Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Remington

Straciłem apetyt na zycie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie,

 

Mam problem z samym sobą i to poważny, brak mi chęci do czegokolwiek. Jestem 24 letnim jedynakiem jeszcze mieszkającym z rodzicami. Ojciec jest totalnym despotą, zawsze wszystko musiało być pod jego dyktando. Matka nadopiekuńcza odkąd pamiętam, do dziś dnia ma zapędy do kontrolowania mojego życia prywatnego, które jest i tak bardzo biedne. W zeszłym roku ukończyłem studia, które nie były moim wyborem. Jednak nie przystąpiłem od razu do obrony tytułu zawodowego. Zawsze miałem problem z kończeniem tego co zacząłem w terminie. Więc obronę jak i samo pisanie pracy dyplomowej przełożyłem na następny rok (2017). Po ukończeniu studiów w czerwcu (2016) pracowałem cztery miesiące, w formie płatnej praktyki związanej z zawodem. Po tym czasie stwierdziłem, że zaczynam pisać pracę i przygotowuję się do obrony. Na początku zaplanowałem obronę na czerwiec, dziś wiem, że jest to nierealne. Dlaczego? Wiem, że mam za mało czasu. Przełożyłem go więc na październik, ze względu na moją wrodzoną naturę odwlekania wszystkiego na ostatni moment. Od listopada (2016) gdy przestałem pracować do dziś dnia nie zrobiłem nic. Siedziałem w domu, wydawałem zarobione pieniądze, spędzałem czas głównie na przyjemnościach. Pod koniec grudnia, dokładnie przed świętami pojechałem wypożyczyć książki, zajęło mi to prawie dwa miesiące odkąd przestałem pracować. Po wypożyczeniu książek, pierwszą stronę napisałem pod koniec stycznia. Łącznie udało mi się zredagować 20 stron w kilka dni. Przestałem pisać, stwierdziłem, że skoro 20 stron napisałem w 3-4 dni to mogę sobie dziś odpuścić. Efekt domino, dzień za dniem odpuszczałem i w końcu dotarłem do połowy marca. Wtedy przeczytałem to co udało mi się już napisać i stwierdziłem, że to kompletnie nie jest to o czym chcę pisać. Zacząłem więc od nowa. Napisałem tym razem 12 stron w 2 dni. I znowu zrobiłem sobie dzień przerwy. Sami już się domyślacie jak się to skończyło. Dziś jest 7 kwietnia, minęło 6 miesięcy (pół roku!) odkąd marnuję swój czas. Nie mam żadnej motywacji. Nawet fakt odcięcia się od toksycznej atmosfery w domu (wieczne kłótnie i awantury) nie motywuje mnie do tego żebym zaczął działać. Recepta jest prosta, zacząć pisać pracę dyplomową, obronić się i iść do pracy. Uniezależnić się finansowo i wyprowadzić. Wiem proste, ale totalnie nie mogę się zebrać. Czuję się jak bezwartościowy wrak na utrzymaniu rodziców. Ich pretensje do mnie, wyzwiska w moim kierunku, traktowanie gorzej jak najgorszego wroga sprawiają, że jeszcze bardziej tracę wiarę w swoje możliwości i nie mam ochoty na nic. Wieczne wypominanie moich źle podjętych decyzji, straszenie wyrzuceniem z domu jeżeli w końcu nie zacznę czegoś robić. Obwinianie mnie za przyczynę wszystkich kłótni w domu. Czasami mam wrażenie, że już nigdy się nie zbiorę i nie obronię się. Będę całe życie mieszkał w domu rodzinnym i niczego nie osiągnę. Jedyne wsparcie mam w mojej dziewczynie. Zawsze mnie wspiera, mówi żebym się nie przejmował i spróbował się w sobie zebrać. Jednak nie potrafię. Całe dnie spędzam przed komputerem, nie mam pieniędzy żeby gdzieś wyjść, żeby zafundować sobie jakąś odskocznię od tego wszystkiego. Dodam, że kiedyś miewałem stany depresyjne związane z moją sytuacją rodzinną i pobierałem nawet wizyty u psychologa. Jednak wiem, że dopóki się nie wyprowadzę z domu to i wizyty i terapia nie zda się na zbyt wiele. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Najlepiej narzucić sobie limit stron dziennie i sie go trzymać. Potrzeba Ci sztywnego kursu, bo inaczej nie utrzymasz dyscypliny. I zacznij patrzeć za nową pracą by w końcu się usamodzielnić finansowo i wyprowadzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Remington, to pisz prace, albo zasuwaj na budowie. Inaczej nigdy sie nie wyprowadzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×