Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
sherwood

Strach przed odebraniem telefonu

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem, czy ktoś poruszał tu taki temat - osobiście nie znalazłam takowego.

Mój problem (o ile jest problemem, a nie czymś, co sobie ubzdurałam) to strach przed odebraniem dzwoniącego telefonu, strach przed rozmową.

Piszę smsy, piszę maile, rozmawiam na gg. Ale ewentualność, że będę musiała rozmawiać z kimś 'na żywo', słysząc go, a nie widząc, przeraża mnie.

Spoglądając na wyświetlacz i widząc numer dzwoniącego, jestem sparaliżowana, natychmiast odrzucam połączenie, albo rzucam telefon pod poduszkę; wmawiam innym, że telefon nawala, że mam coś nie tak z głośnikiem, że nie było mnie w pokoju gdzie zostawiłam aparat, że się rozładował... Czuję zawroty głowy, mam ochotę zemdleć. Kiedy ktoś jest w moim towarzystwie i muszę odebrać (nie wyobrażam sobie tłumaczyć komuś: "słuchaj, boję się odebrać..."), o dziwo podczas rozmowy się rozkręcam, i chociaż cała drżę i nie mogę złapać oddechu, to rozmowa przebiega w miarę normalnie.

Nie potrafię odebrać zarówno jak dzwoni ktoś, kogo znam (nawet chłopak czy najlepsza przyjaciółka), jak i ktoś, kogo nie znam.

To samo tyczy się domofonów (nienawidzę domofonów!). Czasami to samo dzieje się ze mną w sytuacjach życiowych - strach przed kupieniem biletu w kiosku, zapytania kogoś o drogę, zapytanie ekspedientki czy aptekarki, ile coś kosztuje...

Jednak zwykle jestem osobą, która swoją bezpośrednością i odwagą potrafi wręcz zaskoczyć, podejść do kogoś nieznajomego i powiedzieć cokolwiek...

 

Czy jest ktoś, kto ma podobne objawy?

Jak mogę sobie pomóc?

Wyrzucić komórkę...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sherwood powiedz mi ile masz lat i czy w przeszłości miałeś jakieś przykre sytuacje np zła wiadomość bądż jakiś uraz z tym związany.

Kiedy to sie zaczęło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeżywam identycznie to samo... czy tobie też sprawia problem kiedy sama musisz gdzieś zadzwonić?

dziwi mnie moje zachowanie bo ogólnie też jestem osobą która potrafi zaczepić kogoś na ulicy i pogadać...

ale jeśli mam już coś kupić to jest dla mnie ciężkie wyzwanie..

lekarz powiedział mi że to coś w rodzaju natręctwa myślowego...

nie wiem jak można się tego pozbyć ale jest to czasem uporczywe.

pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie. Zwłaszcza kiedy widzę, że dzwoni jakiś nieznany numer. Wtedy nie dobieram wcale. A najgorzej było jak to ja miałam gdzieś zadzwonić. Siedziałam pół godziny przed telefonem i zastanawiałam się co powiedzieć. Wymyślałam możliwy przebieg rozmowy i czasem pisałam sobie na kartce co muszę powiedzieć. Ta ściąga troche pomagała, ale i tak cała się trzęsłam i jąkałam. Od kiedy poszłam do pracy jest dużo lepiej. Tam musiałam zadzwonić i nie mogłam sobie pozwolić na przygotowania bo koleżanki były obok. Nikt się nie pytał czy chcę zadzwonić, czy potafię i nikomu nie przyszło do głowy, że ja się panicznie tego boję. Zostałam wrzucona na głęboką wodę i się przełamałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez zawsze musze sobie zapisać na kartce ;)

ale i tak w środku czuje że sie pomyle albo ktoś mnie wyśmieje...

ja jakos sie nie mogę przełamać... chyba, że tak jak ty bym została do tego zmuszona ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie używam kartki, ale w myślach przygotowuję sobie plan rozmowy, wszystko, co powiem... Nienawidzę sama dzwonić ani sama pisac smsów - smsy piszę wtedy, kiedy musze komuś na coś odpisać :/

(Najgorsze jest to, że moi znajomi zwykle obiwniają mnie - w stylu 'znów nie odebrałaś jak dzwoniłem'.)

Tak samo podczas zakupów - planuję, co powiem ekspedientce albo wymyślam plan, jak zapytać przechodnia o godzinę :/

A podczas rozmów z bliskimi, tych poważniejszych, nie potrafię rozmawiać spontanicznie - zwykle wmawiam sobie, że jestem bohaterką filmu lub książki,i myślę, co takowy bohater powiedziałby w danej sytuacji.

A po rozmowie czuję się jak Alicja w Krainie Czarów albo inna papierowa postać...

 

Mam 17 lat. 'Niechęć do telefonów', jeśli można to tak łagodnie określić, mam od zawsze chyba - odkąd mam telefon, jakoś 12 rok życia.

Nie miałam żadnych niemiłych wydarzeń związanych z telefonem - przynajmniej takowych nie kojarzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

boję się odbierać telefony od mojego Ojca, bo z nim bardzo trudno mi sie rozmawia, a jestem jedyną osobą z rodziny ktora jeszcze w ogole się z nim kontaktuje. często nie odbieram a potem ściemniam ze costam. raz tylko zdobyłam się na odwagę i powiedziałam że nie miałam ochoty z nim rozmawiać i dlatego nie odbierałam.

Problemy mam z wykonywaniem telefonów. Przed nerwica był luzik, jak coś trzeba było załatwić to kto? no mnie wszyscy wypychali a ja załatwiałam. teraz mam problemy nawet z umowieniem się na wizyte do dentysty czy do psychiatry. nie mowiac juz o sprawach urzedowych ojejejej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może coś CI się keidyś przyśniło i podświadomie zapamiętałaś? Ja jestem 'chora' na nerwicę i depresje, ale jak mam jakis niemily sen to wrywa m isię do pamięci na zawsze. i mam niemiłe rpzeczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O... Mam dokładnie to samo. Czasem, mimo, że nie dobieram, ktoś uparcie dzwoni i dzwoni nadal, a ja patrzę na wyświetlacz komórki, kurczę się, chowam w kąt, lub też zaczynam płakać. Okropnie niewygodne, nie mam pojęcia czym takie coś można wyleczyć.

Czasem jednak odbieram, wtedy serce wali mi jak młotem, głos mam cichutki i zachrypnięty z przestrachu, trzęsą mi się ręce. Wolę nie odbierać. Albo mieć wyłączony telefon przez więksość dnia. Jak ktoś ma ważną sprawę, nagra się na pocztę głosową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Sherwood,

 

hehe, ja miewam coś takiego w pracy, ale to co innego, tam stres służbowej rozmowy, od której zależy np. termin wydania książki jest oczywisty (a co, jeśli drukarnia się spóźni? dyrektor mnie zabije, wolę nic o tym terminie nie wiedzieć! nie zadzwonię, nie przycisnę ich, boję się!).

 

Wiesz, to trochę tak wygląda, przy całej Twojej wrodzonej bezpośredniości, o której mówisz, że masz problem w kontaktach z ludźmi. Może w tych, które są zupełnie nieprzewidywalne, są po prostu zagadką i nie wiadomo, co się stanie (telefoniczna rozmowa to chyba taki typ kontaktu)? A może boisz się, że ktoś czegoś będzie od Ciebie chciał, że będzie na coś zły, zdenerwuje się? (Zauważ, że potem przeżywasz fakt, że znajomi wkurzają się na to nieodbieranie.)

 

Poza tym - masz też pewne kłopoty w kiosku itd., prawda?

 

Pomyśl: dlaczego boisz się ludzi? Co złego Cię może spotkać podczas takiej rozmowy? Co złego dotychczas ze strony ludzie Cię spotkało, czego możesz się bać?

 

I przełamuj się, przełamuj, odbieraj telefony mimo wszystko i się rozkręcaj :) Może problem jest na tyle niezaawansowany, że takie konsekwentne przełamywanie się będzie rozwiązaniem?

 

Z pozdrowieniami,

 

MankaManka

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:49 pm ]

Aha, nie wyrzucaj komórki :) Jeśli naprawdę nie będziesz dawała z tym rady, pogadaj z psychologiem. Dobry fachowiec (oczywiście nie wszyscy w tym zawodzie się do nich zaliczają) może bardzo pomóc. Poza tym bliscy, rodzina. Często tam dużo siedzi i od tego bardzo dużo zależy.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:50 pm ]

Aha, nie wyrzucaj komórki :) Jeśli naprawdę nie będziesz dawała z tym rady, pogadaj z psychologiem. Dobry fachowiec (oczywiście nie wszyscy w tym zawodzie się do nich zaliczają) może bardzo pomóc. Poza tym bliscy, rodzina. Często tam dużo siedzi i od tego bardzo dużo zależy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem,czy mój problem jest tej samej natury, ale ja od pewnego czasu, gdy nerwica się u mnie zaostrzyła, po prostu unikam rozmów telefonicznych z ludźmi, ze znajomymi. Wyjątkiem jest mój facet, z którym mogę gadać zawsze i o każdej porze. Ale sama do znajomych nie dzwonię i mam niechęć do rozmowy, gdy oni dzwonią do mnie. Umiem rozmawiać i zawsze jakoś się rozkręcę, ale rozmowy telefoniczne po prostu mnie męczą. Po prostu nie chce mi się gadać! tak samo jest ze spotkaniami towrzyskimi. Nie mam na nie ochoty, bo cośtrzebas będzie mówić, a ja ostatnio szybko się męczę. Ne mam tego, gdy jestem na uczelni. Lubię ludzi. Nie mam po prostu siły gadać o tym , co tam u mnie itd. Ale pisać - mogę zawsze. I znajomi trochę tego nie rozumieją - gdy mówię: Nie dzwoń, tylko napisz!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja boje się odbierac telefonu, ale tylko domowego. Bo wtedy ktoś może dzwonic nie do mnie tylko do np mamy i boje sie, że bede musiał tłumaczyć, że jej nie ma albo ,że gdzieś wyszła i wogóle wszystko pokręce i powiem cos głupiego. Ale jak dzwoni mi komórka to wtedy jestem pewien, że to do mnie nie będę musiał sie nikumou tłumaczyć i odbieram bez żadnego wahania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam podobnie. Zwłaszcza kiedy widzę, że dzwoni jakiś nieznany numer. Wtedy nie dobieram wcale. A najgorzej było jak to ja miałam gdzieś zadzwonić. Siedziałam pół godziny przed telefonem i zastanawiałam się co powiedzieć. Wymyślałam możliwy przebieg rozmowy i czasem pisałam sobie na kartce co muszę powiedzieć. Ta ściąga troche pomagała, ale i tak cała się trzęsłam i jąkałam.

 

Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama...

 

A co do odbierania telefonów - sukcesywnie pomaga mi przyjaciółka, która... po prostu dzwoni. Mieszka na tyle daleko do mnie, tak rzadko się widzimy, że każdy nieco mniej wirtualny kontakt jest na wagę złota. Do głowy by mi nie wpadło nie odebrać. I powoli, powoli, coraz lepiej mi wychodzą rozmowy. Nawet wtedy, kiedy dzwonię sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O tak. To prawdziwy skarb, w każdej sytuacji. Gdyby nie ona... ech. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirabelle musisz mieć wspaniałą przyjaciółke...

ja jestem na tyle zamknięta w sobie, że nie była bym w stanie powiedzieć nawet najbliższej osobie że boje sie odebrać telefonu albo tymbardziej gdzieś zadzwonić... nawet jeśli sama nie lubie nigdzie iść... nie poprosiła bym jej o to. to dla mnie troche...hmm.. wstydliwy problem..

ale daje rade ;)

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie poprosiła bym jej o to. to dla mnie troche...hmm.. wstydliwy problem..

 

W pewnym momencie życia spotykamy kogoś, komu możemy powierzyć swoje życie. Wtedy wstyd znika, nie ma tematu tabu. Ktoś kiedyś pięknie powiedział czy napisał, że "Miłość to dwie dusze w jednym ciele, za to przyjaźń - jedna dusza w dwóch ciałach." Podpisuję się pod tym bez wahania.

 

Trzymam kciuki. Ty też dasz radę. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka dni temu przyjechałam do przyjaciółki trochę za wcześnie z racji tego, że uwielbiam szybko jeździć rowerem, więc odległość 11 kilometrów mimowolnie pokonałam w 15 minut, a nie tak jak zamierzałam, w 35 ;)

 

Miała wykonać ważny telefon, ale jako że przyjechałam za wcześnie, rzuciła mi telefon, a sama zajęła się jakąś inną czynnością - tak zwany podział obowiązków.

 

Zamarłam ze słuchawką w ręce. Gdy już - chcąc nie chcąc - wybierałam numer, odwróciła się i powiedziała, że zapomniała, że przecież ja nie lubię rozmawiać przez telefon.

 

Komórki jej jednak nie oddałam, byłoby mi totalnie wstyd, mimo, iż przyjaciółka wie o moim 'dziwactwie'...

 

Godzina 6:20, a ja rozmawiałam z nieznajomym przez telefon!

 

Przyjaciółka spoglądała na mnie z poważną miną, a kiedy skończyłam, po prostu zapytałam ją, czy mam zrobić dla niej coś jeszcze. I że może to nawet być wykonanie telefonu ;)

 

Ona chyba nie zauważyła w tym nic nadzwyczajnego - ot, normalny telefon - a ja umierałam ze szczęścia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do tych telefonów jeszcze ;) Zauważyłam jedną rzecz, ile to wstydu się człowiek naje przy próbach tłumaczenia się, dlaczego nie oddzwonił, nie odebrał, itd. No bo jak to musi z zewnątrz wyglądać...? Ludzie mogą odebrać to jako olewactwo, niechęć do rozmawiania z nimi albo brak zainteresowania... :/ No a człowiek siedzi z telefonem w ręku, chodzi w tą i z powrotem, odkłada jakąś ważną rozmowę albo pilna sprawą na za pół godziny, za godzinę, jutro, pojutrze... :roll::lol:

 

Pamiętam, że prawdziwą terapię wstrząsową przeżyłam na praktykach w hotelu... Jednym z moich obowiązków było odbieranie telefonów w recepcji właśnie. No dzwoni to to co 10, co 5 min, klienci, pracownicy, do tego nie zawsze po polsku... :shock: Do tej pory nie wiem jak to przeżyłam, no a napociłam się tam strasznie... ;) Niestety problem pozostał :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z odbieraniem nie mam problemów, ale nie chcę dzwonić. Mózg "zapomina", że powinnam coś załatwić przez telefon. Boję się dzwonić do obcych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jasne że to znam, idiotyczny strach, że natręctwa dopadną mnie podczas rozmowy. Ale w sumie już sobie z tym poradziłem i zdążyłem zapomnieć ;)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

macie jakieś pomysły na to jak się tego pozbyć? bo kolejne próby dzwonienia do kogoś obcego nie dają żadnych rezultatów... to dziwne ale zawsze się boje jak z kimś rozmawiam, że czegoś nie dosłysze i wyjde na głupią... ręce mi się trzęsą kiedy przychodzi czas rejestracji telefonicznej do psychiatry ;)

pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę się przyznać, że oprócz odbierania telefonów mam jeszcze problem z domofonami. Pędzę jak dzika do okna zobaczyć kto to. Jeśli nie znam osobnika to nie odbieram. Właściwie nawet jeśli znam, ale wiem że to nie do mnie tylko do kogoś z mojej rodziny. Ile razy nie wpuściłam tak faceta, który spisuje licznik gazu. :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ile razy nie wpuściłam tak faceta, który spisuje licznik gazu.

 

:lol: Widze, że nie jestem sama... Ile to ja się już nasłuchałam, czemu listonoszowi drzwi nie otwierasz, awizo zostawił...?! :lol:

 

macie jakieś pomysły na to jak się tego pozbyć?
Niestety wydaje mi się, że jedyny sposób na wyzbycie się tego to maksymalne wystawianie się na zagrożenie... :lol: Trzeba dzwoinić po rodzinie, po instytucjach, odbierać wszystkie telefony w domu, znaleźć sobie pracę, w której dużo rozmawia się przez telefon... Wiem, łatwiej powiedzieć niż zrobić... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jeśli chodzi o otwieranie komuś drzwi, macie to samo?

bo ja otwieram tylko znajomym, którzy wcześniej uprzedzą mnie, że przyjdą o tej i o tej godzinie ;)

Pąkla staram się wystawiać na zagrożenie... ale jakoś nic to nie daje... może to jest nadmierna nieufność do obcych ludzi...

sama już nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×