Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ofi

Proszę o pomoc

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

jestem nowa na forum mam 15 lat i chciałabym prosić o pomoc,radę.

Moje problemy zaczęły się 2 lata temu kiedy mój tata zachorował na raka.Choroba taty jest dla mnie potwornym stresem,do tego napięta sytuacja w domu,śmierć dziadka,kłopoty w szkole,straszny trądzik,złamane serce,zawód przyjaciółki +100 innych rzeczy i wszytko zaczęło się nawarstwiać nawarstwiać i doprowadziło mnie do tego momentu w którym jestem teraz.

Jestem zmęczona.Przygnębiona.Przestraszona.Wykończona.To wszystko jakoś tak mnie wykończyło emocjonalnie,że nie wiem jak długo tak jeszcze pociągnę..Czuję,że moje życie nie ma sensu.Tak na prawdę gdybym miała obszerniej opisać wszystko pewnie nawet najbardziej wytrwały czytelnik nie dotrwałby do końca więc postaram się streścić.Czuję się wykończona najzwyczajniej w świecie smutna,nie mogę się skoncentrować,brak mi motywacji,gorzej idzie mi w szkole.Codziennie przed szkołą jest mi niedobrze i boli mnie żołądek a kiedy już z niej wracam nie mam siły na nic innego jak tylko położenie się w łóżku.Mniewam napady nieuzasadnionego lęku i panicznie boje się śmierci,cały czas odczuwam niepokój.Zwykłe rzeczy,które normalnie by mnie nie obeszły doprowadzają mnie do płaczu i często przerwy przesiaduję w toalecie bo już nie wytrzymuję.Mam problemy z zasypianiem i potwornie niską samoocenę.Trochę "boję" się ludzi i na pewno wszystko za bardzo biorę do siebie.Nie mam przyjaciół,znajomych.Wstydzę i boję się do kogokolwiek podejść i zagadać.Rodzina raczej mnie nie rozumie.Mama złości się kiedy "znowu"widzi mnie w łóżku,babcia mówi,że mam wziąć się w garść.I na prawdę próbuję,ale nic nie wychodzi.Bywają dni trochę lepsze ale przeważają te złe. :cry: Nie byłam u psychologa ponieważ moja sytuacja jest na tyle beznadziejna,że tych stresujących rzeczy po prostu nie mogę się z mojego życia wyeliminować a dla samego faktu rozmowy z kimś psychologa zastępuje mi babcia :smile: a lekami chciałabym faszerować się w ostateczności. Czy mogę sobie jakoś pomóc i czy jest to depresja?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć :) Współczuję choroby taty. Mówiłaś mamie albo babci to wszystko tak jak tutaj to opisałaś? Wzięcie się w garść to nie jest nawet rada, tym bardziej, że z tego co opisałaś masz powody, żeby czuć się źle, nie wygląda to na nastoletnie wahania nastroju.

 

Babcia to jednak nie psycholog, dobrze czasem pogadać z kimś, kto widzi sytuacje z innej perspektywy. Może Ci poradzi jak rozmawiać o Twoich problemach z bliskimi. Myślę, że warto pójść.

 

A czy to depresja... Nikt Cię tutaj nie zdiagnozuje, ale patrząc po tym co tu opisałaś, to niestety niewykluczone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, czy mogłabyś napisać raz jeszcze dlaczego nie możesz skorzystać z usług psychologicznych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę "skorzystać z usług psychologicznych",jednak wiem,że psycholog nie może przypisać leków i wizyta polega przede wszystkim na rozmowie (tak?).A w mojej sytuacji nie dużo mogę zmienić(taty nie uzdrowie,dziadka nie wskrzesze,trądziku,który rujnuje mi samoocenę nie mogę wyleczyć od 5 lata,świata nie zmienie)a czuję,że się wykańczam :( i chociaż staram wziąć się w garść mam wrażenie,że jest coraz gorzej.Wczoraj w szkole czułam się już tak zle,że zaczęłam(bez wyraznej przyczyny) płakać na lekcji i pobiegłam do toalety :oops: a zawsze staram się ukrywać swoje uczucia chodzę uśmiechnięta i wszyscy myślą,że jest ok.Najgorzej,że nikt nie rozumie :( i słyszę ciągle "nic nie robisz tylko w łóżku leżysz,nic ci się nie chce a może byś się pouczyła posprzątała? itd" A ja na prawdę lubie się uczyć,zdobywać nową wiedzę.A nie mam siły nawet się skoncentrować. :zonk: Czuję się już nawet nie zmęczona a wycieńczona,wszystko mnie przygniata,przytłacza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ofi[c/color], psycholog zrozumie, przynajmniej dobry psycholog, ale oczywiście nic na siłę. On ma za zadanie pomóc ci żyć właśnie z tymi rzeczami, których nie możesz wyeliminować.

Ja nigdy nie mogłam też liczyć na zrozumienie ze strony najbliższych, nie z powodu ich złej woli, ale jakby nie byli w stanie wyjść ze swoje punktu widzenia

Jak nic z tym nie zrobisz, to będzie coraz gorzej z twoim stanem. Jakie inne widzisz rozwiązanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widzę żadnego rozwiązania :( Dziękuję za rady,może pomimo wszystko powinnam wybrać się do psychologa,mam nadzieje,że trafię na dobrą osobę.Wiem,że nie ma magicznej pigułki,żeby wyzdrowieć więc boję się,że lekarz osądzi,że to depresja.Ale jak to mówią trzeba myśleć pozytywnie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×