeniami. Bo to jest jakby integralny element osobowości, to determinuje sposób patrzenia na świat, którego inni ludzie mogą nie zrozumieć. I odwrotnie, dla mnie świat osób "normalnych" wydaje się czymś odległym, wręcz dziwnym, może dziecinnym? Nie bardzo mam ochotę rozmawiać o jedzeniu, restauracjach, jarać się chodzeniem na siłownię i gadać o tym jakie to wszystko jest pozytywne. 

Przynajmniej ja to tak czuję. 

 

Szczerze mówiąc nigdy w ten sposób nie myślałam, że świat osoby z jakimiś zaburzeniami może się różnić od świata osoby pod tym kątem zdrowej. Może dlatego, że ja przez większość życia myślałam, że jestem wręcz idealnym przykładem normy. Tak mnie też raczej inni widzą, takich mam znajomych kolegów z pracy itd. Nawet nie znam tak prywatnie nikogo z jakimiś poważniejszymi zaburzeniami... Zastanawiam się czy mi z kimś kto ma też jakieś trudności byłoby łatwiej 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.08.2025 o 21:13, Mic43 napisał(a):

Nie bardzo mam ochotę rozmawiać o jedzeniu, restauracjach, jarać się chodzeniem na siłownię i gadać o tym jakie to wszystko jest pozytywne

Wg mnie takie "pozytywne /cenzura/y" są równie ważne bo pozwalają wyrwać sie chociaż na chwilę podczas rozmowy z negatywnego toku myślenia w ktorym osoby z zaburzeniami tak czesto lubią lub  bardziej ,ze tak sie przyzwyczaili, "pływać". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Perłowy napisał(a):

Wg mnie takie "pozytywne /cenzura/y" są równie ważne bo pozwalają wyrwać sie chociaż na chwilę podczas rozmowy z negatywnego toku myślenia w ktorym osoby z zaburzeniami tak czesto lubią lub  bardziej ,ze tak sie przyzwyczaili, "pływać". 

A może on pisał o takich rzeczach pustych, bez znaczenia. Zainteresowania, sztuka, kultura, może już są tymi pozadanymi tematami u niego. 

Ją często mam że się mocno staram przed rodzina uczestniczyć w rozmowie, itp. bo tak trzeba. A na siostrę już mi nie starcza chęci xd pewnie myśli że jestem oschla i ma deficyt w relacji 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Dalja napisał(a):

A może on pisał o takich rzeczach pustych, bez znaczenia. Zainteresowania, sztuka, kultura, może już są tymi pozadanymi tematami u niego. 

Ją często mam że się mocno staram przed rodzina uczestniczyć w rozmowie, itp. bo tak trzeba. A na siostrę już mi nie starcza chęci xd pewnie myśli że jestem oschla i ma deficyt w relacji 

Ja tam, w zależności od samopoczucia, lubie nawet o byle czym i bez znaczenia porozmawiać  nawet jak mnie temat srednio interesuje. Pozwala to na chwilę oderwać sie od swoich myśli, taka ciekawość niemalże dziecięca swiata. Choć mam raczej na myśli osoby z dalszego otoczenia lub obcych bo jesli o rodzinę chodzi to za dużo traum miedzy nami i w moim przypadku moje problemy z sobą wywodzą się glownie z domu rodzinnego więc to o czym piszę jest tez trudne zazwyczaj w rodzinnym wydaniu...chociaż nie niemożliwe i puste rozmowy dla samej rozmowy tez sie potrafią zdarzyć. 

2 godziny temu, Mic43 napisał(a):

No dziewczynki muszą być mile i grzeczne. Z tym akurat my mamy lepiej, ja nie muszę specjalnie nic udawać, zazwyczaj się ulatniam, albo w ogóle rezygnuję z rodzinnych uroczystości. 

@Perłowy

Ogólnie jak mam jakiś temat, który mnie interesuje, to mogę o nim rozmawiać, nie musi to być jedynie temat marności egzystencji. Ale ja po prostu nie potrafię small talkow, /cenzura/ mnie obchodzą jakieś historie, opowieści o tym kto wziął kredyt, kto wyremontował kibel, czyje dziecko się zesrało, kto gdzie pojechał na wakacje, kto sobie /cenzura/ kupił jaki błyszczyk do mordy albo samochód wziął w leasing, o tym że w TV teraz coś tam leci, czy tam jakaś gwiazda czy inna instagrsmerka wydała super hiper extra produkt. Jebie mnie to. 

 

Mogę pogadać o filozofii, o matematyce, logice, pięknie, socjologii, o tym jacy ludzie są /cenzura/owi etc. 

 

Tylko problem jest taki, że mało komu się chce o tym rozmawiać. Zauważyłem to już dawno temu, jak jeszcze bardzo chciałem być normalny i na siłę być akceptowanym grupie. Na początku jeszcze nadrabiam poczuciem humoru i ogólnymi wygłupami, zwracam na siebie uwagę. Ale potem ludzie zaczynają tworzyć mniejsze grupki skupione na właśnie takich zainteresowaniach jak wyżej podałem i ja nie mam o czym gadać z nimi. I czuję się bardziej samotny niż jakbym w ogóle miał z nikim nie gadać. 

Dlatego trochę w /cenzura/u mam już "normalnych" ludzi, bo to u mnie niezbyt działa. 

Ja się wlasnie nauczyłem w ostatnich kilku latach być bardziej elastycznym ,poza ostatnim rokiem,gdy samopoczucie przez wydarzenia zyciowe sie pogorszyło, aby właśnie próbować być kompletnie tu i teraz w kazdej rozmowie i nie podchodzic autmatycznie negatywnie do danego tematu, z tym ze tak jak napisałem wczesniej do Dalji, to ważne żeby moja relacja z rozmówcą nie była obciazona przeszłością bo wtedy to tez tracę bardzo szybko zainteresowanie celowo. Skoro kogos nie trawię to raczej ciężko zdobyc sie na elastyczność lol. Więc jeśli chodzi i grupę jakichś znajomych czy bezpośrednich współpracowników z którymi mi nie po drodze to mam tak samo jak Ty raczej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi ciężko jest myśleć 'pozytywnie'. Często wpadam w takie krytykowanie, negatywne nastawienie, czarne scenariusze itd. to jest powód, który bardzo ogranicza bliskie relacje. Takie też koleżeńskie. 

 

Przed założeniem tego tematu sprawidziłem co na to internet. Wyskoczyły mi fora z wpisami sprzed 15 lat. Ogólnie wówczas fora internetowe były bardzo polularne (przed social mediami). W każdym bądź razie, pojawiały się tam wpisy w ilościach hurtowych typu:

 

- często używane skórty "mój M.", "mój TW" (Toważysz Życia) na swojego Parntera, określenia 'podniosłe' 

- ogólnie widać było szacunek do partnera (chłopaka, narzeczonego, męża)

- "nawet jesli czasem mnie wkurza i mam watpliwosci,to pozniej wszystko sie rozmywa i wiem juz ze to ten 🙂 stworzony dla mnie, kocham go i nie zemienie na nikogo innego!"

- "wiem że oboje musimy jeszcze nad sobą popracować, ale kto mnie będzie kochał bardziej niż On??"

- "jestem ze swoim partnerem od ponad 3 lat i już od dawna nie wyobrażam sobie bez niego mojej przyszłości. jeśli coś planuję to zawsze w tych planach jest On i jest w nich potwronie ważny. traktuję nasz związek bardzo poważnie i chcę, żeby był taki zawsze"

- "Od 3 lat mamy wybrane imiona dla dzieci, od 2 lat jesteśmy zaręczeni, od 2 lat myślę nad piosenką na nasz pierwszy taniec.:D Jesteśmy razem 4 lata.:-) Najlepszy Człowiek, jakiego znam.:-)"

 

Powyższy tylko mały wycienek z tego okresu pokazuje jaki wówczas był vipe. Pamiętam te czasy, znam to pokolenie lekko starsze, faktycznie mają rodziny, mają dzieci, mają domy. Widać było, że są plany, że jest chęć - jest motywacja. Nie wiem dlaczego, ale zkładając ten wątek, jakoś miałem poczucie, że takie wpisy się nie pojawią - i się nie pojawiły. 

 

Nie wiem czego mogłaby to być ewentualna przyczyna. Może niczego. Chociaż.... o co tu kurde chodzi ;) 

Edytowane przez Becareful

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.08.2025 o 00:15, Mic43 napisał(a):

Hmmmm, no w sumie z zewnątrz nie muszą być widoczne

 - to, że ze mną coś nie tak, wie bardzo mało osób.

Ale sam swoją inność doświadczałem już od bardzo dawna, tym bardziej dziwne dla mnie, że można mieć poważne zaburzenia i tego nie czuć? Hmmm

tak w skrócie to u mnie działał taki skomplikowany mechanizm obronny, że nie miałam świadomości swoich trudności, nie pamiętałam części swojego życia itd A generalnie ja sobie raczej w życiu zawsze dobrze radziłam to gdzieś to się wszystko spinało, że zupełnie nie podejrzewałam, że coś może być nie tak. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.08.2025 o 21:29, Perłowy napisał(a):

Ja tam, w zależności od samopoczucia, lubie nawet o byle czym i bez znaczenia porozmawiać  nawet jak mnie temat srednio interesuje. Pozwala to na chwilę oderwać sie od swoich myśli, taka ciekawość niemalże dziecięca swiata. Choć mam raczej na myśli osoby z dalszego otoczenia lub obcych bo jesli o rodzinę chodzi to za dużo traum miedzy nami i w moim przypadku moje problemy z sobą wywodzą się glownie z domu rodzinnego więc to o czym piszę jest tez trudne zazwyczaj w rodzinnym wydaniu...chociaż nie niemożliwe i puste rozmowy dla samej rozmowy tez sie potrafią zdarzyć. 

Tak samo mam :D rozmowy o dupie maryni z kimś obcym traktuje jako coś sympatycznego od tego drugiego człowieka. Mało tego sama nieraz coś gadam typu ladny piesek, ale pan porządny itp xd babcie w sklepie polecajace inny twaróg bo się mniej kruszy. Jakby wszyscy z jednej gliny byli ulepieni sobie pozwalają

 

@Becarefulhihihi specjalnje nawet użyłam gdzieś ostatnio TŻ

Kafeteria, wizaż, posty typu "jak mam zabrać szpilki do klubu, przecież jest zima, gdzie to zostawiacie??", "Czy to nie wstyd zmieniać buty na miejscu?", "Mogę ubrac czarny pasek na wesele?", xddd, "Klucze i portfel nosić w torebce, a jak się zgubi ta torebkę albo klucze?" Jak żyć... faceci czytacie to teraz, pomyślcie jak przejebane być kobieta

A tak co do zmiany w relacjach, w świecie, no jest chyba totalnie całkowita, czy to znak czasow? Czy to wina że się społeczeństwo rozwinęło cywilizacyjnie, czy w Ameryce te zmiany były może wcześniej, ciekawe.

Ale ogólnie, spadek moralności, brak więzi, izolacja czy to od lęków depresji może nam się cofnęlo w rozwoju umiejętności jakieś społeczne przez rozwój technologii. Może to jest ten powód

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Mic43 napisał(a):

😮😮😮

To ja chyba mam większy autyzm niż Ty :P

Całe szczęście mam też adhd🤪🤪 jestem zbyt luzacka, aż za bardzo, autystyczna robię się w formalnych relacjach 😬😬😬

Trochę też przy dziewczynach, bo mam bardziej męski mozg

No i przy gościach, nie znoszę wymuszonych na długi czas kontaktow

Edytowane przez Dalja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Kurde, czemu ja nie mam żadnych fancy mechanizmów obronnych i wszystko muszę świadomie przeżywać? To nie jest fair. 

To skoro wszystko takie cacy u Cb było, to po co w ogóle było grzebać w przeszłości? Też jesteś miłośniczką Prawdy przez duże P? 

Mogła się dowiedzieć przypadkiem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy nie byłam w żadnym związku. Kilka razy byłam zakochana. 20 lat temu byłam zakochana w piosenkarzu z TV. Potem byłam zakochana w psychologu, ale jak przestał być mi potrzebny psycholog to przestałam go widywać. Później zakochałam się w terapeucie, ale bez wzajemności, musiałam zmienić terapeutę, żeby go nie widywać codziennie. Teraz mam takiego terapeutę, który nie podoba mi się jako mężczyzna. Tak jest najlepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Mic43 napisał(a):

 ADHD może i tak, ale autyzmu to ja wgl u Cb nie widzę :P

Nie pisze teraz krytyki. Ale ogólnie do tych co czytają, najpierw sami poczytajcie o objawach, a nie od razu w głowie widok dziecka co się nie odzywa i patrzy w ścianę... A autysci niektórzy sobie radzą świetnie, nierzadko sa wrecz geniuszami;) 

3 godziny temu, alone05 napisał(a):

Ja nigdy nie byłam w żadnym związku. Kilka razy byłam zakochana. 20 lat temu byłam zakochana w piosenkarzu z TV. Potem byłam zakochana w psychologu, ale jak przestał być mi potrzebny psycholog to przestałam go widywać. Później zakochałam się w terapeucie, ale bez wzajemności, musiałam zmienić terapeutę, żeby go nie widywać codziennie. Teraz mam takiego terapeutę, który nie podoba mi się jako mężczyzna. Tak jest najlepiej.

A próbowałaś sama szukać sobie kogoś? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, alone05 napisał(a):

 Później zakochałam się w terapeucie, ale bez wzajemności, musiałam zmienić terapeutę, żeby go nie widywać codziennie. 

Trudno mi sobie wyobrazi zakochanie się w terapeucie z wzajemnością, a przynajmniej dowiedzenie się o tym. Uważam, że terapeuta nie powinien mówić pacjentce,  że się w niej zakochał. Relacja terapeuta- pacjent jest specyficzną relacją i pacjentka tak naprawdę nie wie, kim jest terapeuta, może więc tylko zakochać się w swoim wyobrażeniu o nim. 

 

3 godziny temu, alone05 napisał(a):

Teraz mam takiego terapeutę, który nie podoba mi się jako mężczyzna. Tak jest najlepiej.

Też tak uważam. Dużo lepiej czuję się w  tego typu relacji, gdy nie boję się, że się zakocham. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Kurde, czemu ja nie mam żadnych fancy mechanizmów obronnych i wszystko muszę świadomie przeżywać? To nie jest fair. 

To skoro wszystko takie cacy u Cb było, to po co w ogóle było grzebać w przeszłości? Też jesteś miłośniczką Prawdy przez duże P? 

Nie ma co zazdrościć takiego mechanizmu obronnego, bo to się pojawia w sytuacji nie do zniesienia. Miałam taki moment, że zaczęłam zauważać, że mam pewne trudności nie wiadomo czemu i też coś takiego się wtedy wydarzyło co sprawiło, że zaczęłam sobie przypominać. Miałam wrażenie jakbym obudziła się z długotrwającego snu. To nie był świadomy proces i szczerze mówiąc nikt przy zdrowych zmysłach nie wybrałby wyłączenia ochrony przed takim cierpieniem. Jak zaczęłam czuć te wszystkie powypierane emocje to z poziomu takiego, że czułam się całkiem szczęśliwa nagle zaczęłam marzyć tyko o jednym. 

4 godziny temu, alone05 napisał(a):

Ja nigdy nie byłam w żadnym związku. Kilka razy byłam zakochana. 20 lat temu byłam zakochana w piosenkarzu z TV. Potem byłam zakochana w psychologu, ale jak przestał być mi potrzebny psycholog to przestałam go widywać. Później zakochałam się w terapeucie, ale bez wzajemności, musiałam zmienić terapeutę, żeby go nie widywać codziennie. Teraz mam takiego terapeutę, który nie podoba mi się jako mężczyzna. Tak jest najlepiej.

Alone a nie próbowałaś jakoś zmienić tego stanu rzeczy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mic43 napisał(a):

Hehe. Noo ogólnie mi nie pasujesz pod autyzm, no co ja poradzę. Nie masz sztywnych nawyków, nie masz problemu ze zmianami, nie ustawiasz zabawek w równym rządku xd

Ze zmianami trochę mam, mam swoje rytuały i drażnią mnie jak nie mogę bo coś tam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, Mic43 napisał(a):

To prawda, ale w sumie w dużej mierze każde zauroczenie tak wygląda 🙂 dlatego właśnie chyba jest tak silne, a potem zderzenie z rzeczywistością tak trudne. Dlatego nie przepadam za tym uczuciem, czuję się tracę kontrolę, trochę jak po alkoholu. Przynajmniej ja tak mam

Rel

A jeśli już narzekamy na zauroczenia, to mi nigdy nie udało się wejść w jakąkolwiek relacje z kimś w kim się zauroczyłem, nawet koleżeńską. Zbyt duży lęk czułem przed taką osobą, ciężko było nawet kilka słów z nią zamienić nie kompromitując się i uciekając. Także za każdym razem tak tylko sobie cierpiałem po cichu aż mi w końcu przejdzie, mimo że gdyby nie ten lęk to przynajmniej w kilku przypadkach te osoby też były ewidentnie mną zainteresowane

Musiałem zmienić podejście na rozwijanie relacji najpierw w ciemno, a później być może się zaurocze albo nie. Trochę słabo ale czasami po prostu trzeba sie dostosować do swoich ułomności

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Mic43 napisał(a):
22 godziny temu, bei napisał(a):

naprawdę nie wie, kim jest terapeuta, może więc tylko zakochać się w swoim wyobrażeniu o nim. 

To prawda, ale w sumie w dużej mierze każde zauroczenie tak wygląda 🙂 dlatego właśnie chyba jest tak silne, a potem zderzenie z rzeczywistością tak trudne. Dlatego nie przepadam za tym uczuciem, czuję się tracę kontrolę, trochę jak po alkoholu. Przynajmniej ja tak mam. 

W terapii nie ma się szansy w tym sensie  poznać terapeuty, a poza terapią ta szansa jest.

Lubię uczucie zakochania się, to poczucie bycia szczęśliwym, które ono daje. Raczej nie zako/cenzura/ę się poza relacją, co nie oznacza, że zakochanie pojawiało się dopiero gdy już byłam z kimś w jakiejś dłuższej relacji. Po prostu muszę z kimś porozmawiać, zobaczyć jak się zachowuje, jak mnie traktuje. U mnie np. informacja o tym, że ktoś jest żonaty, z automatu ucina uczucia romantyczne względem tej osoby.

Nigdy nie pozwoliłam sobie na utratę kontroli po alkoholu, ale zakochanie się nie przypomina mi raczej stanu po jego spożyciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, conditioner napisał(a):

Także za każdym razem tak tylko sobie cierpiałem po cichu aż mi w końcu przejdzie, mimo że gdyby nie ten lęk to przynajmniej w kilku przypadkach te osoby też były ewidentnie mną zainteresowane

NO NIE ...

6 godzin temu, conditioner napisał(a):

Trochę słabo ale czasami po prostu trzeba sie dostosować do swoich ułomności

xDD dobre

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 2.09.2025 o 15:57, bei napisał(a):

W terapii nie ma się szansy w tym sensie  poznać terapeuty, a poza terapią ta szansa jest.

Hmm czy ja wiem, chodziłem do psychoterapeutki która często rzucała przykładami ze swojego życia, czasami tez innych pacjentów, ale anonimowo. I to była najlepsza terapia jaką miałem, na szczęście bez zakochania 😆

Niewiele dała ale to i tak więcej niż cała reszta

 

W dniu 2.09.2025 o 17:01, Mic43 napisał(a):

Zazdroszczę. Ja wtedy czuję paraliżujący lęk. Tzn mam na myśli jeszcze niepewne zauroczenie.

Też zazdroszcze, zakochanie mi się kojarzy tylko z byciem nieszczęśliwym

 

W dniu 2.09.2025 o 18:21, Dalja napisał(a):

NO NIE ...

No tak. Bywa że czasami nawet tak się zdarza 😆

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, conditioner napisał(a):

Hmm czy ja wiem, chodziłem do psychoterapeutki która często rzucała przykładami ze swojego życia, czasami tez innych pacjentów, ale anonimowo. I to była najlepsza terapia jaką miałem, na szczęście bez zakochania 😆

Niewiele dała ale to i tak więcej niż cała reszta

 

Też zazdroszcze, zakochanie mi się kojarzy tylko z byciem nieszczęśliwym

 

No tak. Bywa że czasami nawet tak się zdarza 😆

 

 

Sztos terapeutka. Na ploty to i ja bym chodzila :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, Mic43 napisał(a):

Żałujesz, że się dowiedziałaś? 

Nigdy w ten sposób nie myślałam. Na początku przed wszystkim czułam się oszukana przez własny umysł. Nie wiedziałam kim jestem i czy te wszystkie lata kiedy żyłam jakby we śnie, nie będąc do końca kompletną miały jakąkolwiek wartość... Teraz jak już sporo czasu minęło to inaczej już na to patrzę. Myślę, że bez takiej ochrony nie miałabym żadnej szansy przetrwać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Dokładnie tak się czułaś? Próbowałaś coś robić, żeby zaspokoić tę potrzebę kompletności (np. jakieś zachowania autodestrukcyjne, uzależnienia, relacje)? Teraz, gdy wszystko wróciło i udało się to w miarę przetrawić, czujesz się już kompletna?

Wcześniej dla mnie rzeczywistość niewiele się różniła od snu (tak to sobie interpretowałam, że mam wyjątkowo realistyczne sny), czasem tylko miałam takie pojedyncze momenty, że czułam się naprawdę realnie i obecna. Ciągle miałam koszmary i często się budziłam z krzykiem. Unikałam sytuacji jakoś związanych z traumatycznymi wydarzeniami ale nie byłam wtedy tego świadoma. Nie znałam innego życia także nie wiedziałam, że to trochę inaczej powinno wyglądać. Poza tym to całkiem normalnie mi się żyło, dużo się uczyłam a w przerwach głównie chodziłam na imprezy (bez jakiś niemoralnych akcji i raczej bez nielegalnych substancji), często to takie alkoparty było ale taki wiek;) Przez ten czas jakby części mnie związane z traumami były uśpione mam wrażenie, że do czasu kiedy miałam zasoby, żeby jakoś sobie pomóc. Jak później będe miała czas to napiszę coś jak teraz mi się zmienia jak wychodzę z dysocjacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×