Skocz do zawartości
Nerwica.com

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia


Rekomendowane odpowiedzi

Przywracam zagubiony wątek dla osób, które są w trakcie separacji, rozwodu bądź rozstania z partnerem i potrzebują wsparcia innych. Możecie tutaj opisywać również to, co się Wam przydarzyło przy rozstaniu, jak radziliście sobie z emocjami, jak sobie poradziliście - może to pomóc innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.11.2022 o 16:02, Dalja napisał:

Zwracajmy uwage na własne samopoczucie - jesli jest nam z kims ZLE nogi za pas, nie ma nad czym sie zastanawiac

Pierwsze dziecko wyczekane i wykochane. Mowilem jej ze nie umiem miec wiecej dzieci, nie nadaje sie na ojca, jedno dziecko to max na jaki jestem w stanie poswiecic uwage. Nie sluchala, straszyla ze to krzywda dla syna,  musi miec brata. Jak nie ze mną to sie rozwiedzie i ktos inny jej zrobi dziecko. Bylem w szoku ale zaczalem sobie wmawiac, ze pewnie wie co robi skoro tak naciska. Bylo ciezko, klotnie  i  walki. Planowany rozwod za 3 lata. Ona nagle zaczela sie przymilac i chciala sexu. Mowila ze nie plodna i zaszla z 3m dzieckiem. Teraz smieje mi sie w twarz, ze bede ja utrzymywac. O takich historiach czytalem w necie, nie spodziewalem sie ze kobiety są tak perfidne.  Chce rozwodu ale obawiam sie, ze mnie pusci z torbami i odetnie od dzieci.

Szukalem milosci i ciepla ktorego nie mialem od matki. A mam pieklo na ziemi.

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lottomatale przed ślubem dałeś do zrozumienia ze chcesz tylko jedno dziecko? Jeśli w trakcie małżeństwa, no to skadinad żona miała rację, wgl instytucja malzenstwa przecież na celu ma płodzenie i wychowywanie potomstwa. Taka odmowa posiadania dzieci to podstawa jest do rozwodu kościelnego, wiesz? Sytuacja jest inna i to ty masz racje, jeśli przed decyzja o ślubie ona zgodziła się na 1 dziecko bo taki warunek postawiles, no to wtedy żona jest nie fair. Ale i tak to przykre, że macie juz 3 dziecko a ona nie chce ich wychowywać z tobą;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to w sumie tych biednych dzieci szkoda - ojciec ich nie chciał, matka traktuje przedmiotowo. I wyrośnie kolejne pokolenie skrzywdzone brakiem miłości. Kurcze - nie miałem lekko w dzieciństwie, dlatego chciałbym, żeby moja córka miała inaczej. Próbuję jej dawać to wszystko czego sam nie miałem. A miłość rodziców to coś oczywistego, bez niej wszyscy potem mamy dziury w sercu i pokrzywione życie. Rozwód i niezgoda rodziców to koszmar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, lottomat napisał:

Mowilem jej ze nie umiem miec wiecej dzieci,

Mam nadzieję że mówiłeś przed ślubem o tym. Inaczej to ja jednak jestem wtedy za twoją żoną, bo uważam że tak ważne kwestie powinno się omawiać przed ślubem. 

Godzinę temu, lottomat napisał:

Jak nie ze mną to sie rozwiedzie i ktos inny jej zrobi dziecko

Ostro 🤨 

Godzinę temu, lottomat napisał:

Ona nagle zaczela sie przymilac i chciala sexu

Aha, i ty nie wiedziałeś że za tym idzie coś innego? 🤨 

Godzinę temu, lottomat napisał:

Mowila ze nie plodna i zaszla

Hmm, w dzisiejszych czasach łatwo jest to sprawdzić czy ma dni płodne czy też nie ( są aplikacje itp by obliczyć dni płodne). Druga sprawa to taka że jeśli nie chciałeś więcej dzieci to dlaczego się nie zabezpieczałeś? W dzisiejszych czasach mężczyzna też to może zrobić, chociażby wazektomia, nie mówiąc już o gumkach. 

Godzinę temu, lottomat napisał:

nie spodziewalem sie ze kobiety są tak perfidne

No cóż, często kobiety niestety takie są. Potrafią manipulować itp. 

23 minuty temu, Dalja napisał:

wgl instytucja malzenstwa przecież na celu ma płodzenie i wychowywanie potomstwa. 

No chyba nie tak do końca. Są małżeństwa które świadomie nie chcą mieć dzieci. I są też związki nieformalne gdzie dzieci są. Małżeństwo to nie tylko płodzenie dzieci, i zmuszanie kobiet do ich rodzenia z narażeniem nawet własnego zdrowia czy życia. No chyba że mówimy tutaj o tym co mówi jakiś tam kościół, lecz nie każdy jest wierzący. Małżeństwo to przede wszystkim wsparcie dla drugiej osoby, pomoc, miłość, zrozumienie itp. 

21 minut temu, Dryagan napisał:

Mnie to w sumie tych biednych dzieci szkoda - ojciec ich nie chciał, matka traktuje przedmiotowo

Mi też niestety. Najgorsze jest to, że te dzieci na pewno już odczuwają to wszystko, i już w ich młodych mózgach zaczyna się dziać. Będą czuły odrzucenie itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

16 minut temu, Szczebiotka napisał:

Mam nadzieję że mówiłeś przed ślubem o tym. Inaczej to ja jednak jestem wtedy za twoją żoną, bo uważam że tak ważne kwestie powinno się omawiać przed ślubem. 

Ostro 🤨 

Aha, i ty nie wiedziałeś że za tym idzie coś innego? 🤨 

Hmm, w dzisiejszych czasach łatwo jest to sprawdzić czy ma dni płodne czy też nie ( są aplikacje itp by obliczyć dni płodne). Druga sprawa to taka że jeśli nie chciałeś więcej dzieci to dlaczego się nie zabezpieczałeś? W dzisiejszych czasach mężczyzna też to może zrobić, chociażby wazektomia, nie mówiąc już o gumkach. 

No cóż, często kobiety niestety takie są. Potrafią manipulować itp. 

No chyba nie tak do końca. Są małżeństwa które świadomie nie chcą mieć dzieci. I są też związki nieformalne gdzie dzieci są. Małżeństwo to nie tylko płodzenie dzieci, i zmuszanie kobiet do ich rodzenia z narażeniem nawet własnego zdrowia czy życia. No chyba że mówimy tutaj o tym co mówi jakiś tam kościół, lecz nie każdy jest wierzący. Małżeństwo to przede wszystkim wsparcie dla drugiej osoby, pomoc, miłość, zrozumienie itp. 

Mi też niestety. Najgorsze jest to, że te dzieci na pewno już odczuwają to wszystko, i już w ich młodych mózgach zaczyna się dziać. Będą czuły odrzucenie itp.

Ja uwazalem, ze zaufanie jest najważniejsze no i jesli kobieta ma prawie 30lat to wie co robi i mowi. Facet to nie ojciec, ktory pokrzyczy za zbite talerze a potem wybaczy, poglaska i zdejmie kare na TV. przed ślubem bylo tylko ogolnie ze dziecko i tyle. Przez 3 lata maly sie chowal bylo super az nagle wyskoczyla, ze rząda ode mnie by mial rodzenstwo. Co innego gdyby ustslone bylo 2 dzieci rok po roku, i np. ja bym oszukal. Z perspektywy czasu widze ze jej odbilo siedzenie 11lat w domu, sama chciala a teraz na żale ze tyle siedzi. Wiecie co, nam facetom nikt nie tlumacxy ze kobiety to niedojrzale dzieci, ktore tylko udają ze wiedzą co mówią i robią. Ja dlugo testowalem laski i wybralem najbardziej ogarniętą. Powtorze jest rownouprawnienie, kobiety mają te same prawa i obowiązki a problem pojawia sie, to np. wy piersze co to szukacie odpowiedzialnosci w facecie. Gdgby byl partiarchat to slowa bym nie powiedzial, bo cala odp. by spadala na mnie.

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lottomat mam wrażenie, że mimo tych 30 lat oboje z żoną jesteście niedojrzali - chyba że tylko tak o tym piszesz (sytuację poznaliśmy tylko od Twojej strony). Jedno co ja widzę, że nie kochasz żony, a ona nie kocha Ciebie. Nie macie do siebie zaufania i nie komunikujecie się właściwie, nie ma mowy o zrozumieniu siebie nawzajem. Jakieś szantaże, jakieś pretensje... Straszny macie ten związek. Dwoje dorosłych ludzi a gorzej niż dzieci. Tych z kolei jest trójka, jak zrozumiałem. I to one potrzebują teraz ochrony  i opieki. Oboje jesteście odpowiedzialni za te istoty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, Dalja napisał:

@lottomatale przed ślubem dałeś do zrozumienia ze chcesz tylko jedno dziecko? Jeśli w trakcie małżeństwa, no to skadinad żona miała rację, wgl instytucja malzenstwa przecież na celu ma płodzenie i wychowywanie potomstwa. Taka odmowa posiadania dzieci to podstawa jest do rozwodu kościelnego, wiesz? Sytuacja jest inna i to ty masz racje, jeśli przed decyzja o ślubie ona zgodziła się na 1 dziecko bo taki warunek postawiles, no to wtedy żona jest nie fair. Ale i tak to przykre, że macie juz 3 dziecko a ona nie chce ich wychowywać z tobą;(

Gdyby ona postawila przed slubem ze chce 2 albo 3ke a ja bym sie zgodzil a potem wykręcil to jest to zwykle oszustwo matrymonialne. Nic nie mowila, sprawa wyszla dynamicznie i nie uwazam, by szantaz w malzenstwie byl zdrowy.  Nie rozpoznalem toksyka, ktory chcial mnie na dzieci zlapac. Gdybym wtedy byl taki madry jak teraz to bym ją pożeganal po 1szym spotkaniu z jej matką. Jej matka popracowala kilka lat a potem poszla na rente i siedziala w domu. Zona powtarza schematy rodzinne. Ode mnie tez wymaga, by kasa byla na koncie ale rownoczesnie mam cale dnie bawic sie z dziecmi. Jej ojciec byl strozem na nocki pracowal, wiec sie nimi tez zajmowal. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Szczebiotkajaaasne, chodziło mi już to że instytucja małżeństwa pierwotnie była do tego stworzona/powołana. Kościół dalej chyba tak twierdzi, @lottomattwierdzi też że jest patriarchat. Hmm, w sumie to w Polsce chyba dalej jako tradycjonalnym zaścianku utrzymuje się prędzej patriarchat;) co myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Dryagan napisał:

@lottomat mam wrażenie, że mimo tych 30 lat oboje z żoną jesteście niedojrzali - chyba że tylko tak o tym piszesz (sytuację poznaliśmy tylko od Twojej strony). Jedno co ja widzę, że nie kochasz żony, a ona nie kocha Ciebie. Nie macie do siebie zaufania i nie komunikujecie się właściwie, nie ma mowy o zrozumieniu siebie nawzajem. Jakieś szantaże, jakieś pretensje... Straszny macie ten związek. Dwoje dorosłych ludzi a gorzej niż dzieci. Tych z kolei jest trójka, jak zrozumiałem. I to one potrzebują teraz ochrony  i opieki. Oboje jesteście odpowiedzialni za te istoty

30 lat to mielismy dawno temu. Odpowiedzialnosci ludzie sie uczą caly czas. Ja moge byc odpowiedzialny za siebie i dzieci ale nie za nią. Dla mnie szantaż czy rozne groźby w malżenstwie to dyskwalifikacja tej kobiety. Nie wyobrazam, sobie zmuszac zony szantazem by robila to co ja chce, to wychodzi poza moje standardy. Oczywiscie trzeba rozmawiac i negocjowac, a wtedy zrezygnowac z czegos by  zachowac relacje. Tak czy nie?

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Dalja napisał:

@Szczebiotkajaaasne, chodziło mi już to że instytucja małżeństwa pierwotnie była do tego stworzona/powołana. Kościół dalej chyba tak twierdzi, @lottomattwierdzi też że jest patriarchat. Hmm, w sumie to w Polsce chyba dalej jako tradycjonalnym zaścianku utrzymuje się prędzej patriarchat;) co myślicie?

Jest równouprawnienie juz od wielu lat. Nic takiego nie napisalem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dryagan napisał:

Nie potrafię zrozumieć takich relacji w małżeństwie. Dla mnie najważniejsza jest komunikacja ze sobą, Moja Żona jest moją najlepszą przyjaciółką. 

Ta relacja nie miesci mi sie w glowie. Bylismy przyjaciolmi do momentu kiedy mi postawil ultimatum z rozwodem. Przezylem to mocno, ja bylem zakochany. I nagle dostalem z liscia od osoby, ktora wybralem na małzonkę. Dla mnie to byl poziom zdrady i zwiazek sie powoli konczyl, wycofywalem sie.  A teraz mam poczucie ze od poczatku grala by mnie omamić i uwiązac na dzieci. Dobijala do 30tki, czyli. za rok dwa skonczyly by sie randki i szansa na normalnego faceta. Po tylu latach widze tą inscenizacje. Glupi bylem bo uczucia przeslonily red flagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, lottomat napisał:

Ta relacja nie miesci mi sie w glowie. Bylismy przyjaciolmi do momentu kiedy mi postawil ultimatum z rozwodem. Przezylem to mocno, ja bylem zakochany. I nagle dostalem z liscia od osoby, ktora wybralem na małzonkę. Dla mnie to byl poziom zdrady i zwiazek sie powoli konczyl, wycofywalem sie.  A teraz mam poczucie ze od poczatku grala by mnie omamić i uwiązac na dzieci. Dobijala do 30tki, czyli. za rok dwa skonczyly by sie randki i szansa na normalnego faceta. Po tylu latach widze tą inscenizacje. Glupi bylem bo uczucia przeslonily red flagi.

Współczuję ;/// kochać i nie wiedzieć kogo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Dalja napisał:

@lottomatwidzę że nie znałeś dawnych staropolskich powiedzen, w których więcej prawdy niż stereotypu :D

"Jaki ojciec taki syn"

"Chcesz córkę, patrz na matkę"

Przyslowia wiadomo, kazdy zna. Tylko sie je lekcewazy, bo kto uwierzy ze to na niego trafi. Zresztą podszkolilem sie w temacie ostatnio.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja nie wrzucała bym wszystkich kobiet do jednego worka. To że akurat ty tak trafiłeś to już inna sprawa, i zapewniam że nie jesteś sam w takiej sytuacji. Ja np mogła bym napisać źle o mężczyznach, że chcą abyśmy byli dla nich kochankami, żonami, matkami i nianczyli tylko ich. Najlepiej wszystko podać na złotej tacy i całować po stopach bo przecież facet to taki super jest😏. I w ogóle powinnam się cieszyć że go mam bo przecież żaden inny by mnie nie chciał. Powinnam dziękować wszystkim bogom itp że na niego trafiłam bo to taki ideał 😏 yhym. Widzisz to często działa w dwie strony. Często niestety trafiamy na kogoś innego niż chcieliśmy, ale zauważamy to dopiero po latach. 

Ja też szukałam miłość, chciałam czegoś czego tak naprawdę nigdy nie miałam i nie dostałam tego. 

Po za tym tak jak napisał wyżej Dryagan wy się nie kochacie. 

Co do szantażu, to tak akurat to jest bardzo słabe. Nie wiem co nią kierowało ale to jest po prostu chore, tym bardziej że wciągnęła w to niewinne dzieci które będą miały później problemy emocjonalne. Jest też po prostu egoistką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja to bym chciał posłuchać relacji tej drugiej strony. Ciekawe co by powiedziała żona @lottomat. Bo inaczej ocena musi być subiektywna. Nawet w sądzie występują obydwie strony. Przy rozpadzie małżeństwa / związku trochę winne są obydwie strony, w tym że nie potrafią się dogadać także... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

48 minut temu, Dryagan napisał:

A ja to bym chciał posłuchać relacji tej drugiej strony. Ciekawe co by powiedziała żona @lottomat. Bo inaczej ocena musi być subiektywna. Nawet w sądzie występują obydwie strony. Przy rozpadzie małżeństwa / związku trochę winne są obydwie strony, w tym że nie potrafią się dogadać także... 

Oczywiscie ze wina jest po obydwu stronach, wybielanie sie nie ma sensu. Ja pisze co ja widze. Zastanawialem sie czy to byla moja niedojrzalosc, ze tak mnie mocno zabolala groźba rozwodu czy moze kazdy by tak to odczul. Mi do glowy by nie przyszlo coś takiego, dlatego uderzenie bylo tak silne. Potem byly jeszcze inne groźby kiedy cos chciala wymusic na mnie ale wtedy zaczela juz sie wojna podjazdową. Ona grozi ja ją ponizam i wyzywam itd itd. Starcilem do niej szacunek. Moja wina jest tylko to, ze zgodzilrm sie na 2 dziecko wbrew sobie. Gdybym wtedy sie rozszedl, to bym byl szczesliwy i alimenty tylko na 1 dziecko. Nie wierzylem ze są kobiety tak podle i zaklamane. teraz juz wiem ze są i jest to ogromna czesc calosci. Bardzo ciezko spotkac bratnią dusze.

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Szczebiotka napisał:

A ja nie wrzucała bym wszystkich kobiet do jednego worka.

 

Latwo powiedziec nie dostac milosci. Mi nie chodzi o milosc juz. Mi chodzi o to ze mnie oszukala, wykorzystala.

Ona nie pracuje i grozi ze bedę ją i tak utrzymywal. Ja pracuje cięzko a ta siedzi w domu i jej odpala z nudow. wprowadzila wojskową szkole w domu, dzieci na bacznosc stoją prawie. Mną też pomiata jak uczniakiem. I co mam zrobic? Na policje pojsc? Gdzie tu widzisz parabole do braku milosci czy oczekiwania  uwielbienia? Poza tym uwazam, ze powinniscie wielbic swoich facetow jesli zaslugują, tak samo jak oni was kiedy zaslugujecie. To jest  zdrowe, wzmacnia relacje, podnosi samoocene malzonków. Roszczeniowosc jednego z malżonkow albo obydwojga nie pomaga budować. No i rozmowa, rozmowa i rozmowa. Ja z nią nie rozmawiam, ja otrzymuje polecenia co mam robic. Ona nie umie przeprosic, podziękowac czy poprosic o cos. Ona rozkazuje i wydaje polecenia. Pewnie odbilo jej od siedzenia w domu ale czy ja mam to znosic? Jest dorosla, wie co robi. Jest rownouprawnienie od tylu lat.Kobiety walczyly o wiecej przywilejow a teraz okazuje sie, ze jedna taka nie ogarnia i liczy ze to facet bedzie ją naprawial.

 

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Dryagan napisał:

 Przy rozpadzie małżeństwa / związku trochę winne są obydwie strony, w tym że nie potrafią się dogadać także... 

Zawsze winne są 2 strony. Tak samo jak ktoś ucieka się do zdrady, znaczy to że czegoś brakuje, nie tylko seksu, może brakować towarzystwa, zrozumienia, wsparcia, doceniania. 2 strona tego nie daje bo nie chce dać. Rozpad związku wina 2 stron, no chyba że mówimy o jakiś kobieciarzach co nie mogą wytrzymać z zapiętym rozporkiem (lub o damskiej wersji, brak mi odpowiednika teraz)

17 godzin temu, lottomat napisał:

Ja pracuje cięzko a ta siedzi w domu i jej odpala z nudow. wprowadzila wojskową szkole w domu, dzieci na bacznosc stoją prawie. Mną też pomiata jak uczniakiem. Ja z nią nie rozmawiam, ja otrzymuje polecenia co mam robic. Ona nie umie przeprosic, podziękowac czy poprosic o cos. Ona rozkazuje i wydaje polecenia. Pewnie odbilo jej od siedzenia w domu ale czy ja mam to znosic? 

 

Z twojego opisu wynika że Twoja żona nie ma zdrowego podejścia do ciebie ani do dzieci. Chcesz żeby twoje dzieci wychowywała taka kobieta, żeby wyrosły że skrzywiona psychika i zachowaniem? Mówiłeś że wychowywanie dzieci jest ponad twoje sily... Ale na pewno je kochasz, może dla ich dobra warto zawalczyć o opiekę nad nimi, chociaż tymi starszymi. Wtedy to twoja zona tobie alimenty musiałaby płacić. Może by ktoś Ci pomógł, nwm, rodzice, rodzeństwo, może nowa kobieta w zyciu, dobra i kochająca. Zawsze najważniejsze jest dobro dzieci, a jak mają zyc z matką która traktuje je przedmiotowo i jest jeszcze może niezrównoważona... szkoda ich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Cytat

Z twojego opisu wynika że Twoja żona nie ma zdrowego podejścia do ciebie ani do dzieci. Chcesz żeby twoje dzieci wychowywała taka kobieta, żeby wyrosły że skrzywiona psychika i zachowaniem? Mówiłeś że wychowywanie dzieci jest ponad twoje sily... Ale na pewno je kochasz, może dla ich dobra warto zawalczyć o opiekę nad nimi, chociaż tymi starszymi. Wtedy to twoja zona tobie alimenty musiałaby płacić. Może by ktoś Ci pomógł, nwm, rodzice, rodzeństwo, może nowa kobieta w zyciu, dobra i kochająca. Zawsze najważniejsze jest dobro dzieci, a jak mają zyc z matką która traktuje je przedmiotowo i jest jeszcze może niezrównoważona... szkoda ich


Mam kolowrotek w glowie, nie potrafie ocenic obiektywnie mojej sytuacji. Ona nie potrafi przyjac stresu i zaakceptowac ew. porazki. Mysle ze jest bardzo slaba psychicznie i kiedy ją obserwuje to widze duze dziecko, ktore udaje doroslego. Koedy obserwuje kolezanki to zachowuja sie tak samo. Nie chce wyjsc z jednego bagna by wejsc w drugie. Ja tez sie stresuje tez sie boje ale ja nie zrzucam na nikogo winy za to co sie wydarzylo a ta mnie obwinia za wszystko co zle. Kiedy jest ok to slowa pochwaly, docenienia nie powie. Nie zna slowa dziekuje za to co ma. A ma latwe zycie, wiekszosc matek nadal pracuje a potem obrabia dzieci w domu. Stracilem dystans, bo nikomu nie moge sie wygadac, kazdy ma mnie w doopie. Sam juz nie wiem czy rolą faceta jest brac na klate agresywne zachowanie kobiety, chamskie odzywki zwlaszcza co miesiac jak ma okres to miesza mnie z blotem. Grozi i fochy strzela, obraża sie ze po pracy chce sobie odpocząć godzine.Wg. niej kazdy ojciec po pracy spedza czas z dziecmi do wieczora. Raz mowi jedno, zaraz odwraca kota ogonem i mowi cos odwrotnie i sie rzuca.  Odejsc nie moge bo musoalbym splacac kredyt mieszkaniowy za mieszkanie, w ktorym ona by zostala. Wiec  ją muszę wypieprzyc z domu. Ale jak?

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zauważylem ze ona uwaza, ze facet nie ma emocji. Ze facet powinien byc jak skala, przyjmowac na klate kazde jej chamskie czy agresywne zachowanie, czyli byc workiem treningowym do wyzycia sie. Ona nie okazje uczuc, ani przywiązania. raz na pol roku udaje ze jej sie sexu chce na jeden dzien, bo sobie przypomina ze podobno faceci tylko tego chcą. Z moich obserwacji widze ze bardzo duzo kobiet tez ma takie podjescie, ze facet to nie czlowiek tylko robot, ktory nie ma uczuc.Nie dziwie sie, kiedy w internecie piszą o facecie co sie powiesil bo zona go niszczyla ani o tym ze zabij ją a potem siebie. To nie jest normalne, nikt zdrowy psychicznie nie pomysli ze inni ludzie to tylko postacie w filmie, bez potrzeb, uczuc.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×