Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bedzielepiej

Dlaczego lekarzom nie płaci się tylko od

Rekomendowane odpowiedzi

wyleczonych przypadków. Zasada przecież jest prosta, jak dzwonię po hydraulika to płace mu za wykonaną właściwie robotę. Nie ma że cieknący kran naprawi się w nieokreślonej przyszłości, ale będzie co miesiąc pobierał haracz. Dlaczego płaci się lekarzom za jawną fuszerkę, partactwo i haniebne tworzenie tak zwanych ludzi przewlekle chorych i stały tekst "Widzimy się za miesiąc". To jest hańba, ze otrzymują jakieś wynagrodzenie za swoje beznadziejne usługi, gdyby głód im dobrał się do doopy może by bardziej się zainteresowali cierpiącymi pacjentami i jak im pomóc. Przecież te barany kształcą się wiele lat za publiczne pieniądze, dlaczego więc nie potrafią nikogo wyleczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Był kiedyś taki król, co płacił swojemu lekarzowi tylko wówczas, gdy był zdrowy.

Jak zachorował, przestawał płacić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja natomiast czytałem , że tak własnie było w starożytnej Grecji.

Mianowicie medyk otrzymywał stałą, regularną zapłatę od podlegającego mu delikwenta/delikwentów ( można to nazwać abonamentem) który jednakże był zawieszany gdy ów delikwent byl chory. Zawieszenie płaconego abonamentu trwało do momentu wyleczenia zainteresowanego.

Proste a jakże skuteczne i zmuszające lekarza do WYLECZENIA pacjenta czym prędzej....

Ale dziś mamy inne czasy.

Dziś bardziej opłaca sie leczyć niż WYLECZYĆ...

 

No właśnie, z jakiej racji mam płacić partaczowi za jego partactwo i niestaranie się o moje dobre samopoczucie nawet, bo lekarze są często chamscy i traktują ludzi z wyższością.

Nie dziwi mnie zupełnie, że tyle ludzi nie chce się w ogóle leczyć albo szuka rozwiązań niekonwencjonalnych, skoro lekarz- człowiek który niby odebrał gruntowne wykształcenie, nie jest w stanie im pomóc ani nawet nie udaje, że próbuje. Lekarze rażą swoją obojętnością, im wszystko jedno, traktują pacjentów poniżająco, jako głupszych. Oni nawet nie dają nadziei pacjentom (a są liczne badania udowadniające, że nadzieja też ma sporą rolę w zdrowieniu), ale ją odbierają. Kim są Ci ludzie, ja się pytam? Kolejnymi urzędasami? I mamy ich traktować jak bogów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś mi się tak widzi, że na przestrzeni lat od starożytności do dzisiaj najwyraźniej lekarze wykorzystali swoje wpływy by zmienić relację na swoją korzyść. Wygląda na to, że założono jakoby pacjenci nie chcąc płacić abonamentu mogą oszukiwać i specjalnie udawać chorych, więc zmieniono zasady na takie w których to lekarz może udawać że leczy. W Polsce rozpacza się, że na jednego lekarza przypada bardzo dużo pacjentów i że z tego powodu są oni bardzo zapracowani. Ciekaw jestem ile procent z tych pacjentów to osoby chodzące do nich po 20 lat i więcej bez żadnej poprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
....W Polsce rozpacza się, że na jednego lekarza przypada bardzo dużo pacjentów....

Pacjentów czy ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wygląda na to, że założono jakoby pacjenci nie chcąc płacić abonamentu mogą oszukiwać i specjalnie udawać chorych, więc zmieniono zasady na takie w których to lekarz może udawać że leczy.
Jak chodzi o choroby somatyczne, to raczej trudno udawać chorego..no jak udawać złamanie, raka, czy choćby anginę i po co? Gorzej z chorobami psychicznymi, bo tu faktycznie, nie dość, że śliska jest sprawa stwierdzenia choroby, to jeszcze i wyleczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wygląda na to, że założono jakoby pacjenci nie chcąc płacić abonamentu mogą oszukiwać i specjalnie udawać chorych, więc zmieniono zasady na takie w których to lekarz może udawać że leczy.
Jak chodzi o choroby somatyczne, to raczej trudno udawać chorego..no jak udawać złamanie, raka, czy choćby anginę i po co? Gorzej z chorobami psychicznymi, bo tu faktycznie, nie dość, że śliska jest sprawa stwierdzenia choroby, to jeszcze i wyleczenia.

 

Weź nie pier..nicz, komu i po co by się chciało strugać wariata, to są przypadki jeden na milion. Jakie stwierdzenie, jak psychiatra w każdym człowieku widzi chorego psychicznie.

 

Korat, dobrze napisane. Jak byłam w psychiatryku, to trafiłam na kobietę, która 20 lat się leczyła u jednego psychiatry. Widocznie psychiatrzy lubią mieć stałych klientów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Weź nie pier..nicz, komu i po co by się chciało strugać wariata, to są przypadki jeden na milion.
No jak to komu? każdemu, kto nie chciałby płacić za wyleczenie. Psychiatrzy jakoś mogą udawać, że leczą, a jak by sytuację odwrócić, to pacjenci już by byli święci? :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korat, dobrze napisane. Jak byłam w psychiatryku, to trafiłam na kobietę, która 20 lat się leczyła u jednego psychiatry. Widocznie psychiatrzy lubią mieć stałych klientów.

To może po prostu powinna zmienić lekarza? :pirate:

 

Oni nawet nie dają nadziei pacjentom (a są liczne badania udowadniające, że nadzieja też ma sporą rolę w zdrowieniu), ale ją odbierają. Kim są Ci ludzie, ja się pytam? Kolejnymi urzędasami? I mamy ich traktować jak bogów?

 

Publiczna służba zdrowia.Niektórzy Cie potraktują tam poniżej standardów,ale z drugiej strony gdyby była prywatna prawdopodobnie nie było by CIe stać na długotrwałe leczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Weź nie pier..nicz, komu i po co by się chciało strugać wariata

 

Nawet sobie nie wyobrażasz. Żeby uniknąć odpowiedzialności karnej, cywilnej, finansowej, żeby korzystnie załatwić jakąś sprawę, uzyskać jakieś benefity itp. Jak wychodziłem z OD to lekarz kierujący powiedział, że populacja pacjentów mniej więcej się tak rozkłada- 50% przyszło tam po, żeby uzyskać jakieś korzyści (zwolnienie, zaświadczenie, renta, inne świadczenia, postępowanie sądowe itp.), 30% przyszło tam bo potrzebuje pomocy ale liczą na gotowe rozwiązanie podane na złotej tacy, że specjalista wszystko zrobi za nich, naprawi ich życie, bez żadnego wysiłku z ich strony, a ledwo 20% przychodzi tam, żeby uzyskać pomoc i jest faktycznie zmotywowanych do pracy nad sobą i gotowych coś zmienić w życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z tymi procentami można się zgodzić.50% lekarzy wybrało to zajęcie żeby uzyskać jakieś benefity-materialne czy prestiżowe i ma w nosie dobro pacjenta.30% by chciało pomóc ale liczą że uda się to bez żadnego wysiłku z ich strony,a 20% naprawde chce pomóc i jest gotowych do niesienia pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Weź nie pier..nicz, komu i po co by się chciało strugać wariata

 

Nawet sobie nie wyobrażasz. Żeby uniknąć odpowiedzialności karnej, cywilnej, finansowej, żeby korzystnie załatwić jakąś sprawę, uzyskać jakieś benefity itp. Jak wychodziłem z OD to lekarz kierujący powiedział, że populacja pacjentów mniej więcej się tak rozkłada- 50% przyszło tam po, żeby uzyskać jakieś korzyści (zwolnienie, zaświadczenie, renta, inne świadczenia, postępowanie sądowe itp.), 30% przyszło tam bo potrzebuje pomocy ale liczą na gotowe rozwiązanie podane na złotej tacy, że specjalista wszystko zrobi za nich, naprawi ich życie, bez żadnego wysiłku z ich strony, a ledwo 20% przychodzi tam, żeby uzyskać pomoc i jest faktycznie zmotywowanych do pracy nad sobą i gotowych coś zmienić w życiu.

 

Ciekawe jak oni odsiewają te ziarna od plew.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Korat, dobrze napisane. Jak byłam w psychiatryku, to trafiłam na kobietę, która 20 lat się leczyła u jednego psychiatry. Widocznie psychiatrzy lubią mieć stałych klientów.

To może po prostu powinna zmienić lekarza? :pirate:

 

Próbowałam jej to wyperswadować, ale mówiła że jej lekarz twierdził, że nie warto kończyć terapii kiedy są już na dobrej drodze i tak dobrze zna jej problemy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałam jej to wyperswadować, ale mówiła że jej lekarz twierdził, że nie warto kończyć terapii kiedy są już na dobrej drodze i tak dobrze zna jej problemy...

 

>lecz się 20 lat

 

>nie miej poprawy

 

>uwierz że jesteś na dobrej drodze i że nie długo Cie wyleczy

 

Świat jest przezabawnym miejscem..ta kobiecina nie ma jakiejś rodziny żeby jej ktoś coś poradził?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co z chorobami nieuleczalnymi?

Skąd byłaby pewność, że wszyscy pacjenci się stosują do zaleceń?

 

Coś takiego miałoby rację bytu np przy jakichś pojedynczych zabiegach, operacjach itd albo wtedy kiedy choćby jest hospitalizowany

Gorzej jednak kiedy człowiek po wyjściu z gabinetu idzie w swoją stronę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
z tymi procentami można się zgodzić.50% lekarzy wybrało to zajęcie żeby uzyskać jakieś benefity-materialne czy prestiżowe i ma w nosie dobro pacjenta.30% by chciało pomóc ale liczą że uda się to bez żadnego wysiłku z ich strony,a 20% naprawde chce pomóc i jest gotowych do niesienia pomocy.

 

Zgadza się większość ma w nosie pacjenta byle postawić diagnozę wsiąść kasę za łatwą robotę no i liczy się prestiż tak żeby się dowartościować. Chodzi żeby gonić króliczka a nie go złapać wydaje mi się że tą specjalizacje wybierają osoby które idą na łatwiznę nie ma żadnych markerów diagnozy są stawiane na wyczucie więc partactwa nie można udowodnić przyjdzie pacjent popełni samobójstwo co z tego przyjdzie następny no cóż takie rzeczy się zdarzają. Na wizytach wystarczy powiedzieć byle co żeby coś powiedzieć to co w danej sytuacji jest wygodne zauważyłem że z reguły tak to wygląda że w tej samej sytuacji szklanka jest do połowy pełna a w drugiej do połowy pusta. Wymyślanie ogólnie diagnoz i chorób tam gdzie ich nie ma tak żeby na papierze się zgadzało a realne problemy są olewane leczy się objawy a nie diagnozy w końcu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×