Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
rybor

Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach (typu BORDERLINE)

Rekomendowane odpowiedzi

Współistnienie z borderem to tak jakby stąpać po polu minowym bez sprzętu wykrywającego. I też do momentu wybuchu nie wiadomo, jaka to będzie mina i siła jej rażenia.

Jeden z wielu minionych dni: Moja żona poprosiła mnie abym odebrał zamówione przez nią telefonicznie owoce

i przywiózł do domu. Przywiozłem i okazało się, że ze sklepu nie wziąłem paragonu, co stwierdziła moja żona. Kwota zapłacona za ten zakup wydała się jej zawyżona, czyli jednym słowem zostałem oszukany przez sprzedawczynię.

No i zaczęło się na wysokim "c" czyli podniesionym głosem: ty (czyli ja) jak zwykle skłóciłeś mnie (żonę) ze swoją rodziną, z córką, a teraz jeszcze skłócisz mnie ze sprzedawczynią - której to będę musiała powiedzieć, że źle policzyła. Klasyczny przykład obwiniania, jakich jest na pęczki w moim życiu. Za kilka chwil, wspólnie przeważyliśmy przywiezione produkty, a następnie żona usiadła przeliczyła/przemnożyła ilości wagowe przez odpowiednie ceny detaliczne i ............... po podsumowaniu wyszło, że zapłaciłem dla sprzedawczyni mniej, niż powinienem. I była to prawda, bo dostałem upust. Żona oczywiście nie przeprosiła mnie za to pomówienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rybor, zona ma zdiagnozowanego bordera, bo wiesz, takie zachowanie z tym rachunkiem w niczym bordera nie przypomina, raczej pragmatyczna laskę z rozdwojeniem jaźni jak większość :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rybor, zona ma zdiagnozowanego bordera, :

Żona moja, czy Twoja?

 

-- 24 mar 2014, 11:48 --

 

Witam

wszystkich, którzy zaglądneli na ten wątek. Zapraszam do dyskusji. Dzieląc się swoimi spostrzeżeniami, mam nadzieję, że każdy z uczestników dyskusji, coś po pierwsze da dla wszystkich, a po drugie sam skorzysta. Postaram się częściej tu zaglądać i dzielić się ze wszystkimi moją wiedzą praktyczną, a być może i podręcznikową. :roll:

 

-- 24 mar 2014, 11:59 --

 

- 24 mar 2014, 11:48 --

 

Witam

wszystkich, którzy zaglądneli na ten wątek. Zapraszam do dyskusji. Dzieląc się swoimi spostrzeżeniami, mam nadzieję, że każdy z uczestników dyskusji, coś po pierwsze da dla wszystkich, a po drugie sam skorzysta. Postaram się częściej tu zaglądać i dzielić się ze wszystkimi moją wiedzą praktyczną, a być może i podręcznikową. :roll

 

-- 24 mar 2014, 12:09 --

 

rybor, zona ma zdiagnozowanego bordera, :

Żona moja, czy Twoja?

 

 

 

-

 

-- 24 mar 2014, 21:42 --

 

Zgodnie z obietnicą - jestem.

A teraz podręcznikowe pytania/stwierdzenia:

- czy ktoś, na kim ci zalezy, raz uważa, ze jesteś wspaniały/ła, a za chwilę twierdzi, że jesteś nic nie wart/ta?

- czy jesteś bezpodstawnie obwiniany/na o wszystkie problemy w związku?

- czy jesteś oskarżany/na o rzeczy, których nigdy nie zrobiłeś/łaś lub nie powiedziałeś/łaś ?

- czy zdarza ci się ukrywać, co naprawdę myślisz lub czujesz, ze strachu przed reakcją partnera/ki lub nie chcesz ryzykować awantury ?

------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli bliska ci osoba nieustannie odczuwa skrajne emocje, wykorzystuje słabości innych, by osiągnąć swoje cele, a czułość przeplata się u niej/niego ze złością, być może cierpi nas zaburzenie osobowości typu borderline. BYĆ MOŻE !

Proszę tego powyższego nie traktować jako ostatecznej i nie podważalnej diagnozy. Ja nie jestem lekarzem ani psychologiem, a więc nie diagnozuję. Natomiast mając taką wiedzę - porównuję moje osobiste przezycia z wymienionymi wskaźnikami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzcie mi jedno. Powinnam czuć się winna, że nie udało mi się pomóc mojemu ex (border), że nie spełniałam jego oczekiwań, że ciągle robiłam coś źle, że jego zdaniem nigdy nie mógł na mnie liczyć, że nigdy mnie nie było kiedy mnie potrzebował, a kiedy byłam "i tak g*wno robiłam"...uważałam,że jest inaczej, starałam się, naprawdę, porzuciłam dla niego wszystko, dosłownie. Zerwał ze mną,po ponad roku,a ja mimo, że kochałam go bezgranicznie, jak nigdy nikogo i wiem,że on mnie też, zerwałam kontakt. Zupełnie. Byłam zombie, byłam cieniem człowieka, nie istniałam, wegetowałam. Po zerwaniu odżyłam, on wydzwaniał, pisał, ale nie reagowałam. Czuję się podle, czuję, że go zawiodłam, że zrobiłam za mało, że mogłam więcej...boję się,że on teraz uważa, że go nie kochałam, że zapamięta mnie jako tą "s*kę, która cały czas kłamała"...czy gdzieś w środku, głęboko, on jednak wie, że go kochałam, że robiłam co w mojej mocy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiedzcie mi jedno. Powinnam czuć się winna,.......

NIE !!! Nie powinnaś się czuć ! Wybij se to z głowy ! Odpowiedź na Twój post wymaga szerszej mojej wypowiedzi, ale teraz nie mam czasu, ale już niebawem tu wrócę. Na teraz , na już, co można było ewentualnie zrobić to:

" ...Próby wypełnienia emocjonalnej czarnej dziury wewnątrz osoby dotkniętej borderline przypominają próby wypełnienia Wielkiego Kanionu za pomocą pistoleciku na wodę - z tą różnicą, że Wielki Kanion ma dno.

Welcome to Oz.".

p.s. Kasiowa! Nie odchodź, bądź tu z nami nieborderami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczekam w takim razie na Twoją szerszą wypowiedź. :)

Ten cytat dał mi do myślenia,dziękuję.

 

Ależ ja się nigdzie nie wybieram! Zapałałam do forum miłością od pierwszego napisania :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poczekam w takim razie na Twoją szerszą wypowiedź. :)

Ten cytat dał mi do myślenia,dziękuję.

 

Ależ ja się nigdzie nie wybieram! Zapałałam do forum miłością od pierwszego napisania :)

Cieszę się, że jesteś. Jedziemy jakby na "jednym wózku" - rozstałem się (seperacja) ze swoją chyba borderką. po jej ostatnim "wyskoku" na pograniczu szału - po prostu wyszedłem z domu. I ja (chyba naiwny) nadal wierzę, że mogę dla niej pomóc w przezwyciężeniu tej "dolegliwości". W przyszłym tygodniu, jak się pojawię w domu, wręcze jej "nową" umowę na dalsze wspólne życie. Oto jak ona wygląda:

„Ustalenie granic i egzekwowanie ich przestrzegania

nie jest samolubne.

To normalne i potrzebne działanie”.

 

 

 

MOJE GRANICE

 

 

Mam prawo do:

 

• wsparcia emocjonalnego, otuchy i życzliwości z Twojej strony ,

 

• bycia wysłuchanym przez Ciebie i do otrzymania grzecznej odpowiedzi pełnej szacunku,

 

• posiadania własnej opinii, nawet jeśli Ty masz odmienne zdanie,

 

• uznania prawdziwości moich uczuć i doświadczeń,

 

• życia wolnego od ciągłych zarzutów, obwiniania, krytyki i oceniania,

 

• życia wolnego od przemocy emocjonalnej i ewentualnie fizycznej,

 

• posiadania własnego „terytorium” ( drugi pokój, garaż, miejsce na posesji oddalone od domu ), na które to pod żadnym pozorem nie będziesz wkraczać,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiedzcie mi jedno. Powinnam czuć się winna,.......

NIE !!! Nie powinnaś się czuć ! Wybij se to z głowy ! Odpowiedź na Twój post wymaga szerszej mojej wypowiedzi, ale teraz nie mam czasu, ale już niebawem tu wrócę. Na teraz , na już, co można było ewentualnie zrobić to:

" ...Próby wypełnienia emocjonalnej czarnej dziury wewnątrz osoby dotkniętej borderline przypominają próby wypełnienia Wielkiego Kanionu za pomocą pistoleciku na wodę - z tą różnicą, że Wielki Kanion ma dno.

Welcome to Oz.".

p.s. Kasiowa! Nie odchodź, bądź tu z nami nieborderami.

Podpisuję się! Świetny cytat, taka jest (niestety) prawda...Nie ma sensu się obwiniać. Cokolwiek byś zrobiła, zawsze może być "mało". A Ty? Próbowałaś, starałaś się. Poprzeczka musiała być wysoka, nie czuj się beznadziejnie. Często tak jest - staje się na głowie, aby pomóc, ale nie możemy. To nie jest kwestia naszych zdolności - to kwestia psychiki drugiej osoby...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z domu lawina sms-owo telefoniczna pod hasłem: Wróć kochanie. Jakże miły, zeby nie powiedzieć wręcz aksamitny głos, błagająco-proszący, że teraz już będzie lepiej i ..... no wiesz nie gniewaj się. A ja smsy zablokowałem i rozmowy na komórkę również. Po prostu potrzebuję teraz odcięcia się od tych cyklicznie powtarzających się jej wybuchów.

 

-- 09 kwi 2014, 20:03 --

 

Dzień dobry wieczór.

Czyżby wszyscy nieborderzy poszli spać ? A może właśnie u Was "miodowy miesiąc" z waszymi borderkami ? Ja, jak narazie zaczynam dochodzić do siebie po ostatnim wybuchu mojej małżonki.

 

-- 09 kwi 2014, 20:06 --

 

-- 09 kwi 2014, 20:03 --

 

Dzień dobry wieczór.

Czyżby wszyscy nieborderzy poszli spać ? A może właśnie u Was "miodowy miesiąc" z waszymi borderkami ? Ja, jak narazie zaczynam dochodzić do siebie po ostatnim wybuchu mojej małżonki

 

-- 09 kwi 2014, 20:09 --

 

-- 09 kwi 2014, 20:03 --

 

Dzień dobry wieczór.

Czyżby wszyscy nieborderzy poszli spać ? A może właśnie u Was "miodowy miesiąc" z waszymi borderkami ? Ja, jak narazie zaczynam dochodzić do siebie po ostatnim wybuchu mojej małżonki

 

-- 09 kwi 2014, 20:17 --

 

 

Dzień dobry wieczór.

Czyżby wszyscy nieborderzy poszli spać ? A może właśnie u Was "miodowy miesiąc" z waszymi borderkami ? Ja, jak narazie zaczynam dochodzić do siebie po ostatnim wybuchu mojej małżonki

 

Czyżby wszyscy spią? A ja się morduję i nie wiem jak pisać w tym wątku tak, aby nie zakładać nowego tematu. Ktoś wie jak to robić ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×