Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Nastolatek uwieziony w cele dorosłego.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Podejrzewam u siebie osobowość niedojrzałą. Mam bardzo dużą trudność w podejmowaniu (różnego rodzaju) decyzji lub zajmowaniu stanowiska. Czuję że nie mam na czym ich oprzeć co upatruje w chwiejnej i niezdefiniowanej strukturze mojej osobowości.  Wspomniałem o tym wszystkim specjalistom, z którymi miałem dwa lub więcej spotkań.  Pierwsza terapeutką oceniła mój wiek mentalny na  18 lat,  gdy tymczasem moja metryka wskazywała  na ponad 30 lat. Wszelkie moje prośby o przygotowanie (np. poprawa pewności siebie lub poprawa samooceny) do zadań (np. podjęcie pracy) stawianym dorosłym spotykają się z odmową.  A rozmowy toczone na ogólnym poziomie są nie pomocne bo wynikające z nich rady lub sugestie są niewystarczające do podjęcia decyzji np. "Każdy może popełnić błąd" lub "Nie musisz rozmawiać z każdym".  Obie rady są zbyt ogólne aby na ich podstawie podjąć decyzję a brak mi innych informacji. 

 

Poniżej podaje moje objawy:

  • Czuję się mentalnie młodszy w porównaniu do biologicznego wieku,
  • Nie mam celu w życiu i trudno mi obrać kierunek,
  • Czasami trudno mi opanować emocję np. złość,
  • Brak mi doświadczenia życiowego,
  • Brak pewności siebie,
  • Przywiązanie do zasad
  • Trudno mi określić moje mocne i słabe strony,
  • Czasami łatwo przechodzę ze skrajnego nastroju w skrajny,
  • Łatwo przystaje na propozycje innych a potem pluje sobie w brodę.
  •  

Dotychczas otrzymałem następujące diagnozy: zaburzenia schizotypowe (F21), fobia (F40), specyficzne zaburzenia osobowości (F60). Zażywam ranofren przepisany przez psychiatrę. Lek mi nie pomaga (psychiatra to wie).

 

Nie wiem co robić. Żaden specjalista nie chce się podjąć realizacji mojego celu tj. poprawy pewności siebie i samooceny. Rozważam zmianę specjalisty ale to będzie już 6 osoba:(

 

johnn

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, wiejskifilozof napisał:

Ja mam 42 latka i kocham elfy.

Myślę, że to da się leczyć 🙂 hehe

 

Niestety moje trudności są bardzo dotkliwe dla mnie. Czasami do mnie dociera jak stary jestem. Czuję się wtedy bardzo źle. 

Nie wiem jak opisać to co czuję.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, johnn napisał:

Myślę, że to da się leczyć 🙂 hehe

 

Niestety moje trudności są bardzo dotkliwe dla mnie. Czasami do mnie dociera jak stary jestem. Czuję się wtedy bardzo źle. 

Nie wiem jak opisać to co czuję.  

Ja nie chcę tego leczyć 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

John z uwagą przeczytałem Twoj post ,i z zaciekawieniem.Masz 30 lat ,a wiek mentalny 18 latka ? Wychodzi na to ,ze brak Ci pewnosci siebie,dajesz sobie wchodzic ludziom na leb,nie masz celu w zyciu,jestes dorosly ,a czujesz sie jak dziecko .Idź do endykrynologa ,zbadaj sobie hormony ,testosteron ,tarczyca .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.06.2019 o 10:42, Sympatyczny27 napisał:

John z uwagą przeczytałem Twoj post ,i z zaciekawieniem.

Dziękuje za poświęcony mi czas.

W dniu 14.06.2019 o 10:42, Sympatyczny27 napisał:

Masz 30 lat ,a wiek mentalny 18 latka ? 

Mam ponad 30 lat. To nie są ścisłe ustalenia. Tak taką ocenę usłyszałem od pierwszej terapeutki.

Kiedy patrze na niektóre kobiety w wieku zbliżonym do mnie to myślę o tym jakie są stare:(

Koleżanka (ok. 28lat) mojej dziewczyny powiedziała o mnie stary gdy usłyszała ile mam lat. Poczułem się stary wtedy:( 

W dniu 14.06.2019 o 10:42, Sympatyczny27 napisał:

Wychodzi na to ,ze brak Ci pewnosci siebie,dajesz sobie wchodzic ludziom na leb,nie masz celu w zyciu,jestes dorosly ,a czujesz sie jak dziecko.

Trudność sprawia mi odmowa pomocy osobom spoza kręgu rodziny. 

 

Czuje się jak nastolatek a czasami bywam naiwny jak dziecko.

 

Czuję się nie przygotowany do dorosłości.

 

Dorastanie jest podobne do nauki w szkole. Wraz z promocją do kolejnej klasy rozbudowujesz swój pałac mądrości, który będzie Ci służył całe życie. Kolejne  piętro powstaje na poprzednim tj. uprzednio zdobywa wiedza służy jako podstawa do pozyskania nowej wiedzy. Ze mną ojciec nie spędzał dużo czasu. Prawie nic nie robiliśmy wspólnie. Nie było męskich rozmów. A moja mama wychowywała się w przybranej (wujostwo) rodzinie gdzie była źle traktowana. Nie było nikogo kto nauczyłby mnie jak być dorosłym. Mój pałac mądrości przestał budować się w górę. W szkole nauczyciele i rodzice dbają o to aby uczeń przeszedł do kolejnej klasy. W moim życiu wystarczało że dobrze się uczyłem, byłem miły i pomocny a czas spędzałem w domu przy tv lub komputerze.

Moja mama brała na siebie wszystkie obowiązki związane z wychowaniem. Była nadopiekuńcza. Nie pozwalała mi podejmować wielu decyzji. Z rówieśnikami spotykałem się tylko w szkole lub na korepetycjach. A tam nauka była na pierwszym miejscu a nie życie. Na studiach czas głównie poświęcałem na naukę. Nie bawiłem się na imprezach. Nie spotykałem ze znajomymi. Moim celem była nauka. W tym upatruje przyczynę swoich problemów związanych z przygotowaniem do życia. 

 

W dniu 14.06.2019 o 10:42, Sympatyczny27 napisał:

Idź do endykrynologa ,zbadaj sobie hormony ,testosteron ,tarczyca .

Mam niewielki zarost. Kiedyś myślałem, że to się zmieni i będę mógł zapuścić brodę ale myliłem się:( Za to mam duże owłosienie na nogach i rękach. Być może ma to podstawy genetyczne.

Wyjaśnij mi czemu zachęcasz mnie do wizyty u lekarza. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A po co być dorosłym,to nudne.Tylko,myśli się o pracy,dzieciach,zarobkach.Zero fantazji.Można być dorosłym wiekowo,ale mentalnie lepiej nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, johnn napisał:

Czuję się nie przygotowany do dorosłości.

Dorastanie jest podobne do nauki w szkole. Wraz z promocją do kolejnej klasy rozbudowujesz swój pałac mądrości, który będzie Ci służył całe życie. Kolejne  piętro powstaje na poprzednim tj. uprzednio zdobywa wiedza służy jako podstawa do pozyskania nowej wiedzy. Ze mną ojciec nie spędzał dużo czasu. Prawie nic nie robiliśmy wspólnie. Nie było męskich rozmów. A moja mama wychowywała się w przybranej (wujostwo) rodzinie gdzie była źle traktowana. Nie było nikogo kto nauczyłby mnie jak być dorosłym. Mój pałac mądrości przestał budować się w górę. W szkole nauczyciele i rodzice dbają o to aby uczeń przeszedł do kolejnej klasy. W moim życiu wystarczało że dobrze się uczyłem, byłem miły i pomocny a czas spędzałem w domu przy tv lub komputerze.

Moja mama brała na siebie wszystkie obowiązki związane z wychowaniem. Była nadopiekuńcza. Nie pozwalała mi podejmować wielu decyzji. Z rówieśnikami spotykałem się tylko w szkole lub na korepetycjach. A tam nauka była na pierwszym miejscu a nie życie. Na studiach czas głównie poświęcałem na naukę. Nie bawiłem się na imprezach. Nie spotykałem ze znajomymi. Moim celem była nauka. W tym upatruje przyczynę swoich problemów związanych z przygotowaniem do życia. 

Z promocją do kolejnej klasy rozbudowujesz swój pałac mądrości.No i jak rozbudowałeś swój pałac mądrości z promocjami do następnych klas ,skoro teraz masz tyle problemów z samym sobą ? Inteligencja ,a mądrość to dwie różne rzeczy . Widzisz ,napisałeś ze ojciec nie spędzał dużo czasu,może brakowało Ci przewodnika który Ci pokaże jak być facetem.Piszesz "w moim życiu wystarczyło że dobrze się uczyłem,byłem miły i pomocny a czas spędzałeś przez TV .To wystarczyło dla Ciebie czy dla mamy ,która była zadowolona z grzecznego milutkiego synusia ,który nie sprawiał problemów ?Mama Ci nie pozwalała podejmować wielu decyzji ,nie musisz się słuchać mamy to Twoje życie.

 

23 godziny temu, johnn napisał:

Mam niewielki zarost. Kiedyś myślałem, że to się zmieni i będę mógł zapuścić brodę ale myliłem się:( Za to mam duże owłosienie na nogach i rękach. Być może ma to podstawy genetyczne.

Wyjaśnij mi czemu zachęcasz mnie do wizyty u lekarza. 

Jak w tym wieku nie możesz brody zapuścić ,to może być coś na rzeczy z hormonami .Porozmawiaj z endykrynologiem.

 

W dniu 9.06.2019 o 15:39, johnn napisał:

Poniżej podaje moje objawy:

  • Czuję się mentalnie młodszy w porównaniu do biologicznego wieku,
  • Nie mam celu w życiu i trudno mi obrać kierunek,
  • Czasami trudno mi opanować emocję np. złość,
  • Brak mi doświadczenia życiowego,
  • Brak pewności siebie,
  • Przywiązanie do zasad
  • Trudno mi określić moje mocne i słabe strony,
  • Czasami łatwo przechodzę ze skrajnego nastroju w skrajny,
  • Łatwo przystaje na propozycje innych a potem pluje sobie w brodę.
  •  

Zażywam ranofren przepisany przez psychiatrę. Lek mi nie pomaga (psychiatra to wie).

 

Nie wiem co robić. Żaden specjalista nie chce się podjąć realizacji mojego celu tj. poprawy pewności siebie i samooceny. Rozważam zmianę specjalisty ale to będzie już 6 osoba:(

 

 

 

To że czujesz się młodszy,jest zaletą.Cel widzę że już masz,chcesz się po prostu zmienić .Trudno Ci opanować złość,a może masz problemy z wyrażaniem siebie,swoich emocji ,i je tłumisz ? Brak Ci doświadczenia życiowego,nie przejmuj się ,na pewno zdobędziesz ,człowiek całe życie się uczy i doświadcza nowych sytuacji . Brak pewności siebie się szlifuje poprzez podejmowanie ryzyka np . Jesteś przywiązany do zasad,jakich ?Wiesz co obejrzyj sobie ten filmik,to coś dla Ciebie 🙂

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Z promocją do kolejnej klasy rozbudowujesz swój pałac mądrości.No i jak rozbudowałeś swój pałac mądrości z promocjami do następnych klas ,skoro teraz masz tyle problemów z samym sobą ?

Nie rozbudowałem. Mój pałac to jedno piętro.

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Widzisz ,napisałeś ze ojciec nie spędzał dużo czasu,może brakowało Ci przewodnika który Ci pokaże jak być facetem.

Tak sądzę.

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

To wystarczyło dla Ciebie czy dla mamy ,która była zadowolona z grzecznego milutkiego synusia ,który nie sprawiał problemów ?

Nie miałem zdania bo  nie zastanawiałem się nad tym. Zawsze spędzałem czas podobnie.  

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Mama Ci nie pozwalała podejmować wielu decyzji ,nie musisz się słuchać mamy to Twoje życie.

Wiem. Ale gdy byłem młodszy przywykłem do słuchania mamy i mojego życia.

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Jak w tym wieku nie możesz brody zapuścić ,to może być coś na rzeczy z hormonami .Porozmawiaj z endykrynologiem.

Mój zarost nie jest zbyt gęsty. Nigdy nie próbowałem zapuszczać porządnej brody. 

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

To że czujesz się młodszy,jest zaletą.

To nie tylko uczucie. Zwróć uwagę, że co innego to czuć się młodo i posiadać rozum, mądrość, doświadczenie i umiejętności dorosłego człowieka a co innego nie posiadać tych przymiotów i być nastolatkiem w ciele dorosłego. 

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Cel widzę że już masz,chcesz się po prostu zmienić

Nie wiem czego chce.  Zmiana to zbyt ogólne słowo. 

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Trudno Ci opanować złość,a może masz problemy z wyrażaniem siebie,swoich emocji ,i je tłumisz ? 

Na ogół jestem spokojny. Złość pojawia się zwykle gdy nie umiem odnaleźć się w otoczeniu innych ludzi lub gdy mówię o przeszłości.

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Brak Ci doświadczenia życiowego,nie przejmuj się ,na pewno zdobędziesz ,człowiek całe życie się uczy i doświadcza nowych sytuacji . 

Nie chodzi o zdobycie doświadczenie ale jego właściwe wykorzystanie (interpretacje). Posłużę się przykładem. Dzieci w szkole niejednokrotnie mimo że obecne na zajęciach korzystają z pomocy korepetytorów. Czemu skoro mają doświadczenie zdobyte na zajęciach? Nie wystarczy  doświadczać. Trzeba wiedzieć jak doświadczać.

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Brak pewności siebie się szlifuje poprzez podejmowanie ryzyka 

Jestem obarczany odpowiedzialnością za podjęte w przeszłości decyzję mimo że nie byłem przygotowany do tego np. przyjęcie odpowiedzialności na swoje barki po odejściu ojca lub przekazywanie całego stypendium na ręce matki zamiast na inwestowanie w rozwój osobisty. Mam dość podejmowania ryzyka. 

W dniu 16.06.2019 o 11:00, Sympatyczny27 napisał:

Jesteś przywiązany do zasad,jakich ?

 W większości to są ogólne zasady np. mów prawdę, bądź sprawiedliwy lub mów dzień dobry innym. Brak mi bardziej szczegółowych zasad, które wynikają z doświadczenia np. idziesz do szkoły a rodzice radzą Ci być towarzyskim wobec każdego. Wcześniej lub później dowiesz się, że nie z każdym warto się kolegować.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.06.2019 o 10:34, johnn napisał:

Zwróć uwagę, że co innego to czuć się młodo i posiadać rozum, mądrość, doświadczenie i umiejętności dorosłego człowieka a co innego nie posiadać tych przymiotów i być nastolatkiem w ciele dorosłego

Każdy ma inne doświadczenia które nas po części kształtują .Umiejętności są nabyte .Mądrość niekoniecznie,ale nie ma co się porównywać ,kto jest mądrzejszy ,a kto głupszy od Ciebie .Taki przykład,jeśli uważasz się za mądrego,to zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy.Co rozumiesz przez pojęcie "dorosły " ?

W dniu 19.06.2019 o 10:34, johnn napisał:

Na ogół jestem spokojny. Złość pojawia się zwykle gdy nie umiem odnaleźć się w otoczeniu innych ludzi lub gdy mówię o przeszłości.

Skoro nie umiesz się odnaleźć w otoczeniu innych ludzi ,to może nie jest to odpowiednie towarzystwo dla  Ciebie ,ciężko stwierdzić . Są w życiu sytuacje w których musisz się jakoś odnaleźć .

 

W dniu 19.06.2019 o 10:34, johnn napisał:

Nie chodzi o zdobycie doświadczenie ale jego właściwe wykorzystanie (interpretacje). Posłużę się przykładem. Dzieci w szkole niejednokrotnie mimo że obecne na zajęciach korzystają z pomocy korepetytorów. Czemu skoro mają doświadczenie zdobyte na zajęciach? Nie wystarczy  doświadczać. Trzeba wiedzieć jak doświadczać.

Słaby przykład podałeś .Nie porównuj doświadczenia życiowego ,do nauki w szkole .

 

W dniu 19.06.2019 o 10:34, johnn napisał:

Jestem obarczany odpowiedzialnością za podjęte w przeszłości decyzję mimo że nie byłem przygotowany do tego np. przyjęcie odpowiedzialności na swoje barki po odejściu ojca lub przekazywanie całego stypendium na ręce matki zamiast na inwestowanie w rozwój osobisty. Mam dość podejmowania ryzyka. 

Co Ty za ryzyko podejmowałeś  ? Oddałeś kase mamie ? 

 

W dniu 19.06.2019 o 10:34, johnn napisał:

W większości to są ogólne zasady np. mów prawdę, bądź sprawiedliwy lub mów dzień dobry innym. Brak mi bardziej szczegółowych zasad, które wynikają z doświadczenia np. idziesz do szkoły a rodzice radzą Ci być towarzyskim wobec każdego. Wcześniej lub później dowiesz się, że nie z każdym warto się kolegować. 

Prawda jest cenna,używa jej się oszczędnie .Twoje zasady to "bądź dobrym samarytaninem " ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Sympatyczny27 napisał:

Każdy ma inne doświadczenia które nas po części kształtują .Umiejętności są nabyte .Mądrość niekoniecznie,ale nie ma co się porównywać ,kto jest mądrzejszy ,a kto głupszy od Ciebie .Taki przykład,jeśli uważasz się za mądrego,to zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy.

2+2=2+2 To jest oczywiste.

3 godziny temu, Sympatyczny27 napisał:

Co rozumiesz przez pojęcie "dorosły " ?

To jest trudne pytanie. Dorosły to znaczy w pełni ukształtowany. Posiadający wystarczające przygotowanie do życia.  

3 godziny temu, Sympatyczny27 napisał:

Słaby przykład podałeś .Nie porównuj doświadczenia życiowego ,do nauki w szkole .

Czemu przykład jest słaby? Nie porównuje doświadczenia życiowego do nauki w szkole. To nie jest porównanie ale przykład na poparcie moich słów. Moja teza brzmi: Aby doświadczenie było wartościowe musisz wiedzieć jak je wykorzystać.  Wracam do mojego przykładu. Jeżeli nie opanujesz materiału (podstaw) szkolnego z danego przedmiotu w wystarczającym stopniu to nawet duża liczba zajęć nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Stąd wnoszę, że doświadczenie mierzonego w latach (miesiącach) nie jest miarodajne w ogólności. Spotykam się z opinią, że z racji mojego wieku mam duże doświadczenie co może być pomocne ale tak nie jest z wyżej wymienionych powodów. 

3 godziny temu, Sympatyczny27 napisał:

Co Ty za ryzyko podejmowałeś  ? Oddałeś kase mamie ? 

Odpowiem wpierw na drugie pytanie. W szkole średniej oddałem dwa stypendia w całości na ręce mamy. Ani chwili się nie zastanawiałem:( Z obecnego punktu widzenia to jest zaskakujące. Kiedy chciałem kupić sobie książki (zawiązane z moimi zainteresowaniami) zabierałem mamę do Empiku i prosiłem o zgodę na zakup książek. Później wszelkie moje dochody (stypendia ze studiów, stażowe, inne stypendia) przeznaczałem w większości na codzienne życie całej rodzinny. 

Ryzyko podejmowałem w różnych sytuacjach w tym:

  • różne działania wymagające współpracy z innymi osobami,
  • podjęcie działań mających na celu pomoc mamie w przejęciu obowiązków drugiego rodzica,
  • podjęcie studiów,
  • powrót na studia,
  • chodzenie na śmietniki aby zarobić pieniądze,
  • pisanie pracy magisterskiej,
  • podjęcie stażu

   

3 godziny temu, Sympatyczny27 napisał:

Prawda jest cenna,używa jej się oszczędnie .Twoje zasady to "bądź dobrym samarytaninem " ?

Nie sądzę.

Opiszę jeden przykład aby wyjaśnić. Pewnego razu  ciotka zapytała mnie czy jestem zajęty. Odpowiedziałem przecząco. W tym czasie nic nie robiłem. Zaraz padło drugie pytanie z jej ust: Czy mogę jej pomóc? Skoro nic nie robiłem to czemu nie (szukałem powody aby odmówić. Nie znalazłem obiektywnego ani subiektywnego powodu). Chodziło o wyładowanie wozu pełnego ziemniaków za pomocą wiader. Później okazało się że wszyscy przede mną wykręcili się od pomocy. Za swoją pomoc dostałem dwa małe jajka. Gdy odpowiadałem specjaliście ten przykład to radził mi podejmował decyzję zgodnie z moim interesem. Niestety nie wiem co to znaczy w konkretnej sytuacji. W sytuacji opisanej powyżej nie widziałem powodu aby odmówić pomocy. Oczywiście można się starać ocenić jak dużo wysiłku wymaga pomoc drugiej osobie ale znów nie umiem ustalić konkretnej granicy więc nie odmawiam. Stąd ciągłe niezdecydowanie i wahanie. Brak pewności siebie dopełnia czary.  Oczywiście mogłem odpowiedzieć, że muszę się zastanowić lub podobnie (tak też mi radzono) ale  żeby tak powiedzieć to muszę mieć solidny powód aby tak uzasadnić swoją odpowiedz. W przeciwnym razie  mogę powiedzieć wszystko skoro wybieram coś bez solidnego powodu. Innymi słowy nie będę robił czegoś tylko dlatego że mogę to zrobić. Staram się Ci wyjaśnić logikę mojego postępowania.  Innym odmowa i ocena korzyści płynących z danej decyzji przychodzi z większą łatwością. U mnie to wszystko musi być uporządkowane i odpowiednio uzasadnione. Ja nie opieram się na doświadczeniu bo go mam niewiele. A ogólne zasady zwykle to zbyt mało aby dokonać oceny. Czuję się jak w  potrzasku:(:( Pytam więc specjalistów jakie są zasady abym mógł spokojnie podejmować decyzje ale oni odmawiają uzasadniając że każdy ma inne zasady. Ale ja nie wiem kogo zasady przyjąć. 

Wybacz długo wypowiedź. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, johnn napisał:

 Później okazało się że wszyscy przede mną wykręcili się od pomocy. Za swoją pomoc dostałem dwa małe jajka. Gdy odpowiadałem specjaliście ten przykład to radził mi podejmował decyzję zgodnie z moim interesem.

Masz myśleć o sobie,inaczej będą Cie wykorzystywać ,a w Tobie będzie rosło poczucie winy ,że dałeś sie ponownie wykorzystać .

3 godziny temu, johnn napisał:

Oczywiście mogłem odpowiedzieć, że muszę się zastanowić lub podobnie (tak też mi radzono) ale  żeby tak powiedzieć to muszę mieć solidny powód aby tak uzasadnić swoją odpowiedz

Nie musisz uzasadniać nikomu swoich jakichkolwiek decyzji .Nie musisz sie nikomu tłumaczyć "a po co ? a dlaczego? " .Mówisz nie dam rady Ci pomóc ,jestem teraz zajęty i się rozłączasz .

3 godziny temu, johnn napisał:

Posiadający wystarczające przygotowanie do życia. 

Przygotowanie masz ,chociażby chodzenie na śmietniki zeby zarobic pieniadze ,to juz cos . Potrafisz zadbac o rodzine,pomagales mamie .Ukonczyles studia .

3 godziny temu, johnn napisał:

ale znów nie umiem ustalić konkretnej granicy więc nie odmawiam

czyli jestes dobrym samarytaninem

3 godziny temu, johnn napisał:

Moja teza brzmi: Aby doświadczenie było wartościowe musisz wiedzieć jak je wykorzystać.  Wracam do mojego przykładu. Jeżeli nie opanujesz materiału (podstaw) szkolnego z danego przedmiotu w wystarczającym stopniu to nawet duża liczba zajęć nie przyniesie oczekiwanego rezultatu

To teraz odnieś to jakoś do swojego życia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, johnn napisał:

Innym odmowa i ocena korzyści płynących z danej decyzji przychodzi z większą łatwością. U mnie to wszystko musi być uporządkowane i odpowiednio uzasadnione. Ja nie opieram się na doświadczeniu bo go mam niewiele.

Odnosnie tej sytuacji z odmawianiem pomocy ,nie trzeba mieć jakiegoś wielkiego doświadczenia ,tylko poprostu myśleć priorytetowo ,żyj w zgodzie ze sobą ,jeśli lubisz tak ludziom pomagac to pomagaj,jesli pozniej sie z tym gryziesz ,to poprostu zapamietaj to ,i odmawiaj,nie musisz sie tego uczyc ,poprostu myśl w takich sytuacjach.Na swiecie wiele ludzi potrzebuje pomocy,jakbys tak kazdemu pomagal ,to ograbiliby Cie ze wszystkiego w koncu ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego tak  Ci przeszkadza to, że czujesz się niedojrzały? Ja sama też uważam, że jestem pod pewnym kątem mniej dojrzała od innych rówieśników, ale nie czuję się dzieckiem, tylko jakby czuję że mam mniej doświadczenia, nie wiem jak to określić. Za to jestem od wielu osób nawet ode mnie starszych bardziej empatyczna i taktowna, co też uważam, że nabywa się wraz z rozwojem osobistym. Zdaję sobie z tego sprawę i po prostu żyję taka, jaka jestem. Nie wiem czy kojarzysz Madzię z Big Brothera - ma 31 lat a zachowuje się, jakby miala o wiele mniej, niektórzy ją za to krytykują, a ona czuje się z tym dobrze i ja ją za to bardzo podziwiam i szanuję. Przecież nie ma w tym nic złego, że ktoś dojrzewa wolniej, ważne, żeby ten rozwój następował, a nie żebyśmy stali w miejscu i zatrzymali się na jakimś wieku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.06.2019 o 22:23, Sympatyczny27 napisał:

Masz myśleć o sobie,inaczej będą Cie wykorzystywać ,a w Tobie będzie rosło poczucie winy ,że dałeś sie ponownie wykorzystać .

Trudność sprawia mi dbanie o swoje interesy.

Zwykle moje prośby w tym zakresie kończą się podobnymi radami jak twoja ale nie wiem jak myśleć o sobie. O moje interesy dbała moja mama. Ponownie posłużę się szkolnym przykładem. Jeden z uczniów otrzymuje z każdego testu/klasówki słabe oceny. Jego dobry kolega radzi mu aby rozwiązywał zadania matematyczne prawidłowo. Czy sądzisz że ta rada jest wystarczająca? Moim zdaniem nie jest wystarczająca. Aby wyniki ucznia uległy poprawie uczniowi ktoś musi pokazać jak rozwiązywać zadania. Podobnie myślę o rozwiązaniu mojego problemu. 

W dniu 20.06.2019 o 22:23, Sympatyczny27 napisał:

Nie musisz uzasadniać nikomu swoich jakichkolwiek decyzji .Nie musisz sie nikomu tłumaczyć "a po co ? a dlaczego? " .Mówisz nie dam rady Ci pomóc ,jestem teraz zajęty i się rozłączasz .

To uzasadnienie ma być dla mnie. Moja decyzja musi się na czymś opierać. Skoro nie umiem uzasadnić swojej decyzji to nie mogę jej podjąć.  Nie umiem często określić czy uzasadnienie mojej decyzji jest wystarczająco "dobre".

 

W dniu 20.06.2019 o 22:23, Sympatyczny27 napisał:

Przygotowanie masz ,chociażby chodzenie na śmietniki zeby zarobic pieniadze ,to juz cos . Potrafisz zadbac o rodzine,pomagales mamie .Ukonczyles studia .

Mało kto uzna chodzenie na śmietniki za przygotowanie do życia. Zapewne takim ludziom zostałyby odebrane dzieci.  

 

Twoja ocena jest oparta na powierzchownej analizie  podobnie jak innych. 

 

Przykład 1. Nauczycielka z informatyki pochwaliła mnie że tak szybko zdecydowałem co będę chciał studiować. Nie mam wątpliwości.

 

Tylko matematyka mnie interesowała.  Wybór był prosty (innego nie było). Moje zdecydowanie nie miało tu nic do rzeczy. Ale interpretacja była błędna.

 

Przykład 2. Brak odpowiedzi uznawany jest za odpowiedź pozytywną. 

Często targają mną wątpliwości i nie wiem na co się zdecydować. Nie wiedząc co powiedzieć milczę.

 

W dniu 20.06.2019 o 22:23, Sympatyczny27 napisał:

To teraz odnieś to jakoś do swojego życia

Nie jestem pewien czy powiedziałem to co chciałem Ci przekazać. Zacznę do początku.

 

Moje doświadczenia oraz ich ocena różnią się od doświadczeń moich rówieśników mimo że często doświadczaliśmy  tego samego.  Moja bierność lub braku udziału w różnych działaniach w przeszłości jest postrzega jako moja decyzja gdy tymczasem nie wiedziałem jak się zachować i nie robiłem  nic poza przyjęciem do wiadomości zdarzeń w których uczestniczyłem bądź o których zasłyszałem. Podobnie gdyby ktoś nie powiedział Ci jak się zachować przy stole i nie zwracał uwagi na to jak jesz. Jak byś dowiedział się ze robisz to nieprawidłowo?? O ile w końcu ktoś zwróciłbym Ci uwagę na to jak jesz (bardzo trudno jeść tylko w samotności) to kto zwróci uwagę chłopakowi, który jest cichy, skromny, nie łobuzuje i ma wzorowe zachowanie??Właśnie te zachowanie, które w młodości były chwalone są przekleństwem w dorosłości. Poniżej kilka przykładów. 

 

Przykład 1. Gdy chodziłem do szkoły średniej  nie byłem na żadnej  imprezie lub wyjściu grupowo. Pomijam wyjścia klasowe.  Inni koledzy chodzi na imprezy. Mnie nikt nie zapraszał ani nie rozmawiał o tym (w tym rodzice  i koledzy).   

 

Teraz gdy jestem gdzieś zapraszany nie chodzę lub robię to niechętnie. 


Przykład 2. 

Przez dwa lata w szkole średniej pobierałem stypendium dla najlepszych uczniów.  Oddawałem je w całości mamie. Koledzy i koleżanki dostawali kieszonkowe  na drobne wydatki. A ja zabierałem mamę do empiku i prosiłem żeby mi kupiła książki za moje własne pieniądze.

 

Przykład 3. Mimo, że przebywałem wśród ludzi (np. szkoła) ma trudności z kontaktami między ludzkimi. Moja mama tego nie rozumie. Jest przekonana że tak być nie może bo jeździłem na wycieczki szkolne a tam musiałem sobie jakoś radzić.

 

Przykład 4. Aktywność towarzyska moich rówieśników nie ograniczała się do szkoły a moim przypadku było inaczej. O ile w szkole podst. koledzy bywali u mnie a ja u nich. To w szkole średniej nie był u nikogo ani nikt nie był u mnie. Wyjątkiem są korepetycje udzielane przez mnie. Na studiach nie miałem życia towarzyskiego.

W dniu 20.06.2019 o 22:26, Sympatyczny27 napisał:

Odnosnie tej sytuacji z odmawianiem pomocy ,nie trzeba mieć jakiegoś wielkiego doświadczenia ,tylko poprostu myśleć priorytetowo ,żyj w zgodzie ze sobą

Mam problem z organizacją sobie czasu. Starałem sobie ustalić priorytety ale zwykle po kilku dniach wszystko się rozsypuje. Często szukam informacji w celu rozwiązania problemu a to przeradza się fascynacją innym zagadnieniem i porzuceniem pierwotnych zadań. Moje próby podejmuje przez lata!

Informowałem o tym specjalistów. Nie otrzymałem żadnej rady.

W dniu 20.06.2019 o 22:26, Sympatyczny27 napisał:

jeśli lubisz tak ludziom pomagac to pomagaj,jesli pozniej sie z tym gryziesz ,to poprostu zapamietaj to ,i odmawiaj,nie musisz sie tego uczyc ,poprostu myśl w takich sytuacjach.Na swiecie wiele ludzi potrzebuje pomocy,jakbys tak kazdemu pomagal ,to ograbiliby Cie ze wszystkiego w koncu ...

Ja lubię rozwiązywać problemy (wykonywać zadania).  Czyjąś prośba traktuje jako potencjalne  zadanie.  W młodości to mama decydowała komu pomogę. Ja zajmowałem się tylko wykonywaniem zadań mi powierzonych.  Teraz nie umiem ocenić ile zadań przyjąć i jaki nadać im priorytet. 

Co mam zapamiętać? Odmowa pomocy nie jest prosta dla mnie. Gdy przystam na prośbę, którą  wykonam bo nie umiałem odmówić to dalej nie wiem czy dobrze zrobiłem bo nie umiem ocenić jak powinienem postąpić. To doświadczenie nie jest mi przydatne W OGÓLE. Dalej nie wiem jak się zachować przy kolejnej prośbie tej samej osoby. 

Zwracam twoją uwagę że problem nie brzmi jak odmówić/zgodzić wykonania się czyjeś prośby ale jaką decyzję podjąć! 

   

W dniu 28.06.2019 o 23:37, Kasztanek94 napisał:

Dlaczego tak  Ci przeszkadza to, że czujesz się niedojrzały?

Wiążę się to z przykrymi do zniesienia konsekwencjami.

W dniu 28.06.2019 o 23:37, Kasztanek94 napisał:

Ja sama też uważam, że jestem pod pewnym kątem mniej dojrzała od innych rówieśników, ale nie czuję się dzieckiem, tylko jakby czuję że mam mniej doświadczenia, nie wiem jak to określić. 

Nie wiem jak opisać to co czuję. Spróbuje w tym celu posłużę się przykładem. Wyobraź sobie, że dotknęła Cię przypadłość zwana daltonizmem czyli problemami z odróżnieniem niektórych barw. Żyjąc przez lata postrzegałabyś swoje postrzeganie barw za naturalne i prawidłowe. Kto więc miałby Ci zwrócić uwagę na twoją przypadłość? Rówieśnicy zakładają że widzisz tak samo jak ty. Podobnie ty myślisz o nich.  Jedynie zbieg okoliczności lub badanie ujawniłoby prawdę. Podobnie było że mną. Nikt nie rozmawiał ze mną o sprawach które są  właściwe dla mojego wieku to skąd miałem wiedzieć że coś jest nie tak?

Teraz gdy to dotarło do mnie to jestem zapewniany że prawie wszystko da się nadrobić lub poprawić. Ale jakim kosztem? 

W dniu 28.06.2019 o 23:37, Kasztanek94 napisał:

Zdaję sobie z tego sprawę i po prostu żyję taka, jaka jestem.

Pozostanie przy dotychczasowej postawie doprowadzi mnie do ruiny i nieszczęścia.

W dniu 28.06.2019 o 23:37, Kasztanek94 napisał:

Nie wiem czy kojarzysz Madzię z Big Brothera - ma 31 lat a zachowuje się, jakby miala o wiele mniej, niektórzy ją za to krytykują, a ona czuje się z tym dobrze i ja ją za to bardzo podziwiam i szanuję. 

Nie znam. Nie oglądałem BB.  

W dniu 28.06.2019 o 23:37, Kasztanek94 napisał:

Przecież nie ma w tym nic złego, że ktoś dojrzewa wolniej, ważne, żeby ten rozwój następował, a nie żebyśmy stali w miejscu i zatrzymali się na jakimś wieku. 

Mam odmienne zdanie. Wszystko ma swoje granice.

Przez moje trudności nie umiem wykorzystać dane mi szanse. Żyje bez przyjaciół i znajomych. Nigdzie nie chodzę poza biblioteką i sklepem. Przez trudności w kontaktach z ludźmi zrezygnowałem ze studiów doktoranckich. Nie umiem odmawiać pomocy i przez to jestem wykorzystywany. Z powodu powyższego nie podejmuje pracy.  Mam wymieniać dalej?

  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przechodziłem przez coś takiego. Również oceniano mój wiek na 30+. Z wiekiem prawdopodobnie to minie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Trup666 napisał:

Przechodziłem przez coś takiego. Również oceniano mój wiek na 30+. Z wiekiem prawdopodobnie to minie. 

Czy możesz rozwinąć? Jaką diagnozę Ci postawiono? Jak Cię leczono? Czy udało się rozwiązać problemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, johnn napisał:

Czy możesz rozwinąć? Jaką diagnozę Ci postawiono? Jak Cię leczono? Czy udało się rozwiązać problemy?

O cholera, sorry stary, myślałem, że jesteś nastolatkiem ze sporo starszą mentalnością tymczasem jest odwrotnie, nie wiem jak ja czytałem wczoraj Twojego posta ale 5 piw chyba zrobiło swoje. :P Jesteśmy w różnej sytuacji więc nie podpowiem Ci nic konkretnego. Ale odpowiadając na pytanie: nie leczono, z wiekiem i zmianą nastawienia samo mi przeszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nastolatek uwięziony w ciele dorosłego to jeszcze nie tak strasznie... osobowość niedojrzałą można z powodzeniem "leczyć". Ale dorosły uwięziony w ciele nastolatka... dosłownie lub metaforycznie to albo wybryk natury albo zarzuty prokuratorskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mogłem edytować posta więc dopisuję w oddzielnym:
Może zaakceptuj taki stan rzeczy. Gdy widzę 30 latków uważających się za chodzące skamieniałości (też niebawem dołączę do tego grona wiekowego) to ręce opadają. Poznaj jakąś małolatę, ponoć to odmładza faceta.


PS 7 punktów (z 9, które wymieniłeś) pasują idealnie do mnie. Może zbyt bardzo zadręczasz się tym. Społeczeństwo przedstawia pewne stereotypy, schematy i koniecznie chciałbyś wpisać się w rolę "dojrzałego faceta" bo celem życiowym janusza z sąsiedztwa jest zapierdalać w fabryce do końca życia i nie chcesz być inny. Jeb to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Lord Cappuccino napisał:

Nastolatek uwięziony w ciele dorosłego to jeszcze nie tak strasznie... osobowość niedojrzałą można z powodzeniem "leczyć". Ale dorosły uwięziony w ciele nastolatka... dosłownie lub metaforycznie to albo wybryk natury albo zarzuty prokuratorskie.

Tak właśnie miałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.08.2019 o 13:41, Lord Cappuccino napisał:

Nastolatek uwięziony w ciele dorosłego to jeszcze nie tak strasznie... osobowość niedojrzałą można z powodzeniem "leczyć". 

Jak? Chętnie przekaże twoje uwagi mojemu psychologowi.

W dniu 12.08.2019 o 13:43, Trup666 napisał:

Może zaakceptuj taki stan rzeczy. Gdy widzę 30 latków uważających się za chodzące skamieniałości (też niebawem dołączę do tego grona wiekowego) to ręce opadają. Poznaj jakąś małolatę, ponoć to odmładza faceta.

Żyję z zasiłku. Mieszkam z mamą i bratem. Większość czasu spędzam w domu przy komputerze. Mam trudności w kontaktach z ludźmi w tym swobodnych rozmowach o byle czym. Mam 30+. Nigdy nie imprezowałem. Nie nadużywałem alkoholu lub narkotyków. Nie sądzę żeby wiele małolat było mną zainteresowanych.

W dniu 12.08.2019 o 13:43, Trup666 napisał:

Może zbyt bardzo zadręczasz się tym. 

Może.

W dniu 12.08.2019 o 13:43, Trup666 napisał:

Nie mogłem edytować posta więc dopisuję w oddzielnym:
Może zaakceptuj taki stan rzeczy. Gdy widzę 30 latków uważających się za chodzące skamieniałości (też niebawem dołączę do tego grona wiekowego) to ręce opadają. Poznaj jakąś małolatę, ponoć to odmładza faceta.


Społeczeństwo przedstawia pewne stereotypy, schematy i koniecznie chciałbyś wpisać się w rolę "dojrzałego faceta" bo celem życiowym janusza z sąsiedztwa jest zapierdalać w fabryce do końca życia i nie chcesz być inny. Jeb to.

Zwracam uwagę na coś innego.  Moi rówieśnicy w wieku 18+ podejmowali samodzielne decyzje z myślą o sobie i przyszłości. Na przykład siostra mojej dziewczyny w wieku 20 lat za zarobione za granicą pieniądze kupiła sobie auto, zrobiła prawo jazdy i kupiła meble do pokoju. A mając stypendium w szkole średniej i na studiach oddawałem pieniądze mamie na życie (np. chodziłem do Emipku z mamą aby ją namówić na zakup książek za moje pieniądze). Po skończeniu studiów okazało się że jestem nie przystosowany do samodzielnego życia. Nie radzę sobie. Nie mogę liczyć na wsparcie finansowe mamy a stypendium się skończyło. Zostałem z niczym. Znów musiałem chodzić na śmietniki aby przeżyć. Nie umie walczyć o swoje zdanie i wychodzić z inicjatywą. Przez powyższe czuję się bardzo źle i niedojrzale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn widzę, że tak jak wielu innych użytkowników forum, na wszelkie rady odpowiadasz "ale ja nie, bo coś tam coś tam". Ktoś Ci daje radę, Ty piszesz "nie, bo coś tam". Następna rada, "nie, bo coś tam". I tak w kółko. To błąd. wszelkie rady należy rozważyć przynajmniej starając się spojrzeć na nie obiektywnie, a nie z poziomu piwnicy. Nie po to ludzie udzielają rad, żeby na wszystkie usłyszeć "nie". Trzeba być strasznie zapatrzonym w siebie, żeby uważać, że jest się tak wyjątkowym, że żadne rady nie poskutkują.

 

Po drugie, odnoszę wrażenie, że okropnie zazdrościsz innym. Bo ktoś sobie kupił samochód, bo ktoś dostał pracę albo wziął ślub. Myślisz, że tamci ludzie mają w życiu więcej szczęścia od Ciebie? A skąd wiesz, czy nie byli w jeszcze gorszym dole, ale podnieśli się z niego, żeby być w tym miejscu, w którym są teraz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

@johnn widzę, że tak jak wielu innych użytkowników forum, na wszelkie rady odpowiadasz "ale ja nie, bo coś tam coś tam". Ktoś Ci daje radę, Ty piszesz "nie, bo coś tam". Następna rada, "nie, bo coś tam". I tak w kółko. To błąd.

Nie zgadzam się. Według moich ustaleń

  • 5 (pięć) rad odmówiłem,
  • Do 2 (dwóch) rad się nie ustosunkowałem,
  • 3 (trzy) rady wykonałem,
  • 2 (dwie) rady nie wiedziałem jak wykonać.

Powyższe ustalenia dotyczą powyższego wpisu (wątku). Czy mam podać więcej szczegółów?

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

To błąd.

Być może.

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

wszelkie rady należy rozważyć przynajmniej starając się spojrzeć na nie obiektywnie, a nie z poziomu piwnicy. Nie po to ludzie udzielają rad, żeby na wszystkie usłyszeć "nie"

Staram się to robić. Zwykle na moje rady psycholog nie odpowiada tj. pomija milczeniem.

Czy twoja uwaga dotyczy tylko pacjentów/użytkowników tego forum?

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

Trzeba być strasznie zapatrzonym w siebie, żeby uważać, że jest się tak wyjątkowym, że żadne rady nie poskutkują.

Trudno mi odpowiedzieć na tą uwagę.  

Czy masz na myśli wszystkie rady słuszne w danej sytuacji czy wszystkie rady wypowiedziane przez użytkowników forum? A może to jest stwierdzenie ogólne?

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

Po drugie, odnoszę wrażenie, że okropnie zazdrościsz innym. Bo ktoś sobie kupił samochód, bo ktoś dostał pracę albo wziął ślub.

Nie zazdroszczę. Sukcesy innych osób (w szczególności z najbliższego otoczenia) przyczyniają się do niesprawiedliwej oceny mojej osoby (latami) co jest powodem mojego wzburzenia i niepokoju. Niestety boję się i wstydzę się ujawnić prawdę kryjącą się za takim stanem rzeczy. A tym samym milcząco zgadzam się z oceną innych osób. Mam dość niesienia podwójnego brzmienia. Swoje zdanie podeprę dwoma przykładami:

 

Przykład 1.

Na studiach otrzymywałem spore stypendium nie mnie jednak istotną jego część przeznaczałem na zaspokojenie podstawowych potrzeb mojej mamy, brata i własnych. Pieniędzy nie starczało już na rozwijanie moich zainteresowań.  Nie otrzymywałem dodatkowego wsparcia finansowego bo środki które sobie zapewniłem były wystarczające (na naukę).  

 

Przykład 2.

Po otrzymaniu absolutorium  otrzymałem stypendium na ukończenie prac związanych ze złożeniem pracy magisterskiej. Niestety w istotnej części środki pieniężne były przeznaczone na zaspokojenie podstawowych  potrzeb rodziny. Muszę zaznaczyć, że pracę pisałem na parapecie okiennym (nie mieliśmy mebli, używaliśmy kartonów nie wspominając o innych niedogodnościach). Nawet mój promotor był na mnie zagniewany przez znaczną zwłokę w ukończeniu pracy magisterskiej spowodowaną moją ogólną sytuację. Ale nie powiedziałem mu ani słowa. Wstyd i upokorzenie znosiłem w samotności. 

 

Dotyka mnie niesprawiedliwa ocena mojego zachowania a jednocześnie brak pomocy w dochodzeniu moich praw i prawdziwego stanu rzeczy. 

Oczekuje sprawiedliwości oraz prawdy. Nie żądam przywilejów lub ulg.

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

Myślisz, że tamci ludzie mają w życiu więcej szczęścia od Ciebie? 

Nie wiem. Zwykle porównuje się do osób z najbliższego otoczenia. Przykład podałem we wcześniejszym wpisie. 

Czy masz na myśli konkretne osoby? Czy odnosisz się do moich słów jeżeli tak to wskaż odpowiednie fragmenty.

W dniu 29.08.2019 o 22:48, z o.o. napisał:

A skąd wiesz, czy nie byli w jeszcze gorszym dole, ale podnieśli się z niego, żeby być w tym miejscu, w którym są teraz?

Nie wiem. Staram się odnosić do średniej i osób które znam.

Można porównać każdego z każdym ale jakie wnioski należy wyciągnąć z takiego porównania?

 

Chętnie rozstrzygnę wszystkie kwestie, które poruszyłeś w swoim wpisie powyżej. 

Dziękuje za twój komentarz. Skłonił mnie on do różnorakich rozważań. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, może zrozumiałeś mnie źle, że jestem osobą nieżyczliwą i nieuprzejmą. A tak nie jest. Jestem zwyczajnie szczera. Często piszę lub mówię co mi siedzi w głowie, bez myślenia o tym, że mogę mogę u kogoś wywołać negatywne odczucia, czy po prostu skrzywdzić słowami. Dobrze, że myślisz o tych radach z forum i niektóre z nich wprowadzasz w życie. Ja nie mam dla Ciebie żadnych, nie czuję się na tyle mądra ani kompetentna, żeby komuś coś doradzać. Jeśli wcześniej coś Ci radziłam, możesz śmiało to olać. ;)

Ja też pochodzę z biednej rodziny, mieszkaliśmy we trójkę, znaczy ja i rodzice, na 20 metrach kw. bez łazienki, z wc wspólnym dla trzech rodzin. Nie miałam swojego pokoju aż do 18. roku życia. Rodzice jedli chleb z masłem i chińskie zupki, żebym ja miała wędlinę na kanapkach do szkoły. Było źle, a muszę zaznaczyć, że rodzice oboje pracowali i nie pili. Także wiem, co to bieda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×