Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Panna P

Książęta i żebracy

Rekomendowane odpowiedzi

Od długiego czasu tak sobie się męczę albo i nie i myślę i nie wiem. Czy to jest tak, ze kazdy ma jakos zdeterminowane, ze niektórzy, co zrobią to trudno a inni mogą się starać, a ludzi i tak nie będą icxh kochać. Jak Wilde powiedział :"Ludzie nie dzielą się na dobrych i złych, tylko na czarujących i śmiertelnie nudnych."(tak mniej więcej) Obserwując ludzi można zauważyć, że rzeczuyywiście, są tacy, którym wolno wszytsko, bo są "czarujący", a inni mogą się starać i nic z tego nie wyjdzie. Np. moje dwie koleżanki. Przyjaźniły się ze sobą. Wiadomo- nie byyły tyakie same, ale w szkolnym towarzystwie zachowywa,ly się podobnie. Z tym, że jedną wszyscy lubili, a tej drugiej już nie. Nawet nie, że tą pierwszą uwielbiali. Ale to tak jakby jedna była główną bohaterką, a druga tylko jakś tam poboczną.

Ja cały czas mam takie coś: Niby mnie ludzi lubią, a raczej nie mogą nie lubić, bo nie znają zazwyczaj. Mówię o ogóle- masie ludzkiej w jakiejś społeczności. Tu mam na myśli szkołę. ALe nie wiem, czy to moje wyobrażenia, czxy przez to że tyak było to urosło do jakichś schiz- ciągle mam wrażenie, że mnie wszyscy olewają. Jestem dość zamknięta w sobie i zazwyczaj jest tak, że hnajpierw jestem z boku, a potem się z kimś zakolegowuje. Najpierw ludzie pokazują swoja piękne oblicza i się sobą zachwycają, mój czas zawsze jest wtedy, gdy się chowają "Piękne oblicza" i ludzie "odpadają". Czy jestem nudna? Nie wiem, może. Ale mam ptrzyjaciół, którzy gwałtownie temu zaprzecza. Nie, właściwie nie jestem nudna, ale mogę kogoś nudzić. Ael właśnie, przyjaciele. Mam ich(niewielu, ale są prawdziwi i niezmienni), czasem trudno mi nawiązać z kimś konkakt, bo czuję się jakby przywiązana do tamtych , przyzwyczajona?

Ciągle tylko się bopję, że zostanę sama. No bo mogę sobie mówić: jestem silna, będę waleczna. Ale gdy zostanę sama na wielkim polu, to z kim mam walczyć, komu pokazać swoją siłę?

Wiadomo, że to, jacy jesteśmy, nie zawsze odzwierciedla się w podejściu innych ludzi do nas. Patrzę często, ludzie bywają zwykli, a mogą kogoś zzafascynować, zmanipulowac, etc(NIe mówię tu o miłości). Nie wiem, co jest we nie takiego, że jestem niewidzialna. NIe wiem, czy rzeczywiście jestem, czasem zdarza mi się nie być. Ale jak trochę pobędę, to zaczynam o tym myślec, wywołuję to może... Pewnie to jakieś gesty, coś, co pokuazuje, chociaż wcale nie chcę.

Może mi ktoś powie coś, poradzi dokolwiek.

Strasznie się ciągle boj.e i stresuję.

Może powie: "Jesteś głupia i się nad sobą użalasz! Ale można co,ś z tym zrobić." Bo najgorsze jest dla mnie, jak jestem niewidzialna.

Zdaję sobię sprawę, że tu nieskładnie piszę, ale ciągle mi coś(ktoś) przerywało i nie mogłam. Poza tym zawsze piszę nieskładnie i używam skrótów myślowych.

No i koniec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam kolegę w klasie...

Człowiek, który prawie nic nie mówi.

Nie wiem co jest przyczyną, może niska samoocena. Ale czasami bywa tak, że siedzę z nim w klasie przez kilka godzin i dopiero po ich upływie zdaje sobie sprawę, że on w ogóle jest w szkole.

 

Musisz zadać sobie pytanie, kim chcesz być. Czy chciałabyś być aktywna, ze wszystkimi rozmawiać, być "duszą towarzystwa"?

 

Są ludzie, którzy akceptują w pełni czyjąś nieśmiałość i mimo tego potrafia być przyjaciółmi na dobre i na złe

 

Ja zdiagnozowałem u siebie osobowość unikającą :( Podczas ataku najchętniej odciąłbym się od świata i z nikim nie rozmawiał, na nikogo nie patrzył nad niczym nie myślał, nic nie robił...

 

Ludzie z mojego otoczenia nie są tak tolerancyjni, nie wiedzą że nie jestem odporny na krytykę, że czasem potrzebuję trochę spokoju.. Nie mogę powiedzieć, że mam prawdziwych przyjaciół... bo ich nie mam.

 

(dodam, że prawdziwy przyjaciel to dla mnie ktoś, kto mnie wysłucha i zaakceptuje moje problemy)

 

A może to ja nie jestem na tyle otwarty na innych, może to przez wychowanie mojej mamy, która odtrącała mnie w chwilach mojej słabości. Musiałem nauczyć sie samemu radzić sobie ze swoimi problemami i nie opowiadać o nich innym...

 

Ale w czasie pomiędzy atakami jestem dość aktywny. Umiem rozśmieszyć i zabawić ludzi. Jednak

czasami wolałbym żeby nie zwracano na mnie uwagi.

Albo raczej wolałbym nie mieć ataków ;)

 

Powiedz mi, czy masz chłopaka? Powiedz coś więcej o sobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już dawno prosiłes, żebym napisała coś o sobie. Ale ja po prostu nie wiem, co. Często jestem niewidzialna, czasami mnie nie ma. Zyję i to fakt, wszystko pięknie, można mnie wrzucić do paru szufladek i już. Więc jestem nieśmiała, cicha i spokojna, miła, sympatyczna(co za beznamiętne słowo!), inteligentna i wrażliwa.

Proszę, oto,co wiem o sobie, bo mi powiedzieli ci, co nie nie znają.

Ja wiem, że się boję. I że ciągle coś chcę. Ciągle jest inne, odległe i mało możliwe. I że robię z siebie "artystkę", czy coś w tym stylu. Wiem, kim chciałabym być, wiem, kim byłam, może kiedyś się dowiem, kim jestem teraz?

Nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fakt.. najważniejsze.. musisz wiedzieć kim chcesz być.. kady nas w towarzystwie kreuje sie na taką osobę, jaką chciałby być postrzegany itd.. ja jestem dusza towarzystwa.. uwielbiam nawiązywać nowe kontakty, ale mam dni kiedy lubie pobyć sama.. pomilczeć.. i wiem , że moi przyjaciele potrafią to zrozumieć.. każdy ma dzień, kiedy chce sobie porozmyślać i zastanowić sie nad wieloma kwestiami. Jeżeli przeszkadza Ci to, że jestes cicha to zmień to.. ale jeżeli chcesz to robić by być.. hmm bardziej akceptowana.. to uważam, że to nie ma spełni egzaminu.. pisałaś że masz przyjaciół i pamiętaj, że oni Cię lubią taką jaką jesteś :] Niewidzialne zwykle są osoby, któe mało mówią itd.. przynajmniej ja tak zawsze mialam w klasie.. ale osoby ciche i "niewidzialne" nie są wcale gorsze :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak.. Czasami mamy takie momenty, że chcemy pobyć sami. Jednak nie zawsze ludzie z otoczenia potrafią to zrozumieć :/

 

ehh, że też nie trafiliśmy wszyscy do jednej szkoły :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak.. Czasami mamy takie momenty, że chcemy pobyć sami. Jednak nie zawsze ludzie z otoczenia potrafią to zrozumieć :/

 

ehh, że też nie trafiliśmy wszyscy do jednej szkoły :)

 

Rozejrzyj się dookoła, może jest gdzieś jakaś bratnia dusza, tylko nie potraficie siebie wzajemnie odnaleźć.

 

Bo Internet sprzyja anonimowości i odkrywaniu się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rozejrzyj się dookoła, może jest gdzieś jakaś bratnia dusza, tylko nie potraficie siebie wzajemnie odnaleźć.

 

Na pewno jest, tylko w szkole jest trochę inaczej niż tu na forum :) Tam zazwyczaj nie jestem taki otwarty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trudno się dziwić...

 

Ale jestem dobrym przykładem na to, że jest to możliwe - gdzieś w innym temacie pisałem o "siostrzyczce", też nerwicowcu... Którą poznałem na uczelni, jak jeszcze studiowałem...

 

To się cholera czuje, że ktoś by nas zrozumiał, po prostu, wtedy łatwiej jest się otworzyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×