Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość sailorka

Natrętne myśli samobójcze

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

W wieku 16 lat zaczęłam mieć natrętne myśli samobójcze, do tego gonitwę myśli, pobudzenie, bezsenność, brak apetytu. Nie miałam żadnych omamów. Stwierdzono u mnie jakąś psychozę, ale nie wiem dokładnie jaką, bo było to kilkanaście lat temu i zaginął mi wypis z psychiatryka. Na pewno nie była to schizofrenia. Teraz mam coś jakby nawrót choroby, biorę Zolafren (dzisiaj zwiększam dawkę z 5 do 10 mg) i czekam na kopię dokumentacji ze szpitala, ale to trochę trwa.

 

Czy ktoś z Was miał podobnie? Co mi w ogóle dolega?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, przez Internet nie da się stwierdzić, co Ci dolega, ale Zolafren to lek przeciwpsychotyczny (neuroleptyk). Stosuje się go wobec pacjentów, którzy mają niezwykle dobre samopoczucie, rozpiera ich energia, wystarczy im dużo mniej snu niż zwykle, mówią bardzo szybko, mają gonitwę myśli. Stan ten czasem charakteryzuje bardzo nasilona drażliwość. Lek ten jest również lekiem stabilizującym nastrój, zapobiegającym powtórnemu wystąpieniu skrajnych stanów nastroju – wzmożonego (mania) i obniżonego nastroju (depresja). Na co stosuje się Zolafren (olanzapinę)? Znajduje zastosowanie w leczeniu schizofrenii, średnio nasilonych i ciężkich epizodów manii, choroby afektywnej dwubiegunowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zapomniałam dodać, że te myśli samobójcze odbieram jako obce, pochodzące z zewnątrz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zapomniałam dodać, że te myśli samobójcze odbieram jako obce, pochodzące z zewnątrz.

sailorka, powinnaś o tym koniecznie zawiadomić swojego lekarza psychiatrę lub terapeutę. Zolafren, który zażywasz, jest neuroleptykiem i powinien zapobiegać pozytywnym objawom psychotycznym, które Ty zdajesz się przejawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myśli samobójcze łatwo wyperswadować.wystarczy zabrać pacjenta do samolotu,wysłać go do stratosfery,kazać mu patrzeć w dół i zadać mu pytanie czy napewno chce skoczyć?to zawsze działa.nie jakiś głupi zolafren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moja lekarka i terapeta wiedza o wszystkim, takze spoko. Chodzilo mi o to, ze zapomnialam o tym napisac w pierwszym poscie.

 

Nieboszczyku, wielkie dzieki za te jakze cenna porade. Zastosuje sie do niej niezwlocznie.

 

Sorki za brak polskich liter, ale pisze z tel., bo mam awarie netu.

 

Ponawiam pytanie, czy ktos z Was mial podobnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odkąd wysłali mnie do stratosfery zaczołem bac sie śmierci bo tam przestaniesz istnieć w tym samym dniu i widać śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk, może u Ciebie to się sprawdza. U większości wątpię, wczoraj miałam takiego doła ze skoczyłabym bez wahania. To nie takie proste jak myślisz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miewam myśli samobójcze. Na szczęście nie są one silne. I w związku z tym łatwo mi je przykryć myślą że to są nieważne myśli i w związku z tym trochę je zneutralizować. Mam też silniejszą od tych myśli samobójczych wolę, że mam tu żyć. Dzięki temu, chociaż istnieją takie myśli, to ja i tak z nimi będę żyć. Chodź są te myśli trochę natrętne i mi w związku z tym trochę przeszkadzają, ale da się je znieść. Nie walczę z tymi myślami, tylko je obserwuje i dzięki temu mam je coraz słabsze. Teraz już nie mam takich myśli. Oczywiście wszystko zależy od tego jak silne są to myśli i jak na nie reagujemy. Oraz zdanie sobie sprawy co je powoduje. Gdy będziemy wiedzieć że to my je powodujemy, w tedy łatwiej znaleźć ich źródło i uzmysłowić sobie jakiemu problemowi one towarzyszą. Oczywiście można je obserwować, można gdy pojawiają się nie wiadomo skąd tłumaczyć sobie że są nieważne, że i tak (mimo ich występowania) chcemy żyć, bądź znaleźć ich źródło i je uregulować przerabiając przyczynę występowania takich myśli. np:samotność; szukając osób z którymi można miło spędzić czas.itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przyszła pocztą dokumentacja z mojego pobytu w psychiatryku 14 lat temu. W rozpoznaniu napisano "zaburzenia urojeniowe z przewagą myśli samobójczych". Może ktoś z Was wie, co to takiego? Tylko nie podawajcie mi linków do wikipedii, bo to już dawno przeczytałam, a moja wiedza na ten temat wcale się nie poprawiła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tzn że masz urojenia i są one usystematyzowane (są one logiczne i spójne, nie są absurdalne, np zdrady), nieusystematyzowane tzn nielogiczne (np urojenia nasyłania - że ktoś nasyła Ci myśli, one występują np w schizofrenii)

być może urojenia, które miałaś były urojeniami w przebiegu depresji - zgodne z nastrojem - miałaś obcy głos w głowie, który mówił Ci o samobójstwie - popraw mnie, jeśli się mylę

wydaje mi się, że dlatego - czy miałaś też rozpoznanie epizodu depresyjnego i czy występowały wtedy objawy depresji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miałam coś w rodzaju depresji, chociaż w epikryzie nie ma o tym ani słowa. W ogóle mój pierwszy psychiatra leczył mnie antydepresantami, co przynosiło odwrotne skutki. Sprawa wygląda tak: miałam wtedy natrętne myśli samobójcze, które były obce, pochodziły jakby z zewnątrz, chociaż nie twierdzę, że ktokolwiek mi je przesyłał. One pochodziły ode mnie, tylko były niechciane. Teraz mam tak samo, chociaż na razie dzięki lekom te myśli są jakby przytłumione.

 

Te obce, natrętne myśli samobójcze to własnie objaw tej choroby? Bo mi się wydaje, że urojenia oznaczają, że wydaje się komuś, że jest prześladowany, śledzony itd. OK, może mam tak, że myślę, że ludzie się na mnie gapią na ulicy i wiedzą, że jestem chora psychicznie. Tak samo myślę o ludziach z dawnego miejsca pracy. Czasami wydaje mi si też, że mój mąż, terapeuta i psychiatra kontaktują się ze sobą w mojej sprawie. Ale wiem, że tak nie jest, po prostu przychodzi mi to do głowy. Mam też tak, że denerwuje mnie, jak np. na imprezie dwoje czy troje znajomych mówi do mnie jednocześnie, bo mam wtedy takie uczucie, że oni wiedzą o mojej chorobie i specjalnie mnie drażnią. O tym też wiem, że to nieprawda, ale strasznie mnie to denerwuje. I jeszcze na ulicy jak ktoś za mną idzie, to mam wrażenie, że chce na nie napaść, ale to akurat miałam zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

urojenia nie podlegają korekcji - czyli jeśli uważasz, że Cię prześladują to jesteś tego pewna i nic (oprócz leków) nie zmieni Twojego przekonania

są też urojenia nasyłania - ktoś nasyła Ci myśli

są też urojenia zgodne z nastrojem np wielkościowe i w depresji - urojenia winy, itd

hipochondryczne

itd jest ich wiele

 

szczerze ciężko przez internet stwierdzić czy to urojenia czy to natrętne myśli - potrzebny mądry psychiatra z doświadczeniem, który zbierze wszystko do kupy, zbierze bardzo dokładny wywiad i rozważy to wszystko i postawi diagnozę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
szczerze ciężko przez internet stwierdzić czy to urojenia czy to natrętne myśli - potrzebny mądry psychiatra z doświadczeniem, który zbierze wszystko do kupy, zbierze bardzo dokładny wywiad i rozważy to wszystko i postawi diagnozę

 

Jutro mam wizytę. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lekarka powiedziała, że to jest to samo, co kiedyś. Jednak w dokumentach jest napisane "zaburzenia urojeniowe", a nie ma podanego kodu, czyli F coś tam. Dlatego uznała to rozpoznanie jako objaw schizofrenii i tak to należy traktować. Mam brać leki przez rok i chodzić na terapię. Powoli oswajam się z myślą, że mam coś takiego. Biorę przykład z męża, który jest przewlekle chory na somatyczną chorobę i daje sobie z tym radę. Zresztą w mężu mam duże wsparcie, a nawet w mamie, która jest całkiem spoko, jak nie ma w pobliżu ojca.

 

Staram się myśleć o sobie jak o kimś wyjątkowym, a nie chorym. Coś jak w tym filmie "Piękny umysł".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sailorka, Bo jesteś wyjątkowa i choroba nie może tego zmienić.

 

Kurde u mnie się zaczyna dziwna sytuacja.

Tzn na chwilę obecną nie mam myśli samobójczych ale stwarzam sobie w głowie czarne scenariusze mojego życia i wtedy od razu odpalam plan samobójstwa... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sprawa wygląda tak: miałam wtedy natrętne myśli samobójcze, które były obce, pochodziły jakby z zewnątrz, chociaż nie twierdzę, że ktokolwiek mi je przesyłał.One pochodziły ode mnie, tylko były niechciane.

To teraz chyba rozumiem i mam podobnie. Odnośnie wewnętrznego krytyka, który wiem że pochodzi ode mnie ze środka, z doświadczeń, a mam wrażenie jakby był kimś odrębnym. Również krytyk jest natrętny. Podobnie jest z myślami s. Pojawiają się ni stąd ni zowąd, często jedno słowo "samobójstwo?" staram się w to nie wchodzić i nie polecieć z tymi myślami w dół i to jest jedyna metoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie poddawajcie się. Skoro tyle osób stara się nam pomóc (psychiatrzy, terapeuci, bliscy), to na pewno damy radę. Ja zawsze w takich momentach myślę o astronautach. Jakby astronauta dostał depresji albo schizofrenii, to miałby przechlapane na całej linii. Kto może być bardziej samotny i zdany na samego siebie, jak nie człowiek w kosmosie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sailorka, To prawda.

 

Beznadziejnie się dzisiaj czuje, beznadziejnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Biorę Zolafren 10 mg i czasem jednak pojawiają się te obce myśli z zewnątrz. Czasem nawet im coś odpowiadam, przesyłając moje myśli. To nigdy nie są długie dialogi, zawsze jest to krótka wymiana zdań. To jest okropne, bo ten ktoś każe mi się zabić albo przynajmniej zranić. Najgorzej jest, jak jestem sama. Musze być stale czymś zajęta, wtedy je zagłuszam. Idę w środę do lekarza. Myślicie, że powinnam brać większą dawkę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miałam coś w rodzaju depresji, chociaż w epikryzie nie ma o tym ani słowa. W ogóle mój pierwszy psychiatra leczył mnie antydepresantami, co przynosiło odwrotne skutki. Sprawa wygląda tak: miałam wtedy natrętne myśli samobójcze, które były obce, pochodziły jakby z zewnątrz, chociaż nie twierdzę, że ktokolwiek mi je przesyłał. One pochodziły ode mnie, tylko były niechciane. Teraz mam tak samo, chociaż na razie dzięki lekom te myśli są jakby przytłumione.

 

Te obce, natrętne myśli samobójcze to własnie objaw tej choroby? Bo mi się wydaje, że urojenia oznaczają, że wydaje się komuś, że jest prześladowany, śledzony itd. OK, może mam tak, że myślę, że ludzie się na mnie gapią na ulicy i wiedzą, że jestem chora psychicznie. Tak samo myślę o ludziach z dawnego miejsca pracy. Czasami wydaje mi si też, że mój mąż, terapeuta i psychiatra kontaktują się ze sobą w mojej sprawie. Ale wiem, że tak nie jest, po prostu przychodzi mi to do głowy. Mam też tak, że denerwuje mnie, jak np. na imprezie dwoje czy troje znajomych mówi do mnie jednocześnie, bo mam wtedy takie uczucie, że oni wiedzą o mojej chorobie i specjalnie mnie drażnią. O tym też wiem, że to nieprawda, ale strasznie mnie to denerwuje. I jeszcze na ulicy jak ktoś za mną idzie, to mam wrażenie, że chce na nie napaść, ale to akurat miałam zawsze.

 

Same natretne mysli moga wystepowac u podloza nerwicy, lub depresji, ja mialem natretne mysli samobójcze w przebiegu depresji,

mialem równiez samobójcze, typu planowanie lub ze nie chcem zyc jutro to skoncze, natretne mysli to takie które wiesz ze sa, ale sie z nimi nie zgadzasz, nie chcesz tych mysli,, co do urojen, ktos kto ma urojenia jest przekonany ze jest tak jak on mysli slusznie napisales np. ze jest on przesladawoany, lub inne podobne tematy, nie da sie tego wyperswadowac ,chory jest przekonany o tym co dzieje sie w jego glowie.Róznica miedzy wszelkimi psychozami i schizofrenia a depresja czy nerewica, polega na tym ze ty wiesz ze jestes chory i próbójesz szukac pomocy, chory na psychoze lub schizofrenie jest przekonany ze jest zdrowy, a to reszta powinna trafic do psychiatryka :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Róznica miedzy wszelkimi psychozami i schizofrenia a depresja czy nerewica, polega na tym ze ty wiesz ze jestes chory i próbójesz szukac pomocy, chory na psychoze lub schizofrenie jest przekonany ze jest zdrowy, a to reszta powinna trafic do psychiatryka :pirate:

 

nie zawsze u 20-30% chorych na schizofrenie jest zachowany wgląd w chorobę (czasami częściowy), więc nie jest to zasadą, brak wglądu w chorobę jest także w innych choroba np manii lub depresji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×