Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
popapranna

Każda myśl pomocna

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie

Cieszę się, że znalazłam to miejsce. Potrzebuję chyba spojrzenia z boku na to, co się teraz we mnie dzieje, dlatego szukałam takiego forum. Mam też nadzieję, że będę mogła jakoś pomóc ;)

Na ten moment najbardziej potrzebuję rozeznania co robić dalej z terapią. Chodzę od pół roku i mam wątpliwości, czy to ma sens, czy w porównaniu do efektów nie inwestuję za dużo... (czasu, dojazdów, bo mieszkam daleko i oczywiście - kasy). W zasadzie nie wiem, co zyskałam przez te pół roku, serio :( Powiedziałam o tym terapeutce, wyzłościłam się na nią, a złościć się potrafię :P ale nie doszłyśmy do konkluzji czemu TERAZ chcę przerwać.

Nie wiem.. potrzebuję to jakoś zrozumieć, podjąć decyzję.. a, mówiąc szczerze, niespecjalnie chce mi się znowu wlec 2h na sesję...

Może jak z Wami porozmawiam, to coś mi się w głowie ułoży..?

 

Wszelkie myśli/intuicje mogą być mi pomocne. Jak coś zazgrzyta, to walcie prosto z mostu :mrgreen:

Pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie znam się na terapii ale podobno pół roku to za krótko, żeby ocenić efekty terapii. Jest też taka teoria, że jak nie zaiskrzy między terapeutą a pacjentem to nic z tego nie wyjdzie, więc trzeba dać sobie spokój i szukać innego. Jak jest w twoim przypadku? Nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację, też myślę, że to raczej krótko, ale jakoś "paliwo" mi się wyczerpało do jeżdżenia na sesje :(

Co do iskrzenia, raczej zaiskrzyło. Tzn., ogólnie dobrze mi się z nią rozmawia, jakoś tam ją lubię, ale rzecz w tym, że kiedy zaczęłam się zastanawiać co ja tak naprawdę biorę z tego kontaktu, to trudno było mi coś wymyślić. A wysiłku wkładam sporo w samą drogę i powrót...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy jest na co czekać. Czasami czuję się jak frajerka. Jeżdżę, gadam płacę, a ona sobie siedzi, słucha (albo i nie) inkasuje $ i tyle. Mój problem polega chyba na tym, że chciałabym być jakoś ważna dla niej... Głupie to, bo przecież wiem, że to układ, takie udawanie relacji za pieniądze i chyba to jest mi ciężko wytrzymać.

Nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

popapranna, a Ty nie jestes lesbijka? No bo to tak zabrzmialo: wazna dla niej w jakim sensie? Tak jak napiasalas to jej praca,odwali wezmie kase i pappa. A co do zmian, to trzeba ustaic wspolnie z terapeuta w czym jest problem i to zmieniac. Jak terapeuta wylacznie słucha to zaden z niego terapeuta..wyslucha i kolezanka i to za freeko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
popapranna, a Ty nie jestes lesbijka? No bo to tak zabrzmialo: wazna dla niej w jakim sensie? Tak jak napiasalas to jej praca,odwali wezmie kase i pappa. A co do zmian, to trzeba ustaic wspolnie z terapeuta w czym jest problem i to zmieniac. Jak terapeuta wylacznie słucha to zaden z niego terapeuta..wyslucha i kolezanka i to za freeko.

 

 

Widzę, że strasznie pochopnie wyciągasz wnioski... nie rozumiem takich ludzi jak Ty... To że dziewczyna chce, żeby terapeutce na niej w jakiś sposób zależało- jest zupełnie normalne i zrozumiałe- nie musi być lesbijką...

 

Też chciałabym, żeby osoba, która mnie słucha nie traktowała mnie jak kolejnego źródła zarobku...

Ja Cię rozumiem popapranna- też tak mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
popapranna, a Ty nie jestes lesbijka? No bo to tak zabrzmialo: wazna dla niej w jakim sensie? Tak jak napiasalas to jej praca,odwali wezmie kase i pappa. ...

Pokazujesz własne podejście do pracy. Współczuję, bo to wielkie ubóstwo tyrać wyłącznie dla kasy.

Istnieją ludzie, którzy pracę traktują zgoła inaczej.

Bo lubią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele zależy od natury twoich problemów, jak i od ujęcia w jakim pracuje terapeuta czy będzie ci w stanie pomoc.

Co do tego "słuchania albo i nie", czy to twoja opinia czy fakt ? Jeśli koncentruje swoja uwagę na tobie to się nie przejmuj, tak ma być, ale jeśli patrzy się w innym kierunku i widać ze rozmysla przez cala sesje o czyms innym to sobie odpuść.

Poza tym czy to, ze tylko i wyłącznie slucha to tez fakt ? Nic kompletnie nie mowi ? A może jednak spyta o cos od czasu do czasu np. "co o tym myślisz","co czujesz gdy to się dzieje" i delikatnie cie naprowadza ?

Może być tak, ze terapeuta chce bys na glos wysluchala samej siebie (przy kims to działa inaczej niż rozmowa ze sobą w myślach) i się nad tym zastanowila. to dluga droga i trzeba chcieć nad sobą pracować, ale może to przynieść wiele dobrych zmian. Bo chyba nie wolalabys, by terapeuta mowil ci ciagle co masz robic, czuc i myslec, no nie ? Na tym to polega by samemu do tego dojść Z pomocą specjalisty (chodzi mi o to, ze on sam nie jest w stanie nic zrobić).

 

Ps. Aczkolwiek nic nie piszesz o naturze swoich problemów, wiec od razu pisze, ze mogę się bardzo mylic.

Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NN4V, akurat ja z dorosłymi nie pracuje :hide: bo wiecznie skwaszeni jak TY :nono:NN4V, i nie koncentruj sie tak na mnie we wszystkch tematach bo Twoja dziewczyna bedzie zazdrosna. :mrgreen:8) Jakis moj wpis a juz Twoj koment, a przegladasz wszystkie moje posty? :shock::mrgreen: Daj maila to Ci zrobie screena mojego awatara i wszystkich wpisów od roku 2009 bedziesz mial je na własnosc :mrgreen:

 

 

Ooak, wnioski? Zadałam pytanie :) Znak zapytania nie oznacza stwierdzenia tylko pytanie :) A poza tym wroc do swojego tematu i swojego watku bo widze ze znowu deprecha ze ktos mial inne zdanie :brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NN4V, akurat ja z dorosłymi nie pracuje :hide: bo wiecznie skwaszeni jak TY :nono:NN4V, i nie koncentruj sie tak na mnie we wszystkch tematach bo Twoja dziewczyna bedzie zazdrosna. :mrgreen:8) Jakis moj wpis a juz Twoj koment, a przegladasz wszystkie moje posty? :shock::mrgreen: Daj maila to Ci zrobie screena mojego awatara i wszystkich wpisów od roku 2009 bedziesz mial je na własnosc :mrgreen:

 

 

Ooak, wnioski? Zadałam pytanie :) Znak zapytania nie oznacza stwierdzenia tylko pytanie :) A poza tym wroc do swojego tematu i swojego watku bo widze ze znowu deprecha ze ktos mial inne zdanie :brawo:

 

aż się że tacy ludzie wykonują taki odpowiedzialny zawód.

Może dlatego coraz więcej samobójstw u dzieci i młodzieży...

BTW- nie ja mam problem z tym, ze ktoś ma inne zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popaprana,,

 

Może to chwilowe zwątpienie, może tak na prawdę podświadomie widzisz że coś zaczeło się zmieniać i teraz tak jakby bronisz się przed tym , może wyrzuciłaś dużo z siebie i czujesz się pusta, ciężko Ci z pustką bo póki co nie widzisz nowości w swoim życiu, jakby samo to że jako tako posegregowałaś bałagan się nie liczyło....

Nie daj się zwątpieniu . Tym bardziej że faktycznie to tylko pół roku . .

Póki co postaraj się zmotywować . Daj sobie jeszcze trochę czasu , to z czym przyszło Ci się zmierzyć pewnie gromadziło się u Ciebie dłuższy okres czasu , nie przeobrazi się w pięknego motyla który usiądzie Ci na nosie ,pewnie trzeba będzie o niego trochę zawalczyć .

 

A może wmawiasz sobie że ona Cię nie słucha ? Może zbyt pochopnie oceniasz jej gesty i zachowanie?

Jeśli masz na prawdę co do niej wątpliwości , to zmień terapeutę ale z terapii nie rezygnuj.

Trzymam za Ciebie kciuki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, właśnie myśli o tym, że (być może)

odwali wezmie kase i pappa
od jakiegoś czasu podsycały we mnie chęć żeby to zakończyć. Jeżeli moje emocje mają być tylko źródłem kasy, a nie autentycznego zainteresowania się tym, co we mnie, jako w człowieku, to nie chcę takiego kontaktu. To upokarzające mówić o tym, co się w głowie roi, jeśli dla kogoś to tylko kasa :(

Poza tym, jeśli przez pół roku co tydzień jeździsz do kogoś, wchodzisz – siłą rzeczy - w zależność, regresję, to nie ma opcji żeby terapeutka nie stała się ważna i nie uruchomiły się pragnienia by… również być dla niej ważną.

Z tego, co mi wiadomo, nie jestem lesbijką, hehe.. Zresztą, do niej nie mam tego typu pragnień, nie kręci mnie ;)

 

To też nie jest tak, że ja na 100% uważam, że ma mnie gdzieś. Nie. Po prostu targają mną różne emocje. Gdzieś w środku czuję, że ona jest ok, ale za dużo mnie to kosztuje, za wolno się dzieje… i, być może jest tak, jak piszesz SrebrnaSowa, podświadomie czuję, że coś zaczęło się zmieniać. Rozmawiałam z nią o tym i powiedziała, że takie zwątpienia pojawiają się kiedy jesteśmy o krok od czegoś ważnego. Myślałam nad tym długo i za cholerę nie wiem co by to mogło być. I pomyślałam, że…może to tylko dorabianie teorii? :(

 

jakby samo to że jako tako posegregowałaś bałagan się nie liczyło.…

Hmmm, masz rację. Chyba mam tendencję do pomniejszania/nie zauważania tego, co zostało zrobione. Z drugiej strony wciąż wydaje mi się, że to za mało, że już powinnam coś wiedzieć, mieć jakieś nowe rozumienie siebie/problemu… A niczego nowego nie ma...

 

Co się dzieje, że chodzisz do terapeuty?

Czemu tak daleko?

Bluepb, temat rzeka… Najogólniej – osobowość. Poza psychozami to większość tego forum jakoś do mnie pasuje.

Daleko, bo mieszkam w małej miejscowości, a chciałam chodzić do kogoś (potencjalnie) kompetentnego i nie-przypadkowego. Tu gdzie mieszkam, są jacyś „terapeuci” od uzdrawiania miłością ( :shock: ) albo kryształami, tak że tego…

 

Ooak, dzięki za wsparcie.

 

komodo, masz rację, wiem, że to długa droga i na pewno nie chciałabym żeby terapeutka mówiła mi co mam robić. Poza tym, nie chcę od niej nakazów, a rozumienia, wglądu, whatever. Tego, mam wrażenie, nie ma. Nie wiem, czy dlatego, że to jeszcze krótko, czy ja za mało się staram, czy obie za mało jeszcze się rozumiemy… nie wiem.

Poza tym czy to, ze tylko i wyłącznie slucha to tez fakt ? Nic kompletnie nie mowi ? A może jednak spyta o cos od czasu do czasu np. "co o tym myślisz","co czujesz gdy to się dzieje" i delikatnie cie naprowadza ?

Mówi, mówi :D czasem zapyta.

Myślę, że problem jest po mojej stronie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idź do dobrego psychiatry jednocześnie a nawet może uda Ci się znaleźć psychiatrę z uprawnieniami psychoterapeuty..

Na tym forum wiele osób pisało, że terapia działa lepiej w połączeniu z farmakoterapią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bluepb, a czemu do psychiatry? Psychiatra przeważnie zapisuje jakieś leki.

Póki co, najgorszy czas jesienno-zimowy przetrwałam bez większych kryzysów (może dzięki sesjom?) więc nie sądzę żeby teraz były mi potrzebne tabletki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bluepb, a czemu do psychiatry? Psychiatra przeważnie zapisuje jakieś leki.

Póki co, najgorszy czas jesienno-zimowy przetrwałam bez większych kryzysów (może dzięki sesjom?) więc nie sądzę żeby teraz były mi potrzebne tabletki.

Zmień nicka, a tak na poważnie to na co ty chorujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

i, być może jest tak, jak piszesz SrebrnaSowa, podświadomie czuję, że coś zaczęło się zmieniać. Rozmawiałam z nią o tym i powiedziała, że takie zwątpienia pojawiają się kiedy jesteśmy o krok od czegoś ważnego. Myślałam nad tym długo i za cholerę nie wiem co by to mogło być. I pomyślałam, że…może to tylko dorabianie teorii? :(

 

jakby samo to że jako tako posegregowałaś bałagan się nie liczyło.…

Hmmm, masz rację. Chyba mam tendencję do pomniejszania/nie zauważania tego, co zostało zrobione. Z drugiej strony wciąż wydaje mi się, że to za mało, że już powinnam coś wiedzieć, mieć jakieś nowe rozumienie siebie/problemu… A niczego nowego nie ma...

 

...

 

 

 

Nieee... to żadne dorabianie teorii. Tak widocznie jest . Nie wiem, trochę mało szczegółów.. mogłabys jeszcze trochę opisać Twoją relację z terapeutką ?

Jak ją widzisz? Co robi ? Co Cię w jej zachowaniu przyciąga a co odpycha ?

Dla przykładu - mnie denerwuje kiedy ludzie mówią " mhm , aha , mhm, aha, mhm , aha... - i tak do usranej śmierci - kiedy jeszcze nawet nie skończyłam swojej wypowiedzi. Wtedy mi się wydaje że człowiek sobie myśli " poprzytakuję kilka razy to pomyśli że jej słucham... no tak muszę niezapomnieć by kupić nowe kafelki do łazienki ",,,,

Czy Ty wyłapałaś coś co pozytywnie na sesji lub negatywnie na Cb wpływa?

 

 

Wiesz co do nowości które powinny JUŻ być ... śmiem sądzić że gdy trochę dłużej na nie poczekasz, więcej się postarasz,... to Cię dużo bardziej ucieszą . !

Także bądź dobrej myśli ! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SrebrnaSowa, to, co pozytywnie na mnie wpływa to kiedy terapeutka łączy to, co mówię z tym, co już wcześniej padło, kiedy nadaje temu jakiś sens, skleja ze sobą te moje chaotyczne kawałki. Kiedyś dała mi komentarz nawiązujący do jednego z bardzo wczesnych wspomnień, które jej opowiedziałam kilka sesji wcześniej i to było trafione. Poza tym, był to dla mnie sygnał, że ona PAMIĘTA, co mówiłam i co było dla mnie istotne.

Długo niestety było tak, że łapałam ją na tym, że... nie pamiętała, ale pogadałyśmy o tym i chyba jest trochę lepiej, może wreszcie notuje.. :lol:

Zasadniczo, myślę że mnie słucha, nie mogę jej zarzucić, że myśli o kafelkach :D chyba nie, a przynajmniej bardzo rzadko ;)

 

Co mnie odpycha? Hmm.. nie wiem czy ona ma na mnie jakiś pomysł. Kiedyś wniosłam jeden z dziwnych objawów i wysłuchała, coś tam krótko dopytała, ale generalnie wątek się urwał po mojej tyrradzie... Poczułam, że nie wie co mi powiedzieć :( Wydaje mi się, że do analizowania relacji itd. to jest ok, ogarnia, ale do konkretnych objawów to nie bardzo. A z takich śmiesznych rzeczy, poza-sesyjnych, denerwuje mnie, że jest lanserką i gadżeciarą :D

 

Ale tak na serio... wiesz co SrebrnaSowa? myślę sobie, że problem polega na tym, że nie umiem znieść tej niesymetryczności relacji, tego, że ona jest dla mnie ważna, a ja jestem tylko kolejną osobą, która przychodzi i wychodzi i ...zostawia kasę. I chyba dlatego wolę zakończyć ten kontakt niż radzić sobie z zależnością od niej. Szit :(

 

Bluepb, rozumiem, że terapia czasem działa lepiej na lekach i zgadzam się z tym, ale chyba nie przepisuje się ich tak po prostu, z zasady, żeby terapia lepiej działała? tylko jeśli są jakieś objawy, które uniemożliwiają np. dotarcie na sesję (napady lęku, zaleganie w łóżku, urojenia). Póki co, z nastrojem udaje mi się dojść do ładu, mam huśtawki itd., ale nie są tak silne jak kiedyś. Nie czuję żeby leki były teraz potrzebne dlatego trochę mnie zdziwiła Twoja sugestia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×