Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pestek

Chyba toskyczny związek?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, jestem tu nowy :)

 

Z zasady nie dzielę się takimi problemami w Internecie ale mam nadzieję, że znajdę tu poradę od kogoś "siedzącego w temacie"... Postaram się jak najkrócej.

Mam 24 lata, jestem w związku od roku (to mój pierwszy). Z pozoru wszystko wygląda świetnie, jesteśmy dla siebie szczerzy, czuli, staramy się natychmiast rozwiązywać konflikty. Problem tkwi w jej stosunku do obowiązków i niestety czuję, że mocno nadwątla mi to psychikę...

 

Ona przez lata cierpiała na depresję. W trakcie choroby nabrała pewnych negatywnych nawyków pobłażania sobie, defetyzmu, szybkiego poddawania się wobec nawet niewielkich trudności - generalnie ogromne trudności z motywacją i życiem zawodowym. Podobno kiedyś taka nie była, ale teraz jest mistrzynią odkładania spraw na jutro, spóźniania się, prokrastynacji itd.

 

W praktyce cały czas noszę ją na plecach. Próbuję pilnować jej spraw, pocieszać, motywować i zagrzewać do działania... próbowałem w tej materii wszystkiego - od czułych rozmów przez zachęty aż po "szantaże". W 75% przypadków nie działa :( Mam wrażenie, że odkleja mi się od tego piąta klepka. Nie tylko nie mam kogoś, na kogo mogę liczyć, ale też muszę cały czas (i bez rezultatów) niańczyć kobietę w moim wieku...

 

Kocham ją więc rozstanie raczej nie wchodzi w grę ale bezsilność naprawdę mnie już przygniata... czy ktoś z Was spotkał się kiedyś z podobnym przypadkiem? Co tu robić?...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozstanie jest raczej jedynym rozwiązaniem. Jeśli ona nie zacznie się leczyć ono nastąpi prędzej czy później.

Jednak skoro tylko 75% persfazji nie działa, cztery razy musisz ją namawiać by leczenie podjęła.

Najpóźniej czwartym razem się uda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Była /nie była-tego nie wiesz. Co to znaczy że niesiesz ją na plecach podaj przykłady, moze chodzi do duperele, chodzi mi o szczegóły. Bo to co napisałeś jest bardzo ogólnikowe, nie chodzi na rozmowy o pracę? Nie szuka pracy? Z motywacją ma problem, czyli jaki? Nie wstaje rano z łożka, nie idzie do sklepu siedzi tylko przed tv?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W praktyce cały czas noszę ją na plecach. Próbuję pilnować jej spraw,

 

jakbym słyszała mojego faceta :?

 

W rzeczywistości jednak jest tak, że jest nadgorliwy. Niepotrzebnie się miesza w niektóre sprawy itd

Jak jest w Twoim przypadku?

Podaj konkretne przykłady w których ją wyręczasz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podaj konkretne przykłady w których ją wyręczasz

W sumie można domniemywać. =>

 

....generalnie ogromne trudności z motywacją i życiem zawodowym. Podobno kiedyś taka nie była, ale teraz jest mistrzynią odkładania spraw na jutro, spóźniania się, prokrastynacji itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie można domniemywać. =>

 

Cytuj:

....generalnie ogromne trudności z motywacją i życiem zawodowym. Podobno kiedyś taka nie była, ale teraz jest mistrzynią odkładania spraw na jutro, spóźniania się, prokrastynacji itd.

 

 

 

 

No właśnie domniemania to za mało, ponieważ jak już pisałam to w moim przypadku jest podobnie i wiem, że może to być przesadzone

 

Oto mój przykład, który by pasował również przy domniemaniu tego co napisał autor o odwlekaniu itd

 

Mój facet przez cały czas powtarzał mi o tym, że muszę wykonać opłaty. Powtarzał mi o tym prawie dzień w dzień, ale ja dobrze wiedziałam do kiedy jest termin, i co z tego, że nie raz robiłam to na ostatni dzień (sam zresztą tez niejednokrotnie tak robił) ważne, że zapłacone. Nigdy mi się nie zdarzyło zapłacić po czasie i te jego gadanie nie miało na nic wpływu.

 

Albo inny przykład np z dostarczeniem jakichś dokumentów itd. Wielokrotnie sam się zgłaszał na ochotnika, że mnie w tym wyręczy na co oczywiście z zadowoleniem przystawałam jednak po jakimś czasie coś mu się odwidywało i twierdził, że musi za mnie wszystko robić itd. Tylko po co sam wychodził z inicjatywą? Sam jest sobie winien :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

albo jest wredna i leniwa ale raczej jestem skłonny uwierzyć, że wcale nie wylecczyła depresji mam to samo objawy w większości spadają w dół

oprócz prokrastynacji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Mój facet przez cały czas powtarzał mi o tym, że muszę wykonać opłaty. Powtarzał mi o tym prawie dzień w dzień, ale ja dobrze wiedziałam do kiedy jest termin, i co z tego, że nie raz robiłam to na ostatni dzień (sam zresztą tez niejednokrotnie tak robił) ważne, że zapłacone. Nigdy mi się nie zdarzyło zapłacić po czasie i te jego gadanie nie miało na nic wpływu.

No to on ma chyba nerwicę natręctw conajmniej.

 

Albo inny przykład np z dostarczeniem jakichś dokumentów itd. Wielokrotnie sam się zgłaszał na ochotnika, że mnie w tym wyręczy na co oczywiście z zadowoleniem przystawałam jednak po jakimś czasie coś mu się odwidywało i twierdził, że musi za mnie wszystko robić itd. Tylko po co sam wychodził z inicjatywą? Sam jest sobie winien :pirate:

Zmień faceta. Ten zdefektowany jest. :twisted:

 

Evia, wiem - diabeł tkwi w szczegółach. Ja po prostu omijam dociekanie, podsuwając rozwiązanie. Niech diagnozuje specjalista - jeśli możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to on ma chyba nerwicę natręctw conajmniej.

 

:lol: po opisie faktycznie może na to wskazywać

jednak tak naprawdę on jest strasznie nadgorliwy, poza tym lubi jak wszystko idzie zgodnie z jego oczekiwaniami

 

Evia, wiem - diabeł tkwi w szczegółach. Ja po prostu omijam dociekanie, podsuwając rozwiązanie. Niech diagnozuje specjalista - jeśli możliwe.

 

wiem, pewnie również bym w to tak nie wnikała gdybym nie odniosła się do tego osobiście

 

Evia jak ktoś chce by robić za niego bez powodu i wisi mu to że ktoś się męczy to jest wredne

 

ja tam uważam, że jak ktoś nie chce czegoś robić to niech tego nie robi, i głowa będzie spokojna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za komentarze. Podaję konkretny przykład, wokół którego kręci się większość problemu: ona któryś już raz z rzędu podchodzi do uczelnianego dyplomu. Lata jej lecą - a bez tego papierka nie dostanie pracy. Co więcej, mieszka w lokalu wynajętym przez rodziców co jest dla nich dość obciążające, a zysku dziewczyna nie generuje.

 

Fakty są takie, że kiedy jej nie pilnuję i nie prowadzę za raczkę prawie nic nie robi z tym licencjatem. Muszę jej tłumaczyć rzeczy tak oczywiste jak np to, że jeśli ma nazajutrz konsultację z promotorem to musi szybko przysiąść nad zapóźnioną robotą, a nie akurat dziś odkurzać/piec ciasto (niesamowicie łatwo się rozprasza).

Co więcej, następnego dnia muszę do niej wydzwaniać żeby wyszła godzinę a nie pięć minut przed konsultacją - bo znowu się spóźni i nici z rozmowy.

 

Praktycznie codziennie rano telefonuję do niej lub przychodzę osobiście, bo bez tego na 90% wstanie po południu i zmarnuje czas.

Jak już usiądzie do biurka to byle trudność odbiera jej nadzieję na powodzenie sprawy; wtedy albo dostaje doła, albo idzie spać wmawiając sobie że zacznie od jutra. Cenne godziny płyną, a ja wiem, że jeśli ona nie obroni się po raz kolejny to dostanie już Depresji Totalnej.

 

"Wredność" nie wchodzi w grę, ona sobie zdaje sprawę że musi się skupić... tylko kompletnie jej to nie wychodzi. Jak by tego było mało, wmawia sobie kolejne warunki, które musi spełnić żeby serio wziąć się do pracy - a to nowy komputer, a to trzeba zrobić kurs na potrzebny program, a to biurko niewygodne więc jedziemy po nowe... itd itp.

 

Chyba macie rację że jestem trochę nadgorliwy, ale mówiąc prawdę wygenerowała to sytuacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że powinieneś spróbować przestać się nią zajmować przez jakiś czas (np ze 2 miesiące) i zobaczysz wtedy czy faktycznie zacznie coś robić czy też będzie w tym samym punkcie co teraz.

 

Skoro i tak nic nie robi, to nic nie stracisz a tylko zyskasz święty spokój na jakiś czas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że powinieneś spróbować przestać się nią zajmować przez jakiś czas (np ze 2 miesiące) i zobaczysz wtedy czy faktycznie zacznie coś robić czy też będzie w tym samym punkcie co teraz.

 

ciężko patrzeć, jak ktoś kochany wyrządza sobie krzywdę i nic z tym nie robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciężko patrzeć, jak ktoś kochany wyrządza sobie krzywdę i nic z tym nie robić...

 

 

jak odczuje boleśnie na swojej skórze te nic nie robienie, to może jednak coś robić zacznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak nie chce się uczyć to w takim razie można ją wysłać do jakiejś ciężkiej pracy fizycznej :pirate:

wtedy sama stwierdzi co jest dla niej lepsze. Nauka czy ciężka praca :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak nie chce się uczyć to w takim razie można ją wysłać do jakiejś ciężkiej pracy fizycznej :pirate:

wtedy sama stwierdzi co jest dla niej lepsze. Nauka czy ciężka praca :pirate:

Nie chciało się nosić teczki, trzeba targać woreczki. :twisted:

A wiesz, że to niekoniecznie się sprawdza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A wiesz, że to niekoniecznie się sprawdza?

 

 

może i nie, ale można spróbować :pirate:

 

sama jestem dosyć oporna na niektóre rzeczy, wiele spraw odkładam na później, często mi się czegoś nie chce itd

wiem, że jak coś mnie porządnie przyciśnie i konsekwencje będą bardzo poważne co bardzo mogłoby zaniżyć mój komfort, to w końcu potrafię się wziąć za siebie

 

Zazwyczaj robię sobie pewien bilans. Co jest gorsze? Wykonanie czynności, której mi się nie chce, czy konsekwencje związane z tym, że danej czynności nie zrobię :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dzięki za komentarze. Podaję konkretny przykład, wokół którego kręci się większość problemu: ona któryś już raz z rzędu podchodzi do uczelnianego dyplomu. Lata jej lecą - a bez tego papierka nie dostanie pracy. Co więcej, mieszka w lokalu wynajętym przez rodziców co jest dla nich dość obciążające, a zysku dziewczyna nie generuje.

 

Fakty są takie, że kiedy jej nie pilnuję i nie prowadzę za raczkę prawie nic nie robi z tym licencjatem. Muszę jej tłumaczyć rzeczy tak oczywiste jak np to, że jeśli ma nazajutrz konsultację z promotorem to musi szybko przysiąść nad zapóźnioną robotą, a nie akurat dziś odkurzać/piec ciasto (niesamowicie łatwo się rozprasza).

Co więcej, następnego dnia muszę do niej wydzwaniać żeby wyszła godzinę a nie pięć minut przed konsultacją - bo znowu się spóźni i nici z rozmowy.

 

Praktycznie codziennie rano telefonuję do niej lub przychodzę osobiście, bo bez tego na 90% wstanie po południu i zmarnuje czas.

Jak już usiądzie do biurka to byle trudność odbiera jej nadzieję na powodzenie sprawy; wtedy albo dostaje doła, albo idzie spać wmawiając sobie że zacznie od jutra. Cenne godziny płyną, a ja wiem, że jeśli ona nie obroni się po raz kolejny to dostanie już Depresji Totalnej.

 

"Wredność" nie wchodzi w grę, ona sobie zdaje sprawę że musi się skupić... tylko kompletnie jej to nie wychodzi. Jak by tego było mało, wmawia sobie kolejne warunki, które musi spełnić żeby serio wziąć się do pracy - a to nowy komputer, a to trzeba zrobić kurs na potrzebny program, a to biurko niewygodne więc jedziemy po nowe... itd itp.

 

Chyba macie rację że jestem trochę nadgorliwy, ale mówiąc prawdę wygenerowała to sytuacja.

leki dopaminowo- noradrenalinowe i tyle ndri agoniści dopaminy nri imao

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pestek, to nie depresja. ona po prostu ma wszystko w dupie. nie zalezy jej.

Ty ją po prostu kochasz.

swoja drogą to uwazam ze laska ma za dobrze. rodzice płaca za mieszkanie, facet odpowiada za jej błedy. mialam taką sytuację tyle ze w druga strone. bylam z takim gosciem- nie mial depresji ale zachowywal sie podobnie. miał rodziców, którzy mieli intratne zawody i mamusię ktora płaciła za synka zabawki. Z tego nic nie bedzie - to taki charakter, w dodatku niewychowany.szkoda Cię dla tak mało wartosciowej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie panna choruje na wyuczona bezradnosc, rodzice daja kase, facet wszytko ogarnia.. beznadzieja, ona sie zachowuje jak małe bobo, nie widzi konsekwencji swoich czynów, a raczej ich braku. Pewnie ich zreszta nie ponosi, bo wszyscy lataja wokół niej jak kura z jajem. Taki typ nazywam cwaną ciapą. Gdyby nie miała na chleb, nagle by sie zmobilizowała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiedziałem, że kury z jajami latają. Kury bez jaj, to podobno nieloty. Czyżby wystarczyło przyprawić kurze jaja by wzniosła się w przestworza? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×