Skocz do zawartości
Nerwica.com

Brak pracy


Fluffy

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 1.06.2022 o 11:29, Fluffy napisał(a):

Jestem załamana :(

Epizody depresyjne od ok 10 lat (mam 25). Do tego osobowość niedojrzała. Podejmowałam się wielu terapii, w tym na nfz, która nie przynosiła poprawy. 

Dopiero kilka wizyt prywatnie w innym nurcie zaczęło mi pomagać, niestety musiałam przerwać terapię ze względu na brak pieniędzy. Depresja nie odpuszcza. Mam prawie 26 lat i brak stałej pracy. Od pół roku. (Łapię tylko na chwile niesatysfakcjonujące prace na umowę zlecenie lub bez umowy typu sprzątanie/ opieka nad dziećmi). Nie mam żadnych umiejętności. Skończyłam pedagogikę ale tylko lic. z dużym opóźnieniem. I z ogromną niechęcią (w końcu poczułam, że to nie to ale nie chciałam rzucać kolejnych studiów). Nie mam żadnego pomysłu na siebie i nic w tym temacie nie zmieniło się od 7 lat. (Czyli od zdania matury). 

Chciałabym wynająć mieszkanie i mieć już stałą pracę i ustabilizować sobie życie. Problem w tym, że mam ogromny lęk. Nie pójdę do pracy np. jako kelnerka, bo panicznie boję się ludzi, mam problem z pamięcią, koncentracją, potwornym lękiem, jestem niezdarna. Ciągle płaczę, bo nie chcę być na utrzymaniu rodziców, którzy są toksyczni. (Z moich oszczędności mam może ok 80zł - rodzice nie dają mi pieniędzy, tylko dach nad głową, jedzenie. Mam problemy zdrowotne, nie mogę zapisać się do lekarza prywatnie). Proszę, doradzcie mi jak dalej się nie załamywać. Jaką pracę może wybrać taka osoba jak ja. W pracach na produkcji byłam gnębiona za powolność a z pracy na "wyładunku" towaru zwolniona - również z powodu "nie wyrabiania się". Nie radzę sobie sama. Brak mi pomysłu jak wyjść z tego bagna. 

 

Może postaraj się przede wszystkim zrobić porządek z własną psychiką, a potem myśl o pracy. Ja mając 26 lat jeszcze byłem nie poukładany. Może idź na oddział psychiatryczny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, kamysto napisał(a):

 

Może postaraj się przede wszystkim zrobić porządek z własną psychiką, a potem myśl o pracy. Ja mając 26 lat jeszcze byłem nie poukładany. Może idź na oddział psychiatryczny?

Autora posta nie było na forum od ponad 3 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Piękna teoria o spełnianiu się, o rozwijaniu pasji a jednak większość osób nienawidzi swojej pracy.

Czy ja wiem, czy większość… Obrazka nie czytałem (ai;dr), ale w moim zespole raczej wszyscy nadal podchodzą do niej z pasją, i nie jest to szewska pasja. Oceniam to chociażby po tym, że jeden chłopak potrafi i o 23 wysyłać jakieś rzeczy związane z pracą – trochę pracoholik, ale przede wszystkim pasjonat. Ale to młody chłopak, junior, reszta (starsi ludzie mniej więcej w moim wieku) raczej stara się zachować balans między pracą a życiem prywatnym ale też widać, że to są pasjonaci i lubią to, co robią. Ja też.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Czy ja wiem, czy większość… Obrazka nie czytałem (ai;dr), ale w moim zespole raczej wszyscy nadal podchodzą do niej z pasją, i nie jest to szewska pasja. Oceniam to chociażby po tym, że jeden chłopak potrafi i o 23 wysyłać jakieś rzeczy związane z pracą – trochę pracoholik, ale przede wszystkim pasjonat. Ale to młody chłopak, junior, reszta (starsi ludzie mniej więcej w moim wieku) raczej stara się zachować balans między pracą a życiem prywatnym ale też widać, że to są pasjonaci i lubią to, co robią. Ja też.

Mam podobne przemyślenia. To, że ludzie czasem psioczą na robotę to nie znaczy, że jej nie lubią albo, że woleliby jej nie mieć.

Kiedyś gdy pracowałem na produkcji to byłem nawet w szoku jak jedna osoba opowiadała o tym co robi na co dzień. A robiła to od 20 lat. Obsługiwała jeden rodzaj maszyn. Można powiedzieć, że to była taka najprostsza praca jaka może być. Klikanie w odpowiednim czasie w odpowiednie przyciski i manewrowanie jednym pokrętłem. Przez 12h dziennie w 4 brygadówce. I pod to cała filozofia jakby to była najważniejsza praca na świecie. Widać było zaangażowanie, pasje i to, że ona naprawdę lubiła to co robi. A doświadczenie życiowe było duże, bo to była pani zbliżająca się już do emerytury. 

W pracy kluczowe jest podejście do niej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Doktor Indor @shadow_no to gratuluję i zazdroszczę. Dla mnie praca zwykle zawsze oznaczała tylko konieczność walki ze stresem i lękiem. Rzadko kiedy czułem, że robię coś sensownego, przydatnego co dawało mi satysfakcję i poczucie, że ktoś inny z tego korzysta. Natomiast najbardziej stresujące momenty w życiu wydarzyły się właśnie w pracy.

Edytowane przez Grouchy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

46 minut temu, Grouchy napisał(a):

Dla mnie praca zwykle zawsze oznaczała tylko konieczność walki ze stresem i lękiem.

Tak, to akurat potrafi zabić przyjemność z każdej pracy. U mnie na szczęście ten problem już się rozwiązał dzięki niesamowitemu wynalazkowi, jakim był covid.

 

47 minut temu, Grouchy napisał(a):

Rzadko kiedy czułem, że robię coś sensownego, przydatnego co dawało mi satysfakcję i poczucie, że ktoś inny z tego korzysta.

A to tak, miałem tak w poprzedniej pracy. Wiedziałem, że wiele świetnych projektów, które dostarczaliśmy, trafiało do szuflady przez ch…jowy dział marketingu. To na dłuższą metę wykańcza psychicznie. Chyba każdy potrzebuje czuć, że jego praca ma sens.
 

48 minut temu, Grouchy napisał(a):

Natomiast najbardziej stresujące momenty w życiu wydarzyły się właśnie w pracy.

Rozumiem… No to u mnie jednak nie. Pomijając pierwszą pracę w wieku 16 lat, gdy jeszcze tak naprawdę nie znałem siebie i swoich triggerów – inaczej nigdy bym się na nią nie zdecydował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 18.02.2026 o 21:25, brum.brum napisał(a):

💯

Niestety bezrobocie, szczególnie jeśli trwa dłuższy okres jest czymś co dobija człowieka finansowo, społecznie, w relacjach, zdrowiu ( psychicznym przede wszystkim ) i wiele innych dziedzin życia. A jak ciężko potem z tego wyjść, to już inna sprawa 

Dokładnie tak wpływa i niszczy wszystkie obszary życia, do tego zabija poczucie własnej wartości i zabiera poczucie bezpieczeństwa- podstawową potrzebę taka jak jedzenie, picie, spanie, itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×