Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
joanka

FLUPENTIKSOL (Fluanxol)

Czy flupentiksol pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?  

53 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy flupentiksol pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      28
    • Nie
      16
    • Zaszkodził
      11


Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Tak to juz jest z lekami na nasze przypadłości niestety...

Mi Fluanxol dosłownie uratował życie (chciałem już zakończyć tą pierdo..na mękę roślinki przerażonej ), mimo calkowitej nieskuteczności i wręcz szkodliwości najmocniejszych SSRI,SNRI oraz bupropionu, na Ciebie nie działa prawie wcale, a innych juz po jednym dniu miażdży całkowicie 0,5 mg....

 

To przekleństwo tych chorób , że pomimo takich samych objawów musimy sie leczyc kompletnie innymi lekami...metodą prób i błędów najczęściej

PoZdrawiam

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

widzisz robert to ja nawet nie umialbym linki dobrze zawiazac zeby zakonczyc zywot;p musze pouczyc sie wiazan odpowiednich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

musisz postawić piwo jakiemuś żeglarzowi,hehehehehe

Ale gdzie ich teraz zima szukać?? teraz tylko morsy,hehehe

musisz zatem WALCZYC aż do lata przynajmniej,hehehe

Trzymaj sie i probuj

Olewaj leki które bardziej Cię miażdżą niż pomagają, próbuj kolejnych z innych grup.

Jest tego w piz...du do przetestowania ...nikt tak na prawdę nie wie które pomogą...

Nikt nie przewidział, że mnie postawi na nogi neuroleptyk w małej ilości !!!

Tylko SSRI SSRI i dupa sri oraz TLPD i jeszcze większa dupa

A tu stary przeciwpsychotyk tak pozamiatał pięknie chorobę...w momencie kiedy juz się chcialem poddać...

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Robert..ja będę próbował fluanxol wrzucic na noc..bo fajnie mi klei nerwy...tak jak by się coś łączyło za pomocą taśmy samoklejącej w środku../to takie właśnie rozkołatanie...

Ja nie mam na tyle odwagi..żeby kur*a wyrzucic te depresanty w pizdu...czuję nerwy...aktyzję...ale jakoś tak podświadomie czuję że może są mi jednak potrzebne...

ty byłeś w szczytowym momencie załamania...może ten pomysł z fluanxolem to ci dał twój anioł stróż nie wiem...ale zaje*iście to z boku wygląda...wziąłeś sprawy w swoje ręce i wygrałeś...ja nie mam na razie tyle odwagi ..na pewno z chwilą desperacjii przyjdzie...jak już będę maksymalnie wkur*iony na te badziewia.

Na razie spróbóje jakoś fluanxol z paro zmiksowac...tyle że i tak libido mam w dupę... nie wiem czy się nie upośledzę doszczętnie/..

spróbuję jeszcze zjechac do dawki mysiej z paro..no i właśnie fluo zarzucic......a w opcjii ostatecznej...spuszcze paro w kiblu i pojadę twoim sposobem.....ja również przerobiłem może nie wszystkie ale baaardzo dużo leków...i po wszystkich piz*a....właściwie to już psychiatra nie chciała mi nic przepisywac(mogę się cieszyc że nie rozrywa mnie teki pierdolony ból jaki miałem po miramerkcie, coaxilu(końskiej dawce)....bo wszystko bez wyjątku co brałem w wjększym lub mniejszym stopniu robiło ze mnie miazgę...Nawet już do niej nie będę dzwonił...bo ona już więcej pomysłów dla mnie nie ma...

Teraz nadeszła pora żeby samemu zacząc dobierac...na tyle na ile znam swój organizm...

sam rozumiesz że od 2 do 4 godz snu to kpina...poprostu wrak a nie człowiek......nie sory...zaktywizowany wrak...WŁAŚNIE...tak chamsko zaktywizowany pełen napięcia i nerwów niewyspany wrak...

MARZY MI SIĘ ŻEBY POCZUC TAKI BŁOGI SPOKÓJ...TAKIE CIEPŁO NA DUSZY...ALE ZARAZEM SIŁE I CHĘC DO ŻYCIA...ALE NIECH TA SIŁA NIE WYSTĘPUJĘ W FORMIE NERWÓW DO PIZDY...I BEZSSENNOŚCI

 

[Dodane po edycji:]

 

Dobra ...przeczytałem trochę tego wątku..więcej nie mogę bo mnie szyja boli. :? ...i jade w fluanxol....co będzie to będzie zaczynam nowe życie do piz*y nędzy...może zostawie sobię z 10 mg paro...ale nie zawatanowie się jeszcze...właściwie nie wiem po co..żeby nie móc spac... i właściwie odczuwac negatywne skutki kosztem kastractwa? czyli gówno kosztem gówna?.jeszcze trochę i będę impotentem..zastanawiam się czy już nie jestem? jadę Robercizną....już dawno powinienem to zrobic...ale kó*wa trochę się boję...

a boję się z tego względu że 2 neuroleptyki testowałem....pernazin,rispolept.....kó*wa ....takich ścierw to ja w życiu nie brałem...

do tej pory nie wiedziałem co to znaczy czyc się jak roślinka....totalna dysfunkcja intelektualna.....

ale fluanxol?...może to inna bajka..

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cześć depresyjny

...Ja też w pewnym momencie mojej udręki po kilkudniowych próbach z neuroleptykami typu chlorprothixen, pernazyna, promazyna a nawet fenactil postanowilem że nigdy takiego badziewia juz nie tknę. Robiły ze mnie kompletnego debila.A myślalem , że w stanie w jakim byłem juz bardziej zidiocieć nie można...

....ale po wypróbowaniu WSZYTKICH typowych ( zachwalane nie wiem czemu SSRI ,skoro działają na naprawdę niewielki odsetek chorych z tego co czytam ) jak i nietypowych ( SNRI, Bupropion, Edronax) antydepresantów postanowilem jeszcze raz spróbować z neuroleptykiem , którego działanie zależne jest od dawki i diametralnie różne w zależności od tejże dawki...

dziwna sprawa , bo fluanxol należy do tej samej grupy co chlorprotixen a działa na mnie zupełnie inaczej

Tu jest link do wszystkich lekow przeciwpsychotycznych (neuroleptyków )

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Leki_przeciwpsychotyczne

 

Polecam lekturę ..

Mnie Fluanxol wyciągnął z totalnej rozpaczy , z piekła lęku, paniki , bezsenności, derealizacji i bezsensowności dalszych zmagań z tymi dolegliwościami

Do tego lit

Zero akatyzji, błogi spokój, możliwośc skupienia myśkli

9wróciłem do grania w zespole metalowym na perkusji-jest to zajęcie wymagające niesamowitej koncentracji i podzielności uwagi, bez problemu znoszę stres przedkoncertowy, kiedy to trzeba wystąpić dla powiedzmy 300 osób...)

Libido na poziomie bardziej niz zadowalającym , co przy wszytkich poprzednich metodach leczenia było niemożliwością-eunuchy Kleopatry były jurniejsze ode mnie,hehehe

Trochę mam w ciągu dnia problemy z napędem....

zastanawiam sie nad próbą jakiegoś atypowego neuroleptyka 2 i 3 generacji (patrz artykuł z wikipedii ). jak będzie nie tak jak sie spodziewam to wrócę do tego co mam teraz

Wódkę walę na równi z kolegami.

Troszkę szybciej łapię beton po alko, ale nie mam jakiś zaników pamięci czy takich tam pierdół

Żyje prawie jak p[rzed choroba

Jestem trochę chwiejny emocjonalnie, łatwo się złoszczę, ale to tez jest cecha mojego charakteru...

Wole nienawiśc i wściekłość od błagającej o litość, roztrzęsionej , debilowatej i zaćpanej nietrafionymi prochami roślinki

reasumując-teraz jest świetnie w porównaniu z tym jak było gdy przez ponad 2 lata zdychałem i bezskutecznie się leczyć próbowalem i troche gorzej w porównaniu z tym jak byłem całkiem zdrowy

Ale wolę tak jak teraz życ do końca już życia niz tydzień w takim stanie jak wcześniej

jak fluanxol nie spłyca ci snu to zacznij od 0,5 mg na noc

potem jak sie przyzwyczaisz dorzuć se drugie 0,5 na dzień

ja zacząłem na odwrót-zaczynałem od dawki dziennej bo spłycal mi sen

Trzymaj się i pisz

jak nie fluanxol to popróbuj w małych ilościach atypowe neuroleptyki

ale omijaj kertel-zmiażdży cię

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

intelektualna roślinka? własnie ja po ssri jestem wrecz nie do rozwalenia jezeli chodzi o nauke i zdolnosc zapamietywania no ale jestem roslinka towarzyska po nich:))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zacząłem od 0,5 mg rano

po 2-3 tyg dorzucilem drugie 0,5 mg wieczorem

Tak że teraz jestem na 1 mg na dobe

...ale trochę jakby osłabła aktywizacja (trwały efekt przeciwlękowy,przeciwpaniczny i wyregulowany sen są nadal super )

Myśle nad zwiększeniem dawki o kolejne 0,5 mg

Do 3 mg na dobe dziala ten lek przeciwlękowo, aktywizująco i przeciwdepresyjnie. Powyżej 3 mg zaczyna się z niego robić typowy zamulający neuroleptyk (zamula nas nieschizofreników- ludzi chorych na tą wredna chorobę przywraca do normalności , a nie zamula )

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robert,

 

Ja również przetrenowałem wszystkie antydepresanty, normotymiki i część neuroleptyków.

 

Ostatnio brałem chlorprotixen, ale w dzień mnie zamulał.

 

Też cierpię na cholerne nerwy i derealizację. Strasznie mi z ty źle.

 

Lekarka przepisała mi 1,5 mg. flunaxolu. Dziś wziąłem 1 mg. na dzień i huk!!! Gdy zaczynałem od 0,5 było lepiej...

Może tak jak piszesz powinienem zwiększyć dawkę. Do tego biorę jak każdy oporny alprozam (Xanax). Na naoc na sen jeszcze trochę chlorprotixenu.

 

Muszę spróbować ze zwiększeniem dawki flunaxolu.

 

Powiedz mi, a czy chodziłeś na psychoterapię?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chodziłem rok

zero reakcji w jakąkolwiek stronę...

ale ja mam CHAD a to choroba wynikająca z dysfunkcji mózgu (endofenna) a nie z powodu jakichś zadawnionych złych przeżyc czy emocji....(psychogenna )

w tym drugim przypadku psychoterapia jak najbardziej

w pierwszym to bzdura-równie dobrze mozna by leczyć cukrzyce za pomoca psychoterapii

Nie łącz chlorprotixenu z fluanxolem-to ta sama grupa leków, nie ma to sensu....

wrzuc sobie 0,5 rano i 0,5 wieczorem+xanax na spanie

a w dzień jak cie bedzie mulilo za bardzo to pij te gówniane energetyki z marketu-powinno pomóc,hehehe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tez zaczne jeszcze raz z fluanxolem bo wtedy jeszcze mialem te akatyzje wywolana paroksetyna.Teraz musze troche odczekac

 

Robert jak Ty to bierzesz? 0,5 2 razy dziennie(rano i wieczor?)

 

Kurde a moze te akatyzje to węglan litu Ci znosi? Nie wiadomo jakby dzialala na Ciebie sam ten neuroleptyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak 0,5 mg rano i 0,5mg wieczorem.....wieczorem 0,5 mg clonazepamu na spanie

Węglan litu raczej nie pomaga tu w akatyzji -puki brałem go z innymi lekami ( bez fluanxolu ) nic nie dawał.....może trochę wyregulował mi sen. on po prostu uniemozliwia mi wejście w stan manii (a szkoda,hehehe)

myśle że akatyzję miales jescze po SSRI....

Próbuj i WALCZ o swoje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robert,

 

Z tym łączeniem neuroleptyków to jest fakt, ale wiem również, że "mieszają je" tak jak ma to miejsce z SSRI, SNRI, TLPD etc.,etc.

 

Z resztą te dawki neuroleptuków, są dawkami "nerwicowymi". Zamiast benzo na noc może spróbuj właśnie chloprotixenu, bo on ładnie "zamula". Zawsze to lepsze niż benzo.

 

Ja podobno mam zaburzenia depresyjno-lękowe. Taka diagnoza. Dla mnie to na pewno nie jest zwykłe zaburzenie, tylko "ARCY KUR**... ZABURZENIE". Dla mnie zaburzenie to coś co ci delikatnie przeszkadza w funkcjonowaniu, a ja mam jazdy nie do zniesienia... Mam najgorzej od rana do 16:00. Nie mogę funkcjonować. Dlatego właśnie wtedy potrzebuję benzo. Najchętniej to chciałbym bez benzo. Sam już nie wiem co lepsze???

 

Wiesz, mam rodzinę, wspaniałą córeczkę. Muszę dla nich być !!!

 

Mam jazdy, że mnie w końcu żona zostawi. Z resztą wogólę jestem o nią zazdrosny. Ale to już sprawa mojej osobowości. "Niedocenione, pozostawione dziecko"...

 

Powiem Ci, że zazdroszczę tym "prostym chamom". Im jest w życiu lepiej. Nie liczą się z nikim, nic ich nie dotyka. Kurde, jak ja bym chciał być "prostym chamem", tym z "kijem w ręku" z "Dnia Świra" :)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześc przemo

...niestety wiem że benzo to schit i naczytałem się o ludziach, którzy nie potrafią z nich zejść

Ja juz na nich jadę od ponad 2 lat-to jedyne leki ,dzięki którym przetrwałem....wiem że ich działanie polega na zaćpaniu i znieczuleniu (oddziłaywują na te same co alkohol receptory-niedawno sie dowiedziałem i przestałem dziwić czemu instynktownie w czasie największych jazd chorobowych potrafiłem wlać w siebie pół butelki wódki na raz żeby choć na godzine zaznać ukojenia.....najdziwniejsze jest to że po 1-2 godzinach bylem znów absolutnie trtzeźwy i jazdy wracały z większym nasileniem )

nie jestem myślę uzależniony bo nie wzrosła mi tolerancja i nie muszę zwiększać dawek żeby osiągnąć zamierzony efekt (to jedno z kryteriów uzależnienia ), tym nie mniej jenak wiem że całkowicie bez nich nie dam rady

Odkąd po fluanxolu stan mi sie polepszył to z 2mg clonazepanu zeszłe,m bezboleśnie i skutecznie na 1mg lub nawet 0,5 czasami...

Ale spróbuje na noc zarzucać chlorprotixen zamiast clona, może to dobry pomysł, dzięki za niego

...Moja żona niestety nie wytrzymała tych 2 lat z moim stanem i wdała sie z jakims frajerem z pracy we flirt...(troche ją rozumiem-nie chcę oceniac ile ja bym wytrzymał jakby Ona była w stanie roślinki wyjącej przez 2 lata,nie jestem święty)

Źle trafili jednak bo akurat na okres kiedy wróciłem prawie do stanu sprzed choroby i powrócił do mnie ten wewnętrzny fighter i troche bandyta....

.....załatwiłem sprawę po swojemu i jest znów dobrze ale blizny na duszy jej i mojej pozostały....

Przemo staniesz na nogi tak czy inaczej-widać że chcesz i że tez jesteś fighter i masz dla kogo

nie będę pisal o braniu sie w garść

popropstu próbuj wszelkie możliwe prochy i w końcu trafisz

nie daj sobie wmówić tylko że jak po 3 tyg jest na jakims prochu tylko gorzej to mimo to masz przeczekać-niech sobie frajerzy sami to co nietrafione żrą i przeczekują...masz juz staż w tych tematach i pewnie wiesz instyktownie ,że lek jest nietrafiony i wywołuje te samo badziewie co inny już wcześniej stosowany...

Tez chciałbym być prostym idiotą, pracować gdzieś na kopalni i byc szczęśliwym mając zgrzewke żubra na stole oraz debilowaty serial na polsacie przed nosem,hehehe

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Robert,

 

Zwiększyłem sobie dawkę flu... do 1,5 i lipa.

Dzwoniłem do lekarki. Powiedziała, żeby poczekać i jeszcze zwiększyć do 2 mg.

 

Jedno co mnie pociesza w Twoim poście to fakt, że nie łapałeś tolerancji. Ja w sumie też przez jakieś 3 miechy brałem 1,5 Xanaxu i więcej nie trzeba mi było. Benzo pomaga. Skoro nie zawsze łapiemy tolerancje to można go stosować jak inne leki.

 

Swego czasu dotarłem do Prof.Aleksandra Araszkiewicza (Prezes Związku Psychiatrów Polskich, znany na całym świecie w środowisku medycznym), to on zrobił po raz pierwszy implant ze stymulatorem serotoniny w ciele człowieka w Polsce. Jego diagnoza była potwierdzeniem poprzednich. Nawet on wspomniał, że z tymi benzo to nie jest tak zawsze i do końca jak się mówi.

 

Skoro tak, to może latami go można brać jak działa. Ty brałeś 2 lala bez zwiększenia tolerancji....

 

Przecież co za różnica czy będę żarł antydepresanty, neurolepy czy benzo. Jeżeli pomaga, to biorę. Wiesz po tym 1,5 działam całkiem nieźle. Może będę brał do momentu gdy medycy coś wymyślą.

Jakiś koktajl mołotowa....

 

Robert, a ty pracujesz gdzieś, czy tak cię "dociska", że nie dajesz rady?

 

Zastanawiam się jak duży jest odsetek ludzi cierpiących na tak oporną odmianę nerwicy jak my?

 

Pozdrawiam,

 

Przemek z pod Warszawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przed choroba "robiłem interesy" teraz pomalu wracam do tegoż życia. po prostu daje rade znów działać jak kiedyś...

Nigdy nie potrafiłem nigdzie dłużej normalnie pracować-to były chyba pierwsze symptomy CHAD. nawet pomimo oczytania i inteligencji (hehehehe) nie potrafiłem skończyć szkoły. Tzn w końcu ,po wielu przygodach ukończyłem technikum...Mi odpowiada życie na krawędzi ryzyka. Nioe wiem skąd to się bierze ale może także po trochu z choroby-potrzebuje zastrzyków adrenaliny, niepewności jutra aby nie być znudzonym i nie wegetować. Myśle że to tez wynika z jakichś niedoborów neuroprzekaźników typu adrenalina czy tez noradrenalina spowodowanych chorobą...i uzupełnisć sie to nauczyłem żyjąc na krawędzi

Kasa się zawsze zgadzała i nie mialem powodów do psychogennych depresji-byłem zarobiony i pewny siebie i swoijej wartości

...ale to poczucie zaczyna wracać

Będzie dobrze i u Ciebie Przemo, tylko WALCZ i nienawidź to badziwie ktore Cie spotkalo

najtrudniej uzyskac początkową poprawę,....potem zaczyna juz powracać pewnośc siebie i jest z górki

Dzis spróbuje zamiast benzo chlorprotixen na noc

dam znaki jak spałem

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oki,

 

He,he,he... To Ciekawe. Ty wolisz na krawędzi ja znowu pragnę stagnacji i braku zmian, co oczywiście blokuje mnie w rozwoju.

 

Szkołę skończyłem, studia itd. Pracuję, walczę dzień w dzień... Mamy inne podejście do życia, a walczymy z tym samym gównem... Masz racje. Jesteśmy fajterzy.

 

Sory za słowa, ale TRZEBA MIEĆ JAJA BY ŻYĆ Z NERWICĄ !!!

 

Lalusie w wyglancowanych furach, wypasykowanych dresikach, sweterkach i "wielkie karki" dawno by se w łeb strzelili na naszym miejscu !!!

 

Pozdro z centrum,

 

Przemo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Święte słowa

Niezaleznie co robisz , jak wyglądasz i jak wyglada Twoje zycie-musisz mieć jaja żeby trzetrwać z tą chorobą...jak juz gdzieś pisałem po zwycięstwie i znacznej poprawie stanu zdrowia (całkiem zdrów nie jestem to oczywiste) i po ustąpieniu najgorszych objawów jestem twardy jak nigdy dotąd. Po takiej męce i tak prawdziwych problemach na co dzień zagrażających mojemu zyciu ,problemy dnia codziennego , ktore miażdżą innych , zdrowych. po prostu wywołują jedynie uśmiech na mojej twarzy

Mam wrażenie , że po tym co przeszedłem jestem niezatapialny, nie boje się niczego poza tylko nawrotem choroby,gdyż tego mogę juz nie wytrzymać

Wrzuciłem na noc do fluanxolu zamiast 0,5 mg clonazepamu 15 mg chlorprotixenu...Troche mnie ten mix zmiażdżył...dłużej spałem i dzis teraz jeszcze kręci i sie w głowie..

spróbuje tylko chlor na noc bez fluanxolu.....a w dzień zwiększę fluanxol do 1 mg

muszę popróbować , żeby wyeliminowac benzo

tak, przypominam sobie że łączą neuroleptyki

W szpitalu gościu brał sulpiryd w dzień i promazynę na noc ,własnie na spanie.....ale mnie promazyna miażdży...za bardzo

więc spróbuje na noc tego chlorprotixenu

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robert,

 

Pamiętaj, że nie jestem lekarzem. To są tylko moje spostrzeżenia i subiektywne doświadczenia.

 

Rano wziołem Xanax 1,25 plus 1,5 mg. flunaxlolu i było git.

 

Pernazyne brałem tak do 100 mg (nie wiem czy to to samo co promazyna...?) dziennie, więcej mnie przygniatało. Z resztą ona na mnie nie działała tak jak należy.

 

Robert, coś ty tam narobił w tej kamienicy w Zabrzu. Całe media trąbią... :D

 

Pozdrawiam,

 

Przemo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a ja sie zabralem za bieganie;) oto moj nowy sposob na nerwice... i calkiem przyjemnie jest;) nie tak zimno a biegalem tylko w bluzie;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nic nie wiedziałem o wybuchu w zabrzu!!! A to dzielnica gdzie mieszkałem kiedyś i znam te domy...ja w ogóle tv nie oglądam,hehehe

Świetnie że na Ciebie tez fluanxol działa !!

Witaj w gronie szczęsliwcow !! precz z przereklamowanymi SSRI,hehehe

Pernazyna i promazyna to co innego...

Nie będę łączył jednak fluanxolu z chlorprotixenem-źle się po tym czułem i od razu wiem , że to nie lek dla mnie

Spróbuje jeszcze połączyć fluanxol z sulpirydem, celem uzyskania lepszego napędu....zobaczymy

....i niestety jeszcze clonazepan, ale i tak w bardzo zmniejszonej dawce

pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

Aha-a ja sie biorę za pływanie...zobaczymy jak bedzie ale kiedyś pływalem kilometr...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie,

 

Ja co drugi dzień zapierdzielam na steperku, a 3 razy w tygodniu treningi areobowo-siłowe u znajomego.

Po Anafranilu w czerwcu 2009 roku ważyłem 118 kg. Obecna waga to 98 kg. i tak chcę trzymać. Ja całe życie byłem pro-sportowy, tylko ta "neuroszmata" mi odbiera/odbierała możliwości wewnętrzne do treningu.

 

Robert, jak jest źle to nie łącz tych leków.

 

Z tym flunaxolem to sam nie wiem czy to on działa, czy Xanax. Może po prostu odpowiednio się uzupełniają...

 

Życzę Wam udanej, a przede wszystkim SPOKOJNEJ niedzieli.

 

Pozdrawiam,

 

Przemo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No witam pięknie od dzisiaj radykalnie i ostatecznie odstawiam paroksetynę...zrobiłem sobie kilka dni dawki minimalnej żeby nie było przkrego zaskoczenia zaskoczenia odstawiennego...również po to żeby trochę pomyślec i się zastanowic...przyjechałem wczoraj ze zjazdu...a wziąłem na dzień tylko 10 mg paro...to nie przyjechałem ja tylko wrak...godny politowania, żałosny, roztrzęsiony, rozdygotany debil...o spaniu nie było mowy(i tak sobię myśle kuźwa ,,tydzień w tydzień jestem ścierpnięty jak bym miał okres...twarz ścierpnięta,,,bez wyrazu...no przecież to nie jestem ja...ludzie mmnie nie mogą widziec w takim stanie).. jak wiecie wdrążam się pomału w fluanxol 0.5 na noc...i właśnie wczoraj z braku laku w tej chwili grozy sobie go zapodałem....i coś się wyraźnie klei w środku jak taśmą samoklejącą ..to jest dobry prognostyk...nie wiem czy spłyca sen czy też nie bo i tak jest płytki jak cholera...grunt że pojawia się spokój...iskierka nadzieii,...i takie uczucie że jak nie będę spał to przeleże tą noc....jest lajt i w dupie to mam...także dzisiaj zapodaję na dzień już zamiast paroksetyny, którą spuszczam w kiblu z wielką radością...i nie chce zapeszczac ale jak będzie dobrze to tutaj niektórym osobom będę dłużny wódeczkę....

Dla mnie najlepszym lekarstwem jest basen i siłownia...jak zaczęło mnie to badziewie ruchac to ostro uderzałem właśnie w te dziedziny...myślałem że może pomogę sobie...sam....to jest fajna sprawa dopóki dopóty się w miarę śpi...wiadomo regeneracja to podstawa....no gdy straciłem sen....a był w szczytowym momencie taki etap...że nie spałem nawet przez sekundę...tygodniami , miesiącami ....to nie było o czym mówic...chociaż też zapierniczałem i starałem się trenowac...podnosiłem ciężary,,,.darłem się....napędzałem się...rozbudzałem w sobię agresję do walki z tym ścierwem....no ale więcej sobie szkodziłem niż pomagałem....

ale generalnie SPORT jak najbardziej....tylko trzeba miec to podstawowe zaplecze w postaci snu....

Pozdrawiam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masz racje ,gdy masz siły wewnętrzne do sportu, gdy nie jesteś zeszmaconą, roztrzesioną, debilkowatą roślinką to sport wlaśnie jest najlepszym lekarstwem...

Mam nadzieje że masz dosyć "przygód" z SSRI i że fluanxol pomoże stanąć na nogi. Ja też swojego czasu ,na masie ważyłem 97 kg. Bylo świetnie. Byłem rozbuchany siłownią , odżywkami (tymi niedozwolonymi też, hehehe) , wyciskalem 140 kg i czułem sie jak niezniszczalny młody Bóg..

Potem ta szmata mnie dorwała i jestem cienki bolek. Miedzy czasie zepsułem sobie bark i na siłownie nie wrócę ale na dniach idę na basen i będę sie katował 3-4 razy w tyg po kilometr ....i chyba też wrzucę "odżywki.".. po nich mózg równiez na lepszych obrotach pracuje...dość mam wegetacji...nie było mnie na tym świecie ponad 2 lata

Niech determinacja będzie z nami

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym olał odrzywki...

 

Szukajmy w sobie samych siły... I tak już dość mamy chemi na wątrobie :lol:

 

U mnie niedziela w miare spoko. 1:0 dla Przemka ... ... ... :D

 

Byłem dziś z moją "małżowiną" w kinie na "Ciacho". Powiem wam, że przereklamowany. Fajni aktorzy, fajnie skręcony, ale fabuła płytka jak "smak barszczu czerwonego w rekamie Winiary"...

:roll:

 

Pozdrawiam,

 

Przemo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×