Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Naemo

Rozdzielenie się. Doświadczenia, historie, opinie, teorie.

Rekomendowane odpowiedzi

Rozdzielenie, rozszczepienie, wiele osobowości... I czy występuje to tylko okresowo, na chwilę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do czego nawiazujesz do osobowosci wielorakiej??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przykład, ale nie tylko. W borderline jest coś takiego na wikipedii:

-"przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms)." [ja to nawet mam wpisane tak a propos :D]

-"(2) obecności prymitywnych mechanizmów obronnych, a w szczególności rozszczepienia"

-"Pacjenci z borderline stosują prymitywne mechanizmy obronne z rozszczepieniem na czele. Przejawia się to poprzez: (1) niezdolność do jednoczesnego przeżywania sprzecznych stanów emocjonalnych; (2) łączenie poszczególnych cech osobowości z pojęciami „dobra” oraz „zła” i poddawanie ich rozszczepieniu; (3) ignorowanie sprzeczności w postrzeganiu siebie; (4) lęk przed porzuceniem wywoływany przez zachowania autonomiczne. Stosowanie wspomnianych mechanizmów nie pozwala na integrację tożsamości pacjenta."

-"Pacjenci z borderline mają nadmiernie rozwinięte "superego". Przejawia się to poprzez: (1); wykazywanie rozszczepienia w funkcjonowaniu superego, polegające na impulsywnym uciekaniu się do działań, za które się później nienawidzą;"

-"Rozszczepienie polega na tym, że dziecko – lub dorosły – nie potrafią uznać współistnienia w obrębie ich świadomości wspomnianych „dobrych” oraz „złych” reprezentacji i rozdzielają te dwa świadome obrazy, bo boją się, że „złe” reprezentacje zniszczą „dobre”. Nie są oni w stanie przyjąć, że oni sami lub ktoś inny mogą być zarazem dobrzy i źli. Uważają, że ktoś, kto się na nich złości, jest po prostu „zły” i że oni sami są bez reszty „źli”, kiedy się złoszczą. W rezultacie tych rozszczepień ich osobowość nie może się zintegrować. Osoby z borderline korzystają też z innych prymitywnych mechanizmów obronnych." [JEZU TO COŚ O MNIE]

 

Ja czasami się boję, że mam np. parę osobowści. I nie rozumiem tego. Raz miałam na przykład taką sytuację, że po zrobieniu sobie krzywdy poprzez bicie ściany złapałam się za dłoń i jednocześnie czułam do siebie nienawiść i jednocześnie troskęi współczucie, pocałowałam się w dłoń...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami mam takie myśli i robię takie rzeczy, że nie rozumiem ich kompletnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Do czego nawiazujesz do osobowosci wielorakiej??

Rozszczepienie to nie tylko osobowość wieloraka. Rozszczepienie (w zależności czy całkowite czy częściowe, a jak częściowe, to czego dotyczy) może być elementem różnych zaburzeń, zaczynając od nerwicowej depersonalizacji, na schizofrenii kończąc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaka ja jestem zjebana :why:

 

"Ludzie z zaburzeniem osobowości z pogranicza (borderline / bpd) desperacko starają się, aby były widziane jako "perfekcyjne" fizycznie jak i duchowo. To właśnie stanowi podwaliny wielu problemów w tym zaburzeniu osobowości. W swojej podstawie mechanizm "acting-out" osobnika z borderline (zachowania agresywne, wyrzucanie na zewnątrz) jest po prostu spowodowany wstydem, albo jak wolisz pozostałością po dzieciństwie pełnym zaniedbania, sprzecznych wiadomości, maltretowania. W związku z tymi problemami z dzieciństwa osobnicy z borderline mają problemy z określeniem własnej wartości, takie osoby nie czują się też warte miłości. Każdy błąd (potwierdzony/uznany) powoduje, że człowiek z borderline zaczyna czuć się jako "zła osoba", to własnie dlatego ich mechanizmy obronne są takie ostre i oni nie są w stanie zaakceptować/brać odpowiedzialności za własne błędy i porażki."

 

Szkoda, że nie wiedzą tego moje przyjaciółki. Wiedzą niby, że mam borderline, ale chyba w pewien sposób to negują, albo stwierdziły że to przecież nadal ja i nie ma co się zagłebiać w temat = zagłębiać w moją psychikę. Nawet nie wiedzą jak mnie to boli za każdym razem jak mnie skrytykują, nawet za najmniejszy błąd. I tak mam cały czas wyrzuty sumienia, nawet bez nich.

 

Ale hej... Ja mam aż za dużo empatii, gdy oglądam film i na nim ktoś płacze to ja autoamtycznie też płaczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Naemo spokojnie każdy tu jest zjebany :roll:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często szuka się winy poza sobą, bo identyfikuje się podświadomie złą osobę, z osobą która jest winna. Border jako dzieciak ciągłe musiał wysłuchiwać, gdy spotkało go coś złego: to twoja wina, jesteś żałosny/zjebany/spierdolony etc. To utrudnia potem życie, skoro popełniając błąd człowiek staje się najgorszym śmieciem, więc winny zawsze musi być ktoś inny. Border nawet gdy podświadomie czuje, że zachowuje się głupio musi ostentacyjnie okazać, że wina jest poza nim. Ma się tez problem z okazywaniem i zrozumieniem miłości jako takiej. Jeśli ktoś nie wie co to miłość, nigdy tego nie doświadczył myli potem miłość z pożądaniem. Jest się trochę pasożytem, szuka się żywiciela.

 

edit: Raz pod wpływem leczniczej dawki piwa miałem paraliż senny, ale nie wiem czy kwalifikuje się to jako epizod rozdzielenia się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, nawet nie wiesz jak cie rozumiemm

sama mam wiele cech borderlina/ choc mieszcze sie w normie

tez robilam szalone rzeczy

jak jazda rowerem miedzy tirami, wyzywalam smierc

czasem sie nienawidzilam

myslalam ze jestem bardzo zla

nie wiedzialam ze mozna czuc milosci i nienawisc jednoczesnie

 

ale spokojnie, to da sie ''naprawic''

uspokoilam sie, juz nie chce sie krzywdzic

wiem ze sa we mnie rozne uczucia, i to jest normalne

uodpornilam sie na krytyke

stalam sie asertywna

a kiedys nie umialam mowic ''nie''

 

Naemo, a myslalas o terapii grupowej? bo tu chodzi o to zeby nauczyc sie zyc w grupie, z ludzmi

nie przejmowac sie krytyka, wierzyc w siebie-to podstawa.

 

zycze ci zintegrowania osobowosci.uwierz mi-to jest mozliwe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki, shira123! Na terapii grupowej kiedyś byłam, niezbyt fajnie, w niczym się nie posunęłam do przodu. Zresztą, myślę że najpierw trzeba sie wewnątrz samemu ogarnąć zeby potem z innymi... Nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda, myślałam, że ten temat zainteresuje więcej osób :( Nie chodzi o "mój temat", że to ma być o borderline np, tylko ogólnie uważam, ze jest to ciekawy wątek.

W polskiej psychiatrii nie ma "osobowości wielorakiej" więc spotkałam się z dwoma osobami i jednej stwierdzono schizforenię, a drugiej borderline + pewnie jakieś objawy jakieś tam.

Pierwsza miała m.in. złego Nata (nazywa się Natalia), bojącą się Natalkę...Więcej nie pamiętam. Ona nie pamięta co się wtedy z nią dzieje.

Druga opowiedziała taką przykładową sytuację, że siedzi w toalecie ['na' dokładniej] i nagle: "PIERDOLNIJ SIĘ W ŁEB".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie częściowe rozdzielenia wynikają chyba ze schizotypii oraz z dużego konfliktu pomiędzy rozumem i emocjami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szkoda, że nie wiedzą tego moje przyjaciółki. Wiedzą niby, że mam borderline, ale chyba w pewien sposób to negują, albo stwierdziły że to przecież nadal ja i nie ma co się zagłebiać w temat = zagłębiać w moją psychikę. Nawet nie wiedzą jak mnie to boli za każdym razem jak mnie skrytykują, nawet za najmniejszy błąd. I tak mam cały czas wyrzuty sumienia, nawet bez nich.

wydaje mi się, że podstawą do wychodzenia z zaburzeń jest przebywanie w otoczeniu, które traktuje Cię jak normalną osobę. Mówię to z własnego doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm ciekawe... Ale ja i tak jestem w otoczeniu, które traktuje mnie jako normalną - szkoła, zaraz studia, i rodzina. Chciałabym tylko, żeby te "najbliższe" osoby, chociaż te dwie... Nie muszą mnie traktować jak nienormalną, ale zrozumienia chyba każdy by chciał, nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, to prawda, ale to prowadzi do pogłębiania zaburzeń. U mnie to akurat było w kwestii jedzenia. Jeśli ktoś rozumiał, że ja czegoś nie jadam, że boję się utyć, wiedział o mojej chorobie - automatycznie pozwalałam sobie na więcej zaburzonych zachowań, bo wiedziałam, że ta osoba i tak to zrozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chyba raczej niezrozumienie prowadzi do izolacji, co może pogłębiać zaburzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby w jaki sposób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

dubel///

 

poniżej post właściwy

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można sobie myśleć: "oni mnie akceptują taką, jaka jestem, więc dalej taka będę", i wszyscy wciąż się męczą.

Ale to chyba trzeba by pójść na terapię, by to zauważyć. Ja to zauważyłam dopiero gdzieś w połowie terapii behawioralno-poznawczej, i wtedy przestałam zadręczać mojego chłopaka swoimi zaburzeniami, i przestałam od niego wymagać, by to rozumiał. Zaburzenie to zaburzenie, normalni ludzie nie muszą go rozumieć, mogą wspierać Twoją zmianę, Twoją pracę, ale nie jakieś chore zagrania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wpiszę sobie to do dzienniczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale z drugiej strony, nie na każdego działają leki, czy nie każdy odnosi sukcesy w terapii, więc można w ten sposób spędzić kawał życia (a nawet całe) w niezrozumieniu.

 

Poza tym zrozumienie przecież nie równa się akceptacji niezdrowych zachowań (tzn. uznania, że to ok i że tak może być). Raczej chodzi o zrozumienie w sensie wsparcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza tym zrozumienie przecież nie równa się akceptacji niezdrowych zachowań (tzn. uznania, że to ok i że tak może być). Raczej chodzi o zrozumienie w sensie wsparcia.

prawda, ale często jest to ze sobą mylone i sprawia, że człowiek oczekuje specjalnego traktowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×