Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kafka32

czesto tak macie ze siedzicie i placzecie przez kogos?

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie coraz czesciej miewam takie dni ze placze przez moja druga polowke on pochodzi z rodziny rozbitej i ciagle ma jakies jazdy,nerwowki,ja na pozor fajna dziewczyna,zawsze usmiechnieta zmieniam sie w skale......... zawsze niczym sie nie przejmowalam szlam smialo do przodu, a teraz jak wraca moj maz do domu to nigdy nie wiem w jakim bedzie nastroju czy znowu na mnie nakrzyczy czy o cos sie wkurzy...... ja wiem ze to jest uwarunkowane przez jego przeszlosc, mowilam mu ze ma isc n terapie........ ale on ze nie..... dzis mu powiedzialam ze sama ide na terapie bo przez niego czuje ze popadam w jakas depresje, zycie mnie miej cieszy..... nigdy nie jestem pewna jego zachowan staram sie tak zyc by go nie urazic by mial dobry humor........ to chyba juz ze mna cos nie w porzadku......... tak mu mowilam dla postraszenia ze ide na terapie ale naprawde pojde....... czuje sie jak w jakims dolku....... dodatkowo jestem w ciazy zawsze bylam nastawienia ze doskolane sie odnajde w tej roli a teraz watpie...... plus jego charakter jak my sobie damy rade..........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kafka32, nie mozna takiego zachowania wiecznie usprawiedliwiac przeszloscia. Jezeli facet ma glownie pretensje to niech powie w koncu wprost o co chodzi, moze ma jakies stresy w pracy itd. ale skoro jestes w ciazy to powinien jakos sobie te emocje w koncu poukladac a nie glownie wyzywac sie na Tobie. Tak samo w ciazy takie zachowanie jego Ci nie sluzy, byc moze to Ty jestes przewrazliwiona dlatego dobrym pomyslem jest pojscie do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz być z nim dalej, to przede wszystkim musisz nauczyć się być mniej zależna od jego humoru. Nabrać dystansu, nauczyć się, że Twoje emocje to Twój wybór. To jest trudne, ale jednocześnie to kwestia ćwiczeń.

 

Wyobraź sobie, że jakiś lekarz przeprowadza na Twoim chłopaku eksperyment: daje mu jakieś tabletki i mówi Ci, że to wywoła u niego agresję i niechęć do Ciebie. Jakby tak się stało, nie zwróciłabyś na to uwagi, bo to jest mu narzucone. Jak przychodzi zmęczony po pracy i jest zły, postaraj się zdystansować do jego słów właśnie w taki sposób: niech sobie pogada. Zupełnie inną sprawą jest fakt, że musicie rozwiązać problemy, o których on mówi, bo wyraźnie coś mu nie pasuje.

 

Ale przede wszystkim musisz popracować nad swoją niezależnością emocjonalną. Pamiętaj, że za każdym razem, jak Ty się źle czujesz, to tylko i wyłącznie na Ciebie (może jeszcze przyszłe dziecko) to wpływa. To Ty przede wszystkim to odczuwasz, niczego na zewnątrz te emocje nie zmieniają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie. Faceta ktory sprawia ze placzemy wymienia sie na lepszy model

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

„Utracenie rodziny obliguje nas do znalezienia sobie nowej rodziny”

Czyli reasumując: szczera rozmowa, która zakiełkuje myśl o własnej terapii Twojego męża.

Myślę, że ciężko podać jakiś scenariusz, bo tak naprawdę po kilku zdaniach nie da się poznać nikogo.

Ale własna terapia to również dobry pomysł - pozwoli rozpocząć proces zmian ważnych dla Ciebie.

 

kafka32, pozwól, że zapytam, przed ślubem zachowywał się inaczej?

Czy raczej było obecne to sławne myślenie, że on się kiedyś (może za moją sprawą) zmieni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kafka32, ja mam tylko tak jak mam depresje, ale mi szybko mija, tyle dobrego. Juz sie naplakalam kiedys przez jednego i nie zamierzam tego powtorzyc. Nikt nie jest warty cierpienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na poczatku znajomosci byly nerwowki ale rok przed slubem bylo calkiem inaczej i nawet po slubie sie zmienil byl spokojny inny, teraz ma zostac ojcem moze to tez jest powodem tych dodatkowych nerwowek.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie płaczę. Mam mało uczuć, emocji. Czasem łezka mi leci, gdy słucham muzyki. Ale to raczej z poruszenia. Od młodości byłem fanem stoicyzmu i emocje kojarzyły mi się z siłą niszczycielską. Ktoś zna radę jak wyrażać emocje pozytywnie? Poza twórczością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jak już przez kogoś płaczę, to zachodzi wtedy przeważnie taka prawidłowość, że leżę, bo z bólu dupy (serca) już nawet usiedzieć nie mogę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni raz płakałam przez mojego partnera (chyba, że ze szczęścia). Od czasu do czasu w Naszym związku pojawiają się "gorsze" momenty, ale nigdy nie jest to powód do płaczu w samotności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kafka, u mnie ma to związek z zazdrością męża i nadmiernym kontrolowaniem mnie. Jestem bliska załamania, depresji. Zdarza mi się wyryczeć, ale idę pod prysznic, żeby nie dać satysfakcji jak bardzomnie rani. Jestem jednak w lepszej sytuacji, mam dorosłe dzieci i kiedyś, jeśli nic się nie zmieni powiem poprostu STOP. Ja sie nie boję samotności, teraz jestem samotna bardziej niż gdybym mieszkała na bezludnej wyspie.

 

AA!! To ja pochodze z robitej, niestabilnej rodziny, mąz do dzisiaj ma oboje rodziców, którzy mieli już złote gody, to nie jest wymówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×