Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Afektywka

Moje życie ze mną

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym opowiedzieć co nieco o sobie i swojej chorobie. Wiem, że u każdego przebiega ona inaczej, ale może mimo to znajdę ludzi czujących i myślących podobnie do mnie :)

 

Otóż dwa lata temu zdiagnozowano u mnie chorobę afektywną dwubiegunową. Cóż, to nie był wyrok, zwłaszcza dla mnie, bo naprawdę już dużo wcześniej wiedziałam... nie... byłam pewna, że coś ze mną nie tak! Diagnoza była postawiona na podstawie wielokrotnych epizodów manii i depresji... Chociaż należę do osób kreatywnych i zawsze wynajdę sobie jakiś dodatkowy objawik, taką wisienkę na torcie, albo nowe szaleństwo. A to zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, a to lękowe, a to przymus opowiadania wszystkim historii swego życia (to było dopiero... jakby spojrzeć na to z perspektywy czasu), a to, że jestem opętana przez złe moce (dobre też bywały) i tak dalej... i tak dalej...

 

Pół biedy kiedy jestem w depresji. Wtedy siedzę w domu i cierpię niczym Konrad z "Dziadów", pozbawiona pasji i idei fix (czy coś). Rzucam wszystko co zaczęłam, a zwykle sporo... ba! Jeszcze jak sporo tego bywa! No i siedzę, jem, śpię, jem i piszę smutne wiersze xd Od czasu do czasu stwierdzam, że jestem wybrańcem losu i jeśli okazuje się, że inni mają gorzej, to jest mi jeszcze bardziej smutno. Ogółem nic ciekawego.

 

Za to kiedy jestem w manii...! Może nie będę się za długo rozpisywać, tylko opowiem za co ostatnio trafiłam do psychiatryka. Stwierdziłam, że jestem pod wpływem Ducha Świętego, a na dodatek koniecznie muszę zostać pomocnikiem egzorcysty. W związku z tym modliłam się, aby Bóg wybrał dla mnie jedną osobę, zniewoloną/dręczoną przez złego ducha, abym mogła się za nią modlić. W efekcie wszystkie zdarzenia (pozytywne) przypisywałam owej relacji. Że rzekomo ta dusza się odwdzięcza! Na domiar złego później w psychiatryku poznałam osobę, którą właśnie uznałam za właściciela tej duszy. Oprócz tego poznałam przed tem chłopaka i stwierdziłam, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Co za wstyd! Opowiedziałam mu o chorobie i w ogóle o rzeczach o których się raczej nie mówi na drugim spotkaniu. Tak to już bywa w manii. Doleciałam w efekcie w skowronkach na oddział, gdzie na szczęście wybili mi z głowy podobne zdarzenia. Niestety nie na długo...

 

KONIEC :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Biorę leki, co jest równoznaczne z chodzeniem do psychiatry :)

Afektywka, zdziwiłabyś się, skąd ludzie biorą różnej maści leki, nie chodząc do psychiatry ;) Ale to nie o tym...

 

Wierzę, że jeżeli jesteś pod stałą opieką lekarza psychiatry, który monitoruje Twoje leczenie, Twój stan będzie się poprawiał. Czy Twój lekarz jest zaangażowany w proces leczenia, czy tylko ogranicza się do wypisania kolejnej recepty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha :3 no tak. Ludzie mają pomysły. Lekarz jest całkiem zaangażowany. Ale też trochę "nienormalny". Nie rozumiem o czym do mnie mówi, więc kończy się na wypisywaniu recept, a radzić muszę sobie sama. I wymyślam ku temu coraz nowsze sposoby xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×