Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marcin18

Hej, hej

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim,

nie wiem od czego zacząć, więc najpierw się przedstawię. Mam 18 lat, jestem uczniem technikum, właściwie niczym się nie wyróżniającym. Spróbuję Wam przedstawić moją "krótką" historię. Jestem osobą, która nie lubi i nie potrafi dzielić się swoimi problemami. Wolę rozwiązywać je sam, a właściwie tylko pozornie i chwilowo od nich uciekać. Gdy byłem jeszcze dzieckiem straciłem ojca, popełnił samobójstwo. Będąc małym brzdącem nie rozumiałem powagi sytuacji, dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie co się stało. Nie miało to jednak jakiegoś znaczącego wpływu na moje dzieciństwo, do pewnego dnia... Moja mama znalazła sobie faceta po kilku latach. Przeprowadzka, nowi ludzie, nowa szkoła - gimnazjum. Tu się wszystko posypało. Mieszkając jeszcze w poprzednim miejscu miałem znajomych i przyjaciół, z którymi codziennie spędzałem czas. Niestety długo zajęło mi odnalezienie się w nowym otoczeniu, więc większość czasu spędzałem przed komputerem. Poznałem starszego internetowego "kolege", który naopowiadał mi o marihuanie. Ha! Nawet sobie nie wyobrażacie mojej zajawki na tą używkę. Oczytany i przekonany, że marihuana nie powoduje żadnych skutków ubocznych zacząłem szukać dostępu do ganji. Długo nie musiałem szukać, kupiłem "sztukę" i się zaczęło... Zajawka rosła, zakochany w jaraniu trwoniłem wszystkie pieniądze na susz. W 2/3 klasie gimnazjum zaszło to już tak daleko, że każdego dnia czekałem tylko na wieczór, by w spokoju zapalić sobie lufę i pozamulać. Tu zaczęła się samotność i poczucie, że jedyne co mi w życiu zostało to jarać. Jakoś w połowie 3 gimnazjum spróbowałem dopalaczy. Jako, że dostęp do nich był naprawdę łatwy, przerzuciłem się z wieczornego palenia marihuany, na dopalacze. To miało chyba największy wpływ na moje obecne życie. Zawsze czułem, jakbym umierał, ale po pewnym czasie przestałem się tego bać. Po roku odstawiłem, zdecydowanie za późno. Straciłem 3 lata, mózg i pozytywne myślenie. W technikum wróciłem do palenia marihuany, zdarzało się jarać miesiąc z rzędu, dzień w dzień. Tu już straciłem całą chęć do życia. Zdarzyło się też coś wciągnąć, zarzucić jakiegoś tabsa ale nie będę do tego nawiązywał, bo to jednorazowe wybryki.

Jak teraz wygląda moje życie? Nie uczę się, chociaż wiem, że muszę zdać maturę. Budzę się, nie mam chęci na nic. Jedyne co robię, to siedzę w necie albo śpię. Myśli samobójcze męczą mnie już trzeci rok, odkąd zacząłem uświadamiać sobie, że zmarnowałem sobie życie. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to mama, którą krzywdzę dzień w dzień oszukując, a wiem, że nie ma bardziej kochającej matki od mojej. Wciągnąłem się w hazard, gram praktycznie codziennie na maszynie. Nie są to duże stawki, ale wiem, że to początek, że skończe jak mój ojciec, który również grał.Byłem naprawdę zdolnym chłopakiem, ponadprzeciętnym, przestrzegam wszystkich czytających - nie tykajcie tego syfu i słuchajcie rodziców, oni naprawdę chcą dla Was dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć!

 

Miło, że coraz więcej ludzi w moim wieku tutaj przebywa - równiez mam 18 lat i tez maturę piszę w tym roku :hide: i nie jestem w stanie za bardzo się uczyć

 

Byłem naprawdę zdolnym chłopakiem, ponadprzeciętnym

Nie skazuj się już z góry na przegraną, piszesz naprawdę ogarnięcie, myślę że niepotrzebnie jest tutaj użyty czas przeszły

 

słuchajcie rodziców

Nie mam rodziców :bezradny:

 

 

Nie znam się na lekach, ale ja biorę, więc może też byś spróbował antydepresantów

 

Jakbyś miał ochotę, to pisz na pw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięķi za odpowiedź :)

u mnie matura akurat za rok, bo technikum 4letnie. Nic to nie zmienia w sumie, dobrze wiem, że i tak nie zacznę się uczyć. Co do tego czasu przeszłego.. niestety mam rację. Nawet nie wyobrażasz sobie jaką blokadę mam w sobie, w moim mózgu. Pamiętałem o wszystkim rozpoczynając pisanie tej litanii, przeczytałem ją i okazało się, że pominąłem sporo istotnych faktów. Całość jednak w miarę dobrze obrazuje moją obecną sytuację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurczę :/ Może dobrym pomysłem byłoby przejście się do lekarza, zrobiłbyś parę badań i a nuż okaże się, że Twój mózg jest nietknięty fizycznie, co da Ci wiarę i nadzieję? :mrgreen:

 

Tylko ja mam też takie ułatwienie, że mi wszystko jedno co będzie ze mną po maturze, bylebym zdała i dostała się na jakieś studia żeby nie stracić renty :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzymam za Ciebie kciuki :P tymczasem zwijam spać, jutro kolejny nudny dzień, byle wytrzymać do 14 i przespać resztę dnia, 3maj się, jutro odezwę się na pw :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Marcin!

Dobrze rozumiem twoją sytuację, też straciłam ojca. Nikt mi w tym czasie nie pomógł i mój problem narastał. W liceum ciągle tylko spałam, zdarzyło mi sie nawet zasnąć na lekcji. Okazało się, że to objaw depresji. Zaczęłam brać leki i mój stan trochę się poprawił.

 

Skoro masz kochającą matkę to powiedz jej o swoich problemach. Wsparcie bliskiej osoby jest ważne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matka już nie ma siły do mnie, widzi, że non stop śpię. Ja potrafię przespać całe popołudnie, zjeść i spać dalej. Nie widzę celu w życiu, nie zależy mi na tym co będzie jutro, za tydzień, czy za kilka lat. Strata ojca nie miała aż tak wielkiego wpływu na mój obecny stan, bo nie byłem świadomy tego, co się stało. Z czasem zaczynałem rozumieć sytuację, w której się znalazłem, ale już na tyle do niej przywykłem, że nie przeżywałem jej jakoś szczególnie. Nie wiem, czy chcę sobie pomóc, czy jest jeszcze jakikolwiek sens naprawy obecnej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, moje życie trochę podobnie wyglądało, bo też z powodu samotności wpadałem w różne uzależnienia, ale na szczęście nie uciekałem w używki. Moją ucieczką były głównie gry komputerowe i sen. Jak już gry przestały na mnie działać, to wpadłem w hazard i sporo kasy przegrywałem w pokera. Z hazardem bardzo trudno skończyć, wiele razy starałem się przestać, ale cały czas wracałem do tego. 2 lata temu udało mi się z tym skończyć i mam nadzieję, że do tego nie wrócę. Dobrze, że uświadomiłeś sobie, że marnujesz życie w wieku 18 lat, bo do mnie to dotarło dopiero na studiach gdy miałem 22/23 lata i teraz staram się naprawić swoje życie, ale jest bardzo trudno. Zapisz się lepiej do dobrego psychiatry i opowiedz mu wszystko, bo leki mogą trochę naprawić twój stan i łatwiej będzie Ci zmienić życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I właśnie przypomniałeś mi bardzo istotny fakt, o którym zapomniałem napisać. Od początku gimnazjum, czyli po przeprowadzce oprócz używek i snu, duże znaczenie dla mnie miały gry. W sumie dalej mają, wracam do domu i gram, by przeczekać do wieczora i móc zakończyć dzień. Wpadłem już w monotonię, nic ciekawego w życiu nie robię, nic nie potrafi mnie cieszyć bo na nic nie mam ochoty. Chyba zdecyduję się na lekarza, co kilka dni mam "dzień doła", w którym zagłębiam się w przekonaniu, że moje dalsze życie nie ma sensu. Szkoda, że mamy tylko jedno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×