Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
garry121

depresja/samotność/neurotyczność

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem studentem prawa, nie jestem nie lubiany ale nie umiem odnaleźć się w towarzystwie. Nie posiadam odpowiednich kompetencji towarzyskich, robię wszystko co w mojej mocy żeby nawiązywać z ludźmi kontakt- jednak nie udaje mi się na trwałe. Zostałem odrzucony kilkukrotnie- wydaje mi się że po prostu nie jestem interesującym człowiekiem. Na imprezy praktycznie nie chodzę bo po pierwsze nie lubię pić alkoholu (wpadam po nim w nastrój depresyjny), po drugie po części mnie męczą bo nie poznaję na nich nowych ludzi, nie zostaje zapraszany. Mam też problem ze znalezieniem dziewczyny. Wszystko to mnie bardzo boli i doprowadza do rozpaczy która trwa już kilka lat. Odbyłem terapię 5 miesięczną u psychologa jednak ten nie umiał mi pomóc- był polecany i w ogóle. Wydaje mi się że nie miał pomysłu na mnie. Nie mam nikogo bliskiego kto by mnie zrozumiał i mógł pomóc. Zwierzałem się już kilku osobom ale to nic w moim życiu nie zmieniło. Jestem człowiekiem który potrafi osiągnąć wyznaczony sobie cel- kilka rzeczy w życiu osiągnąłem bo jestem uparty. Jednak tutaj po prostu nie wiem co mam robić. Np. żeby znaleźć dziewczynę poprawiłem kilka rzeczy w swoim wyglądzie ale efekty są marne, bo po prostu nie mam gdzie poznać je. Ostatnio próbowałem "poderwać" dziewczynę z zajęć wf-u, ta jednak po kilku miesiącach, gdy zostawałem po nią tak że powinna się domyślić o co mi chodzi, powiedziała w końcu że ma chłopaka. Był to dla mnie mocny cios. Proszę o jakieś wskazówki, może np. grupa wsparcia dla osób samotnych we Wrocławiu,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio próbowałem "poderwać" dziewczynę z zajęć wf-u, ta jednak po kilku miesiącach, gdy zostawałem po nią tak że powinna się domyślić o co mi chodzi

 

W jakim sensie zostawałeś po nią? Najlepiej w wyraźny sposób określić swoje intencje na początku. Wiele dziewczyn nie lubi tego, że nie może mieć kolegów, bo wszystko zawsze kręci się wokół związków i mówienie każdej nowo poznanej osobie, że ma się chłopaka jest męczące. Właśnie dlatego powinieneś ją po prostu zaprosić na piwo.

 

W ogóle lubisz chodzić na te imprezy, czujesz potrzebę przebywania z ludźmi, czy czujesz że powinieneś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby to przypadkiem, ale tak na prawdę to czekałem na nią po wyjściu z szatni. Wychodziliśmy razem z pływalni i rozmawiałem z nią. Bardziej to wyglądało tak że ja wypytywałem ją, ale ona bardzo obszernie mi odpowiadała. Dlatego myślałem że z tego coś będzie, śmiała się z moich żartów. Zaczęło się od tego że spotkałem ją na początku roku akademickiego w tramwaju i zacząłem w tedy próbować. Nie chciałem od razu sprawy postawić jasno tylko przekazywać takie sygnały które każda przeciętnie inteligentna osoba wyłapie (czyli że "zarywam" do niej). Gdybym postawił sprawę od razu jasno to po pierwsze mógłbym ją przestraszyć, po drugie jest to ryzykowne: albo albo. A tak budowałem w pewnym sensie podłoże pod np. zaproszenie ją gdzieś. Po ostatnich zajęciach zapytałem czy wyjdzie ze mną na kawę. Obserwując jej reakcje widziałem że jakoś nie jest zbyt chętna, i wiedząc że ciężko stoi ona z czasem podałem jej swój nr telefonu. Zawsze to lepsze niż nic- mogłabyś powiedzieć że to ja powinienem ją o to poprosić. Ale to nie miało to dla niej takiego znaczenia, napisała mi to. Po dwóch tygodniach gdy nie odpowiadała znalazłem jej maila. Napisałem dwa razy a ona po drugim odpisała, wyglądało to bardzo autentycznie, nie tak że chce się wymigać, że ma kogoś ( mogę na priv przesłać Ci odpowiedź żebyś sama oceniła) . Cierpiałem i dalej cierpię bardzo z tego powodu, prawie sobie z tym nie radzę. Jeśli chodzi o imprezy jedna rzecz że bywam na domówkach, czy w pabie raz na miesiąc. Druga że są tam ciągle ci sami ludzie, nie bardzo czuję z nimi więzi, nie sądzę że nawiążę z nimi jakiegoś bliższego kontaktu. Problemem też jest to że nie lubię alkoholu i przesiadywania do późna, męczy mnie to i sprawia że po północy jestem wyłączony. Chciałbym znaleźć towarzystwo w którym bym się odnalazł, miałem już jak wspominałem ludzi z którymi nawiązałem bliższy kontakt ale to się skończyło. Próbuje sam namówić kogoś żeby przyszedł do mnie albo żebyśmy wyszli razy, ale skuteczność jest bliska zeru. Mam taką zasadę że jeśli ktoś raz odezwie się do mnie czy to przez facebooka, czy telefon, to ja napiszę do niego raz, potem drugi z jakąś sprawą. Np. czy by ze mną nie wyszedł. Jeśli napisze znowu to tak jakby mam kolejne dwie szanse. Chodzi o to żeby się nie narzucać. Tak jak mówisz mam z jednej strony potrzebę przebywania z ludźmi i z drugiej dołuje mnie to że nie potrafię nawiązać kontaktów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

garry121, mam dziwne wrażenie, że dużo od innych wymagasz ( np. od swojego terapeuty - w końcu to nie on miał mieć pomysł na Ciebe, tylko Ty miałeś go znaleźć, no i poza tym dlaczego terapia trwała tylko 5 mscy?). Do tego nasuwa mi się taka myśl, że w Twoich relacjach z innymi, dużo jest kalkulacji i kombinacji, a za mało spontaniczności i autentyczności - a to się wyczuwa. Może nad tym trzeba by popracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i dużo wymagam od innych, ale też od siebie. Z resztą jakie to ma znaczenie, jak mogę okazać komuś że dużo od niego wymagam? Albo że dużo u mnie jest kalkulacji i kombinacji? Staram się zawsze nawiązywać kontakt z ludźmi i z nimi rozmawiać przebywać. Spontaniczność przez 3/4 życia źle mi wychodziła.Zacząłem być może kalkulować ale tak wszyscy przecież robią w mniejszym bądź większym stopniu i lepiej to im wychodzi (ukrywają) lub gorzej. Jak bym miał być spontaniczny to pewnie nie próbowałbym nawiązywać kontaktów w ogóle bo to mnie stresuje ( boję się, ale się przełamuje). Ludzie poza tym nie sądzę żeby rozmyślali nad tym czy posiadam jakiś schemat działania czy nie. Staram się być w porządku wobec innych, nikogo nie krzywdzić, pomagać i to mi się wydaje najważniejsze. Co do psychoterapeuty- to on jest człowiekiem który się kształcił przez lat x i on powinien mi powiedzieć co mam robić żeby było lepiej. Ja mam tylko przedstawić jak moja sytuacja wygląda, on postawić diagnozę i zalecenia. Jak bym miał sam wymyślić co mam zrobić to bym się do niego nie wybierał tylko siedział w domu. Trwała tylko 5 miesięcy po przez tyle czasu byłem w stanie opowiadać o sobie, potem to wyglądało tak że przychodzę i pytanie : Jak się Pan czuje? I co miałem odpowiadać, raz lepiej raz gorzej. W pewnym momencie po prostu patrzyliśmy sobie w oczy i nic z tego nie wynikało. Jedna rzecz się poprawiła bo dostałem konkretne zalecenie i je wykonałem- okazało się że moja matka musi mieć jakieś też zaburzenia i przestałem się przejmować tym że muszę ją zmusić moimi słowami do płaczu żeby przestała mnie atakować psychicznie. W innym razie to ja płakałem. Teraz relacje z nią się polepszyły bo wie że mogę nie przebierać w słowach. Potrzebuję nauczyć się obycia wśród ludzi, żeby wiedzieć co kiedy powiedzieć, ale jeszcze bardziej potrzebuję kogoś kto wprowadziłby mnie w towarzystwo ludzi wśród których czułbym się dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

garry121, widzisz, nie znam Cię, przeczytałem raptem trzy Twoje posty, ale już ten ostatni bardzo mnie rozzłościł. Podejrzewam, że to właśnie dzieje się w Twoich relacjach z ludźmi - wkurza ich Twija postawa do życia i do innych. Nad tym mógłbyś popracować w psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znachor- dzięki za pomoc :) . Ja uważam że po prostu myślę logicznie, może brak mi spontaniczności, ale jest to element tak jakby wewnętrzny (wg mnie) a to co objawia się na zewnątrz jest często nie do rozpoznania czy jest to kalkulowane czy spontaniczne. Poznałem ludzi którzy ewidentnie postępują wg kalkulacji i nawet są wg mnie pozbawieni dobrych intencji, a i tak mają mnóstwo znajomych bo posiadają kompetencje społeczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a te dziewczyny "podrywasz", bo chcesz je bliżej poznać (tj. podobają Ci się tak na serio) czy sprawdzasz czy umiesz kogoś zdobyć? to też jest wyczuwalne :mhm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oczywiście że chcę bliżej poznać :) ,Jest to nawet mój priorytet w życiu. To co ostatnio przeżyłem to było na prawdę mocne uczucie, a w konsekwencji mocny ból.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może spróbuj poznawać ludzi przez internet? Chociażby stara czateria.pl, jest tam pokój dla samotnych, można poznać ciekawych ludzi :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chciałem od razu sprawy postawić jasno tylko przekazywać takie sygnały które każda przeciętnie inteligentna osoba wyłapie (czyli że "zarywam" do niej). Gdybym postawił sprawę od razu jasno to po pierwsze mógłbym ją przestraszyć, po drugie jest to ryzykowne: albo albo.

 

I w tym sęk:) Piszesz, że bardzo przeżywasz tamtego kosza od dziewczyny. Nie czekaj aż się zaangażujesz. Oczywiście, lepiej chwilę pogadać i dopiero jak zobaczysz, że jesteście podobni i się dogadujecie zaprosić na kawę. Ale nie czekaj z tym kilku tygodni. Po pierwsze to, co piszą o friend zone to jednak prawda i często dziewczyny po jakimś czasie zaszufladkują Cię jako przyjaciela. I to jest super, jeśli nie szukasz dziewczyny :)

Po drugie, jeśli szybko przywiązujesz się do ludzi (tak jak ja ;) ), to lepiej wiedzieć od razu. Bo później po trzech tygodniach okazuje się, że przez noce rozmyślałeś o kimś, kto jest "zajęty" i nic z tego nie będzie. I to zazwyczaj boli.

 

Co do tej spontaniczności to ja bym jednak przychyliła się do Twojej opinii- jeśli nie masz talentu do ludzi, miej plan. I tyle :) Oni i tak nie wiedzą i wbrew pozorom (wiem z doświadczenia) najlepsi rozmówcy wiele nauczyli się z książek i od innych. Byli na kursach, dostali konkretne sztuczki typu "picie wody z butelki po powiedzeniu czegoś" zwiększa Twoją wiarygodność i wyrobili sobie nawyki. Całkiem poważnie :) Oczywiście swoboda jest przede wszystkim wygodna, ale moim zdaniem może być całkowicie wtórna, nadbudowana na jakimś schemacie.

 

Tak mi się przypomniało właśnie. Jeden z forumowiczów zachwalał kiedyś Toastmasters. On akurat uczył się na spotkaniach pokonywać jąkanie, ale chodzą tam osoby, które muszą umieć przemawiać i podobno zajęcia są naprawdę dobre. Myślałam w sumie, że to tylko Kraków, ale widzę spis miast aktywnych:

http://www.toastmasterskrakow.eu/s/doc/id/28/Toastmasters-w-Polsce

 

edit

No i sugestia, żeby poznawać ludzi w internecie też bardzo ok:) Tylko taka rada ode mnie, a poznałam w ten sposób wieeele osób- jak najszybciej przenosić kontakty na świat poza komputerem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie jestem zwolenniczką poznawania ludzi przez neta, jednak jak wysłowiona pisze - najlepiej dosyć szybko przenosić je do życia offline :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki wszystkim za rady. Spróbuje wszystkiego po kolei. Na pewno zapiszę się do toastmasters. Aktualnie po skończeniu przerwy między semestrami mam lepszy okres w życiu. Dużo rozmawiam z ludźmi z grupy, zapraszają mnie na wyjście ( tyle że nie mogę skorzystać bo jestem po szpitalu :( ) . Przynajmniej jest jakiś kontakt. Bo tak jak są przerwy między zajęciami, to prawie że z nikim się nie kontaktuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja nieco się zmieniła. Wychodziłem swego czasu z ludźmi ( ciągle Ci sami). Może trochę lepiej było. Ale teraz zaczęła się sesja i nigdzie nie wychodzę bo muszę się uczyć. Przynajmniej się staram. Toastmasters, okazało się organizacją nie dla mnie. Jestem na skraju załamania. Właściwie załamanie mam co jakieś trzy dni. Jestem przeświadczony o bezsensie istnienia, a jedyne co można zrobić to zagłuszyć to. To co może zagłuszyć jest miłość. Nigdy jej nie doświadczyłem więc tam pokładam nadzieję. Zakochuje się nadzwyczaj szybko pewnie w związku z tym. Mam dużą potrzebę bycia kochanym. Zacząłem poznawać dziewczynę przez internet. Myślałem że szybko się spotkamy jednak to się odwleka. Ona traktuje to raczej luźno. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Przeżywam to. Myślę o tym i mnie to strasznie boli. Każdy zawód miłosny jest coraz mocniejszy, coraz bardziej dotkliwy. Nie mam siły walczyć. Dzisiaj miałem odruchy wymiotne rano. Już kilka razy mi się tak zdarzyło gdy przeżywałem wątpliwości. Muszę walczyć żeby wieczorem nie myśleć o wszystkim bo w tedy spać nie mogę, budzę się w nocy. Przez dzień we wnętrznościach mnie ściska. Czuję się jak doktor Jack i Mr. hyde . Raz mi lepiej, raz gorzej. Czasami myślę żeby byle przeczekać do wakacji, a będzie inaczej. A czasami to nic nie myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×