Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
hub-ert

Ewidentny koniec ?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich ponownie.

 

Znowu u mnie się pojawił problem, ale już nie chodzi zupełnie o brak zaufania do dziewczyny (Odsyłam do mojego poprzedniego tematu: Brak zaufania do dziewczyny). W nowym związku o którym już pisałem pojawił się kryzys, poważny kryzys, a nawet z nią zerwałem. Nie wiem co teraz robić. W tym tygodniu doszło już do któregoś z kolei stosunku, a dokładnie o brak zabezpieczenia. Mówiłem jej, że będę kupował prezerwatywy, ale tego nie zrobiłem. Wg kalendarzyka nie powinna mieć już w tych dniach dni płodnych, ale doszło do stosunku. Mówiłem jej, że muszę dojść, źle ją odebrałem (że mogę) i zrobiłem to w niej. Wszystko było w porządku. Następnego dnia rano zapytała mnie czy doszedłem w niej czy nie. Powiedziałem prawdę jak było. Przedwczoraj zaczęło się dziać, nazwała mnie, że szukam dziewczyny na dziecko. Pojechała do ginekologa po jakąś "tabletkę po". Nic mi nie powiedziała, zaczęliśmy się kłócić przez sms-y. Mówiłem, albo tabletka albo ja. Wybrała tabletkę. Napisałem jej, że to koniec. Nawet nie wiedziałem co to za tabletka, czy to legalne pod każdym względem (nawet religijnym). Tak samo nie dała mi nic znać, że coś chce robić. A wtedy rano jej mówiłem by poczekać do okresu, a jak będzie w ciąży to od niej na pewno nie odejdę. Później jak trochę ochłonąłem i poczytałem po tej tabletce, zacząłem ją przepraszać. Pytałem też ile mam czekać na jej decyzje, tydzien miesiac dwa ? Odpowiedziała, że tyle ile trzeba. Wczoraj wieczorem napisała mi, że nawet nie daję jej szansy zastanowić się nad tym wszystkim, i mi nie pozwoliła pisać do niej do odwołania (co nie co jej posłuchałem, wieczorem napisałem smsa jak sie czuje po tej tabletce, ale nie musi odpowiadać. Ale odpowiedziała, na niego. Nie wiem czy dobrze to odebrała). Nie wiem co mam robić, czy ja miałem rację czy ona. Ona niejednokrotnie wcześniej mówiła o tym, że na razie nie chcę mieć dziecka. czy ona mi wybaczy, czy nie ? Martwię się o nią, o siebie. Chodzę poddenerwowany. Nie chcę by ze mnie zrezygnowała, wcześniej już wiele złego przeszedłem. Do tego incydentu w związku było wszystko idealnie, wspólne plany na spędzanie czasu, itp. . I teraz też mam znowu problem, że zastanawiam się co ona może robić, bo niby nei jesteśmy razem. Znowu jestem zazdrosny. Proszę o jakąś poradę, w razie niezrozumiałości proszę jeszcze pytać. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wiem czy dobrze to zrozumiałam, ale jeśli Twoja dziewczyna nie jest gotowa jeszcze na dziecko a dowiedziała się, że doszedłeś w niej, to pewnie zwyczajnie się mocno zdenerwowała. To nie jest dziwne. Podejrzewam, że też mocno bym się zestresowała. Skoro wszystko do tej pory było okej - to może to zwyczajna kłótnia jest? Nie wiem, jak długo jesteście razem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisałem jej, że to koniec. (...) A wtedy rano jej mówiłem by poczekać do okresu, a jak będzie w ciąży to od niej na pewno nie odejdę.
Zaraz, czy ja dobrze rozumiem, że sama Twoja obecność ma być dla dziewczyny na tyle gratyfikująca, że nie powinna się burzyć, nawet jeśli nie jest aktualnie chętna na posiadanie dziecka?

 

Gdyby facet olał prośbę o prezerwatywy i, korzystając z mojego uniesienia, skonczyl wbrew wczesniejszym ustaleniom, oj, bylabym mocno zla.

 

Przepraszam, ale niepoważny jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Przepraszam, ale niepoważny jesteś.

Tez mysle, ze jestes niepowazny... Baaardzo nieodpowiedzialny :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyna mimo wszystko wiedzac ze ma nieodpowiedzialnego faceta moglaby sie dodatkowo zabezpieczac albo przed klasc prezeratywe przy lozku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy14, moim zdaniem z nieodpowiedzialnym, nie powinna w ogole sie spotykac. Pozniej tylko placz, zgrzytanie zebow i tabletki PO...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyna mu po prostu zaufała (niestety z wiedzą o antykoncepcji i wiarą w stosunek przerywany różnie bywa). Po ochłonięciu zrobiła co mogła, czyli poszła po postinor. I ten typ ma czelność robić jej o to afery? To nie on będzie w ciąży, tylko ona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkich ponownie.

 

Znowu u mnie się pojawił problem, ale już nie chodzi zupełnie o brak zaufania do dziewczyny (Odsyłam do mojego poprzedniego tematu: Brak zaufania do dziewczyny). W nowym związku o którym już pisałem pojawił się kryzys, poważny kryzys, a nawet z nią zerwałem. Nie wiem co teraz robić. W tym tygodniu doszło już do któregoś z kolei stosunku, a dokładnie o brak zabezpieczenia. Mówiłem jej, że będę kupował prezerwatywy, ale tego nie zrobiłem. Wg kalendarzyka nie powinna mieć już w tych dniach dni płodnych, ale doszło do stosunku. Mówiłem jej, że muszę dojść, źle ją odebrałem (że mogę) i zrobiłem to w niej. Wszystko było w porządku. Następnego dnia rano zapytała mnie czy doszedłem w niej czy nie. Powiedziałem prawdę jak było. Przedwczoraj zaczęło się dziać, nazwała mnie, że szukam dziewczyny na dziecko. Pojechała do ginekologa po jakąś "tabletkę po". Nic mi nie powiedziała, zaczęliśmy się kłócić przez sms-y. Mówiłem, albo tabletka albo ja. Wybrała tabletkę. Napisałem jej, że to koniec. Nawet nie wiedziałem co to za tabletka, czy to legalne pod każdym względem (nawet religijnym). Tak samo nie dała mi nic znać, że coś chce robić. A wtedy rano jej mówiłem by poczekać do okresu, a jak będzie w ciąży to od niej na pewno nie odejdę. Później jak trochę ochłonąłem i poczytałem po tej tabletce, zacząłem ją przepraszać. Pytałem też ile mam czekać na jej decyzje, tydzien miesiac dwa ? Odpowiedziała, że tyle ile trzeba. Wczoraj wieczorem napisała mi, że nawet nie daję jej szansy zastanowić się nad tym wszystkim, i mi nie pozwoliła pisać do niej do odwołania (co nie co jej posłuchałem, wieczorem napisałem smsa jak sie czuje po tej tabletce, ale nie musi odpowiadać. Ale odpowiedziała, na niego. Nie wiem czy dobrze to odebrała). Nie wiem co mam robić, czy ja miałem rację czy ona. Ona niejednokrotnie wcześniej mówiła o tym, że na razie nie chcę mieć dziecka. czy ona mi wybaczy, czy nie ? Martwię się o nią, o siebie. Chodzę poddenerwowany. Nie chcę by ze mnie zrezygnowała, wcześniej już wiele złego przeszedłem. Do tego incydentu w związku było wszystko idealnie, wspólne plany na spędzanie czasu, itp. . I teraz też mam znowu problem, że zastanawiam się co ona może robić, bo niby nei jesteśmy razem. Znowu jestem zazdrosny. Proszę o jakąś poradę, w razie niezrozumiałości proszę jeszcze pytać. Pozdrawiam

Primo : jeśli ludzie decydują się na tworzenie związku i uważają się za osoby dojrzałe umysłowo, to testowanie poziomu swojego zaufania powinni rozpoczynać od mniej istotnych dziedzin życia, a nie od tych, gdzie konsekwencje mogą być nieodwracalne.

Secundo : jeśli kobieta nie chce jeszcze dziecka, to jest to jej sprawa i sama powinna myśleć o zabezpieczeniu. To jej zas..ny obowiązek. Jeśli podejmuje jakąś tam decyzję, to powinna ją brać na siebie od A do Z , a nie potem część winy zwalać na partnera. Nikt jej na siłę nóg nie rozstawia.

Jeśli natomiast z własnej głupoty/nieodpowiedzialności kobieta zaryzykowała dla kilku sekund uniesienia, to ewentualne konsekwencje/ciąża nie są jej własnością i zas..nym jej obowiązkiem jest uzgodnić z potencjalnym ojcem dziecka co dalej. Podejmowanie samowolnie tak ważnych decyzji bez wcześniejszego uzgodnienia jest dowodem na brak prawdziwych uczuć między ludźmi.

Ot, związek dla seksu i snucie bajeczek o przyszłości dwojga znudzonych dotychczasowym życiem dzieci, które w obliczu pierwszego większego problemu strzeliły wzajemnego focha.

Proponuję abyś przeprosił ją jeszcze na kolanach, za jej przewinienie. Gdzie tu jakakolwiek konsekwencja działań? Dojrzałość? No gdzie?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Primo : jeśli ludzie decydują się na tworzenie związku i uważają się za osoby dojrzałe umysłowo, to testowanie poziomu swojego zaufania powinni rozpoczynać od mniej istotnych dziedzin życia, a nie od tych, gdzie konsekwencje mogą być nieodwracalne.

Secundo : jeśli kobieta nie chce jeszcze dziecka, to jest to jej sprawa i sama powinna myśleć o zabezpieczeniu. To jej zas..ny obowiązek. Jeśli podejmuje jakąś tam decyzję, to powinna ją brać na siebie od A do Z , a nie potem część winy zwalać na partnera. Nikt jej na siłę nóg nie rozstawia.

Jeśli natomiast z własnej głupoty/nieodpowiedzialności kobieta zaryzykowała dla kilku sekund uniesienia, to ewentualne konsekwencje/ciąża nie są jej własnością i zas..nym jej obowiązkiem jest uzgodnić z potencjalnym ojcem dziecka co dalej. Podejmowanie samowolnie tak ważnych decyzji bez wcześniejszego uzgodnienia jest dowodem na brak prawdziwych uczuć między ludźmi.

Ot, związek dla seksu i snucie bajeczek o przyszłości dwojga znudzonych dotychczasowym życiem dzieci, które w obliczu pierwszego większego problemu strzeliły wzajemnego focha.

Proponuję abyś przeprosił ją jeszcze na kolanach, za jej przewinienie. Gdzie tu jakakolwiek konsekwencja działań? Dojrzałość? No gdzie?!

 

Ja zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności i nie twierdzę, że ja jestem nie winny. Ale jeśli by zaszła w ciąże to poniósł bym tego konsekwencje i bym robił tak, aby dla nich było dobrze i mieli/miały godne warunki życia. Tylko boli mnie to, że tak ważną sprawę sama rozwiązuje i przedstawia mnie przed faktem już prawie dokonanym ! Wolała koleżaneczki, a nie mnie ! Jeśli już wcześniej zdecydowaliśmy się na związek, żadne rzeczy nie były wymuszane, to chyba mam prawo do rozmowy i do wspólnej decyzji ?

 

White Rabbit, Kokojoko, barsinister - zachowałem się nieodpowiedzialnie, źle odebrałem ją w chwili uniesienia. Do żadnego seksu nigdy jej nie zmuszałem. Zawsze jestem z nią szczery, i nie móglbym jej skłamać i powiedzieć jej : "Kochanie, nie doszedłem w Tobie". Ja myślałem, że ma inne podejście do sprawy. Może i nie jest gotowa na dziecko i ja też, ale jeśli już godziła się na stosunki bez zabezpieczeń, to chyba miała świadomość konsekwencji, prawda ?? Przecież jej niejednokrotnie mówiłem, że gdyby była jakaś wpadka, to bym jej nie zostawił. Nie wiem czy by zaszła w ciąże, czy nie (bo wzięła te tabletkę) ale gdzie jest myślenie u ludzkim życiu ? Przecież to jest człowiek, prawda ? Dziwię się wam, że macie takie podejście!!! Są ludzie, którzy walczą o to by nie zabijać zwierząt, ale tu przecież chodzi o ludzkie życie !!! Zrozumiałbym kobietę zgwałconą, bo to ma podłoże psychiczne itp. ale ja nic na siłę wbrew jej woli nie robiłem !!

 

--

Dostałem wiadomość (i to jeszcze przez sms!), że decyzji nie zmieni, więc to trochę źle świadczy o niej. Nie powiedziała dlaczego taka decyzja, czym się kierowała. Widocznie nie zależało jej na mnie od samego początku przed tą całą sytuacją, nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hub-ert, Przestań na nią naciskać, to może ochłonie. Jeżeli chce związku z Tobą, to sama się odezwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

hub-ert, naciskiem niczego nie zmienisz, tak jak pisze 1234qwerty, daj jej czas.

Wydaje mi się, że Ty po prostu nie akceptujesz tego, że ona może "czegoś" z Tobą nie chcieć, w tym przypadku np dziecka. Wydaje Ci się pewnie, że powinna tak Ciebie kochać i być pewna związku z Tobą, że wszystko powinna akceptować. Nie wiem, może się mylę.

 

Wiem, że to ciężkie, ale daj jej czas i zobaczysz czy w ogóle jej zależy na relacji z Tobą. Jeśli nie - postaraj się to zrozumieć, bo niczego na siłę się nie zmieni. Tak było, jest i będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Secundo : jeśli kobieta nie chce jeszcze dziecka, to jest to jej sprawa i sama powinna myśleć o zabezpieczeniu. To jej zas..ny obowiązek. Jeśli podejmuje jakąś tam decyzję, to powinna ją brać na siebie od A do Z , a nie potem część winy zwalać na partnera. Nikt jej na siłę nóg nie rozstawia.

Jeśli natomiast z własnej głupoty/nieodpowiedzialności kobieta zaryzykowała dla kilku sekund uniesienia, to ewentualne konsekwencje/ciąża nie są jej własnością i zas..nym jej obowiązkiem jest uzgodnić z potencjalnym ojcem dziecka co dalej.

 

Nie wierzę, że to czytam :shock:

Widzisz, jeśli kobieta nie chce dziecka i ustalała coś ze swoim partnerem (że będzie kupował prezerwatywy i się w ten sposob zabezpieczał) to ma prawo oczekiwać, że będzie się tzrymał swoich ustaleń. Nie każda kobieta zresztą może się zabezpieczać, choćby i bardzo chciała. Parafrazując Twoją wypowiedź, nikt na siłę mu penisa w dziurę nie wpychał. Mógł polecieć do kiosku po gumki i nie byłoby całej awantury.

 

To nie jest człowiek. To po pierwsze.

Po 2gie, sam napisałeś, że to nie były jej płodne dni a rozpatrujesz wzięcie tabletki 72po która nie jest tabletką wczesnoporonną a zapobiegającą jakby to było morderstwo.

Nie dziwię się, że dziewczyna poleciała do lekarza bez rozmów z Tobą. Po pierwsze reagujesz bardzo skrajnie i radykalnie i pewnie nie byłbyś zdolny na żaden kompromis więc taka rozmowa by nic nie przyniosła a tylko dziewczyna straciłaby cenne godziny których ma w końcu tylko 72. Po 3cie skoro to nie były jej dni płodne to tą tabletkę wzięła tylko dla psychicznego komfortu, po co miałaby się cały miesiąc stresować? Jeszcze by jej się okres z tego stresu spoznił. Też bym tak zrobiła.

 

Dziwię się wam, że macie takie podejście!!! Są ludzie, którzy walczą o to by nie zabijać zwierząt, ale tu przecież chodzi o ludzkie życie !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności i nie twierdzę, że ja jestem nie winny. Ale jeśli by zaszła w ciąże to poniósł bym tego konsekwencje i bym robił tak, aby dla nich było dobrze i mieli/miały godne warunki życia.

POki co nie potrfiles nawet prezerwatyw zabezpieczyc

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14,

POki co nie potrfiles nawet prezeratyw zabezpieczyc

Ja bym się tak nie czepiał już tych prezerwatyw. Ona ślepa nie była, widziała, że nie ma i dobrowolnie się zgodziła na stosunek. Jakby nie chciała, to by mu odmówiła.

Jak doszło do takiego nieporozumienia, że myślał, iż może w niej dojść, nie wiem.

 

Natomiast awantura o tę tabletką "po" jest żenująca :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie wiem czy by zaszła w ciąże, czy nie (bo wzięła te tabletkę) ale gdzie jest myślenie u ludzkim życiu ? Przecież to jest człowiek, prawda ? Dziwię się wam, że macie takie podejście!!! Są ludzie, którzy walczą o to by nie zabijać zwierząt, ale tu przecież chodzi o ludzkie życie !!! Zrozumiałbym kobietę zgwałconą, bo to ma podłoże psychiczne itp. ale ja nic na siłę wbrew jej woli nie robiłem !!.

 

Postinor to nie tabletka wczesnoporonna tylko tabletka, ktora zageszcza sluz w szyjce macicy i w ten sposob plemniki, maja utrudniony dostep do komorki jajowej.

Poczytaj troche o antykoncepcji, dla dobra swojej dziewczyny, a jak Ci sie nie chce, skocz do Biedronki po kondomki ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kokojoko,

Postinor to nie tabletka PRZECIWPORONNA

Chyba to nie tabletka WCZESNOPORONNA ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1234qwerty, co innego malam a mysli... ze on u deklaruje zapiekowac sie nia i dzieckiem i zapewnic im godna przyszlosc jak? Nawet zabezpieczenia nie jest w stanie kupic wtedy kiedy trzeba a dziecko i rodzina to duzo wieksza odpowiedzialnosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Kokojoko,
Postinor to nie tabletka PRZECIWPORONNA

Chyba to nie tabletka WCZESNOPORONNA ;)

Masz racje :) O czym innym myslalam, co innego napisalam :oops:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz chodzi o to ,ze zrobiłes to bez jej zgody, można sie wkurzyc bo moze być z tego baby, nawet jak sie chce miec dziecko to mozna sie wkurzyc bo powinno byc ustalone wczesniej a nie takie cos co odwaliłes, Ty byś wziął odpowiedzialnosc a ona po prostu dziecka nie chce w tej chwili swojego zycia, poza tym chodzi o zasady i sie nie dziwie, że sie wkurzyła dziewczyna, każda by sie wkurzyła.

 

1234qwerty,

W Polsce przez głupiutki kosciół katolicki pigułki wczesnoporonne nie sa dopuszczone do sprzedazy, postinor i escapelle to nie sa tabletki wczesnoporonne, ja mam pod reka escapelle kupione i wazne do 2015 roku, na wszelki wypadek zeby było, nie wiem czy bym uzyła, ale wole miec w razie W, zeby nie biegac po lekarzach, wczesniej miałam pod reką postinor duo, jak sie kończyła ważność to sprzedałam koleżance bo płakała ,ale sama nie pomyślała wcześniej a escapelle mam juz 1,5 roku, lezy sobie spokojnie, i jeszcze rok jest ważne na wszelki wypadek , daje luz psychiczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Secundo : jeśli kobieta nie chce jeszcze dziecka, to jest to jej sprawa i sama powinna myśleć o zabezpieczeniu. To jej zas..ny obowiązek. Jeśli podejmuje jakąś tam decyzję, to powinna ją brać na siebie od A do Z , a nie potem część winy zwalać na partnera. Nikt jej na siłę nóg nie rozstawia.

Jeśli natomiast z własnej głupoty/nieodpowiedzialności kobieta zaryzykowała dla kilku sekund uniesienia, to ewentualne konsekwencje/ciąża nie są jej własnością i zas..nym jej obowiązkiem jest uzgodnić z potencjalnym ojcem dziecka co dalej.

 

Nie wierzę, że to czytam :shock:

Widzisz, jeśli kobieta nie chce dziecka i ustalała coś ze swoim partnerem (że będzie kupował prezerwatywy i się w ten sposob zabezpieczał) to ma prawo oczekiwać, że będzie się tzrymał swoich ustaleń.

Nie rozśmieszaj mnie. I może jeszcze napiszesz, że nie zauważyła, że prezerwatywy nie miał, bo to igła w stogu siana i biedna nieświadoma mimo tego postanowiła współżyć? Wybacz, ale kobieta, która nie bierze przede wszystkim odpowiedzialności, za swoje własne decyzje( że nie chce mieć dziecka), tylko obarcza nią kogoś innego i liczy na to, że może się uda jest wg. mnie całkowicie nieodpowiedzialna i niedojrzała.

Ewentualną konsekwencją braku całkowitego zaangażowania we własne postanowienia w tym wypadku nie jest debet 100zł na koncie, ale nowe życie. Każdy, kto jest dojrzały potrafi bez problemu dbać sam za siebie( swoje decyzje) na samym szczycie hierarchii ważności , do której niewątpliwie poczęcie dziecka należy. Na bezmyślność dziewczyny nie ma w tym wypadku żadnego usprawiedliwienia.

 

Jest pewna złota zasada : Umiesz liczyć? Licz na siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, wiem, że wczesnoporone nie są dopuszczone. Po prostu poprawiłem przejęzyczenie. Wiadomo, w katolickiej Polsce zarodek rzecz święta i ważniejsza od woli kobiety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Ktoś wspomniał bym odpuścił, i nic na siłę nie robił (w sensie odpuszczenia). Odpuściłem, poszanowałem jej decyzję. Każdy z nas obojga ma teraz tyle czasu ile potrzebuje. A czy będzie chciała jeszcze związku ze mną, to tego nie wiem. Między nami jest już koniec, taką podjęła decyzje. Tak samo nie chodzi mi o kościół, tylko o jakieś sumienie wewnętrzne. No i przede wszystkim, przecież mogła ze mną o tym porozmawiać przecież ! Jakby mi wytłumaczyła to musiałbym się zgodzić, a nie że cos robi za swoimi plecami. Z tym, że każdy ma swoje sumienie jakie ma. Nic nie poradzę na to, że mam swoje zdanie na ten temat. EmInQu, dzięki że mnie jako jedyny popierasz w pewnym sensie. Candy14 odnośnie mojej odpowiedzialności gdybym się spodziewał partnerki, nie przechwalając się dobrze zarabiam i jeśli chodzi o finanse to nie było by problemu, a z miłością do dziecka tym bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hub-ert, Może jeszcze zmieni zdanie, ale Ty też się zastanów czy chcesz być z kobietą, która Cię rzuca, bo sama zgodziła się na seks bez zabezpiecznia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Tak samo nie chodzi mi o kościół, tylko o jakieś sumienie wewnętrzne.

 

???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×