Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
jetodik

Teizm najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego?

Rekomendowane odpowiedzi

Do założenia tego wątku zainspirowała mnie dyskusja w temacie o modlitwach charyzmatycznych.

 

modlitwy-charyzmatyczne-o-uzdrowienie-i-uwolnienie-t45459-490.html

 

Głównie wypowiedzi użytkowniczki Refren i użytkownika Werty.

Może najpierw przytocze i odniosę się do wypowiedzi Wertyego:

 

To prawda, że chrześcijaństwo zmusza wręcz do działania w sposób najwyższej jakości. Nie jednak zapominać, że wiara daje wskazówki jak postępować i co czynić, ale wymaga to też pracy nad sobą. No i nie można zapomnieć, że wierzący są ludźmi z krwi i kości.

 

Wydaje mi się, że to wcale nie jest takie oczywiste, ogromny zbiór chrześcijańskich tekstów zawiera mnóstwo sprzeczności i niejasności, które utrudniają rozumienie wyznawcy i ukrywają przed nim drogowskazy. Katolicy uznają kapłanów kościoła katolickiego jako radzących sobie z tymi trudnościami i potrafiących wskazać słuszną drogę. Jednak dobiegające 'głosy kościoła' też się różnią i to w sprawach fundamentalnych, więc trudno aby rozstrzygały wątpliwości dotyczące

pochodzenia życia, grzechu, cnoty, traktowania winowajców, homoseksualistów, statusu myśli czy pożądania.

Niedawno czytałem wywiad z ks. Hellerem, który jest też uznanym filozofem nauki i fizykiem:

 

http://www.rmf24.pl/nauka/news-ks-heller-jesli-ktos-uwierzy-w-swoja-wielkosc-jest-skonczony,nId,183795

 

Z jego słów emanuje jedno wielkie 'być może' - w pewnym momencie stwierdza on: "Myślę, że rzeczywistość boża nas naprawdę zaskoczy i czasem mi się wydaje, że Pan Bóg ma duże poczucie humoru, a najbardziej bawią go podręczniki teologii".

 

Przypuszczam, że katolik staje przed nie lada trudnościami, chcąc przy użyciu tych rzekomych wskazówek jakie daje mu religia interpretować zwykłe codzienne wydarzenia czy impulsy do działania z pytaniem jakie siły za nimi stoją.

 

Tą niewiedzę i pomieszanie paradoskalnie rodzi konsekwencja - niewybiórcze traktowanie doktryny katolickiej.

Jedyną alternatywą jest relatywizm - wybieramy to co nam pasuje.

 

Z tego względu też zdecydowanie odrzucam wypowiedź użytkowniczki Refren, która w taki sposób charakteryzuje postawę niewierzących:

 

Bóg nie jest potrzebny, żeby przestrzegać zasad moralnych, no problem; nikt nie czyni zła świadomie, więc nikt nie jest zły; sam decyduję co dobre a co złe

 

wypowiedź ta zdaje się mówić, że człowiek religijny nie tworzy zasad moralnych, a ja twierdzę, że choć bazuje na słowach innych religijnych ludzi - głosów kościoła, to w obliczu niemożliwości ułożenia ich w jedną spójną całość więc i konieczności wybierania między nimi stawia się w pozycji ich arbitra ( zauważmy, że w pewnym sensie stawia się ponad głosem kościoła, jednocześnie deklarując swoje wobec niego posłuszeństwo ) i w ten sposób ostatecznie robi to co Refren twierdzi, że jest znamienne dla nieteisty - decyduje co dobre, a co złe.

 

 

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt wypowiedzi Refren, mianowicie, że bycie nieteistą skłania ludzi do stawiania się w roli absolutu.

Ja uważam, że nie. Sam w sobie nieteizm nie skłania do określonych postaw moralnych, nieteista jednak w przeciwieństwie do katolika sparaliżowanego węzłem archaicznych i sprzecznych dogmatów, jest w dogodnej sytuacji do poszukiwania spójnego i klarownego systemu etycznego na bazie uzasadnień - może przystąpić do współczesnych debat filozoficznych zgodnych z najnowszym stanem wiedzy o świecie i człowieku.

 

To już w dużej mierze sprawa jego osobistej uczciwości intelektualnej, zwykłej ludzkiej empatii, w każdym razie ma on możliwość szlifować swoje postępowanie o etykę przyjętą nie ze względu na swój kaprys, tylko ze względu na spełnianie przez nią szeregu kryteriów, w ponadjednostkowej przestrzeni argumentów i racji poddawanych ich rygorowi.

 

Na koniec chciałbym jeszcze dodać, że teizm w roli straszaka przed złym postępowaniem też się jakoś szczególnie nie sprawdza, co pokazują choćby statystyki kryminalne.

 

 

Zapraszam do dyskusji :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sam w sobie nieteizm nie skłania do określonych postaw moralnych, nieteista jednak w przeciwieństwie do katolika sparaliżowanego węzłem archaicznych i sprzecznych dogmatów, jest w dogodnej sytuacji do poszukiwania spójnego i klarownego systemu etycznego na bazie uzasadnień - może przystąpić do współczesnych debat filozoficznych zgodnych z najnowszym stanem wiedzy o świecie i człowieku.

 

Koniec końców albo uznasz, że uniwersalne zasady etyczne istnieją, np. "nie krzywdzić innych" albo zostaniesz relatywistą. A zdaje się, że niewielu ateistów uznaje uniwersalną etykę, tak zwyczajnie korelacja między ateizmem i relatywizmem wydaje się duża ;) Ja staram się żyć tak, by nie krzywdzić innych, ale nie powiedziałabym, że to jest "dobre". Po prostu wynik moich działań mi odpowiada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teizm najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego?

 

Tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wydaje mi się, że to wcale nie jest takie oczywiste, ogromny zbiór chrześcijańskich tekstów zawiera mnóstwo sprzeczności i niejasności, które utrudniają rozumienie wyznawcy i ukrywają przed nim drogowskazy

 

Wskaż które, to nieco ułatwi dyskusję, będzie wiadomo do czego się odnieść.

Mówisz o teologii moralnej czy o Piśmie św.?

 

Katolicy uznają kapłanów kościoła katolickiego jako radzących sobie z tymi trudnościami i potrafiących wskazać słuszną drogę.

 

Nie wiem czy wszyscy... Osobiście nie postrzegam w ten sposób kapłanów. Naiwnością jest sądzić, że sakrament święceń znosi ludzkie problemy. W ich służbę wpisane jest znoszenie trudności.

 

Przypuszczam, że katolik staje przed nie lada trudnościami, chcąc przy użyciu tych rzekomych wskazówek jakie daje mu religia interpretować zwykłe codzienne wydarzenia czy impulsy do działania z pytaniem jakie siły za nimi stoją.

 

Nie tylko katolicy tak mają. Czy nieteiści nie stają codziennie przed trudnościami i nie zadają sobie pytań w ramach etyki, światopoglądu, którym się kierują?

 

Jedyną alternatywą jest relatywizm - wybieramy to co nam pasuje.

 

Wobec teizmu jedyną alternatywą jest relatywizm? Ciekawe :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona, można uznać prawdy z zakresu etyki, które są uniwersalne nie oparte na teiźmie, np. dotyczące cierpienia, szczęścia, odpowiedzialności, winy.

 

 

Werty,

Wskaż które, to nieco ułatwi dyskusję, będzie wiadomo do czego się odnieść.

Mówisz o teologii moralnej czy o Piśmie św.?

 

jest mnogość teologii i są sprzeczności w Piśmie św.

weźmy przykład, z jednej strony, nie rób drugiemu co tobie niemiłe, z drugiej przykładowo mąż może bić żonę gdy ta się go niesłucha.

 

Nie tylko katolicy tak mają. Czy nieteiści nie stają codziennie przed trudnościami i nie zadają sobie pytań w ramach etyki, światopoglądu, którym się kierują?

 

bez postulowania sił wyższych które są niezrozumiałe, mogą robic to na twardym gruncie rzeczowych uzasadnień. wtedy są mniej uwikłani.

 

Wobec teizmu jedyną alternatywą jest relatywizm? Ciekawe

 

mi chodziło o to, że dla teisty jedyną alternatywą dla pomieszania jest relatywizm, a nie, że alternatywą wobec teizmu jest relatywizm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wysłowiona, można uznać prawdy z zakresu etyki, które są uniwersalne nie oparte na teiźmie, np. dotyczące cierpienia, szczęścia, odpowiedzialności, winy.

 

Tak jak napisałam - można wybrać uniwersalne zasady etyczne jeśli nie jesteś teistą, np. "nie wolno krzywdzić innych". Zgadzam się z tym, jedynie podobnie jak w przypadku teizmu argumenty absolutystów do mnie nie przemawiają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeee tam... Katolicy wyspowiadają się przed Bożym Narodzeniem i mogą grzeszyć do kolejnej spowiedzi (zazwyczaj przed Wielkanocą).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
z drugiej przykładowo mąż może bić żonę gdy ta się go niesłucha.

 

To jest jakaś brednia

 

jest mnogość teologii

 

Są różne dziedziny w ramach teologii, a w ramach danej dziedziny istnieją różne szkoły i kierunki, ale zasadniczo prowadzą do tego samego. Teologia jest próbą opisu i komentarzem do objawienia zawartego w Biblii (bądź Tradycji apostolskiej).

Jest jeszcze mistyka, ale to wyższa szkoła jazdy :D

 

mi chodziło o to, że dla teisty jedyną alternatywą dla pomieszania jest relatywizm, a nie, że alternatywą wobec teizmu jest relatywizm.

 

Aha. Mógłbyś to jeszcze rozwinąć?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teizm nie ma nic wspólnego z moralnością a na pewno z jej gwarancją Chrześcijanie mieli kiedyś krucjaty i inkwizycje a dziś to samo albo jeszcze gorzej robią teiści muzułmańscy której zasady karzą zabijać i zwalczać niewiernych. Gdyby nie było religii świat prawdopodobnie byłby bardziej moralny zobaczmy kraje o słabej religijności zwykle mają mniejszy odsetek przestępstw i wyższe standardy humanitaryzmu.

Ktoś kto czyni w ogólnym pojęciu dobro bo tak nakazuje mu religia właściwie tylko wypełnia jej nakazy, dogmaty a nie robi tego ze względów moralnych i równie dobrze może popełniać zło gdy religia go do tego popchnie, no ale podejrzewam że większość katolików czyniąc tzw dobro nie robi tego bo tak nakazuje religia tylko z innych powodów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teizm nie ma nic wspólnego z moralnością a na pewno z jej gwarancją Chrześcijanie mieli kiedyś krucjaty i inkwizycje a dziś to samo albo jeszcze gorzej robią teiści muzułmańscy której zasady karzą zabijać i zwalczać niewiernych. Gdyby nie było religii świat prawdopodobnie byłby bardziej moralny zobaczmy kraje o słabej religijności zwykle mają mniejszy odsetek przestępstw i wyższe standardy humanitaryzmu.

 

Ostatnie zdanie nie ma sensu;p Świat nie może być w ogólnym znaczeniu moralny, nie ma czegoś takiego. Jeśli zabijanie niewiernych w islamie jest działaniem moralnym, to bez muzułmanów świat byłby ogólnie zły (według nich). Oceniasz ich działania tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia i póki nie masz ostatecznego dowodu na to, że to Twoja etyka jest tą dobrą (według mnie takiego dowodu nie da się zdobyć), to musisz ten fakt uwzględniać w swoich wypowiedziach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teizm najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego?

 

Tak.

a moze jakies uzasadnienie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego jest absolutny libertynizm - odrzucenie jakichkolwiek zasad postępowania i systemu wartości. Człowiek wyznający cóś takiego zawsze postępuje doskonale moralnie.

 

Teizm nie ma nic wspólnego z moralnością

Nie ma nic wspólnego z Twoją moralnością, Twoim systemem moralnym.

 

Chrześcijanie mieli kiedyś krucjaty i inkwizycje a dziś to samo albo jeszcze gorzej robią teiści muzułmańscy której zasady karzą zabijać i zwalczać niewiernych.

To nie musi być niemoralne. Jeśli papa Francis czy jakikolwiek piękny jego następca zarządzi, że moralnym jest wyrzynać infideli, to morderstwo muzułmanina czy ateisty stanie się czynem dobrym i moralnym. Dla katolika, oczywiście.

 

itd

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teizm nie ma nic wspólnego z moralnością a na pewno z jej gwarancją Chrześcijanie mieli kiedyś krucjaty i inkwizycje a dziś to samo albo jeszcze gorzej robią teiści muzułmańscy której zasady karzą zabijać i zwalczać niewiernych. Gdyby nie było religii świat prawdopodobnie byłby bardziej moralny zobaczmy kraje o słabej religijności zwykle mają mniejszy odsetek przestępstw i wyższe standardy humanitaryzmu.

 

Ostatnie zdanie nie ma sensu;p Świat nie może być w ogólnym znaczeniu moralny, nie ma czegoś takiego. Jeśli zabijanie niewiernych w islamie jest działaniem moralnym, to bez muzułmanów świat byłby ogólnie zły (według nich). Oceniasz ich działania tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia i póki nie masz ostatecznego dowodu na to, że to Twoja etyka jest tą dobrą (według mnie takiego dowodu nie da się zdobyć), to musisz ten fakt uwzględniać w swoich wypowiedziach ;)

 

Ale ja jestem zaciekłym wrogiem relatywizmu kulturowego i stawiam na piedestale liberalną kulturę racjonalizmu i nią się kieruje a te wszystkie teizmy z zwłaszcza muzułmańskie to największe zło tego świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jesteś relatywistą to raczej nie możesz stwierdzić, że świat byłby ogólnie bardziej moralny, bo nie wierzysz w coś takiego jak "uniwersalna wartość".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli jesteś relatywistą to raczej nie możesz stwierdzić, że świat byłby ogólnie bardziej moralny, bo nie wierzysz w coś takiego jak "uniwersalna wartość".

A co masz na myśli, mówiąc o byciu relatywistą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Werty,

To jest jakaś brednia

 

no właśnie powiedz to tym, którzy swoje związki domowej dyscypliny uznają za związki oparte na Biblii, prawdopodobnie sugerując się fragmentem o tym, że "Żony niechaj będą poddane swym mężon, jak Panu o mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała".

 

to pokazuje, jak skrajnie odmienne stanowiska wierzący potrafią przyjmować ze wskazówek jakie daje religia.

 

Aha. Mógłbyś to jeszcze rozwinąć?

 

Tak jak pisałem w pierwszej wypowiedzi, stworzenie jednego spójnego obrazu na podstawie Biblii, twierdzeń kapłanów jest imo niemożliwe (a za nieposłuszeństwo wobec kapłana Biblia mówi o karze śmierci :pirate: )

więc trzeba je traktować wybiórczo, na tym polega ten relatywizm - przykładowo pomijam fragmenty m.in. o stworzeniu świata i to co kościół twierdził na ten temat przez całe wieki, a biorę tylko pod uwagę to, że uznał ewolucje za Karola Wojtyły, albo na odwrót.

pomijam fragmenty mówiące o zabijaniu, biorę te o wybaczaniu, itd.

 

kobieta katoliczka, sprawdzając swój status staje przed wyborem fragmentów mówiących o jej czci i tych które ją tej czci pozbawiają:

 

„Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.” (św. Tomasz z Akwinu)

 

„Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn.” (Jan Chryzostom, 349-407, gr.)

 

„Kobieta jest istotą pośrednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyznie.” (św. Augustyn 354-430 — jeden z najznakomitszych ojców Kościoła)

 

„Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych” (św. Tomasz z Akwinu, mędrzec Kościoła, 1225-1275)

 

„Kobieta winna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga.” (Ambroży, mędrzec Kościoła, 339-397)

 

„Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj, to diabeł! Ona jest swoistym piekłem!” (Papież Pius II, 1405-1464)

 

„Kobiety ze swej natury są przeznaczone do wspólnych uciech.” (Kapokrates, założyciel klasztoru)

 

„Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny... Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest mężczyzna.” (św. Tomasz z Akwinu)

 

„Dziewczęta noszące spódniczki mini, pójdą do piekła.” (Wild, SJ, XX w.)

 

„Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej.” (Tertulian, pisarz chrześcijański)

 

„W miejscu, w którym zatrzyma się ksiądz, nie powinna przebywać żadna kobieta” (Synod Paryski, 846)

 

„Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościoła.” (Synod w Coyaca, 1050)

 

„Księża, którzy udzielają noclegu kobietom i doznają przy tym z podniety, muszą zostać ukarani. Kobiety natomiast mają zostać sprzedane przez biskupa jako niewolnice.” (2. Synod w Toledo)

 

„U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływać wstyd.” (Clemens Alexandrinus, 215)

 

„Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ni otrzymywać listów” (Synod w Ewirze, IV w. n.e.)

 

„Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna. Uświęcona zostaje jedynie poprzez macierzyństwo.” (św. Jan Chryzostom, 349-407)

 

„Kobietom nie wolno śpiewać w kościele.” (św. Bonifacy, misjonarz benedyktyński, 657-754)

 

„Żona nie chce, chodz ty, dziewczę!” (Marcin Luter)

 

„W żadnej religii czy światopoglądzie kobieta nie jest tak szanowana i uważana, jak w chrześcijaństwie.” (Bernard Häring, teolog katolicki, XX wiek)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

relatywizm to zguba zachodniej Europy zwłaszcza jej elit która jest tym przesiąknięta a skutki tego to terroryzm, islamizacja społeczeństw i faworyzacja wszelkich mniejszości i inności kosztem tradycji . Paryż i Londyn już dziś wygląda w wielu miejscach jak Afryka czy bliski wschód no ale nie będę tego rozwijał bo to nie koniecznie na temat. A najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego jest świeckość. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no właśnie powiedz to tym, którzy swoje związki domowej dyscypliny uznają za związki oparte na Biblii, prawdopodobnie sugerując się fragmentem o tym, że "Żony niechaj będą poddane swym mężon, jak Panu o mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała".

 

Nie wiem co ma wspólnego zasugerowane przez ciebie bicie żon, bo czegoś takiego w Piśmie nie ma, z tym fragmentem Listu do Efezjan, który w całości brzmi.

 

Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!

 

W szerszym zdaniu ten fragment ma inne znaczenie, nieprawdaż? Dlatego właśnie

 

więc trzeba je traktować wybiórczo, na tym polega ten relatywizm - przykładowo pomijam fragmenty m.in. o stworzeniu świata i to co kościół twierdził na ten temat przez całe wieki, a biorę tylko pod uwagę to, że uznał ewolucje za Karola Wojtyły, albo na odwrót.

pomijam fragmenty mówiące o zabijaniu, biorę te o wybaczaniu, itd.

 

Biblii nie można traktować wybiórczo brać sobie jeden fragment, a wyrzucać inny. Pismo św. należy czytać jako całość. Inną kwestią jest to że chrześcijanie nie muszą przestrzegać większości prawa starego przymierza. Gdyby tak było święcilibyśmy szabas, nie jedli wieprzowiny, koniecznie się obrzezali i ogólnie zachowywali koszerność, a także setek innych różnych przepisów :twisted: .

 

„W żadnej religii czy światopoglądzie kobieta nie jest tak szanowana i uważana, jak w chrześcijaństwie.” (Bernard Häring, teolog katolicki, XX wiek)

 

To prawda

 

Ponieważ poglądy na seksualność, kobiecość w pierwszych wiekach nawet u wybitnych ojców kościoła nie wypływały wprost z Pisma świętego, lub były wypaczone. Ogólnie wczesne chrześcijaństwo nieźle skażone było błędami gnozy, albo poglądami zapożyczonymi od stoików :roll: . To ciekawy problem, więcej na ten temat mógłbym powiedzieć Inbvo, bo on bardziej bada i interesuje się tym tematem.

 

-- N lis 30, 2014 8:57 pm --

 

I jeszcze jedno. Temat niby jest o teizmie itd. Teizm dla mnie to tylko postawa światopoglądowa, że uznaje się jakiegoś boga. Przecież taki hinduizm też bazuje na teizmie, a jest zupełnie niepodobny do chrześcijaństwa.

Dlatego "teizm" dla mnie nic nie znaczy. Dopiero wiara ma dla mnie znaczenie, tj. relacja z Bogiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Werty, spotykałem się, że ten fragment przytaczają ci co żony biją, jako dowód na chrześcijański charakter ich związków domowej dyscypliny.

być może robią to wybiórczo, nie wiem, ten drugi też u nich widziałem, więc jakoś to ze sobą godzą, jak widać różne fragmenty różnie sobie ludzie tłumaczą.

 

wgl z tego co się orientuje to od tłumaczenia ludziom Biblii jest kościół katolicki, a jak bardzo ich zdania są podzielone pokazują choćby niedawne obrady watykańskie w kwestii homo - jedni potępiają inni nie.

nie widzę tu spójnego gruntu, a taki powienien być żeby stawiać na nim fundamenty etyczne.

system katolicki rodzi dużo wątpliwości w sprawach fundamentalnych, statusu myśli, pożądania, seksu, kobiet, innowierców, sensu cierpienia, pochodzenia człowieka itd., a etyczne rozważania powinny imo wychodzić od pewników, także w tym względzie spisuje się bardzo słabo.

 

W temacie jest 'teizm', bo jest to nawiązanie konkretnie do fragmentu wypowiedzi refren, pokazującego wyższość objawionych norm moralnych nad tymi, które pochodzą od człowieka i nie są od niego niezależne :

Bóg nie jest potrzebny, żeby przestrzegać zasad moralnych, no problem; nikt nie czyni zła świadomie, więc nikt nie jest zły; sam decyduję co dobre a co złe

nie chodzi tu o podobieństwo między chrześcijaństwem a hinduizmem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kobieta katoliczka, sprawdzając swój status staje przed wyborem fragmentów mówiących o jej czci i tych które ją tej czci pozbawiają:
"wielcy" Kościoła byli tacy jak czasy w których żyli, gdyby Chrześcijaństwo powstało dziś takie charakterystyki kobiet by nie przeszły, co dowodzi jasno że religie do dzieło ludzi a nie Boga. Dlatego dla mnie pismo święte ma wartość tylko czysto historyczną ( choć pewnie wiele w niej fałszu:)) pokazuje jak i w co wierzyli ludzie tamtej epoki i nie powinno to mieć większego wpływu na dzisiejsze życie. A rzekome zasady moralne tam obecne występowały tez przecież w bajkach i innych opowieściach przekazywanych z ust do ust.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Werty, spotykałem się, że ten fragment przytaczają ci co żony biją, za podstawę związku domowej dyscypliny.

być może robią to wybiórczo, nie wiem, ten drugi też u nich widziałem, więc jakoś to ze sobą godzą, wiele rzeczy można sobie tłumaczyć.

 

Pewnie, że wiele rzeczy można sobie wytłumaczyć jak nie Biblią to czymś innym np. "taka tradycja" itd. W każdym razie jeżeli ci... osobnicy tym się podpierają to... :shock:

 

z tego co się orientuje to od tłumaczenia ludziom biblii jest kościół katolicki, a jak bardzo ich zdania są podzielone pokazują choćby niedawne obrady watykańskie w kwestii homo, jedni potępiają inni nie.

 

Kościół od 2 tysięcy lat znajduje się w kryzysie, zawsze były w nim podziały - to nie jest nic nowego.

W temacie jest 'teizm', bo jest to nawiązanie konkretnie do fragmentu wypowiedzi refren, pokazującego wyższość objawionych norm moralnych nad tymi, które pochodzą od człowieka i nie są od niego niezależne :

 

Nie wiem, ale nigdzie w wypowiedział Refren nie spotkałem się z jakąkolwiek wyższością, w żadnej sprawie.

nie chodzi tu o podobieństwo między chrześcijaństwem a hinduizmem.

 

No tak, ale nie rozumiesz o co mi chodzi. Wywołałeś mnie do tego wątku biorąc fragment z innego tematu (i tylko dlatego się tu wypowiadam ;) ) i chcesz dyskutować o teizmie i kręgosłupie moralnym... A ja ci mówię, że obrońcą "teizmu" nie jestem, bo teizm sam w sobie dla mnie nic nie oznacza. Hinduiści, muzułmanie, wyznawcy religii południowoamerykańskich itp to też teiści a nic mnie z nimi nie łączy poza teizmem.

Dlatego chciałbym wiedzieć czy rozmawiamy tutaj konkretnie o chrześcijaństwie czy o teizmie. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu nie musi być albo albo, to znaczy moja cała pierwsza wypowiedź dotyczyła chrześcijaństwa, a temat swoją drogą ma szerszy zakres i dotyczy ogólnie tego jak wiara w Boga wpływa na moralność ludzi -

temat ten poruszyła pierwotnie refren gdzie pisała, że bez tej wiary człowiek przyjmuje taką postawę:

 

Bóg nie jest potrzebny, żeby przestrzegać zasad moralnych, no problem; nikt nie czyni zła świadomie, więc nikt nie jest zły; sam decyduję co dobre a co złe

 

i dla mnie są to słowa sugerujące, że brak wiary w Boga wpływa ujemnie na moralność, no tak mi po prostu brzmią :D

 

-- 30 lis 2014, 20:43 --

 

carlosbueno,

"wielcy" Kościoła byli tacy jak czasy w których żyli, gdyby Chrześcijaństwo powstało dziś takie charakterystyki kobiet by nie przeszły, co dowodzi jasno że religie do dzieło ludzi a nie Boga. Dlatego dla mnie pismo święte ma wartość tylko czysto historyczną ( choć pewnie wiele w niej fałszu:)) pokazuje jak i w co wierzyli ludzie tamtej epoki i nie powinno to mieć większego wpływu na dzisiejsze życie. A rzekome zasady moralne tam obecne występowały tez przecież w bajkach i innych opowieściach przekazywanych z ust do ust.

 

podobnie to postrzegam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×