Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
poszkodowany

Kiedy powróci pamięć i koncentracja?

Rekomendowane odpowiedzi

Od 12 dni biorę SSRI - Paroxinor (paroksetyna). Kiedy mogę spodziewać się powrotu pamięci tj. zapamiętywanie i przypominanie sobie informacji? A kiedy powróci dobry nastrój?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Faktycznie musisz mieć niezłe jazdy z pamięcią, skoro założyłeś praktycznie trzy takie same wątki - jedyne w swoim dorobku forumowym..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Teoretycznie zmniejszenie objawów depresji i powrót lepszego nastroju powinny poprawić Twoje funkcje poznawcze . Po ok. 3 tygodniach powinna następować stopniowa poprawa.Jednak SSRI i w tym paroksetyna szczególnie, ma na niektórych właściwości "zamulające".Nie znam lepszego określenia.To lek do leczenia lęku i depresji. W tych obszarach oczekój poprawy.Każdy może zareagować inaczej ale to nie działanie z automatu ze wskazaniem ilości dni do polepszenia pamięci.Czekaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj!

Odpowiem na podstawie swojego doświadczenia z SSRI (Escitalopram).

Poprawa nastroju zaczęła u mnie być odczuwalna po ok. 3-4 miesiącach. Jeśli chodzi o pamięć to trwa to dłużej. Mi wróciła po ok. roku brania leków. Teraz nie mam żadnych problemów z pamięcią, a miałam dosyć uciążliwe (kilka razy dziennie zapominanie po co gdzieś poszłam, co miałam zrobić, zapominanie i gubienie rzeczy wszędzie, niepamiętanie kto co powiedział itp. Ogólnie krótkotrwałam mi szwankowała dość mocno).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ogolnie mam bardzo duzy problem z pamiecia i na dodatek po ssri mi sie to stalo. Jestem jak zombie. Staram sie cos robic. Ale siedze i sie gapie w sufit i spie do popoludnia. Odstawilam leki bardzo dawno 2 lata. Mialam przepisane na przelykanie i od tamtej pory czuje ze sie za szybko wchlonely i mi zaszkodzily. Prosze o rade co dalej...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi po SSRI pamięć się pogorszyła. Nie pamiętam często co czytam oraz pamiętam większość mojego życia tak słabo, jakby wszystko do tej pory mi się śniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poprawa nastroju następuje szybciej niż regeneracja mózgu. Mój lekarz mówi, że neurony się regenerują w pełni po 6 miesiącach od silnego stresu/depresji, dlatego leki trzeba brać minimum pół roku. Ale w praktyce koncentracja się znacznie poprawia wraz z poprawą nastroju, bo pierwszą przyczyną, że w depresji nie można się na niczym skupić, jest cierpienie lub brak motywacji by się czymś zainteresować. Z kolei leki mają działanie lekko zamulające, dekoncentrujące i ciężko zwykle potem rozgraniczyć, czy zamula lek czy rozkojarzenie jest efektem depresji. Dlatego jak objawy miną, dobrze jest zmniejszać leki do minimum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"lekko zamulające" to co innego niż anhedonia a u mnie to się stało po ssri. koncentracja wraca powoli, ale wraca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
"lekko zamulające" to co innego niż anhedonia a u mnie to się stało po ssri. koncentracja wraca powoli, ale wraca

Zastanawia mnie w takich momentach, czy jest jakaś metoda na odróżnienie, czy anhedonia to skutek zażywanych leków czy niewyleczona depresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdarzyło mi się w życiu,będąc nastolatką, brać SSRI.Było to jak kulą w płot,bo problemy okazały się efektem niezdiagnozowanej wtedy padaczki pourazowej.

W stosunku do leków na epilepsję (przepisywane również w przebiegu CHAD) SSRI naprawdę nie mają tak mocnego działania na pamięć czy koncentrację( w ogóle do mocnych leków nie należą ).Wierzcie mi lub nie,ale po latach doszłam do wniosku,że to głównie zły nastrój ,depresja, powodują te problemy.Czasami też wydaje nam się,że o czymś zapomnieliśmy,lecz w trakcie takiego stanu mózg po prostu gorzej działa ,nie skupia się. Znikają one po tych 3-4 miesiącach bo SSRI zaczyna działać. Jeśli utrzymują się problemy po tym czasie, to moim zdaniem lek należy zmienić bo albo nie działa albo rzeczywiście źle wpływa.

 

Nie złośćcie się, nie chodzi mi o to że oskarżam o symulację etc.Sama zaczęłam odróżniać pewne rzeczy, dopiero w przebiegu epilepsji.Muszę umieć odróżnić efekt złego nastroju od napadu etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"lekko zamulające" to co innego niż anhedonia a u mnie to się stało po ssri. koncentracja wraca powoli, ale wraca

Zastanawia mnie w takich momentach, czy jest jakaś metoda na odróżnienie, czy anhedonia to skutek zażywanych leków czy niewyleczona depresja.

 

Banalne. Anhedonia w depresji powodowana jest smutkiem. Anhedonia po ssri nadmiarem szczęścia, mamtowdupizmu. Efekty te same ale powód ich powstania różny. W depresji - po co coś zmieniać, to nie ma sensu skoro i tak ciągle jest źle. Po ssri - po co coś zmieniać skoro wszystko mi pasuje, jakoś się ułoży z windykacją, who care, ale nudny ten sufit.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

arahja7, u mnie po SSRI wystąpiła bez żadnego powodu anhedonia, ale bardziej na zasadzie, że chciałbym się czymś cieszyć, ale nie potrafię. Chciałbym coś zmienić, ale to nie ode mnie zależy. Powodem nie jest smutek, ale pustka. Robię coś co chcę, ale organizm nie pozwala mi się tym cieszyć i jest przez to jeszcze gorzej. Trochę paradoks, że po antydepresantach pasuje mi bardziej do depresyjnej. Dobrze, że mam nowy lek. Mam nadzieję, że pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Robię coś co chcę, ale organizm nie pozwala mi się tym cieszyć i jest przez to jeszcze gorzej.

Tu jest właśnie olbrzymi problem, przynajmniej u mnie. Dlaczego wymagasz, aby wykonywanie akurat tej czynności, którą ty chcesz, dawało Ci przyjemność? Czy wykonywanie tej czynności dawało Ci przyjemność w przeszłości? Jeżeli w przeszłości dawało Ci to przyjemność, to być może coś się popsuło po drodze, ale jeżeli w przeszłości dana czynność nie dawała Ci przyjemności to skąd oczekiwanie, aby miała teraz dawać? W moim przypadku to wszystko nie jest ze sobą kompletnie powiązane, czynności, które chcę nie sprawiają mi przyjemności, natomiast czynności, których nie chcę sprawiają mi przyjemność. Nie da się tego w żaden sposób trwale połączyć, nawet gdy będę się zmuszał do czegoś co chcę, ale nie sprawia mi przyjemności. Jeżeli coś nie sprawia przyjemności to nie będzie sprawiało, nawet jeżeli to bardzo chcę. To czy coś chcę nie ma tutaj kompletnie znaczenia. Podam taki przykład: nie chcę obrażać i ośmieszać innych osób pomimo, iż sprawia mi to wielką przyjemność; Chcę być imprezowiczem i duszą towarzystwa pomimo, iż nie sprawia mi to przyjemności. Tego jest cała masa. Dodam, że nie da się tego zmienić, jeżeli coś chcę to będę tego chciał, pomimo, iż nie sprawia mi to przyjemności, bo sprawdzałem, natomiast jeżeli nie wykonuję czegoś co sprawia mi przyjemność nawet gdy tego nie chcę, to po dłuższym czasie i tak muszę to wykonać, bo wybuchnę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wkuuporr, chodzi o coś, co pragnę myślami, bądź kiedyś mi sprawiało przyjemność, ale mój organizm tego tak JUŻ nie traktuje, a wręcz czasami mi pogarsza samopoczucie. Chyba u mnie działa to jeszcze inaczej niż u Ciebie.

 

PS. Podobają mi się Twoje rozbudowane posty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
arahja7, u mnie po SSRI wystąpiła bez żadnego powodu anhedonia, ale bardziej na zasadzie, że chciałbym się czymś cieszyć, ale nie potrafię.

 

A co masz teraz? Bo widzę, że escitaploram. Też go brałam, 5mg, on pobudza wyłącznie serotoninę. Mnie nic nie cieszyło ale zwisało mi to. Nie potrafiłam grać w gry, oglądać TV, pornole były jak zwykłe filmy, nic nie dawało szczęścia. Myślę, że było tak przez ciągły podwyższony poziom "szczęścia" ale brak dodatkowej stymulacji reszty mózgu. Czyli leżałam i zmiana tego stanu nie powodowała większego szczęścia tylko byłam obojętna.

 

 

Tu jest właśnie olbrzymi problem, przynajmniej u mnie. Dlaczego wymagasz, aby wykonywanie akurat tej czynności, którą ty chcesz, dawało Ci przyjemność? Czy wykonywanie tej czynności dawało Ci przyjemność w przeszłości? Jeżeli w przeszłości dawało Ci to przyjemność, to być może coś się popsuło po drodze, ale jeżeli w przeszłości dana czynność nie dawała Ci przyjemności to skąd oczekiwanie, aby miała teraz dawać? W moim przypadku to wszystko nie jest ze sobą kompletnie powiązane, czynności, które chcę nie sprawiają mi przyjemności, natomiast czynności, których nie chcę sprawiają mi przyjemność. Nie da się tego w żaden sposób trwale połączyć, nawet gdy będę się zmuszał do czegoś co chcę, ale nie sprawia mi przyjemności. Jeżeli coś nie sprawia przyjemności to nie będzie sprawiało, nawet jeżeli to bardzo chcę. To czy coś chcę nie ma tutaj kompletnie znaczenia. Podam taki przykład: nie chcę obrażać i ośmieszać innych osób pomimo, iż sprawia mi to wielką przyjemność; Chcę być imprezowiczem i duszą towarzystwa pomimo, iż nie sprawia mi to przyjemności. Tego jest cała masa. Dodam, że nie da się tego zmienić, jeżeli coś chcę to będę tego chciał, pomimo, iż nie sprawia mi to przyjemności, bo sprawdzałem, natomiast jeżeli nie wykonuję czegoś co sprawia mi przyjemność nawet gdy tego nie chcę, to po dłuższym czasie i tak muszę to wykonać, bo wybuchnę.

 

Mi się wydaje, że to są zaburzenia funkcji poznawczych (czyli masz ujowo zaprogramowany system w głowie) i na prawidłowe zaprogramowanie jest psychoterapia lub autoterapia. Dobrzy psychoterapeuci piszą książki jak samemu przejść przez terapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

arahja7, też nie umiem grać w gry, oglądać TV i dodatkowo jestem jeszcze ruchowo spowolniony, kompletny brak motywacji. Jedyne co robię to czytam to forum, oglądam filmiki na YT i czasami z kimś popiszę przez internet lub poleżę. Jestem kompletnym wrakiem człowieka. Nie robię nic, wegetuję... Długo tak nie wytrzymam, dlatego psychiatra zmieniła mi lek z Sertraliny na właśnie Escitalopram. Biorę go dopiero trzeci dzień, więc jeszcze nie mogę nic na jego temat powiedzieć. Jeszcze ta dziwna, sztuczna emocjonalność. Czasem pustka, czasem jakieś dziwne wewnętrzne pobudzenie przy jednoczesnej anhedonii, czasem śmiechnę jednocześnie nie czując żadnych emocji, czasem spróbuję popłakać, ale to cholerstwo co brałem mi zabraniało i przez to aby rozładować resztki negatywnych emocji wybuchałem śmiechem. Nie powinienem był zaczynać wchodzić w żadne leki, ponieważ nie było mi to potrzebne. Dałbym radę sobie sam poradzić z pewnymi problemami, a przez leki jest jeszcze gorzej. arahja7, jak udało Ci się z tego stanu wyjść? Zmienili Ci leki czy rzuciłaś to cholerstwo całkowicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mi się wydaje, że to są zaburzenia funkcji poznawczych (czyli masz ujowo zaprogramowany system w głowie) i na prawidłowe zaprogramowanie jest psychoterapia lub autoterapia. Dobrzy psychoterapeuci piszą książki jak samemu przejść przez terapie.

Różnym osobom, różnie się wydaje. Mnie już nie interesuje jak to się nazwie, możemy to nazywać nawet opętaniem. Skupiam się jedynie na objawach.

 

kompletny brak motywacji. Jedyne co robię to czytam to forum, oglądam filmiki na YT i czasami z kimś popiszę przez internet lub poleżę. Jestem kompletnym wrakiem człowieka. Nie robię nic, wegetuję...

To tak samo jak ja. To są moje jedyne zajęcia od około 6 miesięcy. Tylko, że ja mam motywację, jedynie siły mi obecnie brak.

 

Jeszcze ta dziwna, sztuczna emocjonalność. Czasem pustka, czasem jakieś dziwne wewnętrzne pobudzenie przy jednoczesnej anhedonii

U mnie wygląda to w ten sposób, że z tej pustki w ciągu dnia wyskakują różne emocje. Przeczytam/oglądnę/pomyśle coś śmiesznego, to zaczynam się śmiać, czuję radość, dostaję mnóstwo energii i świetnego humoru. Wtedy czuję, że żyję. Chce mi się tańczy i śpiewać. Jednak po jakimś czasie, różnie z tym jest, ale załóżmy po 20 minutach, gdy przeczytam/oglądnę/pomyślę coś dla mnie smutnego, to zaczynam wewnątrz usychać, dostaję drętwoty, czuję smutek, nie mam na nic siły i nie chce mi się żyć. No i tak to sobie skacze, a ja to obserwuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
arahja7, też nie umiem grać w gry, oglądać TV i dodatkowo jestem jeszcze ruchowo spowolniony, kompletny brak motywacji. Jedyne co robię to czytam to forum, oglądam filmiki na YT i czasami z kimś popiszę przez internet lub poleżę. Jestem kompletnym wrakiem człowieka. Nie robię nic, wegetuję... Długo tak nie wytrzymam, dlatego psychiatra zmieniła mi lek z Sertraliny na właśnie Escitalopram. Biorę go dopiero trzeci dzień, więc jeszcze nie mogę nic na jego temat powiedzieć. Jeszcze ta dziwna, sztuczna emocjonalność. Czasem pustka, czasem jakieś dziwne wewnętrzne pobudzenie przy jednoczesnej anhedonii, czasem śmiechnę jednocześnie nie czując żadnych emocji, czasem spróbuję popłakać, ale to cholerstwo co brałem mi zabraniało i przez to aby rozładować resztki negatywnych emocji wybuchałem śmiechem. Nie powinienem był zaczynać wchodzić w żadne leki, ponieważ nie było mi to potrzebne. Dałbym radę sobie sam poradzić z pewnymi problemami, a przez leki jest jeszcze gorzej. arahja7, jak udało Ci się z tego stanu wyjść? Zmienili Ci leki czy rzuciłaś to cholerstwo całkowicie?

 

A jak było zanim zacząłeś brać leki? I co sprawiło, że zacząłeś je brać skoro uważasz, że byś sobie poradził? Wtedy też tak myślałeś?

 

Ja dostałam jeden lek który bez dwóch zdań był mi potrzebny mianowicie xanaxs na ataki paniki co kilka miesięcy. Natomiast escitalopram to był pomysł mojej psychiatry z którym się nie zgadzałam (uważałam, że nie był mi potrzebny) ale to nie był pierwszy raz gdy ktos mi go przepisał. Uznałam, że pewnie lekarze wiedzą coś czego ja nie wiem więc zaczęłam go brać. Wchodził i wychodził mi 3-5 dni więc mega szybko miałam efekty. Przez pierwsze 2-3 tygodnie były "kolorowe sny" i ból głowy, ale sama anhedonia zaczęła się pokazywać już po paru dniach brania. Obserwuj siebie, może na coś istotnego Ci pomoże. U mnie zlikwidował lęki społeczne (ale odechciało mi się wychodzić z domu i rozmawiać przez neta xp ).

 

Rzuciłam sama. Gdy poszłam do lekarki miałam w tel zapisaną listę objawów negatywnych itp rzeczy które należało jej powiedzieć. Zapisałam bo wiedziałam, że zapomnę o czymś istotnym (wśród negatywnych był problem z koncentracją, cieszyłam się, że w ogóle udało mi się spisywać te objawy). No i wizyta wyglądała tak, że o telefonie zapomniałam, choć miałam otwarty na tych zapiskach. Cały czas gapiłam się w jeden punkt biurka, nie kontrolowałam tego co chcę lekarce przekazać. Uznała, że wszystko mi się wydaje więc się poryczałam, bo nie zostałam potraktowana poważnie (nienawidzę tego). Uznała, że mam tak wielką depresje, że mam brać tego więcej.

Po 2-3 tygodniach od zwiększenia dawki zaczęłam szukać na forum ludzi którzy to brali... i jak się kapłam że 20 letnim facetom którzy brali to przez 4 miesiące nie staje od 2 lata po zakończeniu brania to się wkurwiłam bo sama miałam ten problem. Nikt mnie nie uprzedził jak wielkie to gówno ma skutki uboczne. Przytaczam przykład z popędem seksualnym bo to najbardziej miarodajne jakie szkody ten escitalopram może wyrządzić. I nikt Ci tego nie powie :/ Jak się wkurzyłam to dostałam kopa energetycznego, motywacji. Zrozumiałam, że tego pobudzenia mi brakowało przez cały czas brania leku i chcę teraz brać coś co działa na inne rzeczy niż serotonina. Dziś będę szukać gdzie psychiatrzy w Katowicach przyjmują od ręki bo do swojej dostałam termin za 4 miesiące bo... zaraz po wyjściu z gabinetu zapomniałam się zapisać!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A jak było zanim zacząłeś brać leki? I co sprawiło, że zacząłeś je brać skoro uważasz, że byś sobie poradził? Wtedy też tak myślałeś?

Sprawa lekko skomplikowana. Wiek dojrzewania spowodował pewną chwiejność emocjonalną i dodatkowo towarzyszyły mi wcześniej pewne lęki oraz objawy psychosomatyczne (początki moich psychogennych zaburzeń ruchowych). Czy to wyż emocjonalny, czy to niż emocjonalny powodowały, że się trochę za bardzo w moją labilność emocjonalną wczuwałem i przez to nieświadomie trochę za bardzo dramatyzowałem, ponieważ wcześniej takich mood swingów nie miałem. Mimo wszystko oprócz kłopotów na tle nerwicowym cała reszta była prawidłowa. Oczywiście od czego ma się rodziców. Dla tych ignorantów mood swingi naturalne dla wieku dojrzewania to CHAD, a jak się gorzej poczułem bez powodu to od razu depresja. Nie licząc badania mnie w stronę Zespołu Aspergera, czyli czegoś na co powinni mnie zbadać pół mojego życia temu (to akurat było głównym założeniem wizyty), zajęli się również "przy okazji" moimi nerwicowymi problemami. Po pierwszej wizycie jeszcze bez leków. Druga wizyta nie licząc spraw z ZA zajęła się również głębiej moją nerwicą. Niestety moi cholerni rodzice to, że jeden dzień leżałem trochę dłużej w łóżku, bo miałem dość już pewnych rzeczy uznali od razu za objaw ciężkiej depresji :brawo: . Psychiatra chyba widziała to bardziej racjonalnie niż moi rodzice i chyba zauważyła, że to bardziej nerwica + wiek dojrzenia, ale w każdym razie dostałem pierwszą receptę na 50mg Sertraliny. Nie będę się już za bardzo rozpisywał jak wyglądały pierwsze miesiące, ale pół roku później potoczyło się to tak, że lęk (na antydepresancie!!!!!) wywołał psychogenne mioklonie oraz zwiększył moje psychogenne objawy ataksji, przez co wylądowałem na oddziale neurologicznym, gdzie po badaniach wyszło, że przyczyną jest psychika i podnieśli mi Sertralinę do 75mg, a potem psychiatra jeszcze do 100mg. Podczas mojej przedostatniej wizyty powiedziałem, że jestem pusty emocjonalnie, większość objawów psychosomatycznych nie mija i psychiatra zgodziła się, że ten lek może powodować tę pustkę, dlatego też zmniejszyła mi dawkę z powrotem do 50mg. Niestety g*wno to dało. Podczas ostatniej wizyty najpierw wpuściła do gabinetu rodziców, ale nie wiem co oni cholera jasna jej naopowiadali, ale jak wszedłem do gabinetu to powiedziała mi, że moja pustka emocjonalna i obojętność oznaczają, że jestem w mocnej depresji i zmieniła mi lek.

Obserwuj siebie, może na coś istotnego Ci pomoże. U mnie zlikwidował lęki społeczne (ale odechciało mi się wychodzić z domu i rozmawiać przez neta xp ).

Dobrze, postaram się. Mam nadzieję, że mi również chociaż lęki złagodzi, ale z tego co od Ciebie czytam, to jest szansa, że na resztę nie pomoże, ale obiecałem sobie, że będę pozytywnej myśli i dlatego też liczę na to, że się uda z tego dziadowskiego stanu wyjść.

Uznała, że mam tak wielką depresje, że mam brać tego więcej

Czyli sytuacja taka jak u mnie po poprzednim leku.

Po 2-3 tygodniach od zwiększenia dawki zaczęłam szukać na forum ludzi którzy to brali... i jak się kapłam że 20 letnim facetom którzy brali to przez 4 miesiące nie staje od 2 lata po zakończeniu brania to się wkurwiłam bo sama miałam ten problem.

Jestem jeszcze w wieku, w którym nie jest to aż takie istotne, ale też nie chcę skończyć jako eunuch, dlatego też postaram się obserwować erekcję itp.

Dziś będę szukać gdzie psychiatrzy w Katowicach przyjmują od ręki bo do swojej dostałam termin za 4 miesiące bo... zaraz po wyjściu z gabinetu zapomniałam się zapisać!

Życzę powodzenia i wyjścia z tego stanu tumiwisizmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak na swój wiek jesteś ponadprzeciętnie dojrzały i rozsądny, stabilny, tak wnioskuję z Twoich wypowiedzi na forum. Myślę, że Twoi rodzice przeginają i nie są tego świadomi. Mówiłeś im i lekarzowi to co teraz tu opisujesz, co o tym wszystkim myślisz, masz taką możliwość? Btw, nie muszą nawet chodzić z Tobą na wizyty, myślę że najwięcej co może psychiatra wymagać by przyjmować Cie samego to upoważnienie pisemne, napisane raz. Ja z moimi byłam na wizycie chyba 2-3 razy, później jeździłam sama mając 17 lat.

Sporo osób pisze, że esci im pomogło. Piszę o swoich negatywnych przygodach bo nie zostałam o nich uprzedzona i chcę uprzedzić innych, że ulotka niekoniecznie przesadza. Trzymam kciuki, żeby lęki Ci puściły i cała reszta też :)

Dzięki, wizyta umówiona :) w prawdzie za miesiąc ale to i tak szybko :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Borykałam sie z ogromnymi lukami w pamięci i z brakiem koncentracji. Leki na receptę tylko mnie otumaniały, najlepiej się u mnie sprawdził Neuroprotector, suplement diety o naturalnych składnikach. Mój organizm chyba ma już dosyć faszerowania chemią, naturalny skład nie sieje spustoszenia w naszym organizmie, dlatego stawiam tylko na naturalne składniki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Borykałam sie z ogromnymi lukami w pamięci i z brakiem koncentracji. Leki na receptę tylko mnie otumaniały, najlepiej się u mnie sprawdził Neuroprotector, suplement diety o naturalnych składnikach. Mój organizm chyba ma już dosyć faszerowania chemią, naturalny skład nie sieje spustoszenia w naszym organizmie, dlatego stawiam tylko na naturalne składniki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×