Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
_Victoria_

Psychopatia.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Od lat mam zdiagnozowane dyssocjalne zaburzenia osobowości (konkretnie psychopatię). Jest to choroba w większości przypadków wrodzona, jednak wychowanie i zdarzenia mu towarzyszące mają, oczywiście, spore znaczenie na jej rozwój. Od dziecka tułam się po psychologach, psychiatrach i terapeutach. Sprawa jest jednak dość oczywista, wręcz banalna - nie da się tego wyleczyć, można jedynie nad tym (poniekąd) zapanować, jednak wymaga to ogromnego nakładu intelektualnego, gry aktorskiej, hardej mitomanii i codziennego samozaparcia.

 

Filmy i książki poniekąd kłamią, ale niektóre aspekty postaci literackich i filmowych psychopatów są jeszcze prawdziwsze, niż te w nich przedstawiane. Faktem jest, że nie jestem zdolna do odczuwania takich emocji jak: miłość, troska, poczucie winy, etc. Umiem je za to doskonale naśladować, ale raczej nigdy nie dowiem się, jakie są w smaku naprawdę. Nie jestem w stanie wymusić na sobie nawet tak prostej rzeczy jak koleżeństwo/sympatia, nie mówiąc już o wdawaniu się w związki inne, niż tylko oparte na czerpaniu korzyści i głębokiej manipulacji. Psychopatia powszechnie kojarzona jest z dość prymitywnym obrazem człowieka, tymczasem jest ona złożonym zaburzeniem, na które składa się wiele różnorodnych aspektów.

 

Na co dzień jestem zmuszona do kontrolowania zapędów, jednak nie zawsze się to udaje. Znajduję zamienniki uczucia, jakie towarzyszy mordowaniu i okaleczaniu ludzi oraz zwierząt, ale pozostają one tylko substytutami, które czasowo obniżają stopień napięcia i frustracji. Mam niski próg wyzwalania agresji, deficyt lęku i zmniejszony afekt. Nie potrafię zawrzeć znajomości z drugim człowiekiem, która nie doprowadziłaby do jego szkody. Pierwsze objawy choroby uwidoczniły się w przedziale 3-5 r.ż. Odkąd skończyłam 5 lat co kolejne 5 mam robione badania PET mózgu, EEG i testy psychologiczne. Wszelkie badania, jakie kiedykolwiek miałam robione, potwierdziły diagnozę. Terapia nigdy nie przyniosła efektów.

 

W moim życiu wydarzyło się bardzo wiele, włączając w to znęcanie fizyczne przez rodziców, molestowanie seksualne przez ojca, gwałt, 2 zawały, wypadek samochodowy, prześladowania psychofizyczne, wiele operacji chirurgicznych, głęboka depresja, 3 próby samobójcze, samookaleczenia, narkomania, więzienie i inne. Żadna z nich jednak nie wydarzyła się przed wystąpieniem objawów.

 

Wypisanie rzeczy, które nie przytrafiły się mnie, a osobom (i zwierzętom) ze mną obcującym, zajęłoby o wiele więcej czasu. Po krótce mogę wymienić: pobicia, podpalenia, sabotaże, kradzieże, manipulacje na wszelkich poziomach emocjonalnych i fizycznych, zażynanie zwierząt, patroszenie żywcem (wiwisekcja), rozczłonkowywanie, kolekcjonowanie szkieletów i narządów zwierząt, znęcanie się innego rodzaju (tu głównie na ludziach), trwałe okaleczenia, zastraszanie (głównie osób chorych psychicznie), popychanie innych do podjęcia prób samobójczych, niszczenie związków partnerskich etc.

 

Tyle na temat mojego przypadku. Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami, może się ze mną skontaktować prywatnie lub pisać w komentarzach. Temat postaram się rozwinąć również w innym wątku - dotyczącym zaburzeń dyssocjalnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_ , co Ci chodzi po głowie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@C&S

 

Myśli się zmieniają w zależności od bodźców, ale najczęściej wyobrażenia, fantazje i plany dotyczą wielopoziomowego mordu, psychofizycznych tortur, a więc i różnorakich okaleczeń. W najlepszym razie mój umysł ogranicza się do wyobrażeń na temat samego bólu psychicznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_ , jak się realizujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli pytasz o realizowanie się życiowo, to nie robię tego; jeśli o realizację opisywanych potrzeb - głównie kończy się tak, jak opisałam to pod koniec pierwszego wpisu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_ , Twoja wyższa emocjonalność istnieje, lecz leży zamknięta w szkatułce na dnie oceanu. Sama do niej nie sięgniesz, ale ktoś inny możliwe, że tak. Tylko kto by z Tobą wytrzymał, prawda? Daj sobie spokój z zwierzętami to prymitywne. Ukierunkuj się inaczej, jest tyle możliwości - bądź pożyteczna społecznie, ewentualnie zajmij się biznesem jak większość Tobie podobnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, co piszesz, to typowy kierunek myślowy u ludzi, którzy nie rozumieją omawianego zagadnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_, dlaczego jesteś tu na forum? Przecież wiesz, że w Twoim przypadku absolutnie żadnej pomocy nikt Ci tu nie udzieli. Potrzebujesz geniusza ludzkiego umysłu, który poświeciłby dla Ciebie czas a w zasadzie swoje życie. Masz niemal zerową szansę, żeby taką osobę znaleźć a co dopiero mocno Tobie przychylną i skorą do pracy nad Tobą. Jakie masz oczekiwania, pisząc to co napisałaś? Psychopatię można okiełzać i ukierunkować, ale skoro zadowala Cię "zabawa" zwierzątkami, rozbijanie związków i popychanie najsłabszych emocjonalnie do samobójstwa - Twoja sprawa. Spróbuj z silnymi psychicznie i doskonale świadomymi siebie psychopatami to zobaczysz jak Ci pójdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam świadomość wszystkiego, co napisałeś.

 

Nie szukam tutaj pomocy. Nie jest to i nigdy nie było moim celem. To, iż udzielam się na różnych forach i grupach ma zupełnie inne podłoże.

 

Rozkładając Twoją wypowiedź na części pierwsze, przede wszystkim krzywdzenie zwierząt i zabijanie ich to jedynie substytut, który pozwala mi zaspokajać potrzeby w tym najmniejszym stopniu. Nie chcę tego robić i nie popieram mordowania zwierząt, jednak żądza, która we mnie z dnia na dzień narasta, nie znajduje ujścia w sportach, sztuce, podróżach, nawet w narkotykach. Leczenie takiej przypadłości jest bardzo trudne i tak - geniusz psychiatrii musiałby poświęcić mi wiele swojego czasu, by zmienić choć jeden aspekt mojej osobowości. Nie znalazłam jednak dotąd lekarza, który chciałby na poważnie zająć się moim przypadkiem.

 

Od 15 lat trwa moje leczenie. Kiedyś je przerwałam, lecz wróciłam z powrotem po pewnym zdarzeniu, kiedy to w wyniku moich działań jedna osoba doznała trwałych uszkodzeń fizycznych. Do tej pory nie odzyskała sprawności.

 

Jeśli chodzi o silnych psychicznie i świadomych siebie psychopatów, to jest to jeden z powodów, dla których tutaj jestem. Poszukuję takich osób. Przez całe życie nie spotkałam nigdy człowieka takiego jak ja. Jest to spowodowane faktem, iż prawdziwi psychopaci, posiadający większość cech dyssocjalnych, stanowią bardzo mały odsetek ludności i cholernie dobrze się maskują, aby nie wzbudzać podejrzeń. Znam sporo osób z różnymi zaburzeniami psychicznymi, w tym socjopatów, którzy jednak nie są tak podobni do psychopatów, jak mogłoby się wydawać i jak to wpisane jest we wszechobecną opinię publiczną. Większość z nich nie odczuwa tej potwornej żądzy, niemiłosiernego pragnienia, które rozsadza od środka, nad którym tak ciężko zapanować i którego często nie można zaspokoić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy elaborat. Potrzebujesz materiału do pracy magisterskiej? W razie gdyby nie było leszczy, mogę się wcielić w rolę psychopaty i coś skrobnąć specjalnie dla Ciebie :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_, gdzie szukałaś? Najłatwiej będzie Ci za Torem - nieraz chcą pogadać, bardzo rzadko podzielić trofeami, a bywa, że czasem ktoś szuka adepta, który zostanie spadkobiercą ich drogi(nie mam tu na myśli żadnych krwawych rzeźni). Wielu, tak jak pisałem poprzednio działa w biznesie z bardzo dobrym skutkiem - przejmują, dzielą, sprzedają, inwestują poszerzając tym swoje małe imperia. Tych prawdziwie skrytych w cieniu nie sięgniesz, ponieważ zwyczajnie na to nie pozwolą - dla nich Ty sama byłabyś bezbronnym zwierzątkiem mającym zaspokoić ich własne niepohamowane rządzę. Nieukształtowanych, podobnych sobie możesz znaleźć bez większej trudności, ale do prawdziwych psychopatów masz daleką drogę do przebycia, ponieważ obecnie jesteś po prostu zbyt słabiutka, żeby znaleźć się w tym środowisku. Ciężko Ci nad potrzebami zapanować? Jest przecież tak wielu naprawdę złych ludzi czekających odpowiedniej interwencji - zdobądź odpowiednie umiejętności i ukierunkuj się odpowiednio. Absolutnie nie mam tu na myśli zabijania - to słabość i tylko chwilowe doznanie. Sięganie po bezbronne zwierzątka i najsłabszych emocjonalnie to dno!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twój problem polega na tym, że posiadasz zbyt mało informacji na mój temat, by prawidlowo określić stan rzeczy. Uważam, że szczegóły lepiej jest podawać stopniowo, gdyż nagłe przedstawienie moich działań dużej ilości ludzi może doprowadzić do zbiorowego ataku.

 

Psychopaci bardzo często zaszywają się w swojej strefie komfortu, nie dopuszczają do siebie ludzi z zewnątrz, którzy w ich mniemaniu są na niskim poziomie intelektualnym. Mimo to sporo z nich umiejętnie wtapia się w tłum i funkcjonuje na co dzień. Jednak osoba, która działa na polu zawodowym i zaspokaja swoje potrzeby zdobywaniem zasobów materialnych i poszerzaniem imperiów, nie jest dla mnie psychopatą. Jest to osoba, która może posiadać pewne cechy dyssocjalne, jednak rasowy psychopata nie zaspokoi swojej żądzy w opisywany sposób, dlatego też moje wysokie wyniki na studiach i wysokie dochody w pracy nie potrafią dać mi szczęścia, ani nawet drobnego zadowolenia.

 

Pragnienie związane z mordowaniem istot żywych jest tak silne, że nawet gdybyś zaproponował mu 50mln PLN w zamian za dożywotnią bierność i pohamowanie, nie zgodziłby się. Nie leży to w naszej naturze,

 

Jeśli trafiłabym na osobę, której wydałabym się słaba i na dodatek widziałaby mnie w roli ofiary, to bardzo szybko spostrzegłaby, że nie jestem w stanie jej emocjonalnie zaspokoić. Nie odczuwam lęku przed bólem, a jej manipulacje nie przynoszą efektów.

 

To jedna z kwestii, które bardzo mnie interesują - zachowania przejawiane interpersonalnie w przypadku dwóch osób z zaburzeniami dyssocjalnymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A kto tu mówi o zaspokajaniu potrzeb materialnych? Przecież wszelkie dobra materialne to tylko narzędzie, które w każdej chwili trzeba móc bez jakiegokolwiek problemu porzucić.

Rybka mi to ile osób w wolnym czasie udręczysz i zabijesz, ale skoro skłaniasz się jedynie ku prymitywnym zaspokajaniu podstawowej żądzy to przynajmniej wejdź stopień wyżej i nie rób tego własnymi rękami. Pozbawienie życia to tylko jakże ulotna wisienka na torcie. Z obserwacji kontrolowanej sytuacji dowiesz się więcej i lepiej wypełnisz ową ciekawość, pragnienia i braki.

Rób jak chcesz - Twoje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Victoria_, to ja mam pytanie.

 

Opisałaś siebie jako osobę kalkulującą i nastawioną na czerpanie korzyści. A tu nagle:

(...) głęboka depresja, 3 próby samobójcze, samookaleczenia, narkomania (...).

To nie są zbyt racjonalne zachowania. Co one miały na celu? Od 15 lat chodzisz na terapię - po co?

Potrzeba zmiany nie pasuje do (znanego mi) obrazu psychopaty.

 

Znam sporo osób z różnymi zaburzeniami psychicznymi, w tym socjopatów, którzy jednak nie są tak podobni do psychopatów, jak mogłoby się wydawać i jak to wpisane jest we wszechobecną opinię publiczną. Większość z nich nie odczuwa tej potwornej żądzy, niemiłosiernego pragnienia, które rozsadza od środka, nad którym tak ciężko zapanować i którego często nie można zaspokoić.

A Twoim zdaniem większość psychopatów odczuwa sadystyczne pragnienia? Istnieją jakieś badania na poparcie tej tezy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Victoria_, to ja mam pytanie.

 

Opisałaś siebie jako osobę kalkulującą i nastawioną na czerpanie korzyści. A tu nagle:

(...) głęboka depresja, 3 próby samobójcze, samookaleczenia, narkomania (...).

To nie są zbyt racjonalne zachowania. Co one miały na celu? Od 15 lat chodzisz na terapię - po co?

Potrzeba zmiany nie pasuje do (znanego mi) obrazu psychopaty.

 

Są bardzo racjonalne, jeśli zagłębisz się w strukturę tej przypadłości. Jedną z cech jest niemożność odraczania gratyfikacji i podążanie za silnymi bodźcami. Niemożność oczekiwania na szczęście i niemożność odczuwania go z rzeczy, z których czerpią je inni ludzie, sprawia, że sięgasz po sposoby, które dadzą Ci przyjemność natychmiastową. Samookaleczanie i próby samobójcze, czy też jak w moim przypadku - wielokrotne wymuszanie na personelu medycznym niepotrzebnych zabiegów chirurgicznych, są dążeniem do wzbudzenia w sobie możliwości przeżywania silnych bodźców. Narkotyki pełnią też rolę tłumika popędów i hamują chęć mordowania.

 

Terapię przechodziłam przymusowo od 5 roku życiu ze względu na niedostosowanie społeczne i wyrządzane krzywdy. Z kolei po pobycie w więzieniu terapia była zlecona przez Sąd.

 

A Twoim zdaniem większość psychopatów odczuwa sadystyczne pragnienia? Istnieją jakieś badania na poparcie tej tezy?

 

Mnogość.

 

To nie jest teza, która wymagałaby poparcia. Jest to fakt i podstawowa cecha osobowości dyssocjalnej, wynikająca z deficytu uczuć wyższych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niemożność oczekiwania na szczęście i niemożność odczuwania go z rzeczy, z których czerpią je inni ludzie, sprawia, że sięgasz po sposoby, które dadzą Ci przyjemność natychmiastową. Samookaleczanie i próby samobójcze, czy też jak w moim przypadku - wielokrotne wymuszanie na personelu medycznym niepotrzebnych zabiegów chirurgicznych, są dążeniem do wzbudzenia w sobie możliwości przeżywania silnych bodźców. Narkotyki pełnią też rolę tłumika popędów i hamują chęć mordowania.

Bardziej opłacalne jest życie dające jakąkolwiek możliwość realizowania popędów niż nieżycie - niedające żadnych możliwości.

 

Czy dobrze rozumiem, że cierpisz, bo nie odczuwasz radości w sytuacjach, które uszczęśliwiają innych ludzi?

 

A Twoim zdaniem większość psychopatów odczuwa sadystyczne pragnienia? Istnieją jakieś badania na poparcie tej tezy?

 

Mnogość.

 

To nie jest teza, która wymagałaby poparcia. Jest to fakt i podstawowa cecha osobowości dyssocjalnej, wynikająca z deficytu uczuć wyższych.

Fakty wymagają jakiegoś poparcia, aby mogły być faktami. Deficyt uczuć wyższych nie determinuje odczuwania przyjemności podczas krzywdzenia siebie czy innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy dobrze rozumiem, że cierpisz, bo nie odczuwasz radości w sytuacjach, które uszczęśliwiają innych ludzi?

 

M.in, ale zaliczyłabym to do mniej uciążliwych na co dzień aspektów. Obserwując reakcje ludzi na proste przyjemności, uważam, że są one błahe, że niektóre wydarzenia nie powinny wywoływać aż tak wielkich emocji, jak to się zazwyczaj dzieje. Takie rozumowanie jest spowodowane właśnie tym deficytem. Gdy obserwuję wypadek samochodowy, stoję i po prostu obserwuję, bo jest to "względnie interesujące", a raczej "zajmujące czas". Inna osoba na moim miejscu wpada w panikę, krzyczy, podbiega do poszkodowanego i wzywa pogotowie.

 

Fakty wymagają jakiegoś poparcia, aby mogły być faktami. Deficyt uczuć wyższych nie determinuje odczuwania przyjemności podczas krzywdzenia siebie czy innych.

 

Zgadza się, nie determinuje, jednak osoba, która tak jak ja nie jest zdolna do współczucia, w pewnym momencie życia spostrzeże, że może robić rzeczy bez obawy o to, że nie zaśnie później w nocy. Oczywiście psychopatia to nie nagłe zorientowanie się, że czegoś się nie odczuwa. Psychopatia to brak odczuwania czegokolwiek i budowanie na tej podstawie wszystkich aspektów swojego życia. Przychylam się do stwierdzenia, że wpierw pojawia się potrzeba wyrządzania krzywdy, a dopiero później (po dokonanym akcie) świadomość, że poczucie winy nie występuje.

 

Coś wspaniałego !

Wprawdzie "prawdziwym" psychopatą nie jestem, ale z pewnością znacznie bliżej mi do Ciebie niż do ludzi z uczuciami ( zaburzenia osobowości to jedna z moich przypadłości, oprócz CHAD )

Jestem niebezpiecznie blisko granicy, po której przekroczeniu nie ma już odwrotu...

Jakże doskonale Cię rozumiem. Oczywiście znajduje się kilka poziomów niżej, tym nie mniej drażni mnie niedowierzanie kiedy od czasu do czasu sygnalizuje swoje myśli i przekonania innym, "normalnym". A uwidaczniam im tylko wierzchołek góry lodowej. Wrzucają mnie jednego worka z frajerami-opowiadaczami, lub ( osoby bliskie ) starają się dla własnego spokoju rzecz całą bagatelizować. Tylko Żona , ktora zna mnie od wielu lat i która na codzień widuje mnie w najcięzszych stanach jest w stanie pojąć jak bardzo jestem nieludzki. Przeraża mnie jej przerazenie...

Póki co trzymam swojego robaka szaleństwa w klatce, lecz wiem że w momencie kiedy On wydostanie się na wolnośc to powrotu już nie będzie. Najgorsze jest to, że moja sytuacja wygląda na tyle źle, że otwarcie owej klatki nie ode mnie będzie niestety zależało.

Bardzo, bardzo pragnę tego , aby obecny stan udało mi sie utrzymać do końca swych dni.

Chociaz to, co wydaje sie nieuniknione nie napawa mnie jakimś strasznym lękiem. Przeciwnie, wielokrotne w ciągu dnia wizualizacje wolności Robaka wydają się poniekąd podniecające w swym realizmie.

Nie potrafię krzywdzić zwierząt. Ludzi nienawidzę za wszystko, przede wszystkim za to, że są.

Mam rodzinę, żonę i synka. Nie odczuwam przyjemności. Za wszelką cenę implikuję sobie wszelkie erzace normalnych uczuć, aby ten czas, ktory mi pozostał był czasem dobrym i wartościowym dla moich bliskich. Nie urodziłem się zły. Zły się stałem. Być może miałem do tego predyspozycje.

Tylko ja wiem, co mi w głowie siedzi i robię wszystko, aby tam to wszystko zostało.

Jestem niczym dokręcona maksymalnie i długotrwale supersprężyna. Dokręcający nawet w naśmielszych rojeniach nie zdają sobie sprawy czym to grozi....

Nie mogę pisać mniej ogólnikowo... Wymiar niesprawiedliwości wytoczył przeciwko mnie swoje bardzo ciężkie armaty.

Z niecierpliowścia będę czekał na Twoje kolejne wpisy...

 

Trzymaj się

 

Znam film, który podlinkowałeś.

 

Ja polecam ten dla wszystkich, którzy interesują się tematem dyssocjalności:

https://www.youtube.com/watch?v=TtTii3kbUuY

 

Psychopatia w większości jest zaburzeniem wrodzonym, jednak bywają wyjątki. To, co opisujesz, to mizantropia, ewentualnie socjopatia. Jednak ta ściana tekstu to wciąż za mało, by postawić diagnozę. Od lat zajmuję się psychologią społeczną i po głębszej rozmowie mogłabym ocenić Twoją osobowość, a tym samym przewidzieć (nie postawić, nie jestem lekarzem) odpowiednią diagnozę.

 

Dodam jeszcze, że demony, które w sobie nosisz, kiedyś wyjdą na zewnątrz, przejmą kontrolę i co do tego nie mam wątpliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy dobrze rozumiem, że cierpisz, bo nie odczuwasz radości w sytuacjach, które uszczęśliwiają innych ludzi?

 

M.in, ale zaliczyłabym to do mniej uciążliwych na co dzień aspektów.

Z całą pewnością jest to ciekawy aspekt.

 

Gdy obserwuję wypadek samochodowy, stoję i po prostu obserwuję, bo jest to "względnie interesujące", a raczej "zajmujące czas". Inna osoba na moim miejscu wpada w panikę, krzyczy, podbiega do poszkodowanego i wzywa pogotowie.

A więc są zawody, w których mogłabyś się dobrze sprawdzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już na początku setnie sie ubawiłem.

Psycholog - idiotka.

Jej idiotyzm można spuentować następująca przypowieścią:

 

Nie interesują mnie psycholodzy, a to, jak został zobrazowany temat od strony neurologicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_, z kim możesz mieć dziecko? Jako adaptacja ewolucyjna, "podstępem" dążąca do sukcesu reprodukcyjnego, gen musisz puścić dalej w obieg. Kogo wybierzesz na dawcę? - konkretne cechy. A może jak leci, bądź wcale?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_, przyczyna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie dotyczy tematu. Bezpłodność to mało interesujący temat, więc tym bardziej nie jestem skłonna go omawiać. Mogę jedynie powiedzieć, że mam to szczęście, że nigdy żadne ścierwo nie będzie we mnie żyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_Victoria_, pytam czy to była Twoja decyzja, bo owo "szczęście" można rozumieć przynajmniej w dwójnasób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×