Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość suavemente_besame

Nauka życia

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Witam ...

mówi się że nie ma recepty na szczęście,ale czy jest recepta na życie :?::!:

 

Natchnelo mnie zeby napisac taki temat bo bylam dzis u spychologa i powiedzial cos co mnie zaskoczylo ... po kilku minutach rozmowy powiedziala,ze ja nie umiem zyc. ze nie mam zadnego autorytetu ...

powiedziala ze zeby zyc trzeba sie tego nauczyc... wiec w takim razie musi byc chyba jakas recepta na zycie? powiedziala tez ze nie zyje sie dla szczescia tylko dla cierpienia,jak Jezus...

 

hmmm .... znacie recepte na zycie? czy naprawde trzeba w nim cierpiec? nie wystarczy ze przez cale moje zycie cierpie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a co z ta nauka zycia? jak trzeba zyc? nie rozumiem tego jak moglabym sie nauczyc zyc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to tak jakby psycholog utwierdzal cie przy tym ze w zyciu jeszcze wiele cie czeka i ze nie zawsze jest dobrze, ze moze byc gorzej niz teraz i ze trzeba byc silnym zeby cie ludzie nie ''ukrzyzowali'' !! Dobrze ze masz przynajmniej jedna osobe dla ktorej warto zyc, a co do recepty na zycie to chyba nie ma doskonale, ale warto szukac jej w sobie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
znacie recepte na zycie?

Uniwersalna nie istnieje. Każdy jest swoim lekarzem i niczyim innym i każdy może tylko sobie sam wypisać receptę na swoje życie - nie robić tego innym i nie oczekiwać od innych. Jakie są wytyczne w pisaniu recepty? Na moje oko przede wszystkim dążyć do spełnienia się w życiu i takie w nim podjąć kroki aby to się udało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
a co z ta nauka zycia? jak trzeba zyc?

Mhh... Gdyby istniały łatwe odpowiedzi na takie pytania... Ich poszukiwanie nabija kabzę wszelkiej maści prorokom, terapeutom, nawiedzonym przywódcom, filozofom.

Ale rację mają dżejem i Piotrek-trzeba szukać samemu. Ktoś, kto Ci poda gotową receptę na życie-jest oszustem i manipulatorem. Musisz zaufać sobie i wierzyć, że Twoje decyzje będą dobre. Albo po prostu żyć. I starać się korzystać z każdej chwili.

A na ocenę zostawić sobie czas w dalekiej przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

hmm ... babka chciala aby poszla na kurs zycia... to sa jakies 6 spotkan,tylko oczywscie placi sie za to ... dlatego pytam sie o ta recepte na zycie...

skoro oni ucza zyc to chyba jakas musi istniec... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wiec komu mam wierzyc? wkoncu to chyba psycholog.... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

hmm ... myslisz ze nadal powinnam chodzic do tego psychologa?

zreszta powiedziala mi ze nie powinnam brac lekow bo to tylko mnie otepia,ale dzieki nich moge wyjsc z domu i nie czuc przerazliwego leku ... zmniejszyl sie on ...

co mam robic? kto ma racje? psycholog czy psychiatra?

jeden mi mowi ze mam nerwice i stan depresyjny drugi ze jestem nalogowcem i nie potrafie zyc... kogo sluchac? kto mi pomoze? ja chce zyc normalnie bez tego leku w sercu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem zbyt dużo o tobie, o twojej przypadłości , psychologu czy psychiatrze.Sądze jednak, że żle rozumiecie rade żeby nauczyć sie życia.Są typy rodzin zwane zdezorganizowanymi, w których trudno określić osobe dominującą i generalnie jakąś stałą chierarchie.W takiej rodzinie brak stałych zasada, raz cos trzeba zrobiś innym nie itd...Bierze sie to z nie pewności(w szerokim sęsie)rodziców , ich nie zdecydowaniu i szeregu podobnych cech, w takich rodzinach może często dochodzić do kłótni o "małe rzeczy"powszechne są dąsy i generalnie sytuacja jest dośc dynamiczna jeśli chodzi o "pozycje rodzinną", decyduje obecnie silniejszy, lub poprostu obecny.Tacy rodzice są bardzo słabymi wzorami dla swoich dzieci, nie chodzi nawet o to ,że wzorce są nie prawidłowe a raczej o ich kompletny brak, złych jak i dobrych.Poprostu młody człowiek wprowadzany w dorosły świat, przez takich ludzi jest chronicznie nie pewny samego siebie, może być znerwicowany i nie odporny na stres.Człowiek nie rodzi sie ukształtowany, procej dojżewania jest długi i może być bardzo bużliwy.Na wyposażeniu dostaje jedynie takie cechy jak temperamet itp...życia w społeczeństwie trzeba sie jednak uczyć poprzez temperowanie pewnych cech i wykształcaniu innych.W powiedzeniu rzeby sie uczyć życia, nie chodzi o jakiś konkretny model czy zestaw umiejętności, który poprostu wdrożysz.Jeden człowiek może być wożnym i może być szczęśliwy, innemu może to zupełnie nie odpowiadać.Po urodzeniu dziecko robi kilka rzeczy:pije ,je(odpowiedniki :smile: )i czuje.Czuje znaczy uczy sie świata, uczy sie co dobre i co złe, za co kara ,a za co nagroda.Nie można sobie przeczytać książki na temat np:co robi mężczyzna i poprostu to robić.Trzeba sie tego od kogoś nauczyć, na poziomie emocjonalnym.Jeden może sie nauczyć nigdy nie płakać, inny szacunku do pracy i tysiące innych rzeczy, każdy czegoś innego , ale czegoś konkretnego co będzie uznawał za pozytywne i będzie tego pewny i będzie sie z tym utożsamiał, życie potem to weryfikuje, ale to inny temat.

Krókto mówiąc psycholog uznał, że w twoim życiu brak wzorców i pewnie najlepiej by było wyjechać gdzieś na stypendium i mieszkać u zdrowej rodziny :D .Powiem ci jeszcze ,że brak wzorców może być wzorcem, ja od małego dziecka i przez podstawówke dużo czasu spędzałem na ulicy z rówieśnikami (bardzo duża społecznośc i rózi ludzie).Chłonąłem atmosfere rywalizacji boiskowej , a w domu wobec ojca czułem sie nie swojo.Czułem, że on sie przy mnie czuje nie pewnie i nie męsko, czułem że powinienem być inny i dopasować sie do niego, byc mniej pewny swego nie stawiać sie itd...Moja rada co do dylematu psycholog psychiatra.Jeśli złamiesz noge, ona cie boli ,wiesz że trzeba ją poskładać i wsadzić w gips.Nie prosisz o środki znieczulające i nie wracasz ze złamaną nogą.Gdyby nie ból to mógłbyś nie zauważyć złamania i mogłoby ono doprowadzić do większych problemów w pszyszłości lub śmierci.To koniec rady, jeśli twój stan nie jest tragiczny to z lekami bym sie wstrzymał lub ewentualnie sie nimi podparł, jak boli to dobrze ,wiesz że coś trzeba wyleczyć.Nie chcesz chyba za 20 lat z uśmiechem na ustach(leki) sprzedać tego samego własnym dziecią, lub czegoś podobnego, twoja rodzina może być zupełnie inna, ale to nie zmienia faktu ,że na tym forum ten problem dotyczy większości..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Człowiek nie rodzi sie ukształtowany, procej dojżewania jest długi i może być bardzo bużliwy.Na wyposażeniu dostaje jedynie takie cechy jak temperamet itp...życia w społeczeństwie trzeba sie jednak uczyć poprzez temperowanie pewnych cech i wykształcaniu innych

Właśnie. Rodzice są najbliżej. To z nimi mamy kontakt. To oni świadomie lub też nie kształtują naszą zdolność radzenia sobie w życiu, postrzegania, odróżniania dobra od zła, systemu wartości, poczucia własnej godności. Można by długo wymieniać. Obserwując ich relacje oraz zaradność w życiu zapisuje się nasza "tabula rasa".

Niestety, często powielamy ich błędy zamiast je naprawiać. Wielu z nas nawet nie ma o tym pojęcia.

To, że nasi rodzice nie byli idealni nie oznacza, że nie mogą być dla Nas autorytetem. Nie można od nikogo oczekiwać, że będzie doskonały. Nie jest sztuką naśladowanie, sztuką jest nie powielanie błędów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×