Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

A ja się dzisiaj nagle dowiedziałam, że będę miała miesiąc przerwy w terapii, bo tak się ułożył mój urlop i urlop terapeutki. No i zestresowałam się tym bardzo. Wkurza mnie strasznie, że tak reaguje, nie cierpię się tak czuć:(  Wkurza mnie też to, że mnie nikt nigdy nie traktuje poważnie, że jest mi aż tak trudno i np. powinnam trochę wcześniej wiedzieć że będę miała taka przerwę w terapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, 123she napisał(a):

 Wkurza mnie też to, że mnie nikt nigdy nie traktuje poważnie, że jest mi aż tak trudno i np. powinnam trochę wcześniej wiedzieć że będę miała taka przerwę w terapii

Jest okres urlopowy i raczej przerwy należało się spodziewać. Tak jak Ty jedziesz na urlop, tak samo terapeuta ma prawo do odpoczynku. Chciałaś wiedzieć wcześniej kiedy planuje urlop, trzeba było zapytać 🤷‍♀️ rozumiem, że emocjonalnie jest to trudne, ale to też nie jest nic czego nie szło przewidzieć. Ja np. zawsze już w połowie czerwca wiedziałam kiedy terapeutka ma urlop, bo pytałam. I w tym zdaniu, które zacytowałam widzę co najmniej jeden temat do pracy na terapii (a urlop terapeuty nawet się nie rozpoczął) - to, że ktoś korzysta ze swojego prawa do odpoczynku, Ty przyrównujesz do tego że nie traktuje Cię poważnie. Poinformowała wcześniej? Poinformowała. A to że nie zgrało się z Twoim urlopem, to cóż.... no bywa. Odbieram to trochę tak, ze Ty możesz sobie jechać na urlop, ale terapeutce już tego prawa odmawiasz, bo śmiała wziąć urlop w innym terminie niż Ty. 
I tak, urlopy terapeutów wbrew pozorom są dobrą okazją do sprawdzenia co nam się udało już wynieść z terapii  i jak sobie radzimy i zastanowienia się co jeszcze jest do pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja poszłam kiedyś na terapie i kobieta z recepcji mi powiedziała, że terapeuty nie będzie. Ja myślałam że go nie będzie tego dnia, a ona mi chciała powiedzieć, że za tydzień go nie będzie. I np. tym sposobem miałam 2 tygodnie przerwy 😁. Pozytyw jest taki, że uznali, że ta sesja przepadła z ich winy, bo nieprecyzyjnie przekazali mi informacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś 3 miesiące nie miałam terapii ze względu na chorobę terapeutki. Czy była w stanie mnie uprzedzić wcześniej? Nie, na początku odwołała smsem na 2 tygodnie, później na czas nieokreślony i proponowała oczywiście przekazanie do innego terapeuty "na zastępstwo" bo nie wiedziała jak długo ta nieobecność potrwa. Ja akurat z tego nie skorzystałam, wolałam poczekać aż wróci. Teraz już i tak mam terapię mocno nieregularnie. Ostatnią miałam ponad 3 tygodnie temu i w tym tygodniu też nie będę miała. Czy brakuje mi terapii? Nie :P ale my się już powoli żegnamy z terapeutką.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, bei napisał(a):

Zobaczysz, na jakim jesteś etapie. Może to będzie czas, który pokaże ci, na czym powinnaś się skupić na terapii.

Obawiam się, że jeszcze daleko nie zaszłam jak ciężko mi jest jak zostaję sama

2 godziny temu, Catriona napisał(a):

Jest okres urlopowy i raczej przerwy należało się spodziewać. Tak jak Ty jedziesz na urlop, tak samo terapeuta ma prawo do odpoczynku. Chciałaś wiedzieć wcześniej kiedy planuje urlop, trzeba było zapytać 🤷‍♀️ rozumiem, że emocjonalnie jest to trudne, ale to też nie jest nic czego nie szło przewidzieć. Ja np. zawsze już w połowie czerwca wiedziałam kiedy terapeutka ma urlop, bo pytałam. I w tym zdaniu, które zacytowałam widzę co najmniej jeden temat do pracy na terapii (a urlop terapeuty nawet się nie rozpoczął) - to, że ktoś korzysta ze swojego prawa do odpoczynku, Ty przyrównujesz do tego że nie traktuje Cię poważnie. Poinformowała wcześniej? Poinformowała. A to że nie zgrało się z Twoim urlopem, to cóż.... no bywa. Odbieram to trochę tak, ze Ty możesz sobie jechać na urlop, ale terapeutce już tego prawa odmawiasz, bo śmiała wziąć urlop w innym terminie niż Ty. 
I tak, urlopy terapeutów wbrew pozorom są dobrą okazją do sprawdzenia co nam się udało już wynieść z terapii  i jak sobie radzimy i zastanowienia się co jeszcze jest do pracy.

Mam tak jakoś dziwnie, że bardzo źle reaguje na odwoływanie terapii lub przerwę niespodziewaną ale nie jak sama muszę odwołać sesję. To jest takie nieprzyjemne uczucie, że jest mi przykro i czuję się zawiedziona. W żadnej normalnej relacji nie mam tak, raczej jestem bardzo wyrozumiała. Nie do końca to rozumiem ale nie chce tak się czuć:( Może ma to jakiś związek z tym że gdzieś podświadomie obawiam się że obecna terapeutka chce się mnie pozbyć tak jak to zrobiła poprzednia:/

1 godzinę temu, Mic43 napisał(a):

Tak, moim zdaniem powinno się informować wcześniej. Przynajmniej nie z dnia na dzień, tak, żeby można się było przygotować. Sierpień zazwyczaj jest czasem gdy terapeuci robią sobie przerwę, przynajmniej w psychodynamicznej. To jakiś globalny trend, bo piszą o tym np. na angielskim Guardianie.

No chyba bym wolała być uprzedzona wcześniej przynajmniej w takich przypadkach gdzie jest to planowana przerwa 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Catriona napisał(a):

 Czy brakuje mi terapii? Nie :P ale my się już powoli żegnamy z terapeutką.
 

Ja nie wiem czy mi brakuje terapi jak jej nie mam, ale ajk opowiadalam terapeucie jak to sie stało, że sesja przepadla, to po twarzy spływały mi łzy.

 

2 godziny temu, 123she napisał(a):

Obawiam się, że jeszcze daleko nie zaszłam jak ciężko mi jest jak zostaję sama

Zobaczysz jak wyjdzie. Potem to sobie przepracujesz z terapeutką. Nie martw się na zapas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Może warto się zastanowić, czy to są twoje emocje jako dorosłej osoby, czy dziecka, które czuje się porzucone…

Teoretycznie jest to możliwe, że jakaś moja młodsza, „biedna” część ma  relację z terapeutką jako jedyna osobą na świecie i stąd taka rozpacz. Jeszcze nie do końca jestem zintegrowana więc jest to możliwe 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi już prawie minął miesiąc bez terapii ale teraz z kolei jak mam już iść to nie chce za bardzo, dzisiaj do mnie babeczka pisała o zmianę terminu  też od razu jakieś nieprzyjemne emocje to we mnie wywołało. Nie rozumiem tego kompletnie:( nie wiem czy zawsze w terapii traumy się taka dziwna wieź tworzy czy tylko u mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, 123she napisał(a):

Mi już prawie minął miesiąc bez terapii ale teraz z kolei jak mam już iść to nie chce za bardzo, dzisiaj do mnie babeczka pisała o zmianę terminu  też od razu jakieś nieprzyjemne emocje to we mnie wywołało. Nie rozumiem tego kompletnie:( nie wiem czy zawsze w terapii traumy się taka dziwna wieź tworzy czy tylko u mnie

Takie przywiązanie do terapeuty w terapii na pewnym etapie jest wręcz pożądane (np. w psychodynamicznej). Ono z czasem osłabnie, ale trzeba o tym mówić na terapii. Znaczy się nadal terapia będzie dla Ciebie ważna, ale jakieś przerwy w terapii, czy nagłe odwołania sesji nie będą budzić takich emocji, takiego lęku. 

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

U mnie była więź, ale raczej nie nazwałbym jej „dziwną”. Raczej normalna więź terapeutyczna. Może dlatego bycie wykopanym z terapii nie bolało tak bardzo (byłem zawiedziony i zraniony, ale raczej w normalny sposób, tak jak każdy by w takiej sytuacji był, nie odcięło mi to „tlenu”).

W sumie nie wiem jaka to jest normalna więź terapeutyczna, sporo książek przeczytałam ale o tym akurat nie wiele się dowiedziałam. Coś mam jednak przeczucie, że w terapii traumy może być specyficzna. Znalazłam na ten temat nawet szkolenie ale akurat termin mi nie pasował, może w następnej edycji mi się uda i coś się dowiem

 

21 godzin temu, Catriona napisał(a):

Takie przywiązanie do terapeuty w terapii na pewnym etapie jest wręcz pożądane (np. w psychodynamicznej). Ono z czasem osłabnie, ale trzeba o tym mówić na terapii. Znaczy się nadal terapia będzie dla Ciebie ważna, ale jakieś przerwy w terapii, czy nagłe odwołania sesji nie będą budzić takich emocji, takiego lęku. 

Ciekawa jestem kiedy mi to mi nie, bo nie chce się tak czuć:( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj na terapii trochę milczałam (powiedzmy 5-10 min) i terapeuta w końcu zapytał, o czym myślę. Odpowiedziałam, że już zdążyłam o różnych rzeczach pomyśleć, ale zaczęło się od tego, że się zastanawiałam, dlaczego on się nie odzywa. Powiedziałam, że mamy na forum watek, jak wygląda terapia i że to statystycznie słabo wygląda, że przez 25 min powiedział jedno zdanie. Uśmiechną się i powiedział, że mówi wtedy kiedy jest potrzeba mówić. Zapytałam kiedy jest potrzeba mówić i odpowiedział "nie wiem" 🤣. Potem dodał, że o tym co opowiadałam, mówiłam z taką świadomością, że on nie musiał nic komentować. Jak zapytałam, czy on jest tylko od komentowania, to odpowiedział, że tak to nazwał.

 

Ogólnie to w pewnym momencie zaczęłam się nudzić. Miałam wrażenie, że nie poruszam jakiś szczególnie ważnych rzeczy, a że nie miałam ochoty mówić niczego przytłaczającego, to po prostu zamilkłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, bei napisał(a):

Na przedostatniej sesji już po tym, jak wstałam, żeby wyjść, terapeuta powiedział mi coś o jednej ze swoich pacjentek. Nie wiem po co... . Zapytałam go dzisiaj o to, a on odpowiedział, że już, nie pamięta 🤣.

Chyba w jakimś celu ci powiedział, nie była to aluzja do Ciebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, little angel napisał(a):

skoro o jednej opowiada, to i wszystkich daje za przykłady, nasuwa się pytanie, w takim razie, czy jest to dobry terapeuta

A czy podaje imię, nazwisko czy jakiekolwiek dane pozwalające zidentyfikować daną osobę? Zapewne nie.
Co Ci mówi to że jakiś pacjent X miał tak czy tak o tym człowieku? Nic.
Nawet na studiach wykładowcy którzy są praktykami w danym zawodzie podają przykłady ze swojej pracy zawodowej. 
Idąc Twoją logiką nie ma w tym kraju żadnego dobrego lekarza, terapeuty i w sumie większości jakichkolwiek specjalistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, little angel napisał(a):

skoro o jednej opowiada, to i wszystkich daje za przykłady, nasuwa się pytanie, w takim razie, czy jest to dobry terapeuta

Ja nie widzę w  tym problemu. Przecież nie podał mi jej danych osobistych. Ja np. gdyby mi coś pomogło i mój terapeuta by o tym wiedział to nie mam nic przeciwko zeby podzielił się tym z innymi. Czasami jak mówię o jakimś problemie to mówi, że ma też acientkę z takim problemem. Co w tym złego?

 

Tym razem po prostu nie miałam czasu z nim tego przegadać, bo to już był koniec sesji.

Tak szczerze to ja lubię słuchać przykładów z życia. Czasami to pomaga mi się otworzyć. Jak powiedział, że pacientka opowiedziała mu coś, czego nikomu nie powiedziała i że to było nie do opowiedzenia, to jeszcze bardziej poczułam, że jest osobą przed którą mogę się otworzyć. Nie przedstawił żadnych szczegółów, ja nie dopytywałam, to wystarczyło.

 

Edytowane przez bei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, bei napisał(a):

Powiedziałam dzisiaj na terapi coś czego sie wstydziłam i o czym myślałam praktycznie od jej początku. Przez dłuższą chwilę milczałam i trochę się popłakałam. 

I lepiej gdy się to powie, czy gorzej, czy bez znaczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to nie wiem czy lepiej, ale na pewno nie gorzej, wiec w sumie można powiedzieć, że lepiej. Tak to za każdym razem jak o tym myślałam to miałam takie coś "a po co będę mówić, może nie trzeba, co sobie o mnie pomyśli itd." Powiedziałam,  bo czułam, że chce i że mogę, nie zrobiłam tego na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, bei napisał(a):

co sobie o mnie pomyśli itd.

Ta niepewność to w towarzyskiej sferze ma racje bytu. Lekarze naprawdę już dużo widzieli i słyszeli i ciężko ich zaskoczyć. A jeśli uważałaś, że może to być istotne i gdzieś Cię to gryzło to myślę, że dobra robota 🫡

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×