Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nostalgia28

Czy powinnam się leczyć? Prosze o radę.

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry,

 

Piszę na tym forum ponieważ nie mogę już sobie poradzić ze sprawami życia codziennego. Wszystko zaczęło się jakieś dwa lata temu gdy odeszłam z 8-letniego związku. Minęło już mnóstwo czasu, a mnie nadal nachodzą myśli, że źle zrobiłam i tęsknie bardzo często.. Mam w tej chwili wspaniałego mężczyznę, z którym łączy mnie troszkę inne uczucie.. Nie ma tej chemii, tego szaleństwa, ale za to jest szacunek, wzajemna pomoc i wiem, że mogę liczyć na niego w każdej sytuacji. Taka jakby bardziej dojrzała miłość.

 

Poza tym od zeszłego roku w mojej rodzinie ciągłe problemy.. Najpierw mama - pęknięcie tętniaka w mózgu. Ledwo uszła z życiem, bardzo długo dochodziła do siebie. Miała poważne zaburzenia psychiczne, które ciężko było znieść. Na szczęście wszystko już minęło, ale trzeba jej troszkę pomagać w codziennych obowiązkach, bo nie radzi sobie jeszcze ze wszystkim.

 

W tym roku tata.. Diagnoza - rak jelita grubego z przerzutami na węzły chłonne. Czeka go obecnie chemia i nie wiadomo co będzie dalej..

 

Do tego wszystkiego czeka mnie jeszcze wyprowadzka do nowego mieszkania, mnóstwo wydatków, obowiązków związanych z remontem.

 

Problem polega na tym, że nie potrafię żyć własnym życiem. Ciągle myślę o domu rodzinnym.. o mamie.. tacie... Cały czas mam poczucie, że powinnam tam pojechać, coś pomóc, spędzić z nimi czas, bo przecież nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. Dodam, że jestem tam kilka razy w tygodniu, a mimo wszystko ciągle dręczą mnie myśli, że powinnam tam być. Nie mam ochoty wyjść nigdzie ze znajomymi.. no bo jak mam się cieszyć i bawić skoro w domu tata tak ciężko chory. Przeżywa swoją największą tragedię w życiu. Chciałabym złapać każdą chwilę z nim żeby kiedyś nie żałować, że za mało zrobiłam :(

 

W związku nic mnie nie cieszy, mam wrażenie, że jest nudny i bez wyrazu.. Ciągle jestem niezadowolona, o wszystko mam pretensje. Później mam wyrzuty sumienia, że niesłusznie się czepiam... i tak w kółko..

 

Co powinnam zrobić żeby wyrwać się z takiego stanu? Chciałabym wreszcie być szczęśliwa.

 

Dodam jeszcze, że od dwóch miesięcy mam niemal nieustanne bóle głowy. Typowe bóle migrenowe z nadwrażliwością na dźwięki i światło. Podczas takiego bólu do niczego się nie nadaję, nie mam sił wstać z łóżka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoja psychika daje wyraz temu, że rodzina jest dla Ciebie ważniejsza niż sprawy przyziemne jak przeprowadzka, remont itp. To zupełnie naturalne w przypadku, gdy łączy Cię z nią głęboka więź, a relacje są w miarę normalne. Obecnie są dla Ciebie jedyną pewną oazą bezpieczeństwa i myśli o jej ewentualnej utracie są z pewnością bardzo wykańczające. Wydaje mi się jednak, iż bez względu na problemy zdrowotne rodziców należy uszczknąć z życia choć odrobinę czasu na próbę stworzenia też i własnej cząstki. Rodzice chyba też bardzo chcieliby, abyś po ich śmierci miała swój własny psychiczny/emocjonalny azyl w postaci dobrego męża, dzieci, wnuków itd. Nie sądzę, aby byli zadowoleni, gdybyś wszystko poświęciła im i się załamała zostając kiedyś sama. Na choroby żadnego wpływu nie masz, ale możesz udowodnić im na wiele różnych sposobów jak bardzo Ci na nich zależy i jak bardzo ich kochasz( nie tylko zamieszkaniem z nimi). W sytuacji, w której jesteś z pewnością łatwo nie będzie Ci się uśmiechać i popadać w euforię, ale własną pracą spokojnie możesz osiągnąć przynajmniej stan równowagi. Nie zamykaj się na faceta, który Cię szanuje i na którego zawsze możesz liczyć. Pomyśl, czy faktycznie są cechy, które mają większą wartość od wspomnianych ? Przecież to właśnie je pielęgnujesz w rodzinie. Trzymaj się i nie daj przygnębieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje Ci za zainteresowanie. Bardzo mądre jest to co piszesz, ale ciężko jest mi wprowadzić to w życie..

 

Nie umiem się odciąć od problemów w domu. Kiedyś już mieszkałam 2 lata poza domem rodzinnym ( z poprzednim mężczyzną) i wszystko było ok. Teraz kwestia czy moje problemy wynikają z tego, że w domu zaczęły się te wszystkie problemy, choroby czy też przyczyną jest związek, który nie we wszystkich aspektach spełnia moje oczekiwania...

 

sama już nie wiem :(

 

jestem bardzo przywiązana do rodziców mimo, że w dzieciństwie w domu był problem alkoholowy, awantury itd..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz kwestia czy moje problemy wynikają z tego, że w domu zaczęły się te wszystkie problemy, choroby czy też przyczyną jest związek, który nie we wszystkich aspektach spełnia moje oczekiwania...

Wydaje mi się, iż zdecydowanie problemy w rodzinie. Borykanie się z taką huśtawką emocjonalną nie pomaga w racjonalnym budowaniu więzi w związku. Patrząc przez pryzmat swoich obaw o rodziców mimowolnie tworzysz negatywny obraz tego, co wg. Ciebie blokuje Ci oferowanie pomocy. Masz poczucie winy i dlatego rodzi się w Tobie frustracja i niechęć. Odcięcie się jednak całkowite od kreowania własnej przyszłości na rzecz pełnego poświęcenia rodzinie nie uwolni Cię od przygnębienia. Prawdopodobnie nasili je po czasie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc co mogę zrobić?

 

jak przestawić swoje myślenie? jakie działania podjąć żeby z tym walczyć?

 

przecież nie mogę zostawić rodziny. Bardzo mi na nich zależy i wiem, że teraz mnie potrzebują.

 

z drugiej strony chciałabym tez mieć swoje życie i nie niszczyć związku przez problemy rodzinne. Jak tylko wyjadę z domu choćby na dwa dni to zaraz mam dziwne przeczucia, że może coś się stało, że coś na pewno trzeba pomóc, a mnie nie ma.. straszne to jest. Wykańczają mnie te myśli.

 

-- 20 lis 2014, 18:08 --

 

Nikt nie ma dla mnie jakiejś dobrej rady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Więc co mogę zrobić?

 

jak przestawić swoje myślenie? jakie działania podjąć żeby z tym walczyć?

No z pewnością nie załatwi tego problemu żaden czynnik mechaniczny. To jest niestety tylko i wyłącznie ciężka praca nad sobą. Nawet po udanej terapii u psychoterapeuty zmiany zachodzą dzięki Tobie samej i zmianie myślenia, a nie dzięki temu, że patrzysz w oczy terapeucie. Powinnaś do pewnych kwestii podejść po prostu racjonalnie, bo gdzieś ten racjonalizm deczko uciekł Ci na bok.

 

przecież nie mogę zostawić rodziny. Bardzo mi na nich zależy i wiem, że teraz mnie potrzebują.

Primo - przecież wcale ich nie zostawiłaś. Masz z nimi dosyć częsty kontakt. Wzbogać go ewentualnie o jakieś inne elementy ukazujące to, jak bardzo ich kochasz. Wachlarz możliwości ma dosyć sporą rozpiętość np. opłacenie dodatkowej opiekunki, pomoc finansowa, wysyłanie paczek, listów podnoszących na duchu itp. itd.

Secundo - rodzicom też z pewnością zależy na Tobie, więc także i na Twojej przyszłości. Możesz ich bardzo zranić, gdy będą widzieć, że odpuściłaś i nie walczysz o siebie, że chodzisz przygnębiona. Będą się potem zamartwiać tym co się z Tobą stanie, czy będziesz miała dla kogo żyć, gdy ich już zabraknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnóstwo w tym racji tylko nadal niestety nie mam pomysłu jak popracować nad sobą żeby to zmienić. Po prostu przy nich czuje się bezpiecznie, czuje ze tam jest mój dom i tam odczuwam spokój.. Gdy tylko się oddalam odczuwam strach i nie czuje tego spokoju przy moim mezczyznie. :-(

 

Chyba oszaleje, z dnia na dzień jest coraz gorzej :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nostalgia28,

 

Pytanie jakie zadałaś na wstępie czy powinnaś się leczyć? - możesz chcieć sobie pomóc. poruszyło mnie to co napisałaś, poniekąd te sprawy są mi bliskie. Coś co najbardziej mi sie rzuca w oczy to wielki ciężar jaki nosisz poczucia winy. Z tego co piszesz wnioskuję, że masz bardzo mocną więź emocjonalną z rodzicami, chociaż był w domu problem alkoholowy i awantury, jednak po chwili usprawiedliwiasz to. Alkoholizm w rodzinie ma ogromny wpływ na dziecko. Jeszcze do niedawna sama o tym nie miałam pojęcia, po próbie samobójczej gdy miałam rozmowy z panią psycholog, która spytała o to powiedziłam, że owszem tata pił itd, ale to przecież nie ma żadnego wpływu na to jaka jestem, bo to i tak moja wina. Z czasem gdy przyglądałam się temu "małemu problemowi" okazało się zupełnie coś innnego. I wychodzenie z tych złudzeń, że dzieciństwo niby ok było bardzo bolesną drogą, ale oczyszczającą. Także terapię mogę Ci polecić z całęgo serca, oczywiście do Ciebie należy decyzja. Poza tym napisałaś o związku, że zakończyłaś stary - na pewno z jakiegoś powodu. Teraz jest nowy mężczyzna, ale jakby to nie to samo co tam, chociaż tutaj jest szacunek, jest pomoc. To trochę mówi czego Ci brakowalo w poprzednim związku. Pytani za czym tak naprawdę tęsknisz? Nie wiem czy słyszałaś o dorosłych dzieciach alkoholików DDA. Już samo to może nam trochę popieprzyć morale i nauczyć chorych mechanizmów, które mogą zaszkodzić. Trzymam za Ciebie kciuki. Pozwól samej sobie na pomoc. Mi pomogła taka wizualizacja: wyobraź sobie małą dziewczynkę, która jest smutna. Nakrzyczałabyś na nią? Nie? Pomyśl, że to jesteś Ty, chcesz jej pomóc, przytulić? Odpowiedz sobie sama. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pomaranczka

 

Dziękuję Ci za Twoją wypowiedz. Kazde słowo od osoby trzeciej jest dla mnie bardzo cenne i na prawdę dużo wnosi. Chciałabym, aby więcej osób zainteresowało się moim problemem. Byc może jest ktos kto czuł się podobnie i udało mu się jakoś z tegi "wyleczyć".

 

Czasem zastanawiam się czemu ta wieź z rodzicami jest tak silna, że nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie. Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa, ale mam poczucie jakby rodzice byli najważniejszymi osobami w moim życiu.

 

Stary związek zakończyłam ponieważ tamten mezczyzna był wybuchowy czesto nieprzewidywalny, a ja chciałam spokoju.. Bynajmniej tak mi się wydawało. Teraz mam ten spokoj, ale i tak czegoś jakby brak. Nie potrafie nawet tego okreslic. Bynajmniej ten brak powoduje, ze tęsknię za tym co było.

 

Nad terapią pomysle. Problem jeszcze w tym, że ciężko mi sie dzielic uczuciami z innymi, a tym bardziej z obcą osobą i mam obawy czy bede umiała się otworzyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więź z rodzicami jest silna, bo wiążą Cię z nimi silne emocje. I to mogą być emocje typu nienawiść, złość, żal, wstyd. Niekoniecznie miłość.

Drugą sprawą może być taka nadzieja, że wracasz do rodziców, bo chcesz coś zmienić, odwrócić tę sytuację. Bo może chcesz od nich dostać coś, czego nie dostałaś w dzieciństwie. I niestety nigdy już tego nie dostaniesz, bo niektóre rzeczy powinno się dostać będąc małym dzieckiem i kiedy rodzice obudzą się i zechcą dawać miłość, opiekę czy coś innego nam teraz to nas jako już dorosłych to po prostu zacznie wkurzać. Ale i tak często się wraca. Np mając 25 lat chciałabyś by Ci mama śpiewała kołysanki? Bo powiedziałaś jej, że nigdy Ci nie śpiewała i ona nagle chce się zmienić. Trzeba się pogodzić, że do pewnych spraw, potrzeb nie da się wrócić.

Coś na zasadzie np na moim przykładzie Ci podam. Miałam ojca alkoholika i obiecywałam sobie, że ja nie będę w takim związku nigdy. I co się stało? Wylądowałam w takim samym tylko bez agresji. Jak to sobie uświadomiłam to pytałam samą siebie: dlaczego ja się w to wpakowałam i nie mogłam od niego odejść? I doszłam do wniosków, że jako dziecko nie miałam wpływu na to co się dzieje w domu, nie rozumiałam, ale jak weszłam w związek z alkoholikiem to tak jakby chciałam zmienić tego chłopaka, a podświadomie swojego ojca. Chciałam mieć w końcu wpływ i pokazać samej sobie, że się da, że mama też mogła go zostawić tak jak i ja. Że w jakiś magiczny sposób odczaruje przeszłość. To wszystko się działo w podświadomości. Dlatego się wraca do tych patologicznych sytuacji z przeszłości lub do ludzi, z którymi nie chcemy mieć za wiele wspólnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Tak; Nieustanny Strach O Bliskich I Poczucie WIny Wobec Nie Wygląda Najlepiej. Sporo Takich Przypadków Poznałam Uczestnicząc W Terapii Grupowej Na Oddziale Leczenia Nerwic: Ludzie Mieli Podobne Problemy Jak Ty. Osobiście UważaM, że Najlepiej Byłoby Skontaktować Się Z Psychologiem, Bo Twoje Leki I Obawy Mogą Mieć Drugie Dno.

 

-- 24 lis 2014, 14:19 --

 

Powiem Tak; Nieustanny Strach O Bliskich I Poczucie WIny Wobec Nie Wygląda Najlepiej. Sporo Takich Przypadków Poznałam Uczestnicząc W Terapii Grupowej Na Oddziale Leczenia Nerwic: Ludzie Mieli Podobne Problemy Jak Ty. Osobiście UważaM, że Najlepiej Byłoby Skontaktować Się Z Psychologiem, Bo Twoje Leki I Obawy Mogą Mieć Drugie Dno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję.

 

Nie odczuwam negatywnych emocji w stosunku do rodziców. Wręcz przeciwnie czuje, ze chciałbym im dać wszystko. Żeby mogli byc szczęśliwi, żeby mimo tych wstrętnych chorób mogli się jeszcze pocieszyć tym życiem.

 

 

Co masz na myśli pisząc "drugie dno"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×