Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim. Muszę to z siebie wyrzucić, bo już dłużej tego nie wytrzymam. 

 

Od lat biorę leki i uczęszczam na terapię. Nie jest idealnie, ale jakoś wszystko mi się układa, poza relacjami. Sprawa wygląda tak, że panicznie boje się porzucenia. Jestem teraz w związku i co? Powtarza się to, co zwykle. Oczekuję pełnego skupienia na mojej osobie. Chcę być cały czas w centrum i widzieć, że druga osoba nie może beze mnie żyć. Robię afery o wszystko o co się da, zamęczam tym drugą osobę i siebie. Jestem zła jak moja druga połówka się z kimś spotyka. Jak tylko poczuje, że ktoś mnie ignoruje, to mój świat się wali.

Nie mam 15 lat, a uzależniam od czyjegoś zainteresowania całe swoje życie. Moje poczucie własnej wartości jest 100000 m poniżej zera.

 

Słuchajcie, ja jestem bardzo świadoma tego wszystkiego. Wałkuję to już od dawna. Wiem, że gdyby nie moje zaburzenia, to mogłabym być w miarę normalna. Nie chce już zamęczać nikogo swoją osobą. To wszystko mnie tak cholernie dobija, a ja nie umiem z tym walczyć. Jak tylko przyjdzie ten moment, w którym poczuje się ignorowana, to wpadam w szał, moje myślenie całkiem się zmienia. Nie mam już na to wszystko siły. Ostatnio jest mi dużo gorzej. Codziennie myślę tylko o tym, żeby zniknąć, bo tylko męczę się ze samą sobą. Planuje swoje samobójstwo, mimo, że chyba nie byłabym w stanie zrobić tego rodzicom. Nie umiem sobie pomóc. Czuję się ciągle winna. Jestem po prostu żałosna. Pozwalam na to, żeby druga strona mnie gnoiła, tylko dlatego, bo boje się porzucenia więc i tak się nie postawię. 

 

Tak bardzo chciałabym być normalna, ale nie umiem zapanować w wielu momentach nad swoimi myślami ani nad tym, co czuję. Boję się, że zostanę sama jak palec, bo nikt ze mną nie wytrzyma.  O niczym nie marzę tak jak o tym, żeby to w sobie zmienić. 

 

 

Jeśli jest tu ktoś, kto miał lub ma podobny problem, to chętnie porozmawiam. Może ktoś z Was poradził sobie z czymś podobnym?

 

Pozdrawiam Was,

Ola 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To mi wygląda na zaburzenie - osobowość typu borderline. Psychoterapia może ci pomóc/ 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę masz poniżej 15 lat? Udało Ci się być w związku mimo tego, co piszesz w swoim poście?

 

Mam 28,5 roku. Biorę leki od ponad 11 lat, dawniej nieregularnie co prawda. Chciałem być w związku już wtedy, gdy miałem kilka lat, ale myślę, że w moim przypadku to mógł być objaw bardzo znacznych zaburzeń, które jeszcze bardziej dokuczają w dorosłości i doprowadziły do tego, że skończyłem na rencie.Wolałbym być całkowicie aseksualny i aromantyczny niż "męczyć się z głodem posiadania żony". Mam zdiagnozowany jakiś rodzaj autyzmu (całościowego zaburzenia rozwoju - F84) i choroby psychicznej (schizotypii - F21) jednocześnie. I do tego książkową nerwicę natręctw. Najmniejsze ze zdiagnozowanych mi zaburzeń psychicznych może być wstydliwe i związane z tematyką dotyczącą dorosłych (mimo tego, że było u mnie już w dzieciństwie), doprowadziło mnie do wizyty u pewnego specjalisty, gdzie nawet zaproponowano mi zastrzyki (raczej nie tabletki, tylko coś jeszcze mocniejszego). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Alesko napisał:

To mi wygląda na zaburzenie - osobowość typu borderline. Psychoterapia może ci pomóc/ 🙂

O właśnie. Psychoterapia CBT albo DBT najlepiej. Nad tymi emocjami da się zapanować tylko trzeba ćwiczyć i wiedzieć jak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, take napisał:

Naprawdę masz poniżej 15 lat? Udało Ci się być w związku mimo tego, co piszesz w swoim poście?

 

Mam 28,5 roku. Biorę leki od ponad 11 lat, dawniej nieregularnie co prawda. Chciałem być w związku już wtedy, gdy miałem kilka lat, ale myślę, że w moim przypadku to mógł być objaw bardzo znacznych zaburzeń, które jeszcze bardziej dokuczają w dorosłości i doprowadziły do tego, że skończyłem na rencie.Wolałbym być całkowicie aseksualny i aromantyczny niż "męczyć się z głodem posiadania żony". Mam zdiagnozowany jakiś rodzaj autyzmu (całościowego zaburzenia rozwoju - F84) i choroby psychicznej (schizotypii - F21) jednocześnie. I do tego książkową nerwicę natręctw. Najmniejsze ze zdiagnozowanych mi zaburzeń psychicznych może być wstydliwe i związane z tematyką dotyczącą dorosłych (mimo tego, że było u mnie już w dzieciństwie), doprowadziło mnie do wizyty u pewnego specjalisty, gdzie nawet zaproponowano mi zastrzyki (raczej nie tabletki, tylko coś jeszcze mocniejszego). 

Napisała, że nie ma już 15 lat. Jestes aseksualny i aromatyczny a masz głód posiadania żony? Na czym to dokładnie polega, co miałabym Ci dać taka zona?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej zrozumiałem, że autorka wątku nie ma jeszcze 15 lat, a nie, że już nie ma 15 lat (czyli że jest starsza niż tyle lat). Tak młode osoby niezbyt często piszą na tym forum.

 

Niestety, nie jestem aseksualny i aromantyczny - tylko chciałbym taki być. W życiu było i jest odwrotnie - jestem "chorobliwie" seksualny i romantyczny, nie jest dla mnie zbyt zachęcająca zwyczajna znajomość, miłość platoniczna czy normalne bycie kochanym przez rodziców czy rodzeństwo. Ten brak chęci zawierania innych związków niż małżeński nie boli, ale może być objawem autyzmu i (lub) choroby psychicznej, natomiast libido i pragnienie żony kuszą do grzechu i są dodatkową "potrzebą", z którą człowiek się użera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co jest grzesznego w uprawianiu seksu z własną żona?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.06.2020 o 23:07, gosia17 napisał:

O właśnie. Psychoterapia CBT albo DBT najlepiej. Nad tymi emocjami da się zapanować tylko trzeba ćwiczyć i wiedzieć jak.

Psychoterapia jest. Problem leży w tym, że chyba nie umiem być w 100% szczera z terapeutką. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to teraupeci nie wykrywają nieszczerości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa1093
Napisano (edytowane)

Witaj. Mam identyczne objawy i zdiagnozowaną osobowość typu borderline. Właśnie stawiam pierwsze kroki w terapii, jestem przerażona moim stanem i tym co mnie czeka.. W związku z ilością materiału do przepracowania, z której połowy istnienia pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy. Z bałaganem w moim życiu, na który ciężko pracowałam i tym, który jeszcze narobię zanim cokolwiek w sobie zmienię. Jestem otwarta na rozmowę, jeśli masz ochotę.

Edytowane przez Ewa1093

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.06.2020 o 09:58, misunderstood napisał:

Psychoterapia jest. Problem leży w tym, że chyba nie umiem być w 100% szczera z terapeutką. 

A w czym jestes nieszczera z terapeutką?

 

Jesli jest tak, jak piszesz, to czeka cie niestety dluga psychoterapia, do tego bardzo trudna, bo w takich zaburzeniach łatwo o zerwanie sojuszu z terapeutą, a opor jest duzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×