Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Psychoanalepsja_SS

To kim, czym więc jestem?

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć!

Mam 19 lat. Od paru lat szukam jakiejś trafnej, dobrze opisującej mnie diagnozy. Wiki, fora dla osób z nerwicą, zaburzeniami osobowości, itp. (choćby nerwica.com). Szukam wciąż, lecz nie czuję się wymiernie bliżej odpowiedzi. Ostatnio (4 miesiące temu) dostałem diagnozy osoby schizoidalnej, ale nie mogę się z nią zgodzić... Już od paru lat podejrzewam fobię społeczną, od niedawna doszło też podejrzenie ADD/ADHD. Podejrzewałem parę innych, ale nie trzyma się to raczej kupy. Moglibyście mi pomóc? Przetrząsnąłem chyba dosyć spore (jak na moją mikrą cierpliwość czy samozaparcie w poszukiwaniu) i wciąż nie wiem.

Oczywiście - nie oczekuję tu tzw. "fachowej" - lekarskiej pomocy diagnostycznej, lecz tej opartej na doświadczeniach osób z podobnymi problemami.

 

Do rzeczy.

 

Od zawsze byłem osobą raczej dziwną (co uważam mimo wszystko za wielki pozytyw) - upodobanie do nonkonformistycznych poglądów, zachowań, zainteresowań, które uważałem za "wyższe", lepsze od tych podzielanych, uprawianych przez większą część rówieśników. Od zawsze zachowywałem się dosyć nadpobudliwie, często wygłupiając się czy bawiąc w sposób, który wywoływał u innych osób negatywne emocje, powodował drwiny, niechęć czy odrzucenie. Moje ciało nie lubi także być w bezruchu - uderzanie palcami, tupanie, kręcenie włosami, podskakiwanie, "rozgrzewki".

 

Mimo tego zawsze miałem problemy z "wyjściem do ludzi". Dużym problemem w podstawówce była choćby prośba o wyjście do łazienki, pamiętam jak dostałem jedynkę za to, że mimo iż byłem dyżurnym, nie poszedłem do pokoju nauczycielskiego po jakieś klucze. Rozpłakałem się. Te problemy powracają na co dzień - ciężko wyjść do sklepu, jak mam sobie poradzić u lekarza/w urzędzie, załatwić jakąś sprawę. Obecność nieznajomych (zwłaszcza atrakcyjnych osób płci przeciwnej) to dla mnie przyczyna niepokoju, przyspieszonego bicia serca, suchości w ustach, plątania się języka, zwiększenia tików... Gdy z osobą, z którą przykładowo rozmawiałem dzień w dzień jakoś nie piszę przez parę dni, wytwarza się u mnie lęk przed rozmową z tą osobą - boję się, że osoba ta nie chce ze mną utrzymywać kontaktów bądź, że to samo myśli o mnie i dlatego się nie odzywa, co powoduje swoiste sprzężenie zwrotne. Chyba boję się odrzucenia.

 

Ciężko przychodzi mi również "mobilizacja" - powzięcie się zadania i jego od początku do końca dobre wykonanie. Chwilowy entuzjazm odpada, a wtedy i ja odpadam - jeżeli nie całkowicie, to przynajmniej daną robotę wykonuję na przysłowiowe "odwal się". I nie tylko mam na myśli zadania typu "wykonaj projekt do szkoły/na studia" - problem ten pojawia się także przy zajęciach które lubię - choćby trening gitarowy. Jeżeli się do czegoś nawet zmuszę, to szybko pojawi się przytłaczające uczucie irytacji, będę zły, smutny, rozdrażniony, nie dokończę tego zadania. Co ciekawe, czasami dopada mnie "hipermotywacja" i daną czynność mogę robić nawet przez wiele godzin z rzędu, o ile mnie zaciekawi - wielogodzinne czytanie na temat X, wielogodzinna gra na gitarze, wielogodzinne rysowanie... Niemniej nawet wtedy robię to dosyć powierzchownie - nie zmuszę się choćby do przeczytania jakiegoś pasażu parę razy, dokładnie, tak aby zapamiętać jak najwięcej. Przeczytam go raz i przejdę dalej, a nawet nie zrobię tego dokładnie.

Nadmienię też, że cały czas rotują mi się moje zainteresowania. Przez parę dni bardzo chce mi się rysować, następnie nagle nie mogę nawet narysować dwóch kresek, za to wciąga mnie nauka. Czasami zaś nic nie potrafię zrobić, bo mam olbrzymie "ciśnienie" na siedzenie w moim mózgu - myślenie o (zależnie od nastroju - udanej, pełnej sukcesów, bądź czarnej i żałosnej) przyszłości, sobie, innych.

Bodźce zewnętrzne łatwo mnie rozpraszają.

Nie daję sobie rady z różnymi prostymi rzeczami - brakuje mi do nich motywacji, więc wiele z nich załatwia za mnie przykładowo mama. Paraliżuje mnie to i wzbudza wielkie obawy co do samodzielnego życia w przyszłości.

 

Kolejnym problemem są wahania nastroju. Czasem jest bardzo pozytywnie, czuję napływ euforii, moja samoocena jest wysoka i czuję, że mogę osiągnąć swoje marzenia i zaspokoić swoje BARDZO wysokie ambicje. Czasami jest negatywnie, czuję się jak śmieć, który we wszystkim jest co najwyżej przeciętny, wyrzucam sobie wszystkie błędy, każdą wadę i to, że łudzę się, że kiedykolwiek będzie lepiej, czyli tak, jak sobie tego marzę podczas gdy mój nastrój jest wysoki. Niepowodzenia bądź sukcesy mogą jednak zazwyczaj odwrócić walencję nastroju. Gdy nastrój jest dobry, robię rzeczy powszechnie uważane za głupoty czy ośmieszanie się. Gdy jest zły, potrafię irytować ludzi tyradami na temat własnej osoby (jej niepowodzeń, słabości, marności), czasami nawet dochodzi do samookaleczeń, wielokrotnie myślałem o samobójstwie, 4 miesiące temu będąc pod wpływem etizolamu (agonista GABA, jak alkohol czy benzodiazepiny, usuwa wszelkie zahamowania) podjąłem nawet próbę samobójczą, skończyłem w psychiatryku na tydzień, tam dostałem łatkę schizoida, rzuciłem na pół roku studia, wróciłem do domu, poszedłem na oddział dzienny, itd.

 

Jestem raczej impulsywny. Mimo że raczej nie zdarza mi się użyć siły fizycznej wobec drugiej osoby, w wielu przypadkach nietrudno mnie wprawić w gniew, zdarzało się nawet niszczenie sprzętu. Często podejmuję decyzje bez namysłu, mówię rzeczy bez namysłu i zachowuję się bez namysłu. Jestem też niecierpliwy.

 

Zdecydowanie najmniejszym problemem są tiki - zaciskanie pięści, palców, potrzeba zachowania symetryczności (uderzę spację prawym kciukiem, to muszę ją uderzyć lewym aby "wyrównać", bo czuję ten imbalans - że też musiałem sobie o tym przypomnieć!!!), mruganie oczami, czasami łączę wyimaginowane linie w figury geometryczne, co nigdy mi się praktycznie nie udaje i złości mnie, gdy nie mogę trafić kreską w początek.

 

Mam też swoisty lęk przed nowością, tendencję do odrzucania czegoś, czego jeszcze nie znam. Mija to najczęściej z kolejnymi kontaktami z ową nowością.

 

Mam niewielu znajomych, co nie znaczy, że nie lubię ludzi. Przebywanie z osobami, które lubię, sprawia mi radość. Naprawdę potrafię być kontaktowym i otwartym człowiekiem, jeżeli tylko lubię tę drugą osobę.

 

Chyba tyle. Co mi się przypomni, to walnę w następnych komentarzach, a jeśli nikt nie zdąży się odezwać, to wyedytuję post.

 

Ktokolwiek ma jakiekolwiek pomysły/podobne doświadczenia i problemy - byłbym super wdzięczny za opinię/historię/komentarz/cokolwiek.

 

Liczę na odpowiedź i pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po co chcesz zamykać się w ramy diagnozy, co się zmieni jak ktoś cię nazwie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Choćby po to, abym nie musiał jakoś dokładnie się opisywać. Wystarczy, że rzucę swoją diagnozę, a człowiek będzie mógł sobie poczytać.

Poza tym, jak ktoś się czepi, to zawsze będę miał argument w postaci takiej diagnozy :D.

 

Ale przede wszystkim... Po prostu lubię szufladki, kategorie. Taki analityk trochę ze mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nekroschizofrenik, diagnoza - nazwanie choroby, potrzebne jest psychiatrze i NFZ-owi. Tobie nie jest potrzebne, ale jak już chcesz, to moim zdaniem to co opisujesz wygląda na mieszane zaburzenie osobowości (nie traktuj tego jak diagnozy, bo takowej nie da się postawić przez internet, raczej jako kierunek poszukiwań w określaniu siebie)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to tak nie działa, wystarczy spojrzeć na kilka przypadkowych historii tutaj - ta sama diagnoza, różne objawy. nazwa choroby nie opisuje ciebie jako osoby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie jest identyczny. Kategoryzując nie staramy się oddać charakterystyki kogoś/czegoś co do każdej możliwej cechy, lecz wyłonić parę cech wspólnych dla niego i podobnych mu osób. Biorąc losowy zespół muzyczny, zapewne będziemy w stanie go zaklasyfikować do jakiegoś gatunku pomimo wpływów innych gatunków muzycznych czy indywidualnych doświadczeń muzyków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brzmi to jakbyś przede wszystkim szukał osób podobnych do siebie, środowiska w którym mógłbyś się odnaleźć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kolejnym problemem są wahania nastroju. Czasem jest bardzo pozytywnie, czuję napływ euforii, moja samoocena jest wysoka i czuję, że mogę osiągnąć swoje marzenia i zaspokoić swoje BARDZO wysokie ambicje. Czasami jest negatywnie, czuję się jak śmieć, który we wszystkim jest co najwyżej przeciętny, wyrzucam sobie wszystkie błędy, każdą wadę i to, że łudzę się, że kiedykolwiek będzie lepiej, czyli tak, jak sobie tego marzę podczas gdy mój nastrój jest wysoki.

 

ChADzik?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według mnie niemożliwe. Nastrój potrafi się zmieniać w przeciągu paru godzin. Poza tym jest reaktywny. Coś potrafi mnie zdołować, gdy jestem radosny, coś potrafi mnie pociągnąć w górę, gdy mam doła. Tyle, że to wszystko odczuwam jakby mocniej. O ile się nie mylę, w CHaDzie epizody trwają dłużej i nastrój nie jest za bardzo reaktywny. Do tego spotkałem się z ludźmi z CHaD/czytałem historie - aż tak ekstremalny nie jestem ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×