Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dorin92

Brak szczęścia do ludzi, wieczna samotność

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Mnie niestety kaleczy mój wzrost więc nawet będąc takim naciąganym 6/10 mogę pomarzyć bo nawet kobiety niższe ode mnie chciały by wysokiego faceta 

 

ostatnio własnie widziałem taki cyrk w sklepie typ chyba ze 2 metry a laska 150 cm :D

 

przez bycie takim "beta misiaczkiem" jakiego szukasz moje dwa związki legły w gruzach więc wyciągnij z tego wnioski , taki facet się nudzi po czasie 

 

może mam dziwne gusta ale kobiety które mi się podobają nie podobają się żadnemu z moich kolegów a jeden ma zadatki na modela więc raczej nie mierzę wysoko albo oni mają dziwne gusta 

 

Edytowane przez ultrasone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Dorin92 napisał:

Trzeba się skupić na własnym rozwoju i zdrowiu, bo to najważniejsze, ale jednocześnie być otwartym na to, co los przyniesie.

Ja mam za rok 40-tkę, czekanie na uśmiech losu nie jest zbyt  racjonalne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, carlosbueno napisał:

Ja mam za rok 40-tkę, czekanie na uśmiech losu nie jest zbyt  racjonalne. 

Nie powiedziałam, że masz siedzieć w jaskini przecież, tylko żeby w pierwszej kolejności skupić się na tym, co najważniejsze - czyli na zdrowiu. Bo bez tego ani rusz, niezależnie czy będziesz samotny, czy też w związku. 40 lat to nie wyrok, a już zwłaszcza dla faceta. Również pod tym względem los jest dla Was o wiele bardziej łaskawy, czego zazdroszczę. Trzymam kciuki, żeby ten rok był dla Ciebie przychylniejszy i żeby wydarzył się jakiś przełom 🙂  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, ultrasone napisał:

może mam dziwne gusta ale kobiety które mi się podobają nie podobają się żadnemu z moich kolegów a jeden ma zadatki na modela więc raczej nie mierzę wysoko albo oni mają dziwne gusta 

Ja mam niestety typowy gust,  podobają mi się te kobiety które podobają się innym a z racji swojej niskiego statusu, nieśmiałości itd  mam na nie mniejsze szanse. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi akurat status kobiety nie robi różnicy jeżeli nie jest narcyzem czy snobem który się wywyższa przez swoja pozycję czy wykształcenie.

Odnośnie tego co pisałem w wcześniej z moimi kuplami chodziło mi o wygląd. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zabawnie się czyta takie dyskusje jak wyżej. Potyczka o rację, każde z Was chciało by mieć na nią monopol. Do tego wszechogarniająca generalizacja i radykalnosc.

 

 Brakuje Wam dystansu i otwartej głowy.

 

Portale randkowe są złe i trzeba je zdelegalizować.

Kobiety są złe bo lecą na bogatych facetów. 

Faceci są źli bo lecą na ładne kobiety.

 

A jakoś ja mam dobre doświadczenia z takimi portalami, więc jak to w końcu jest, są złe czy nie?

 

Więc to nie portale randkowe są złe, tylko Twoja interpretacja i postrzeganie tego, co się na nich dzieje, oraz brak zrozumienie mechanizmów które tam rządzą.(do tego który tam psioczył że te złe i głupie dziewczyny nie odpisują)

 

Droga Autorko,  trochę pogubiliśmy wątek, pozwole sobie do niego wrócić.

 

Zobacz, są na tym świecie obrzydliwi przestępcy, którzy popełniali takie zbrodnie o jakich nawet nie śniłaś, a którym wszystko uchodziło płazem, nigdy nie zostali schwytani, lub ze wszystkiego się wybronili....albo...po 4 miesiącach odsiadywania kary dostawali ułaskawienie od samego Prezydenta.

 

Są na tym świecie ludzie którzy uczciwie, ciężką pracą zbudowali ogromny biznes, bardzo dobrze prosperujący, mieli wysoką pozycję społeczną i szczęśliwą rodzinę. Aż pewnego dnia w wypadku samochodowym na zawsze tracą żonę i córkę. Zostaje sam, wpada w depresje i alkoholizm. Traci WSZYSTKO.

 

Lub odwrotnie. Są ludzie którzy z kompletnego rynsztoku, wychodzą na piedestał. Bo GDZIEŚ TAM, przy dworcu, "PRZYPADKIEM" poznali KOGOŚ, kto zna KOGOŚ, kto ma kuchnie do wyremontowania. Do tego TEN KTOŚ został wylosowany przez zainteresowanego  bezdomnego spośrod 50ciu osób by podejść do niego po 2 złote. Bezdomny okazuje sie być ogarniającym budowlanke. Wyremontował "Ktosiowi" kuchnie, w zamian dostał swój pokój i trochę kasy na start, zaraz potem znalazł robotę i dzisiaj jest moim sąsiadem.

 

Powyższe przykłady możesz określić mianem szczęścia, pechem , zrządzeniem losu, przypadkiem lub jakimkolwiek innym synonimem który podpowie Ci SJP, to nie istotne. Istotny jest fakt, że w powyższych przykładach los bohaterów nie był w żaden sposób zależny od ich kontroli, wpływu i woli.To znaczy że powyższe zdarzenia zostały CZYMŚ sprowokowane, one musiały się stać, a więc czym jest to "COŚ"? Tutaj bym musiał bym wejść w temat astrologii i bioenergetyki ale tego nie zrobię bo:

1. Jest to w h*j nudne.

2. I tak masz to w dupie.

 

Nie mniej jednak mam nadzieję że na drodze rozwijania swojej osobowości zachaczysz też o tematy duchowości i nie będziesz uprawiać pseudo rozwoju, i czytać (według mnie) bzdurnych skomercjalizowanych książek typu "Sekret"

 

Odnośnie Szabelskiego, masz rację, jest mega obleśny, wygląda jak biały Shrek, jest brzydki, łysy i ma odstające uszy, ale rady i metody które przekazuje, są niezwykle praktyczne i skuteczne. Gdy by było inaczej to bym go nie polecał, bo też jestem bardzo wyczulony na kicz, blef, bzdury i obłudę.

Edytowane przez BELFEGOR

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz także rację z tym, że udziela porad dla facetów szukających przygód. Jednak z łatwością trafisz też na materiały typowo związkowe. Selekcjonujesz kontent odpowiedni dla siebie.

 

"Bycie dobrym i empatycznym się nie sprawdza"

 

-hm, to coś w stylu: Przez całe życie pił wodę mineralną, i po 100 latach umarł.. woda mineralna go zabiła.

 

Stworzyłaś sobie związek przyczynowo skutkowy i w niego uwierzyłaś. Ja też jestem dobry i empatyczny, w końcu zodiakalna ryba. I u mnie sprawdza się bardzo dobrze. Ludzie mi ufają, usmiechają sie gdy mnie widzą i chętnie spełniają moje prośby bo prawie zawsze są mi to winni. Więc?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O introwertyzmie coś wiem, bo czytałam o tym książkę i ludzie tacy są pochłonięci swoim światem wewnętrznym, akurat koleżanki możesz sobie znaleźć, ale faceta nie polecam, wszystkie kobiety, które wychodzą za mąż to idiotki a potem płaczą, że stały się ofiarą przemocy, bo facet stosuje przemoc, niestety takie jest życie, facet to facet, agresja jest wpisana w ich życie, dlatego polecam zająć się własnym hobby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, alone05 napisał:

bo facet stosuje przemoc, niestety takie jest życie, facet to facet, agresja jest wpisana w ich życie, dlatego polecam zająć się własnym hobby.

Skąd takie wnioski, ja np nigdy nie użyłem przemocy i sądzę że większość facetów jej wobec kobiet nie używa. A to że wiele kobiet zamiast kogoś spokojnego wybiera narwańca tryskającego testosteronem, który niechybnie je zdradzi  to zupełnie inna para kaloszy, to czysta biologia.  Zresztą faceci nie lepsi wybiorą głupią i zołzę byle ładną a nie mało atrakcyjna miłą i mądrą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, carlosbueno napisał:

 A to że wiele kobiet zamiast kogoś spokojnego wybiera narwańca tryskającego testosteronem, który niechybnie je zdradzi  to zupełnie inna para kaloszy, to czysta biologia.  Zresztą faceci nie lepsi wybiorą głupią i zołzę byle ładną a nie mało atrakcyjna miłą i mądrą. 

 

 

Czy to jest aż takie dziwne i szokujące że wybieramy sobie takiego partnera do którego poczujemy chemię i który nam się podoba, a nie takiego którego z rozsądnego punktu widzenia powinniśmy?

 

Niestety wybieranie sobie partnera nie jest jak wybieranie pralki w markecie, o odpowiednich parametrach, funkcjach i cenie, gdzie nad procesem wyboru masz pełną świadomą kontrolę

Edytowane przez BELFEGOR

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, BELFEGOR napisał:

Czy to jest aż takie dziwne i szokujące że wybieramy sobie takiego partnera do którego poczujemy chemię i który nam się podoba, a nie takiego którego z rozsądnego punktu widzenia powinniśmy?

Dokładnie, to drugie to by było czyste wyrachowanie. I tak źle i tak niedobrze :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WRACAM PO KRÓTKIEJ PRZERWIE. U mnie bez zmian.

 

Mam 27 lat i jestem sama jak palec. Ostatnio coraz częściej się zastanawiam czy znalezienie nowych znajomych OD ZERA w moim wieku jest jeszcze możliwe i wydaje mi się, że chyba jednak nie, a zwłaszcza dla introwertyczki, tej spokojniejszej, która nie ma takiej siły przebicia.

 

Nie mam już naprawdę pomysłów gdzie poznać kogoś w zbliżonym wieku i podobnym stylu życia i zainteresowaniach. Dramat. 

Coraz częściej chce mi się już wyć z tej samotności, bo ileż można w kółko chodzić samej po "mieście" czy parku. 
Poza mamą w realu nie mam do kogo gęby otworzyć. Dosłownie.

 

Mam wrażenie, że w małych mieścinach ludzie ani trochę nie są otwarci na nowe znajomości. Z reguły w moim przedziale wiekowym każdy już kogoś ma - partnera, przyjaciół, własną rodzinę. Krótko mówiąc - takie stałe grono osób, którego się trzyma. Czasem przeplecie się ktoś nowy, coś na zasadzie "znajomy znajomych". Jednak żeby poznać kogoś zupełnie od zera, gdy nie ma kto nas wkręcić do jakiejś grupki czy zapoznać chociaż z jedną osobą... Wydaje się to misją nierealną. W kwestii relacji damsko-męskich nie wygląda to lepiej, bo statystycznie partnerzy poznają się wzajemnie właśnie przez znajomych. Także błędne koło się zamyka: nie masz znajomych - nie masz też gdzie poznać faceta. Nie masz faceta - nie poznajesz też nowych ludzi.

 

Najczęstsze rady w tym przypadku to "wychodź z domu, wyjdź do ludzi", tylko co to niby oznacza w praktyce? Bo bezcelowe samotne chodzenie po mieście nic nie daje - sprawdziłam. Ponad rok wychodzę na siłę na długie spacery, żeby nie kisić się w domu przed komputerem, bo przecież "miłość sama nie zapuka do twoich drzwi". Cóż, na spacerach jakoś też nic spektakularnego się nie dzieje i nikt z nieba nie spada. Chyba nawet pogarsza to mój stan, bo widzę wokół pary czy grupki ludzi, a ja wszędzie i zawsze sama, przez to jeszcze bardziej czuję się wyobcowana, odrzucona, przezroczysta. Jak felerny puzzel, który nie pasuje do układanki.

 

Czuję się już taka zahukana i zdziczała przez brak kontaktów z ludźmi, nie wiem czym sobie na to wszystko zasłużyłam. Dół z każdym kolejnym rokiem się pogłębia, bo choć staram się pracować nad sobą i wychodzić ze swojej strefy komfortu, to nie zmienia się kompletnie nic. Odbijam się od ściany i tkwię w coraz większym koszmarze odkąd skończyłam liceum i kontakt z ludźmi zaczął wysiadać całkowicie. Do niczego się nie nadaję, nie potrafię nawet znaleźć sobie pracy za najniższą krajową, zresztą w tym względzie mam tak silne lęki na samą myśl o podjęciu najmniejszego wyzwania, że pewnie i tak szybko by mnie wyrzucili lub musiałabym sama zrezygnować z powodów zdrowotnych i nasilającej się nerwicy.

 

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że jestem przypadkiem beznadziejnym i nigdy nie wyrwę się z domu rodzinnego, z tego "miasta" i że żaden mężczyzna nie obdarzy mnie uczuciem, no bo za co miałby mnie pokochać. Za bezradność i nieudacznictwo w każdej możliwej dziedzinie życiowej? 

 

Czy komuś tutaj się udało poznać nowych ludzi tak jakoś samoistnie? Czy ktoś z Was znalazł drugą połówkę mimo braku znajomych? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyznam się szczerzę że zgadzam się z tym błędnym kołem , nie wiem kto jest w gorszej sytuacji ty czy ja :

 

Moja egzystencja opiera się na kilku powtarzalnych czynnościach :

 

-praca

-spacery

-siłownia

-rower

-w coś pograć lub coś obejrzeć

 

mam 3 kumpli na krzyż (niby lepiej niż ty) ale 2 z nich ma udane związki a ten trzeci po prostu na razie skupia się na pracy , jestem z 3miasta i u mnie jest o tyle gorzej że jakim sposobem nie spróbował bym kogoś poznać to i tak jestem olewany przez wszystkie dziewczyny z którymi próbuję nawiązać kontakt.

 

szczerze ? to chyba wolał bym nie mieć możliwości spotykania kobiet niż być non stop zlewanym przez nie już nie mówiąc o tym że gdy idę po raz 4363463 sam nad morze to widząc te wszystkie szczęśliwe pary mam ochotę rozbiec się w mur i pierdolnąć solidnie.

 

ze znajomymi (mogę ich zliczyć na palcach jednej ręki) nie wychodzę bo nie lubię zbytnio chlania i dużych skupisk ludzi  

jesteś w stanie wyobrazić sobie poziom mojej frustracji i mój stan psychiczny gdy ewentualnie jak jakaś dziewczyna jest pozytywnie zaskoczona moim "zagadaniem" to albo ma obrączkę na palcu co zauważam za późno albo kogoś ma ? mam wrażenie że wisi nade mną jakaś klątwa przez którą o "miłości" mogę pomarzyć  

 

odradzam wszelkie strony typu badoo czy sympatia , tam ludzie są dla zabicia czasu ile razy miałem dopasowanie a potem słyszałem "nie jestem zainteresowana" RĘCE OPADAJĄ ! a faceci szukają tam tylko jednego 

 

Edytowane przez ultrasone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×