Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzisiaj czuje się...


Gość katrin123

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Purpurowy
12 godzin temu, Maat napisał(a):

@Purpurowy, coś byście musieli zaradzić, postanowić razem z rodziną,a nie żeby to było tylko na Twojej głowie.

I powiedzieć mu wprost: albo się leczysz,albo wypad.

Z tym "wypad" to nie takie proste. Siedzi w namiocie, obok działki. Nie na działce. Wczoraj po nocy wyzywał, groził pobiciem i że powybija wszystkie szyby. Jeszcze połamał wszystkie łopaty do śniegu. Przyjechała policja, kazali mu przestawić namiot dalej, to niby przestawił. Nie zdążyli odjechać, a on dalej swoje. To go zawinęli do noclegowni, ale dzisiaj wrócił. Ja się wyniosłem do przyczepy kempingowej znowu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy
1 minutę temu, Maat napisał(a):

@Purpurowy,a czym grzejesz w tej przyczepie?

Piecykiem gazowym. Ale nie takim co się odpala i po nocy się człowiek nie budzi, tylko takim specjalnym, do przyczep kempingowych. Tlen do spalania bierze spod przyczepy, a spaliny wylatują kominem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy
46 minut temu, Maat napisał(a):

@Purpurowy,ty masz naprawdę zasraną sytuację.☹️Ani tak,ani tak.

Ale musi być jakieś wyjście, przecież tak nie można żyć.

Byłem dzisiaj na wiejskiej komendzie, nie bardzo byli cokolwiek w stanie doradzić. W niedzielę wracam do siebie, bo od poniedziałku muszę iść do pracy. Spytam jeszcze na komendzie w miejscu zamieszkania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy
16 minut temu, Maat napisał(a):

@Purpurowy,to napisz później,co ci tam powiedzieli.Fajnie, że masz pracę.Trzymaj się!

Dam znać, ale to wieczorem w niedzielę , bo dopiero wtedy do siebie wracam. Żeby tylko ta parówa nie stała pod domem...

Edytowane przez Purpurowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy
2 minuty temu, Maat napisał(a):

O kurczę,to kawał byka.

@Purpurowy,to ty ważysz mniej ode mnie.

Trzeba by mniej jeść tego słodkiego czy cuś...😏

Do mojego rekordu (45kg) jeszcze trochę brakuje... 🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Grouchy Smurf napisał(a):
1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

A czym? 😄

 

Zniczami 😛

Ludzie kupują znicze w grudniu? Twój zysk liczy się w zależności od sprzedaży, czy jest stały?

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Grouchy Smurf napisał(a):

Stały, więcej nudy i tarcia rąk z zimna niż sprzedaży ale no stress.

Tez bym tak wolała. 

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Grouchy Smurf napisał(a):

No ale utrzymać się z tego nie da.

Ogólnie mi byłoby ciężko, nie mając stałej pracy. Tak to jestem w stanie utrzymaj się, za naprawdę niewielkie pieniądze, obniżając standard życia. Jedyne z czego nie chciałabym zrezygnować to życie poza domem rodzinnym. Odkąd 10 lat temu jedna terapeutka powiedziała, że ona nie widzi tego leczenia, jak ja będę tam mieszkać i się wyprowadziłam, w domu jestem tylko gościem. Były sytuacja, że musiałam pożyczyć 10 zł od współlokatora, żeby leki wykupić. Moja siostra, która wtedy zamieszkała ze mną, wróciła do domu po roku. Nie obroniła się, nie podjęła stałej pracy, po stażu, na który wysłał ją urząd, chyba nawet nie zapisała się z powrotem jako bezrobotna. Nie chcę tak skończyć.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Maat napisał(a):

Kto handluje zniczem,nie zostaje z niczem.

Jeśli nie chcesz zastać telefonu w rozwałce, to nie ucz się kłaść go na pralce.
spontan ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, bei napisał(a):

Ogólnie mi byłoby ciężko, nie mając stałej pracy. Tak to jestem w stanie utrzymaj się, za naprawdę niewielkie pieniądze, obniżając standard życia. Jedyne z czego nie chciałabym zrezygnować to życie poza domem rodzinnym. Odkąd 10 lat temu jedna terapeutka powiedziała, że ona nie widzi tego leczenia, jak ja będę tam mieszkać i się wyprowadziłam, w domu jestem tylko gościem. Były sytuacja, że musiałam pożyczyć 10 zł od współlokatora, żeby leki wykupić. Moja siostra, która wtedy zamieszkała ze mną, wróciła do domu po roku. Nie obroniła się, nie podjęła stałej pracy, po stażu, na który wysłał ją urząd, chyba nawet nie zapisała się z powrotem jako bezrobotna. Nie chcę tak skończyć.

A z jakiej przyczyny zaproponowała Ci wyniesienie się z domu? Tak po prostu czy przez jakieś toksyczne relacje? Ja do tej pory nie wyfrunąłem z domu, bo w sumie nigdy nie miałem za co. W dodatku z moim mentalem byłbym sam jak palec i prawdopodobnie skutecznie zakończył ziemską wędrówkę.

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×