Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Christina

Jak poznaliście swoich partnerów

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie.

Jestem ciekawa historii.

Będę brać z nich wzór.

Może taka ułomna jednostka jak ja czegoś się nauczy.

To i ja się podepnę pod naukę, jako jednostka również ułomna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dawno dawno temu jak bylam jeszcze nastolatka na takim jednym foro pewna uzytkowniczka postanowila zorganizowac zlot ludzi z mojego wojewodztwa i jako ze mialysmy wtedy calkiem niezly kontakt to mnie na niego zaprosila i wlasciwie wybralam sie tam tylko po to by sie z nia spotkac i tak sie jakos zlozylo ze na miejscu poznalam moja druga polowke ktora nawet mnie nie kojarzyla z forum (pomimo tego ze na nim rowniez uprawialam namietny attention whoring = duzo sie udzielalam/wstawialam foty) i w sumie przyszla z tego samego powodu co ja

 

cool story sis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na tym forum... :oops:

 

Wcześniej różnie bywało, na imprezie w klubie studenckim (bardzo poważny i długi związek :) ), na portalu randkowym, u znajomego na imprezie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się zastanawiam jak poznać ludzi teoretycznie na 1 rzut oka nie z zaburzeniami psychicznymi.

 

Już po studiach jestem. Tylko dom-praca-dom.

W pracy mam fajnego kierownika, ale on ma żonę i dzieci więc raczej odpada.

Przyjaciółka jedyna normalna mieszka w Gnieźnie i tam pracuje (ze studiów).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja się zastanawiam jak poznać ludzi teoretycznie na 1 rzut oka nie z zaburzeniami psychicznymi.

 

moze byc z zaburzeniami byle miał chec do leczenia a nie wiecznego jojczenia. Chyba sie nie da, moj byly na 1 rzut oka niby normalny, a sie okazało ze choruje na schizofrenie. Z kolei mój maz zdrowy 100%, poznany na przyjęciu urodzinowym zorganizowanym przez znajomych i jestesmy juz razem 6 lat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja moją byłą poznałem przez last fm...
fajnie :)

 

Szkoda że nie miała tam żadnych zespołów disco polo, którego nie znoszę, a jak się okazało u niej w domu bardzo często leci polo tv, bo wszyscy tam to lubią ... -.-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja moją byłą poznałem przez last fm...

moja pierwsza milostka tez do mnie zagadala wlasnie przez lasta i naprawde bylam wtedy bardzo zauroczona ale jak wyszlo ze chodzimy do tej samej szkolki i mozemy sie spotkac to zdygalam i zerwalam kontakt hehe potem jeszcze ladowalismy na tych samych obozach matematycznych (lol) bo jak sie okazalo nasze klasy byly o tym samym profilu i chociaz umieralam w meczarniach bo widzialam jak sie na mnie patrzy to nigdy nie podeszlam no iii dopiero na 2 roku studiow sie obudzilam (chyba jakos po 5 latach) ale bylo za pozno : D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
elo, oo matematyczka, też zawsze byłem w szkole dobry z matmy i chodziłem do klasy z rozszerzoną matematyką... ;)

no ja podobnie nawet sie zastanawialam czy nie studiowac maty ale jednak bardziej ciagnelo mnie na polibude na ktorej zreszta studiowala (a moze studiuje?) moja milostka... zal mi sie jak o tym pomysle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może nie ruszać już tego tematu...?

 

Ale może powiesz, co w takim razie studiowałaś? W moim przypadku to było tak, że w liceum była okroooopnie wymagająca pani od matmy... Klasa z rozszerzoną matmą, wszyscy dobrzy z matmy byli, ja w gimnazjum bez problemu miałem same piątki ze sprawdzianów, a na lekcjach zawsze byłem z 5-6 zadań z podręcznika do przodu, rozwiązane już miałem w zeszycie, w porównaniu z tym co klasa na tablicy robiła... :P Więc zadania domowe to się w 10 minut robiło ;P A z tą panią z liceum, to ledwie się 2 udawało na sprawdzianach dostać, tylko Ci najzdolniejsi i rzeczywiście z wyższymi umiejętnościami niż reszta, jakieś czwórki dostawali czasem... Więc zrezygnowałem ze studiowania matematyki i poszedłem na geografię, która też w liceum u w mojej klasie była rozszerzona i jakoś mnie to wtedy zafascynowało bardziej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To może nie ruszać już tego tematu...?

nie no spoko juz nabralam dystansu przez ten czas i nawet smieszy mnie to wszystko

Ale może powiesz, co w takim razie studiowałaś?

inzynierie biomedyczna i testowa

W moim przypadku to było tak, że w liceum była okroooopnie wymagająca pani od matmy... Klasa z rozszerzoną matmą, wszyscy dobrzy z matmy byli, ja w gimnazjum bez problemu miałem same piątki ze sprawdzianów, a na lekcjach zawsze byłem z 5-6 zadań z podręcznika do przodu, rozwiązane już miałem w zeszycie, w porównaniu z tym co klasa na tablicy robiła... Więc zadania domowe to się w 10 minut robiło ;P A z tą panią z liceum, to ledwie się 2 udawało na sprawdzianach dostać, tylko Ci najzdolniejsi i rzeczywiście z wyższymi umiejętnościami niż reszta, jakieś czwórki dostawali czasem... Więc zrezygnowałem ze studiowania matematyki i poszedłem na geografię, która też w liceum u w mojej klasie była rozszerzona i jakoś mnie to wtedy zafascynowało bardziej

no u mnie w licbazie tez byl pogrom na matmie i roznie to u mnie bywalo ale za to na maturach szlo mi calkiem niezle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy kierunek miałaś... :) No co do mojej matury, to miałem taką jazdę, że chorowałem w 3 klasie liceum, miałem tiki nerwowe (bóle żołądka i wymioty, brałem haloperidol na to) i z tego powodu od października nie chodziłem w ogóle do szkoły, miałem tylko nauczanie indywidualne w domu, z przedmiotów z których zdawałem maturę... I maturę też miałem indywidualną i z każdego przedmiotu 30 minut dłuższą. A na językach się czułem akurat dobrze i dobrze mi poszły matury z polskiego i angielskiego, a z geografii i matmy akurat trafiły się kiepskie dni po lekach i matury poszły słabo - 30% z rozszerzonej matmy... :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

halowpierdol na bole zoladka? jezu co ten psychiatra mial w banii =[

ja w licbazie bylam wzglednie normalna nie mialam wiekszych schiz i bylam w stanie uczeszczac jakos do szkolki - dopiero na studiach mi tak wykrecilo psyche

co do matur to faktycznie lepiej szly mi probne na luzaku bez zbednego stresu a z na ktorych mi najbardziej zalezalo tez nie uzyskalam jakiegos oszalamiajacego wyniku chociaz no styknelo by sie dostac na tak zwany kierunek 'zamawiany' i tez wlasnie na jezykach ktore to do niczego mi sie nie przydaly ugralam najwiecej proc - 90 i 100

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo :) Na tiki nerwowe się nie leczyłem u psychiatry, tylko u neurologa... I ten haloperidol bardzo pomagał na to, tylko ciężej i wolniej się myślało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×