Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Posejdon

Użytkownik
  • Zawartość

    69
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Ja tak ogólnie bym nawet nie próbował w Sopocie na monciaku jakiejkolwiek podrywać, chyba, że sama by się do mnie uśmiechnęła pierwsza. Sopot to dość specyficzne środowisko. To nie tyle nawet wyższa szkoła jazdy co wyższy zasób portfela jest tam wymagany do sukcesu, takie środowisko. Osobiście polecam zagadywanie do dziewczyn podczas "imprez" (nie tylko tych typowych klubowych tanecznych) na które lubi się chodzić nawet samemu. Masz wtedy wspólny temat i jest o wiele łatwiej przełamać lody, pytasz co lubi z tego typu klimatów, mówisz co ty lubisz albo gdzie byłeś, dopytujesz ją, wspólnie się bawicie. To nie musi być nawet impreza. Idziesz w parku z psem, ona tez idzie z psem, zapytaj o psa i gadaj o psach. Biegasz w parku albo jedziesz na rowerze, zagadaj do biegaczki albo rowerzystki na ten temat (jaki masz rower, na jakie dystanse biegasz, skąd dokąd itp.). Większość sukcesu to sprawić by dziewczyna dobrze się z tobą bawiła. Czy to dlatego, że świetnie tańczysz, sypiesz żartami czy opowiadasz ciekawe historie jest mało istotne, ona tylko najzwyklej w świecie musi się z Tobą czuć dobrze. Jak chcesz zacząć rozmowę z nieznajomą najlepiej jest albo rzucić lekkim żartem (tudzież zabawnym komentarzem) dotyczącym aktualnej sytuacji/otoczenia albo zadać neutralne pytanie na wstępie. Żart jest lepszy ponieważ od razu wyłapiesz czy dziewczyna jest zdecydowanie niepodrywalna (bo jest zimna, nudna, w złym nastroju lub bez poczucia humoru) jednocześnie jeżeli masz sukces to już zrobiłeś dobre wrażenie i jest z górki. Jak nie przychodzi ci żaden żart do głowy to pytania nie są złe, a i tak trzeba je zadawać aby rozwinęła się rozmowa. Jednakże będziesz musiał prędzej czy później dziewczynę rozbawić inaczej ona nie da Tobie numeru telefonu. Jawny bezpośredni flirt stosuje się gdy widzisz, że dziewczyna czuje się z Tobą dobrze. Rozbawiłeś ją? Więc można jej powiedzieć, że ma ładny uśmiech, fryzurę czy dać inny komplement. Tylko rozmowa nie może tylko na tym się opierać. Flirt to dodatek (istotny dodatek) do dobrej zabawy, gdzieś pomiędzy rozmawianiem o tym co robicie, jednym żartem a drugim czy tańcem. Nie bój się mówić o sobie i zadawać pytań, w najgorszym wypadku i tak za dwa dni zapomnisz nawet jak ona wygląda a zawsze są następne.
  2. ruda2094, ja powiem Tobie, że raz zawaliłem studia, głupio było mi się przyznać i wstydziłem się tej porażki. Teraz po wielu latach wiem, że wszyscy mają to gdzieś. Większość znajomych z liceum (bardzo ambitnych zresztą) albo zmieniała studia kilka razy albo miała 2-3 repety. Z osób które znam i osiągnęły znaczny życiowy sukces po studiach też jest kilka przypadków co studia zmieniało bo nie dawało rady lub to nie było to. Potencjalnego pracodawcę też to nie obchodzi o ile masz jakąś praktykę zawodową, jego ze studiów obchodzi tylko ukończony kierunek ewentualnie specjalizacja a nie jak długo go kończyłaś. To czy uczelnia była czegokolwiek warta i tak zweryfikuje na rozmowie kwalifikacyjnej. Dorosłą, odważną i rozsądną decyzją jest wiedzieć kiedy szło się w złym kierunku, wrócić do rozdroża i wybrać inną ścieżkę a nie uparcie pędzić tą, która wiadomo, że jest zła*. Człowiek czasem robi błędy, trzeba się do nich przyznać, wyciągnąć wnioski i podjąć na ich podstawie nowe lepsze działania. Brzmi może banalnie ale tak jest. Próbowałaś, to jest najważniejsze. A to, że się nie udało się zdarza. Ważne, że dałaś z siebie wszystko. Lepiej próbować sił gdzie indziej w czym innym, jeżeli wiesz, że to nie to. *jest taki ładny angielski termin "sunk costs fallacy". W skrócie oznacza on mechanizm rozumowania dotyczący zatopionych w czymś kosztów. Ludzie mają tendencję do zatapiani większej ilości pieniędzy czy czasu w czymś w czym już to zatopili, pomimo tego, że po dokonaniu racjonalnej analizy lepszym rozwiązaniem byłoby pozbyć się tego czegoś i sprawić sobie nowe. To może być wieczne naprawianie starego samochodu zamiast zezłomowanie starego i kupno nowego co byłoby tańsze niż suma kosztu napraw dokonanych na starym.
  3. i_am_a_legend, ja bym polemizował. Może po prostu ta technologia nas wyprzedziła a my jeszcze nie dorośliśmy do niej i nie nauczyliśmy się z niej odpowiedzialnie korzystać. Aż mi się finał serialu Battlestar Galactica przypomina od własnych słów przypomina (ci co oglądali wiedzą o co mi chodzi). Serio, ja Tobie powiem, że jako społeczeństwo jeszcze nie wykształciliśmy norm kultury cybernetycznej, jakiegoś savoir-vivre, którego to zastosowanie społeczeństwo by wymuszało w cyberprzestrzeni. I to w odniesieniu zarówno do tego jak się zachowywać komentarzami na fejsie czy jak flirtować na portalach randkowych. Netykietę pomijam bo to wymysł z czasów przed manią social media, smartfonów, powszechnego wifi i innych wynalazków ostatnich 10 lat, kiedy z internetu korzystali tylko bladzi okularnicy (bez obrazy dla bladych okularników, sam się do nich zaliczam jak się nie opalę latem). Niestety prawda jest taka, że nasze pokolenie przeciera szlak pod tym względem i to my najprawdopodobniej dopiero stworzymy te zasady i wpoimy je naszemu potomstwu. Ale sami musimy się liczyć poniekąd z prawem dżungli w cyberprzestrzeni przez najbliższe jeszcze kilka czy kilkanaście lat.
  4. EmInQu, tylko w twoim przykładzie pary nie tworzyły tej wspólnej rodziny na odległość, a ci ludzie mieszkali ze sobą razem po tym jak poznali się pomimo odległości Różnica jest znaczna a sam argument ma się nijak do treści tematu. Po drugie nawet jeżeli autorka tematu jest niedojrzała emocjonalnie to nie przez to jej związek się rozpadł. Facetowi nie chciało się jeździć przez pół europy aby się z nią widywać i tyle. Mogłaby być wzorcem zrównoważonego osobowościowo ideału kobiecości, a ten facet będąc taki jaki jest pewnie by zrobiłby to samo, ponieważ wygodniej dla niego jest mieć kobietę na miejscu albo w ogóle nie mieć niż tak jeździć. Uczucia uczuciami ale chłodna kalkulacja kiedyś przebije się przez emocje i pojawią się wątpliwości co do sensu związku na odległość. Jedynym rozwiązaniem jest unikanie długoterminowej rozłąki, jeżeli rozstanie jest względnie łatwe (brak dzieci, małżeństwa czy wspólnego mieszkania itd.) a poznanie nowego partnera też jest względnie łatwe. Po trzecie samo ocenianie jej jako niedojrzałej emocjonalnie ponieważ ona pod wpływem emocji i odrzucenia poczuła się gorsza (co każdemu się zdarza w takiej sytuacji) i napisała, ze straciła godność jest niedorzeczne. Co nie znaczy, że autorka nie ma problemu z tym jaka ona jest w związku, bo ma. Cały czas skupiała się na podporządkowaniu drugiej osobie a nie na tym czego ona chce, ponieważ chorobliwie szukała akceptacji u tej osoby.
  5. Winiłbym za to bardziej kryzys wychowawczy, mamuśki i tatusiów rozpieszczające zarówno synów i córeczki. Niby dorośli ludzie powinni wziąć swoje życie we własne ręce i się ogarnąć, ale osiemnastu czy dwudziestu-kilku lat złych nawyków jest ciężko się pozbyć zwłaszcza kiedy wpajają je rodzice. Inna sprawa to to, że przemiany społeczno-kulturowe ostatnich 20 czy 30 lat namieszały trochę w relacjach damsko-męskich. W każdym razie wina nie leży po jednej stronie, według mnie kobieta, która próbuje podporządkować życie swojego "mężczyzny" pod jej widzimisię jest toksyczną osobą. Tak samo w drugą stronę. Nie ma co ich rozgrzeszać, w związku trzeba się wzajemnie szanować. Każdy kto traktuje partnera jak trenowanego pieska postępuje delikatnie mówiąc nieetycznie.
  6. fobik90, pracę masz, może weź lepiej wynajmij jakiś pokój w mieszkaniu z innymi ludźmi na spółkę. Bliżej pracy z jakimis studentami, przyjezdnymi czy coś. Przynajmniej na pewno współlokatorzy nie będą ci po śmietnikach grzebać, a komfort psychiczny będzie warty, tego, że trochę drożej wychodzi niż mieszkać z rodzicami. Chociaż jak jeździsz do pracy autem to na paliwie trochę oszczędzisz. W każdym razie jak bym jak najszybciej się wyniósł. Szkoda zdrowia, już lepiej lekko głodować od pierwszego to pierwszego.
  7. I ta znajomość szybko się skończyła. Było prawie idealnie, dopóki znaczące różnice zdań w kwestiach światopoglądowych się ujawniły i to takie, które niestety mają istotne znaczenie dla bycia razem w związku dla nas obu. Cholera, los mnie nienawidzi. A było tak świetnie.
  8. Ja się zgadzam z Candy14, związek polega na bliskości fizycznej jak i emocjonalnej. Po za tym jak rzadko się widzicie to kiepsko się znacie. A jak dystans jest na tyle duży, że wymaga znaczących wydatków na podróż oraz czasu tak jak w twoim przypadku to naprawdę nie ma sensu, chyba, że to tylko sytuacja tymczasowa na góra kilka miesięcy, gdzie w międzyczasie ty czy on przylecicie do siebie. Prawda jest taka, że zawsze w takim związku pojawia się kalkulacja czy na pewno nie lepiej jest kogoś znaleźć na miejscu (co niestety najczęściej jest lepszym rozwiązaniem). Bycie ze sobą na odległość jest męczące dla obu stron. Jest zwiększone ryzyko zdrady przez jednego z partnerów ponieważ ktoś zawsze poczuje niedosyt i brak czegoś i będzie tego szukać gdzie indziej.
  9. sidney, przykro mi to słyszeć, szczerze Ci współczuję. Indifference1, studia zawsze można zmienić. Nie patrz na to czy ciekawi Ciebie ich tematyka tylko czy charakter pracy po tych studiach ci odpowiada. Są studia ciekawe, nudne i nudniejsze, ale praca na ogół i tak bywa nużąca i nudna, chyba, że ktoś robi własne projekty i/lub sam sobie jest szefem.
  10. Homo sapiens jako gatunek cywilizowany może masowo nie kopuluje w lesie, ale fakt faktem łażenie z nieznajomym na nieznane odludzie nie jest dobrym pomysłem. buka, jeżeli szli wzdłuż ul. Polanki na północ to może, bo punkt widokowy jest koło parku oliwskiego chociaż tam się kawał idzie z pod meczetu. Jeżeli natomiast na zachód wzdłuż ul. Abrahama to prosto w las, a Abrahama bardzo pasuje do jej opisu. Wąska alejka, drzewka dookoła. Zresztą wystarczy porównać obie na street view, Polanki alejką raczej nie jest. Ja i tak jestem zdania, że nawet jeżeli on nie miał złych intencji i tylko omyłkowo najpierw zaproponował przyjście do niego a potem wyjście w las to najzwyklej w świecie brakowało mu pewnej elementarnej wiedzy do tego, aby być materiałem na chłopaka do związku. W las można pójść z dziewczyna na spacer ale nie dopiero co poznaną tego samego dnia, zwłaszcza kiedy ona nie zna miejsca. Najpierw trzeba zbudować trochę zaufania.
  11. Schwarzi, wiesz co, co do tego dlaczego faceci mają takie a nie inne podejście do seksu to długo by pisać. Ale tak w skrócie wynika to z tego, że ewolucyjnie dla samca najlepszą strategią do przekazywania genów jest korzystanie z każdej okazji i z byle kim. Abstrahując od chorób wenerycznych i tworów cywilizacyjno-społecznych (jak alimenty, prawny przymus wychowywania dziecka etc.) samiec ponosi zero ryzyka za zły dobór partnera (to jak puszczanie genetycznego totka za 0 złotych, a nóż coś się wygra a nic nie kosztuje), a może dalej skutecznie przekazywać geny jak trochę odpocznie (a nie po długim okresie ciąży jak kobiety). Najlepiej rozmnażali się o takim podejściu, ich geny są najbardziej rozpowszechnione i dlatego jest takie podejście. U kobiet ryzyko jest oczywiście spore i takie co źle dobierały partnera umierały zostawione same sobie będąc w ciąży czy wraz z potomstwem jeżeli prehistoryczny facet zostawił je same sobie na pożarcie wilkom po akcie poczęcia. Dlatego tylko te ostrożne w doborze skutecznie przekazywały swoje geny dalej. Albo może dlatego, że my jako społeczeństwo z tych powodów wpajamy takie odmienne podejście do seksu u obu płci, ponieważ jest ono korzystne dla dobra ogółu i przyrostu naturalnego (umierające kobiety i dzieci nie są). I to, ze ty albo inna dziewczyna ma opory przed seksem na początku znajomości wynika właśnie i z czynników kulturowych i tych genetycznych (przynajmniej taka jest teoria). Tak czy siak więcej chodzi z tym o ryzyko ponoszone przez obie płcie w wyniku uprawiania seksu. Co prawda w czasach ogólnodostępnej skutecznej antykoncepcji to ryzyko jest mniejsze, a wraz z nim zmieniło i zmienia się podejście społeczne do tego tematu. Po za tym najzwyklej w świecie wiedzą, że istnieją kobiety, które pójdą z nimi do łóżka od razu więc próbują do skutku. Jak są atrakcyjni to jest to uzasadnione, jak ty się nie zgodzisz to zrobi to inna po dostatecznej ilości prób. A tak może im być szybciej i wygodniej jak tylko chcą się wyżyć. Prawo dużych liczb.
  12. Nie wiem, może ja jestem dziwny, ponieważ uważam, że zapraszanie nieznajomej do siebie "sam na sam" jeszcze tego samego dnia co się ją poznało (niezależnie od tego na co ją zapraszasz) świadczy tylko o tym, że myślisz, że dziewczyna jest łatwa i skończy się na czymś więcej niż całowaniu. Więc ogólnie świadczy bardzo źle o facecie i należy tego nigdy nie robić. Co zresztą jest jedną z najczęstszych porad randkowych dla chłopaków dopiero rozpoczynających przygodę z poznawaniem płci przeciwnej. Nie chce brzmieć krytycznie, ale naprawdę zrobiłaś bardzo głupio, że nie spławiłaś kolesia po tej propozycji, bo było wiadomo od razu co ma na myśli i specjalnie tego nie ukrywał. Ty wysłałaś mu zły sygnał i częściowo jest to twoja wina, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Ale masz dopiero 20 lat, jeszcze się uczysz, normalne, ze robisz błędy. Więc nie martw się bo teraz już to wiesz. Ja jestem od Ciebie starszy o te 7 lat i pardon, że Tobie robię wykład, ale myślę, że Tobie on się przyda. Jeżeli dosłownie dopiero się poznaliście to spontaniczne wyjście na herbatę, spacer, pizzę, piwo czy cokolwiek jest jak najbardziej na miejscu, byle by w miejscu publicznym a nie na odosobnionym odludziu. Nie zgadzaj się na spotkania w okolicach, których nie znasz i nie jesteś pewna. Starówka, monciak w Sopocie, plaża w Brzeźnie czy Wrzeszcz to dobre bezpieczne miejsca, gdzie jest co zjeść, napić się i robić. Zgaduje, że jak dopiero jesteś na pierwszym ewentualnie drugim roku to słabo znasz trójmiasto. Po za tym związki to nie wyścig, kontakt fizyczny jest co prawda zdecydowanie wskazany od początku znajomości jeżeli ktoś ci się podoba, jednak nie musicie się dogłębnie całować ani lubieżnie obmacywać po 15 minutach znajomości. Świadczy to tylko o tym, że ktoś szuka przygody a druga strona jeżeli się na to godzi również jej szuka. Wyciągnęłaś trochę złe wnioski z obserwacji otoczenia, chyba, że ty też w sumie nie chcesz nic poważnego tylko się zabawić (nie będę Ciebie za to oceniał jeżeli tak jest, twoja sprawa co z kim robisz, ale uważaj na to, jeżeli liczysz na poważny związek). Tak to faceci rozumieją, bo takie są u nas normy kulturowe i tak będziesz postrzegana przez innych postępując tak a nie inaczej. To w odniesieniu do zupełnie nieznajomych facetów. Ogólnie facet, jeżeli Ciebie szanuje i nie chce tylko przelecieć, nie zrazi się do Ciebie jeżeli ty spokojnie łagodnie mu powiesz, że czegoś jeszcze nie chcesz (ważne słowo, samo "nie chcesz" jest interpretowane jako odrzucenie i zupełnie zniechęci każdego nie natrętnego, musi wiedzieć, że problemem nie jest on tylko "szarżowanie"), na przykład jeżeli chce Ciebie pocałować według Ciebie za szybko. Cierpliwość pokazuje najlepiej jakie ma intencje wobec znajomości z Tobą (tylko nie nadużywaj tej cierpliwości), więc jeżeli zrozumie jest ok. Jak nie rozumie to albo napaleniec, stuknięty i/lub niebezpieczny. W każdym razie nie materiał na chłopaka do związku. Jak kogoś znasz dłużej stricte koleżeńsko lub znasz dobrze ludzi z jego otoczenia, którzy mogą poświadczyć o jego dobrych intencjach to można iść szybszym tempem i dać się ponieść emocjom i hormonom, jeżeli masz na to ochotę. W granicach rozsądku. Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko być rozsądnie ostrożnym. W ogóle gdzie on Ciebie w las wyprowadził? W trójmiejski park krajobrazowy za akademikami od kampusu UG w oliwie? Zgaduje, że tam bo po za tym las i park jest tylko w Brzeźnie. Ewentualnie las na Stogach czy Sobieszewie, ale tam parku nie ma i to na drugim końcu miasta od kampusów trzech największych uczelni. Zamiast jak człowiek do X-kwadratu na piwo lub pizze zaprosić. Chociaż ostatnio tam zimną dostałem jak było czwarte Muzyczne Ugięcie. Pardon za długi post.
  13. Dziwne spojrzenie na świat i ludzi same w sobie nie jest złe, każdy ma swoje doświadczenia przez pryzmat, których patrzy na otocznie. O charakterze nie będę dyskutować, bo nie wiem jaka jesteś. Powiem Tobie za to, że jeżeli uważasz, że jesteś dość nietypowa w tym co lubisz albo jaka jesteś, to zacznij chodzić sama do miejsc gdzie takich ludzi jak Ty ciągnie. Lubisz sztukę, idź na jakąś wystawę. Lubisz muzykę, idź na koncert. Ja wiem, że płci pięknej jest trochę ciężko samemu wychodzić gdzieś, ale w ten sposób sygnalizujesz swoją dostępność. A prawda jest też taka, że jeżeli idziesz gdzieś ze znajomymi czy nawet tylko koleżankami, działa to odstraszająco na obcych mężczyzn proporcjonalnie do wielkości tej grupy. Samotnym facetom będzie wtedy łatwiej do Ciebie zagadać, bo już wiedzą, że macie coś wspólnego (po za tym filtrujesz w ten sposób niepożądanych wadliwych samców) oraz, że raczej kogoś nie masz a chciałabyś. Zacznie od tematu wydarzenia/miejsca w jakim jesteś, lody albo zostaną przełamane i rozwinie się rozmowa. Albo ty możesz zagadać do nich jeżeli się nie krępujesz.
  14. Akurat fetysz stóp jest jednym z popularniejszych więc nie dziw się, jeżeli ktoś to zachomikuje w takim celu. Ja tam wole panie w okularach, nawet jeżeli one przeszkadzają w całowaniu się. Po za tym ludzi podnieca też to czego nie widać a za to dopisuje wyobraźnia.
  15. Czułe gesty i uśmiech osoby z którą czuje, że łączy mnie coraz bliższą więź.
×