Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Bonus

Pasożytnicze życie.

Rekomendowane odpowiedzi

Czy jak ktoś żyje na koszt innych, nie dając nic od siebie, nie wkładając swojej pracy, zaangażowania, to należy takie zachowanie akceptować?

Bo np. może to dotyczyć osoby w rodzinie, która jest społecznym pasożytem, i jest to np. ojciec, brat, mąż, syn, córka. Jeśli w rodzinie mamy taką osobę, to co należy z tym zrobić? Jak rozwiązać taki problem, aby pozbyć się takiego człowieka, żeby przestał się tak zachowywać.

 

Co Wy sądzicie o tym??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli pasożytowanie spowodowane jest lenistwem, no to chyba trzeba zmuszać pasożyta, by dawał coś od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja.

 

Ja mam w rodzinie ojca, który tak właśnie się zachowuje. Zresztą i brat się zachowuje podobnie, jak i ojciec. Moja mama wykonuje pracę u znajomego, jakieś tam pieniądze zarabia, a ojciec, jak i brat żerują na mamie, bo ojciec już nie nadaje się do pracy, natomiast brat jest leniem i woli czerpać od mamy, być na jej utrzymaniu, niż samemu coś robić, jakoś się postarać, żeby nie siedzieć tak tej mamie na głowie.

 

Nie pojmuje tej nienormalnej sytuacji, bo są to osoby z rodziny, a w taki sposób się zachowują. Nie akceptuję tego, choć nie mieszkam z nimi, ale tak nie powinno być.

Szkoda, że mój własny ojciec i brat są takimi ludźmi i zachowują się w taki sposób. Nie mam z nimi kontaktu, nie rozmawiam z nimi, bo nie chcę. Dla mnie nie ma to znaczenia, że to jest mój ojciec i brat, ponieważ, jako dorośli ludzie powinni się zachowywać normalnie, mieć jakiś swój honor, ambicję, a tego nie mają.

Nie mogę tego akceptować i nie zaakceptuję. Poza tym, nie mam w porządku ojca, gdyż jest to człowiek, któremu nie bardzo się chciało pracować, wolał coś dostać od kogoś za darmo.

I tak było w jego przypadku, nie raz. Dziwie się, że byli ludzie, którzy takiemu człowiekowi coś dali za darmo.

No ale moja sytuacja nie jest jedyna, gdyż w wielu rodzinach, są podobne sytuację, a nawet gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie tak było stary pracuje ale kiedyś całą kasę przepier..ał na chlanie

a żarł opłacał za pieniądze matki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ferdynand k, no to było uderzające podobieństwo do pana z twojego avatara

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie rozmawiam z nimi, bo nie chcę.

 

Dlaczego nie chcesz? Dlatego że nie mają honoru, ambicji? A może zamiast tego mają dystymię albo depresję? Nie pomyślałeś o tym? W ogóle jak ma się to co masz w podpisie do tego, co napisałeś w temacie? To jakiś trolling, czy po prostu zwykły przejaw ignorancji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, rzeczywiście, "Ten Pan" z avatara, to idealny przykład takiego pasożyta. To wzór do naśladowania...

W mojej rodzinie jest tak jak napisałem. Myślę, że nie ma tam żadnej dysfunkcji, ani depresji, tylko zwykłe lenistwo i liczenie na innych.

Kiedyś mój ojciec miał bardzo dobrą pracę, jak na lata 90-te, źle nie zarabiał. Ale nie przykładał się zbytnio do pracy, nie bardzo mu się chciało, bo wolał popijać alkohol ze znajomymi i następnego dnia nie wstać do pracy. Nawet on był w Stanach, u swojego brata, prawie rok czasu, gdzie tam pracował u tego brata w firmie budowlanej. I sam jego brat mówił, że nie przykładał się do pracy, tak jak powinien.

Narobił problemów swojej ciotce z mieszkaniem, ponieważ je zadłużył, a ona musiała się z tego tłumaczyć i pokryć wszystkie zadłużenia, ze swoich pieniędzy.

Ojciec miał udostępnione mieszkanie u tej ciotki, gdyż nie miałby gdzie mieszkać, jak ze swoich rodzinnych stron przyjechał do Szczecina. Nie był święty i swoje grzechy ma, ale nic sobie z tego nie robi.

Więc jak można to tłumaczyć depresją, czy jakąś dysfunkcją? To dorosły człowiek i ma rozum. Głupio, że piszę to o swoim ojcu, ale takie były fakty.

 

-- 07 lip 2014, 00:15 --

 

Każdy, kto żyje na koszt innych, czerpie od kogoś coś, nie płacąc za to, nie odwdzięczając się, nie ma honoru, ambicji, nawet wstydu.

I jeśli ktoś to w kimś akceptuje, to nic mądrego w głowie nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy Twój ojciec próbował porozmawiać z jakimkolwiek psychologiem, psychoterapeutą? Czy ktokolwiek proponował mu taką wizytę, starał się podjąć ten temat? To co przedstawiłeś to fakty, natomiast wciąż nie wiadomo jakie były przyczyny ich występowania. Rozumiem że przez te wszystkie problemy jakie sprawił można odnieść wrażenie, że już nic nie da się z tego człowieka wyciągnąć, ale szczerze mówiąc nie wierzę w to, że lenistwo może występować ot tak jako cecha charakteru. Nic nie dzieje się z przypadku, więc może warto byłoby podjąć jakąś próbę dowiedzenia się czegoś więcej. Niekoniecznie osobiście ale np. poprzez kogoś, kto utrzymuje z nim dobry kontakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo chorobą,czasem się siedzi na rencie nie dlatego,że to lenistwo tylko choroba.Ale i tak,tego nikt nie akceptuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy, kto żyje na koszt innych, czerpie od kogoś coś, nie płacąc za to, nie odwdzięczając się, nie ma honoru, ambicji, nawet wstydu.

Akurat wstyd, to niektórzy pasożyci mają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy, kto żyje na koszt innych, czerpie od kogoś coś, nie płacąc za to, nie odwdzięczając się, nie ma honoru, ambicji, nawet wstydu.

I jeśli ktoś to w kimś akceptuje, to nic mądrego w głowie nie ma.

Generalnie się zgadzam z powyższym, jednak ciężko mi się do tego nie odnieść osobiście, bo sam jestem takim przypadkiem. To znaczy, przez kilka lat żerowałem na rodzicach, w bezczelny dość sposób. W końcu się ogarnąłem, teraz żyję na swoim i za swoje, ale mimo wszystko nie potrafię ot tak zmienić poglądu o 180 stopni i stwierdzić że ludzie żyjący na koszt innych to tylko i wyłącznie bezwstydne pijawki. Zwłaszcza po zapoznaniu się dzięki bytności na forum z wieloma zagadnieniami o których przedtem miałem pojęcie nikłe, albo żadne, jak o fobii społecznej czy nerwicy. Myślę że każdy taki przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Co innego pasożytniczy ojciec-alkoholik, co innego pasożytnicza siostra z nerwicą natręctw uniemożliwiającą pracę.

 

Ale jeśli się zidentyfikuje "pasożytnictwo z wyboru" to "leczenie" powinno być brutalne, inne metody nie działają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co innego życie na czyjś koszt z powodów ograniczeń zdrowotno-życiowych,co innego jeśli ktoś siedzi na kanapie opjerdala sie cały dzień i żeruje na rodzicach/partnerze/ce whatever..wtedy kop w dupe i won do roboty. Jeśli ktoś nie robi bo mu zdrowie fizyczne czy psychiczne nie bangla to już gorzej..

Ale generalnie wszystko zależy od sytuacji,powodów..ciężko 1 znacznie określić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W mojej rodzinie aktualnie są dwie osoby, które można zaliczyć do pasożytów, ja i pewna moja kuzynka.

Niedługo będę trochę mniejszym pasożytem niż obecnie, bo pójdę do pracy, ale nadal będę zaliczał się do pasożytów i raczej nie prędko się to zmieni. Przy moich zaburzeniach, charakterze, temperamencie, musiałby być cały czas jakiś "bat" nade mną, abym dawał coś od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja jestem typowym pasożytem, niby choroba mnie jakoś tam usprawiedliwia, ale powinienem pójść do pracy. W domu też mało robię, staram się coś zmienić, ale niewiele z tego wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co innego życie na czyjś koszt z powodów ograniczeń zdrowotno-życiowych,co innego jeśli ktoś siedzi na kanapie opjerdala sie cały dzień i żeruje na rodzicach/partnerze/ce whatever..wtedy kop w dupe i won do roboty. Jeśli ktoś nie robi bo mu zdrowie fizyczne czy psychiczne nie bangla to już gorzej..

Ale generalnie wszystko zależy od sytuacji,powodów..ciężko 1 znacznie określić

Dokładnie trudno jednoznacznie określić dlaczego ktoś pasożytuje, bo czasem niektórych problemów nie widac, nie zawsze np. depresja musi mieć przebieg książkowy. Poza tym winni są nie tylko ci co pasożytują, ale też ci co dają się wykorzystywać.

 

mark123 według twojej definicji też jestem pasożytem bo też nie pracuję, moje zaburzenia mi to uniemożliwiają, chciałabym chociaz jakies chałupnictwo, ale uczciwego chałupnictwa nie sposób bez znajomosci znalezc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku nie wiem, czy bardziej do mojego pasożytnictwa przyczyniają się zaburzenia, czy lenistwo i tchórzostwo.

 

mark123 według twojej definicji też jestem pasożytem bo też nie pracuję, moje zaburzenia mi to uniemożliwiają, chciałabym chociaz jakies chałupnictwo, ale uczciwego chałupnictwa nie sposób bez znajomosci znalezc

Ale ja nie napisałem, że pasożytem jest dokładnie ten, kto nie pracuje. Można nie pracować i nie być pasożytem, można pracować i być pasożytem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój ojciec jest takim człowiekiem, że do niego pewne sprawy nie docierają, nawet gdy mu się dobrze poradzi. On po prostu od alkoholu, który spożywał przez kilkanaście lat, stał się nieprzyjemny, czasem agresywny.

Niestety, ale jak ludzie piją alkohol przez wiele lat, bo to lubią, to po wielu latach, ich mózg się zmienia i ten mózg mają zryty.

Przepraszam za takie stwierdzenie, no ale to tak wygląda. Mój ojciec lubił alkohol, nadal lubi, bo to taki typ człowieka. W ogóle on ma taki charakter, jakiś taki, specyficzny i taki człowiek się już nie zmieni na lepsze. Ludzie się przeważnie nie zmieniają na lepsze, a jeśli już, to nie całkiem, tylko w jakimś stopniu.

Przez to, że narobił problemów innym w rodzinie, raczej już nie jest akceptowany, wśród rodziny. Ojciec ma jeszcze trzech braci, i wszyscy oni są normalnymi ludźmi, którzy pracują, zachowują się normalnie, tylko on jeden jest taki nie w porządku.

Nie trafiłem na ciekawych rodziców, ale nikt sobie rodziców nie wybiera. Na to już nie ma wpływu.

 

-- 07 lip 2014, 10:46 --

 

Oczywiście, też się zgadzam, z tym że "życie na koszt innych", niekoniecznie musi być pasożytnicze. To zależy, jak to wygląda w sytuacji. Jeśli ludzie mają ciężko w życiu, z czymś sobie nie radzą, a potrzebują pomocy, to nie jest nic złego.

Pasożyt, to osoba, która żeruje na innych, nie dając nic od siebie, nie starając się i do tego szkodzi. Jeśli pomaga się, np. rodzinom, ludziom biednym, i taką pomoc oferuje: Ośrodek Pomocy Społecznej, to czy jest to pasożytowanie i czerpanie? Po to przecież są te Ośrodki Pomocy, by komuś pomagały.

Teraz to wiele rodzin i ludzi korzysta z takiej pomocy, bo mają ciężko. Znamy przecież polskie realia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

krew mnie zalewa gdy słyszę bajki w których mędrcy ludowi krzyczą jak to wspaniale jest w szpitalu-kablówka,fantastyczne żarcie pod pysk,służba która koło ciebie robi tak że nie trzeba wstawać do toalety i płacze krwawymi łzami nad każdym pacjentem,fantastyczna opieka medyczna i wsparcie psychiczne,masaże Lomi Lomi,masaże czekoladowe,masaże erotyczne,pieniądze za darmo,różnorakie dragi do wybory do koloru i wogóle wieczne wakacje od odpowiedzialności.skoro tak.skoro uważają że w szpitalu jest w sumie lepiej niż w zdrowiu i na wolności zdrowiu gdzie trzeba wywalczyć każdą złotówke i odpowiadać za każdy swój czyn to mam propozycję:

samookaleczenie.

wystarczy położyć konar na chodniku zaraz pod wieżowcem i wyskoczyć z 10 piętra.

pozostaje tylko kwestia odpowiedniego ułożenia ciała i precyzyjnego trafienia plecami w konar.

najebać się do nieprzytomności.włączyć piłę wahadłową i podeprzeć tarczę klockiem.usiąść pod tarczą i zwolnić i wybić klocek spod tarczy.jeśli wystarczy przytomności podłożyć jedną z rąk pod tarczę i zrobić to samo co z nogami.

jeśli się wyjdzie z upadku bez szwanku lub piła okaże się zbyt lekka lub tępa to niema o czym gadać.

jeśli się uda i nigdy nie powrócimy do zdrowia to nie ma co płakać.do końca życie wygodne łóżko z kablówką,żarcie z Mariotta posduwane pod pysk przez przepiękne laski,codziennie masaże erotyczne,czekoladowe,Lomi Lomi,relaksacyjne,różnorakie używki od morfiny począwszy skończywszy na heroinie i do końca życia bezstresowe wakacje.

skoro zdrowi mędrcy ludowi twierdzą że jest im zle a w szpitalu tak piknie to dlaczego nie upierdolą sobie nóg/nie połamią sobie kręgosłupa?

 

aha.rakowcy mają z bomby drenaż limfatyczny i dragi do końca życia po usunięciu węzłów chłonnych.ale co tam-i tak jest HIGH LIVE

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasożyt, to osoba, która żeruje na innych, nie dając nic od siebie, nie starając się i do tego szkodzi. Jeśli pomaga się, np. rodzinom, ludziom biednym, i taką pomoc oferuje: Ośrodek Pomocy Społecznej, to czy jest to pasożytowanie i czerpanie? Po to przecież są te Ośrodki Pomocy, by komuś pomagały.

Teraz to wiele rodzin i ludzi korzysta z takiej pomocy, bo mają ciężko. Znamy przecież polskie realia?

Wielu prawdziwych prawicowców by cię chętnie ukrzyżowało za takie herezje, bo w ich pojmowaniu pomaganie innemu człowiekowi to najgorsze co można zrobić (idealnie w kontraście do chrześcijańskich wartości które to ponoć wyznają), to nie jest człowiek właśnie tylko pasożyt, gówno, ścierwo i padlina; nie należy pomagać tylko nachapać jak najwięcej dla siebie.

 

[videoyoutube=XXlnjA0Wcpw][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja myślę, że niektórzy pasożytują w pracy; byłam miesiąc na stażu w biurze i uważam, że widziałam same pasożyty: piją kawę, gadają, siedzą na fb, a jak ktoś dzwoni i czegoś chce, to mają problem, że muszą coś wiedzieć i w ogóle pracować - szef jest tyran, bo każe coś robić - i takie osoby dostają co miesiąc pensję? praca po znajomości, a inni lepsi się na stanowisko nie dostali - to jest dopiero pasożytowanie

 

ja jako bezrobotna więcej robię niż niektórzy "w pracy"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pasożyt to właśnie dostaje pieniądze za darmo,bawi się,lata po świecie na wakacje,pieprzy sie na prawo i lewo z kim popadnie,skacze na bungee,lata paralotnią,jest popularny,żywi się tylko kawiorem,truflami i homarami,jezdzi tylko sportowymi samochodami.ale głównie lata samolotami.pasożyt nie zrezygnuje z seksu,zabaw,podróży,przyjaciół,koleżków,rodzinki,wczasów,rozrywek i wyszukanego żarcia,nie ograniczył by sobie poziomu egzystencji do dom-szpital,szpital-dom.nie dałby sie kłuć zastrzykami codziennie.nie patrzyłby w sufit całymi dniami,nie dał by sobie uchlastać nogi by za miesiąc dać sobie uchlastać cycek.nie usłyszał by od lekarza że za 2 miesiące umrze.takimi pasożytami są głównie posłowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niestety, ale jak ludzie piją alkohol przez wiele lat, bo to lubią, to po wielu latach, ich mózg się zmienia i ten mózg mają zryty.

Nie każdy pijak, to pasożyt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie każdy. Jak ktoś pije alkohol za własne pieniądze, które sam zarobił, to jemu wolno. Inaczej, gdy ktoś pije za czyjeś, nie dokładając się, ani złotówki.

Mój ojciec jest właśnie takim człowiekiem, który nigdy nie dokłada się ze swoich pieniędzy, a za czyjeś pije, bo mu wygodnie. Nic sobie z tego nie robi, ani żadnego wstydu...Czy to jest w porządku z jego strony?

 

-- 07 lip 2014, 14:48 --

 

Można zrozumieć kogoś, kto nie ma wiele, brakuje mu pieniędzy i ktoś tam w rodzinie się podzieli jedzeniem, pozwoli korzystać z prądu, wody i gazu.

Ale taka osoba też stara się pomóc, odwdzięczy się, doceni. To jest całkiem co innego. To jest życzliwość obu stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a ja myślę, że niektórzy pasożytują w pracy; byłam miesiąc na stażu w biurze i uważam, że widziałam same pasożyty: piją kawę, gadają, siedzą na fb, a jak ktoś dzwoni i czegoś chce, to mają problem, że muszą coś wiedzieć i w ogóle pracować - szef jest tyran, bo każe coś robić - i takie osoby dostają co miesiąc pensję? praca po znajomości, a inni lepsi się na stanowisko nie dostali - to jest dopiero pasożytowanie

 

ja jako bezrobotna więcej robię niż niektórzy "w pracy"

Ja też pasożytując na rodzicach czułem że i tak mniej pasożytuje na społeczeństwie niż większość urzędników, nie mówiąc już o tych nierobach z wojska z przywilejami to są dopiero pasożyty społeczne, przebiją wszystkich pijaczków i meneli w swej szkodliwości, bo wszyscy się muszą na nich łożyć.

 

A odnośnie mojego dorosłego życia to poza tym jak pracowałem za granicą zawsze w mniejszym lub większym stopniu prowadziłem pasożytnictwo na rodzicach nie ma się czym chwalić ale taka jest prawda a moja matka chyba nawet z tego zadowolona jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×