Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
JacobsKronung

Jak się zawiodłem za “przyjacielu“ z ZA

Rekomendowane odpowiedzi

A więc opowiem o jednym z rozdziałów w moim życiu, który trwale odcisnął na mnie piętno. Jeśli założyłem temat w złym dziale, to proszę o jego przeniesienie. Z góry dziękuję za wyrozumiałość administracji.

W październiku 2013 roku, na zajęciach aktywizujących społecznie i zawodowo dla dorosłych z zaburzeniami ze spektrum autystycznego, poznałem kolegę. Miał na imię Marcin, był ode mnie rok starszy. Jeśli by minąć go na ulicy, to nie wyróżniał się szczególnie pod względem ubioru, jak i zachowania. No może z wyjątkiem jego nadmiarowej tuszy, choć nie był jedynym zmagającym się z otyłością.

Co prawda znałem już go kilka miesięcy wcześniej, z tych samych zajęć, które wyjątkowo odbywały się w wakacje, lecz dopiero teraz mieliśmy okazję poznać się bliżej. Na początku w ogóle nie przeczuwałem, że to się stanie, lecz dołączając się do jego rozmowy z innym lepiej funkcjonującym kolegą, doznałem olśnienia, a niedługo po zakończeniu zajęć wakacyjnych żałowałem, że nie wziąłem namiarów do jednego i drugiego. Ale co z tego, skoro 2 miesiące później znowu się zobaczyliśmy, a co najważniejsze, wymieniliśmy się numerami, adresami, i umówiliśmy się na pierwsze spotkanie poza zajęciami!

W momencie kiedy poznałem Marcina, przechodziłem przez chyba najgorszy dotychczas okres w życiu. Byłem dopiero na półmetku 4 letniego tyrania w znienawidzonym technikum, z kolegami w których towarzystwo w ogóle nie udawało mi się wpasować, a niektórymi wręcz wyjątkowo chamskimi. Kontakt z moimi dotychczasowymi znajomymi poza szkołą zanikł całkowicie. Nie potrafiłem i nie widziałem sensu, żeby te relacje odbudować, bo każdy poszedł w swoją stronę i już nigdy nie będzie tak samo, jak kiedyś. Bezskutecznie szukając “schronienia“ w postaci stałych znajomych, którzy m.in. często ze sobą rozmawiają czy wspólnie spędzają czas, czułem się coraz bardziej odrzucony i w związku z tym powoli traciłem poczucie sensu życia. Zakumplowanie się z wysokofunkcjonującym autystą lub kimś z Zespołem Aspergera wydawało się dla mnie ostatnią deską ratunku. Sama mama mi kibicowała.

Już po pierwszych dwóch spotkaniach byłem oszołomiony. Marcin wywarł na mnie solidne wrażenie wysokofunkcjonującego człowieka z ZA, ba, nawet lepiej funkcjonującego ode mnie pod pewnymi względami. Sytuacja przypominała miłość od pierwszego wejrzenia, lecz oczywiście nie jesteśmy homoseksualni. :D Czułem, jak moje największe marzenie ostatnich miesięcy spełnia się i że to nie jest sen. Lecz wszystko nabrało niebezpiecznie szybkiego tempa i “wykolejenie“ się wisiało na włosku...

Marcin rozumiał moją ówczesną sytuację towarzyską i, zapewne kierując się dobrymi intencjami, zaproponował mi włączenie mnie do swojego grona znajomych, lub jak sam to określił, “zapozna mnie ze swoimi znajomymi“, “wyciągnie mnie do ludzi“. Chyba łatwo tu przewidzieć moją reakcję - nie tyle zacząłem go bardziej lubić, co nakręciłem się jak zegarek i nie sposób było nie już zatrzymać.

Zanim Marcin zapoznał mnie z częścią swojego grona znajomych, od naszego poznania się minęło ponad 5 miesięcy. W międzyczasie skrupulatnie “pilnowałem“ go, żeby wywiązał się z “danego mi słowa“ (tak naprawdę to nie wiem, czy to była obietnica, gdyż byłem wtedy w euforii i nieraz uciekały mi z głowy szczegóły). Poznałem się z dwójką chłopaków starszych od nas raptem 3-4 lata. Oni znali się z Marcinem praktycznie od “piaskownicy“. Trochę się obawiałem, czego tu się po nich spodziewać, ale niepotrzebnie, bo okazali się być w porządku. Nasza znajomość nie trwała jednak długo. Spotkaliśmy się wspólnie tylko trzy razy, a poprzednie spotkanie z ostatnim dzieliło aż 4 tygodnie. Podczas ostatniego spotkania miałem napad agresji, nad którym nie byłem w stanie zapanować. Doszło do tego, że szantażowałem emocjonalnie Marcina, co bardzo zdenerwowało jednego z jego znajomych. Wracając na ich osiedle, był tak wściekły, że kazał mi się wynosić. Wróciwszy do domu dalej trzymały mnie emocje, lecz z jakąś godzinę później zacząłem gorzko tego żałować.

Znajomy, który wściekł się na mnie, zadzwonił jeszcze tego samego dnia, przeprosił za tą sytuację i zaproponował spotkanie w cztery oczy. Coś jednak mu wypadło i nie spotkaliśmy się. Miesiąc temu gorzko się przekonałem, że to była jedynie przykrywka. Tak naprawdę tamta sytuacja była definitywnym końcem naszej której znajomości. Chłopak wykrzyczał mi to po moim wielokrotnym dobijaniu się na jego telefon. Długo nie docierało do mnie, że to ja jestem winny tej sytuacji. Uważałem, że to znajomy nie okazał mi pełni zrozumienia i nie chciał dać mi drugiej szansy. Marcin stał za nim murem, co było zresztą do przewidzenia.

Od tej pory moja znajomość z Marcinem zaczęła powoli wygasać. Wrzesień 2014 jest datą, w której ostatecznie dobiłem gwóźdź do trumny naszej więzi. Kiedy wybąkałem mu, że ostatnio widziałem jego innego znajomego, którego nie poznałem już osobiście, lecz przez “przypadek“ na YouTube i Facebooku, wpadł w szał. Uznał mnie za niebezpiecznego inwigilatora, przestał myśleć racjonalnie i nie wysłuchiwał żadnych, podkreślam ŻADNYCH argumentów!

Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że nie ma już szans na uratowanie tego “związku“, zacząłem się pogrążać psychicznie.

Krótko po nagłym zakończeniu znajomości nie mogłem patrzeć na jego blok, ulicę, okolicę w której mieszka. Na moje nieszczęście wszystko to jest zlokalizowane obok dużego popularnego centrum handlowego w moim mieście. Wodziły mną skrajne emocje - od smutku i rozpaczy, po wściekłość, agresję i chęć odpłacenia mu pięknym za nadobne. Dziś już ich nie ma, lecz widząc Marcina na mieście, dostaję nieprzyjemnych dreszczy, które jak dotąd udaje mi się po dłuższej chwili opanować i nie myśleć o tej sylwetce. Przyznam jednak, że pisanie tego tematu było dla mnie poniekąd rozdrapywaniem starych ran, ale chcę się podzielić tą niezbyt ciekawą historią ze społecznością tego forum. Zwłaszcza, że moi najbliżsi nieraz uważali, że wyolbrzymiam problem i powinienem wyrzucić go z życia, choć wcale nie jest to proste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mógłbyś zrobic streszczenie w pigułce dla opornych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a mógłbyś zrobic streszczenie w pigułce dla opornych?

Nie lubię streszczać w takich sprawach, gdyż moim zdaniem ludzie w ten sposób powierzchownie oceniają sytuację, zamiast zagłębić i wczuć się w daną osobę. I tak pisząc to starałem się o jak najkrótszy tekst, w którym jednocześnie są istotne wg mnie fakty. Mimo to mogę spróbować jeszcze bardziej skrócić, tylko nie w tej chwili, gdyż przygotowuję się do kolokwium.

P.S. Mam tendencję do pisania dłuuugich tekstów, czasem nawet na kilka kartek A4. Mogłem ostrzec o długości na początku :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JacobsKronung, Myśle ze gdybys znalazł dupę, i mógłbys sie do niej wygadac to twoje problemy by znikły

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacobsKronung, Myśle ze gdybys znalazł dupę, i mógłbys sie do niej wygadac to twoje problemy by znikły

Na drodze do znalezienia partnerki stoi jeden wielki kompleks, ale gdybym zaczął o tym pisać, to powstałaby kolejna książka :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez to, ze nie mozesz sobie znalezc partnerki,przez twój kompleks jak powiedziałeś, który by niejedna zaakceptowała, będziesz szukał przyjazni troche na siłę u chłopaków, a oni jak to wyczuja to predzej czy póxniej to wykorzystaja w jakis sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przez to, ze nie mozesz sobie znalezc partnerki,przez twój kompleks jak powiedziałeś, który by niejedna zaakceptowała, będziesz szukał przyjazni troche na siłę u chłopaków, a oni jak to wyczuja to predzej czy póxniej to wykorzystaja w jakis sposób.

Przez pewien czas faktycznie szukałem przyjaciół "od zaraz", ale dałem sobie z tym spokój, głównie dlatego, że na ostatniej terapii na oddziale dziennym poznałem pewnego znajomego, z którym utrzymuję kontakt do dzisiaj. Co ciekawe, ponad 12 lat starszego ode mnie.

Szukając przyjaciół na siłę było nieraz tak jak napisałeś - wyczuwali to i najczęściej się na mnie irytowali z tego powodu.

Poza tym, to skąd takie przeczucie, że niejedna dziewczyna zaakceptowałaby mój kompleks (o którym nawet dokładnie nie wiesz)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz, nie wiem jak kobiety, ale jak fecet widzi że kolega chce sie do niego przywiązać liną, to podświadomie uznaje to za słabość i go odpycha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiesz, nie wiem jak kobiety, ale jak fecet widzi że kolega chce sie do niego przywiązać liną, to podświadomie uznaje to za słabość i go odpycha

To by się zgadzało. Chociaż, czy to dotyczy wszystkich mężczyzn?

Wiem, że osoby z Zespołem Aspergera (ZA), niezależnie od płci, często lubią być z dala od ludzi i dłuższy kontakt z nimi potrafi być dla nich męczarnią.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale pisać umiesz dobrze.

 

Jest to dość przykre, ale wiele sytuacji uczy, że warto polegać na sobie. Ludzie bywają altruistami. Ale z tym jest jak ze świętami w kalendarzu. Są dwa razy do roku. Może dlatego postacie religijne są traktowane jak nie z tej Ziemi, mimo że robią niby to co większość uzna za właściwe.

 

Nie znam się tak bardzo na styku nauk: socjologia/psychologia, ale wygląda na to że ludzie łączą się w grupy dla praktycznych celów, nieuznawanie przyjętych zasad może skończyć się ostracyzmem. Jak ktoś dajmy na to w liceum jest mało towarzyski, nie ma poczucia humoru, itd to kolegowanie się z nim nie jest zbyt opłacalne. Jak jest na w-f w czasie doboru zawodników do drużyn? Zazwyczaj powstaje skład mistrzów, kilka umiarkowanych i "klub cieniasów".

 

To dość smutne. Pewnie nie ostatni raz się zawiodłeś. Możliwe, że wyidealizowałeś przyjaciela. Jedyne co mi przychodzi do głowy to próba zdobycia minimum społecznych kompetencji, tak żebyś nie był "bezwartościowy na rynku". Chociaż nie przekreślaj tego co jest teraz. Ostatnio na YouTubie stał się modny trend autystyczny.

 

Jedna z przedstawicielek to Bazyliszek Chan.

https://www.youtube.com/channel/UCcWY07yQIawh0mcOEiMz5HA

 

Mam w subskrypcjach i lubię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiesz, nie wiem jak kobiety, ale jak fecet widzi że kolega chce sie do niego przywiązać liną, to podświadomie uznaje to za słabość i go odpycha

To by się zgadzało. Chociaż, czy to dotyczy wszystkich mężczyzn?

Wiem, że osoby z Zespołem Aspergera (ZA), niezależnie od płci, często lubią być z dala od ludzi i dłuższy kontakt z nimi potrafi być dla nich męczarnią.

 

W innych zaburzeniach typu nerwica, depresja tez tak jest, jesli chodzi o rozłąke. Co do wyczuwania słabosci, to mysle ze wszystkich to dotyczy, ci słabi tez to wyczuwaja ale bardziej sa skłonni akcpetować taka osobe ze wzgledu na własną sytuacje.

 

Najlepiej cieszysc sie z relacji, ale miec zawsze na wzgledzie że to nie jest "na zawsze" i kiedys moze pójsc cos nie tak, i w 99 pójdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JacobsKronung, Myśle ze gdybys znalazł dupę, i mógłbys sie do niej wygadac to twoje problemy by znikły

 

neonznikły, hehehe,,,to by dopiero były zapęęętlenia .

Jak Faciu sobie nie umie poradzić z kolegą ,,, to napewno poradzi sobie z dziewczyną ,,, szczególnie jak będzie się jej godzinami wunurzał z takich kociopołow jak nam tutaj . Juz lepiej faktycznie książke napisać i rozdawać .

Inna sprawa to przyjażni nie zdobywa się na siłę i manewrami ,,, Ona sama sie rodzi wśród Bytów darzących się jakimiś sympatiami ,,, a nie tam jakieś hu-je muje .

Tyle w temacie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3, tak, ale jakby trafił na odpowiednia dziewczyne, któraby go nakierowała na odpowiednie myslenie i podbudowała troche, to mysle ze wyszedłby na plus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3, tak, ale jakby trafił na odpowiednia dziewczyne, któraby go nakierowała na odpowiednie myslenie i podbudowała troche, to mysle ze wyszedłby na plus.

nawet na podwójny PLUS ,,, ale jak wiesz nawet najlepszy Zwiążek męsko- żeński to "harówa" , a juz mieszkanie ze sobą na stałe to podwójna harówa( mentalno -psychiczna ) .Juz nie mówię o wspólnych dzieciach ,,, bo to zupełnie wyższy stopień wtajemniczenia .

Dla kulawego każda droga będzie krzywa ;) ,,, mówię tu też o sobie , bo daleko mi do ideału .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3 napisał(a):

Ona sama sie rodzi wśród Bytów darzących się jakimiś sympatiami

 

 

Możesz to bardziej rozwinąć?

 

 

 

nie chcę , idę się walnąć na fotel i oglądać TV .

Chyba się domyślasz ,że chodzi o ludzi o wspólnych zainteresowaniach , celach , sposobach na życie i przede wszystkim uczciwych wobec siebie .

:papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie chcę , idę się walnąć na fotel i oglądać TV .

Chyba się domyślasz ,że chodzi o ludzi o wspólnych zainteresowaniach , celach , sposobach na życie i przede wszystkim uczciwych wobec siebie .

:papa:

 

Miło, że chociaż chciało ci się potwierdzić moje domysły. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dość smutne. Pewnie nie ostatni raz się zawiodłeś. Możliwe, że wyidealizowałeś przyjaciela. Jedyne co mi przychodzi do głowy to próba zdobycia minimum społecznych kompetencji, tak żebyś nie był "bezwartościowy na rynku". Chociaż nie przekreślaj tego co jest teraz. Ostatnio na YouTubie stał się modny trend autystyczny.

 

Jedna z przedstawicielek to Bazyliszek Chan.

https://www.youtube.com/channel/UCcWY07yQIawh0mcOEiMz5HA

 

Mam w subskrypcjach i lubię.

 

Trafiłaś w punkt. Na pewno wyidealizowałem Marcina jako potencjalnego przyjaciela, w końcu zależało mi na jakiejś bratniej duszy.

Nawiązując poniekąd do przedmówcy (klękający szkielet), ja i Marcin mieliśmy podobne zainteresowania, tzn. informatyka i elektronika, z tym że ja jestem bardziej “wyspecjalizowany“ w pierwszym, a on w drugim. Mieliśmy nawet podobne charaktery - obydwaj byliśmy wrażliwi. Jednak największą rzeczą, która nas dzieliła było to, że Marcin uformował sobie hermetyczną sferę wokół swojego podwórka, do której bardzo ciężko się dostać z zewnątrz. Kiedy myślałem, że jako jeden z nielicznych udało mi się tam dotrzeć, tak rzeczywiście nie było.

Przez minione lata udało mi się także wyrobić pewne kompetencje społeczne, dzięki czemu radzę sobie w nowych środowiskach, sytuacjach, itp.

Jeśli chodzi o autystyczną społeczność, to od początku tego roku jestem w nią zaangażowany, ale na Facebooku, a wszystko zaczęło się od bloga Katji Schrödinger - http://kociswiatasd.blox.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×