Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ferrel

Chorobliwa samotność.

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. To już któryś z moich tematów, ostatnio rzadko bywałam na forum.

 

Mam pewien problem, albo to ja nim jestem. Mam 16 lat, odkąd pamiętam byłam bardzo aspołecznym i nieśmiałym dzieckiem. Nie miałam zbyt wielu koleżanek ani kolegów, pojawiali się sporadycznie i znikali. Ogólnie ciężko było mi nawiązywać jakiekolwiek kontakty z innymi. Właściwie wcześniej nie czułam nawet potrzeby posiadania przyjaciół, większość czasu spędzałam w pokoju z rodzicami za ścianą. I tak jest do teraz.

Powoli zaczyna mi odbijać. Jakiś czas temu starałam się znaleźć jakiś znajomych, bez dobrego skutku. Na siłę chciałam utrzymać kontakt z takimi typowymi "ścierkami" z mojego gimnazjum. Ale czułam się niepewnie i niekomfortowo w towarzystwie pijących i palących czternastolatków, wszystko było takie wymuszone.. W końcu przestałam się do nich odzywać, cała ta pseudo znajomość trwała na szczęście dosyć krótko.

Nie potrafię z nikim się zapoznać. Zawsze wszystko robię sama. W szkole siedzę patrząc się w ścianę. Nawet gdy próbuję się z kimś poznać, nikt mnie nie słucha, nie zwraca na mnie uwagi. W sumie, w mojej szkole i tak nie ma zbyt wielu osób z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić, a to już mój ostatni rok tutaj. Będąc obserwatorem można zauważyć jakie cechy mają dane osoby i jak się zachowują (przynajmniej to), dlatego stwierdziłam, że nie warto się wysilać.

Dobija mnie już ta monotonia, że nie mam z kim wyjść, całe życie w jednym miejscu. Nie daję rady. Chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę, znajomych, chłopaka.. Życie przesypuje mi się między palcami, czuję jak się marnuje.

Moje miasto jest dosyć małe i praktycznie całe te 16 lat od przedszkola do gimnazjum spędziłam z tymi samymi osobami. Nie mam nawet okazji poznać kogoś nowego. Wszyscy od dziecka mają swoich przyjaciół, swoje paczki. Ja zawsze byłam odrzutkiem. Coraz bardziej myślę, że jestem nudną osobą i tracę chęci do życia. Nie mam już siły, chęci. Nie wiem co mam zrobić..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mowisz, że to ostatni rok. Może więc wraz z pójściem do liceum wszystko sie zmieni? Nowe środowisko, inni ludzie. Zawsze znajdzie sie ktoś z kim można nawiązać jakąś trwalszą relacje. Może spróbuj sie więcej uśmiechać ? Nie tak na sile, natarczywie, ale tak luźno, zwyczajnie. Jeśli czujesz, masz przeczucie, że np ktoś moze byc w porządku. Ja w liceum tak poznałam sporo znajomych( mimo swojej niesmialości) to uśmiech przyciąga, potem ludzie sami zagadują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

barbieturan, na Twoim awatarze nie widać,że jesteś nieśmiała ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie problem w tym, że ludzie nawet nie zwracają na mnie uwagi, albo nie chcą. Tak jakby nie było warto. Modliłam się żebym poszła do liceum z nowymi ludźmi, żeby mieć tzw. "czystą kartę", ale jak się okazało, połowa mojej szkoły idzie w to samo miejsce. Po prostu masakra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ferrel, a Ty w jeszcze inne iść nie możesz ?.

Może.. hmm, popytaj tutaj na forum, może ktoś jest z Twoich okolic ?, może tutaj uda Ci się poznać jakąś wartościową osobę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie problem w tym, że ludzie nawet nie zwracają na mnie uwagi, albo nie chcą. Tak jakby nie było warto. Modliłam się żebym poszła do liceum z nowymi ludźmi, żeby mieć tzw. "czystą kartę", ale jak się okazało, połowa mojej szkoły idzie w to samo miejsce. Po prostu masakra.

 

Bierzesz zbyt bardzo do siebie reakcje innych, ja mam tak samo kiedy dopada mnie moja zaniżona samoocena. Prawda jest taka, że oni nie zwracają uwagi nie na ciebie konkretnie ale na każdego, kto nie jest im szczególnie bliski. A jeżeli to są osoby tobie bliskie to jednak powinnaś im powiedzieć jak się czujesz.

 

Jeżeli chodzi o "czysta kartę" to po pierwsze nie ma gwarancji, że połowa twojej szkoły rzeczywiście się do tego liceum dostanie, proces rekrutacyjny jeszcze przed wami o ile się nie mylę.

 

Po drugie skąd wiesz, że ta połowa, która tam trafi "zna" Ciebie? Mogą Ciebie rozpoznawać z widzenia, może kiedyś usłyszeli twoje imię, ale jeżeli nie byli z tobą w klasie i z nimi nie rozmawiałaś to nie mają o tobie najprawdopodobniej żadnego zdania. Bo jesteś dla nich właściwie nieznajomą. Tobie może się wydawać, że każdy ma o tobie wyrobione zdanie jeżeli tylko Ciebie gdzieś widział na korytarzu ale tak nie jest.

 

Po trzecie nawet jeżeli trafisz w nowej klasie na osoby, które znają Ciebie to będą one w mniejszości.

 

Po czwarte ludzie dorastają (zwłaszcza w liceum i na studiach) i zmieniają swoją opinię o innych osobach z ich otoczenia. Czasem ten przymus bycia z kimś w klasie, pracowania z kimś w grupie i innej wymuszonej interakcji powoduje, że lepiej poznajemy kogoś o kim już mieliśmy wyrobione zdanie i całkowicie je zmieniamy, często na lepsze.

 

Po piąte i tak zawsze tworzą się kliki, kręgi znajomych i inne kółka wzajemnej adoracji. Nawet gdybyś trafiła na kogoś z twojej szkoły kto ciebie nie lubi (w co wątpię bo jeżeli jesteś nieśmiała to najprawdopodobniej nie zachowujesz się chamsko lub arogancko), to możesz mieć dobrych znajomych, przyjaciółki i tak dalej pomimo tego.

 

Niezależnie od tego na ile z nich trafisz zawsze będą te nowe osoby albo osoby z twojej obecnej szkoły, które absolutnie ciebie nie znają (i vice versa). Będziesz miała czystą kartę u sporej ilości osób. Będziesz miała okazję do poznania nowych ludzi, nie tylko z klasy. Jak już będziesz w liceum zapisz się do jakiegoś szkolnego kółka zainteresowań lub sportowego, wspólne zainteresowania i gusta łączą ludzi. No i jeszcze dają ci możliwość poznania starszych kolegów i koleżanek. Najważniejsze to zawsze próbować, czasem nie wychodzi ale to nic, każdemu czasem nie wychodzi i z nie każdym można się zakolegować czy zaprzyjaźnić.

 

Dam tobie jedną radę, nie wstydź się swoich zainteresowań. Pewnie będziecie mieli jakieś integracyjno-zapoznawcze zabawy na przełamanie lodu na początku liceum, takie akcje są zawsze gdy jakaś większa grupa nowych osób musi się poznać chociażby na studiach, kursach czy na początku w pracy w większej firmie. Więc będzie okazja, żeby o nich wspomnieć. Owszem, nie wszystkim twoje zainteresowania mogą się spodobać, ale nie chodzi o to, aby spodobać się wszystkim. Mówisz co lubisz po to, aby ci o podobnych zainteresowaniach lub ci co zostaną zaciekawieni tym co lubisz wiedzieli o czym z tobą porozmawiać. Niektórych nigdy nie przekonasz do siebie pomimo tego, że nie jesteś wobec nich chamska albo w żaden sposób irytująca (nieśmiałość i małomówność nie są irytujące). Z takimi ludźmi i tak nie warto rozmawiać, więc nie ma się co przejmować ich opinią. Nie musisz mieć aprobaty i akceptacji tego jaka jesteś od każdej osoby jaką znasz.

 

Twoja nieśmiałość sama w sobie nie jest czynnikiem, który mógłby zniechęcić do Ciebie innych. To cecha neutralna jeżeli chodzi o to jak inne osoby Ciebie odbierają, ponieważ dotyczy tylko i wyłącznie Ciebie, nie ich. Jeżeli mówisz wszystkim cześć, jesteś miła i kulturalna to wystarczy aby rozsądni ludzie uważali, że jesteś co najmniej w porządku. Osoby, które pomimo tego, że im nic złego nie zrobiłaś, nie obraziłaś ich itd. są do Ciebie negatywnie nastawione najprawdopodobniej same sobie narobią tym wrogów i maja jakieś własne problemy. Nie ma co z nimi się zadawać.

 

Wychodzenie z nieśmiałości to długi proces ale po twoich postach w tym temacie widzę, że ty tego chcesz ponieważ masz dość bycia sama i widzisz co tracisz. Ale jesteś w dobrym momencie w życiu, żeby się zmienić pod tym względem. Ja miałem trochę gorzej, bo wziąłem się za to o dobre kilka lat później.

 

Najważniejsze to próbować, korzystać z okazji do poznawania nowych ludzi, nie bać się stopniowo otwierać przed ludźmi których się lubi i próbować nowych rzeczy ze znajomymi zamiast siedzieć w domu. Wychodzić ze swojej strefy "komfortu", której granice wyznacza mur zbudowany z obaw i strachu. Może nie od razu w siną nieodkrytą dal ale chociażby na kilka metrów, na chwilę, aby zobaczyć co kryje się w tym całym świecie, którego się unikało. A później zapuścić się dalej i głębiej, aż poczujesz się swobodnie a mur zniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×