Skocz do zawartości
Nerwica.com
alaska

Czeeeść

Rekomendowane odpowiedzi

Dobry wieczór. Właśnie założyłam konto. Mam potrzebę porozmawiać z kimś. Wizyty u psychologa raz w tygodniu mi nie wystarczają...

Mam stwierdzoną nerwicę natręctw od jakichś 3-4 lat. Objawy miałam różne. Na początku strach przed szatańskimi siłami, gdzie w pewnym momencie praktycznie przestałam się poruszać. Jakiekolwiek kiwnięcie palcem wymagało ode mnie ogromnego skupienia i wysiłku. Chodziło o to, że bałam się, że gdy pomyślę, że robię coś złą siłą, to tak się dzieje. A te myśli stale do mnie przychodziły. Im bardziej starałam się je odgonić, tym było ich więcej. Dlatego doszło do tego, że rodzice musieli mnie karmić itd. Wtedy byłam przekonana, że to największe cierpienie, jakiego można doznać. Teraz już nie jestem tego pewna. Potem pojawił się strach przed krwią. Wszystko co czerwone wywoływało u mnie lęk, natrętne myśli, intensywne mycie. Następnie szukanie ludzi potrzebujących pomocy - wracając ze szkoły do domu wiecznie spóźniałam się na autobusy, krążąc po osiedlu i traktując każdy kamień jako nieprzytomnego człowieka. Musiałam podejść, sprawdzić. A gdy już sprawdziłam rozglądałam się znowu, znowu zobaczyłam jakąś siatkę czy cokolwiek innego, znowu szłam sprawdzać. Jak już w końcu dotarłam do autobusu, to całą drogę i tak intensywnie się rozglądałam czy ktoś gdzieś nie leży na ulicy. Nie wychodząc na kolejnych przystankach i nie sprawdzając kolejnych złudzeń, przez następne kilka godzin dręczyłam się poczuciem winy, że może to faktycznie był człowiek i potrzebował pomocy. I potem przerwa. Jakiś czas względnego spokoju, żeby objawy wróciły ze zdwojoną siłą. Strach przed brudem, a konkretnie przed wydzielinami ludzkimi. Każde załatwianie się stało się koszmarem. Czas spędzony na sedesie wydłużał się nawet do 4 godzin. Potem kąpiel, kolejne 4 godziny. I więcej i więcej. Mycie rąk nieustannie przez 5 godzin. Wyobrażacie sobie stać 5 godzin przy zlewie i bez przerwy intensywnie myć ręce? Na skórze miałam prawdziwe rany. Dochodziło do 12 godzin nieprzerwanego pobytu w łazience wykonując rózne codzienne czynności - załatwienie się, umycie rąk, wykąpanie się. I kiedy czujesz, że już nie możesz dłużej tego wytrzymać, czujesz, że nadal musisz się myć i robisz to, bo tak ci każą myśli. To było cierpienie tak wielkie, że zastanawiam się, czy nie gorsze od braku możliwości poruszania się. Stałam się istnym więźniem w gułagu swojego umysłu. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że człowiek może sam sobie zrobić coś takiego.

I kiedy byłam już na granicy wytrzymania, w totalnym dole, w depresji, w cierpieniu trudnym do opisania i do pojęcia, pojawiła się nadzieja. Zaistniała dzięki zmianie psychiatry, zmianie psychologa - nowe leki, kontakt z psychologiem, jakiego do tej pory nie miałam. Mogłam w końcu powiedzieć o wszystkim, dosłownie o wszystkim, co mnie dręczy. I zaczęłam się uwalniać. Potem doszła terapia grupowa, kolejna nadzieja. Ale to leczenie i uwalnianie się trwa i trwa i trwa... fakt jest, że mam sukcesy. Ale w porównaniu do tego, co jest jeszcze do zrobienia, to kropla w oceanie. Ale funkcjonuję już w miarę dobrze. Dzięki pomocy rodziców chodzę na studia i jakoś żyję. Jakoś żyję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

alaska, naprawdę Ci współczuję. Wierzę, że nawet z tak nasilonej choroby da się wyjść. Trochę się orientuję w temacie, choć nie przeżywam tego sama - chora jest moja siostra.

 

Wydawać by się mogło, że pomocne może być znalezienie źródła tych natrętnych myśli. Jednak, sama powiedz, czy jest możliwe konkretne ustalenie skąd się one biorą? Tak jak napisałaś, że to wszystko każą Ci robić myśli. Nie chcę się bawić w psychologa, ale jeśli będziesz chciała porozmawiać, to możesz się do mnie zwrócić. Możemy wymienić doświadczenia. Mogę Ci opowiedzieć jak wygląda życie z osobą cierpiącą na nerwicę natręctw, a Ty czego taka osoba od otoczenia wymaga. Może to niewiele, ale sądzę, że każda próba rozmowy i wyrzucenia tego wszystkiego z siebie, ma dużą moc.

 

Pozdrawiam, Sonia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×