Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Eli1234

Problem w związku - co dalej?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,
postanowiłam do Was napisać, ponieważ chciałabym przeczytać jakąś obiektywną opinię na temat sytuacji w jakiej się znajduję.

Jestem z moim partnerem od 2,5 roku, mieszkamy razem od ponad roku, rok temu zaręczyliśmy się. Ja 29 lat, on 33, oboje pracujemy.

Wydaje mi się, że po otrzymaniu pierścionka zaręczynowego od faceta normalną rzeczą jest rozmowa, plany na temat przyszłości - czy będzie ślub, jaki, kiedy? Na początku tego roku próbowałam podjąć powyższy temat, skończyło się kłótnią, bo on "nie jest jeszcze gotowy". Mnie nie chodziło o to, żebyśmy się już od razu pobierali, tylko o normalną rozmowę - jak ja to widzę, jak Ty to widzisz... Tymczasem pokłóciliśmy się strasznie, ponieważ on nie potrafi się określić, kiedy chce tego ślubu, czy w ogóle... a i przy okazji usłyszałam, że on dzieciorobem nie jest, więc podejrzewam, że o dziecku mogę zapomnieć. Od tamtej kłótni nie poruszam tego tematu, on nie zaczyna.

Kolejną sprawą jest jego stosunek do mojej rodziny. Nie chce ze mną odwiedzać moich rodziców, bo ich nie lubi. Nie lubi także mojego rodzeństwa oraz ich partnerów. Nie lubi chodzić na imprezy rodzinne, powiedział mi, że na wesela, czy inne imprezy do mojej rodziny chodzić ze mną nie będzie, bo to nie jest jego rodzina tylko moja. W każde ostatnie święta, od kiedy jesteśmy razem (Boże Narodzenie, Wielkanoc) są kłótnie, bo on nie chce ze mną jechać do moich rodziców. Oczywiście po kłótni jakoś się zgadza i jedziemy razem, ale ile to później muszę się wysłuchiwać, że mój ojciec powiedział to czy tamto, a bratowa to jest taka czy siaka. Ponadto potrafi być chamski i opryskliwy w stosunku do członków mojej rodziny. Ja nie robię mu problemów i zawsze chce się dogadać, w stylu - w jeden dzień świąt jedziemy do moich rodziców, w drugi do twoich. Nawet jak mi się nie chcę to nie stroje fochów, tylko jadę, bo uważam to za normalną rzecz.

Ostatnio bardzo głęboko zastanawiam się nad sensem tego związku, dla mnie bardzo ważne są stosunki z partnerem, z rodziną także, ale nie wyobrażam sobie, żeby dalej to tak wszystko wyglądało. Po prostu wydaje mi się, że mój partner na siłę tworzy jakieś problemy, których tak naprawdę nie ma. Mam wrażenie, że w ogóle nie chce iść na kompromisy i że to ja więcej się w tym związku poświęcam niż on. Mam 29 lat, chciałabym wiedzieć na czym stoję i móc w jakiś sposób zaplanować swoją przyszłość, a nie czekać w zawieszeniu i "co ma być to będzie".

Czy za dużo wymagam? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Z czasem będzie gorzej. Istnieje inna ewentualność, ale to wymaga pracy nad sobą, własnym rozwojem, samoświadomością i oczywiście współegzystencją. Będziesz się męczyć, ale to Twój wybór i Twoje życie.

Edytowane przez emikado

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za dużo tego wszystkiego, zwłaszcza że dotyczy to bardzo ważnych spraw. Według mnie nie ma sensu ciągnąć dalej, bo za kilka lat będziesz psychicznym wrakiem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź, z grubej rury, ale trafnie.

Faktycznie, w kluczowych sprawach niestety mamy inne poglądy. I o ile ja potrafię czasami coś przemilczeć, nie komentować i iść na ustępstwo, to mój partner niestety nie. Macie rację, związek bez przyszłości i brnąc w to dalej tylko siebie unieszczęśliwiam :classic_sad:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×